Reklama

Niedziela Rzeszowska

Kaziuki 2019

Niedziela rzeszowska 11/2019, str. VII

[ TEMATY ]

kaziuki

Archiwum Caritas

Kaziukowe wypieki

W niedzielę 3 marca Caritas Diecezji Rzeszowskiej zorganizowała po raz dwudziesty rzeszowskie „Kaziuki”. Ich symbolem, zgodnie z wileńską tradycją, są kaziukowe – czekoladowe, piernikowe i marcepanowe – serca różnej wielkości, które przed rzeszowskimi świątyniami rozprowadzała młodzież Szkolnych Kół Caritas. Dochód ze sprzedaży kaziukowych serc przygotowanych już tradycyjnie przez rzeszowskich cukierników zostanie przeznaczony na finansowe wsparcie polskiej młodzieży – studentów zza wschodniej granicy, szczególnie zaś studentów tzw. roku zerowego przygotowujących się do pełnych studiów na polskich uczelniach.

Mszy św. w kościele Świętego Krzyża w Rzeszowie przewodniczył ks. inf. Wiesław Szurek, który wygłosił także homilię. Po Mszy św. młodzież ze Wschodu studiująca w Rzeszowie przygotowała program artystyczny o św. Kazimierzu Królewiczu.

Reklama

„Kaziuki” odbywają się w ramach liturgicznego wspomnienia św. Kazimierza Królewicza – znanego z dobroczynności, surowego trybu życia oraz głębokiej pobożności eucharystycznej i maryjnej, patrona młodzieży, którego świadectwo i przesłanie nadal jest aktualne zarówno dla rządzących, jak i dla młodego pokolenia.

2019-03-13 10:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostrowieckie Kaziuki

Niedziela sandomierska 11/2019, str. IV

[ TEMATY ]

kaziuki

Archiwum autora

Nie zabrakło też muzyki i śpiewu

Nową formą świętowania wspomnienia św. Kazimierza Królewicza w Ostrowcu Świętokrzyskim stały się „Kaziuki”. Niewątpliwie inspirowane są one, trwającymi już od wieków, takimi uroczystościami w Wilnie. – Chcieliśmy zaakcentować tę uroczystość odpustową, skupiając się na św. Kazimierzu, który łączy dwie tradycje: polską i litewską – mówił ks. Marek Dzióba, proboszcz parafii św. Kazimierza. Jak zapewniają organizatorzy, uroczystości miały na celu ożywić kult świętego w Ostrowcu Świętokrzyskim

Świętowanie odpustu ku czci św. Kazimierza Królewicza na osiedlu Pułanki w Ostrowcu Świętokrzyskim rozpoczęło się Nowenną do św. Kazimierza oraz całonocną adoracją Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. – Centrum stanowiła Msza św. sprawowana przez księży rodaków i księży z dekanatu. Głównym celebransem był ks. Tomasz Romański, a homilię wygłosił ks. Michał Szawan. W uroczystości wzięli udział m.in. poseł Andrzej Kryj, wiceprezydent Ostrowca Świętokrzyskiego Piotr Dasios i Mariusz Łata, naczelnik wydziału edukacji. Byli przedstawiciele Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu, dyrektorzy ostrowieckich szkół oraz prezesi kół łowieckich – wylicza ks. Łukasz Sadłocha.

Prócz modlitwy był też czas na część jarmarkową. – Nawiązując do wielowiekowej tradycji polsko-litewskiej z okazji odpustu ku czci św. Kazimierza Królewicza, zorganizowaliśmy jarmark „Ostrowieckie Kaziuki” na wzór odbywających się uroczystości w Wilnie. Celem przyświecającym realizacji tej idei była popularyzacja kultu św. Kazimierza w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dobrą okazją na zapoczątkowanie parafialnej tradycji jest jubileusz 35-lecia parafii. Przez imprezę towarzyszącą odpustowi – jarmark rękodzielniczy – oraz liczne atrakcje kulinarne i muzyczne stworzyliśmy okazję do radosnego świętowania dla całych rodzin, które po Mszy św. bawiły się do późnych godzin popołudniowych – mówi Dorota Stępień-Zając i dodaje: – Uroczystości cieszyły się dużym zainteresowaniem. Uczestniczyło w nich wielu parafian i przybyłych gości z Ostrowca Świętokrzyskiego i okolic. Udane tegoroczne obchody odpustowe dają nam powód, aby przypuszczać, że tradycja „Kaziuków” zostanie na trwałe przeniesiona do naszego miasta.

Po Mszy św. odpustowej wierni wysłuchali koncertu muzyki popularnej na „fletni pana” w wykonaniu Piotra Buchalskiego. – Koła Gospodyń Wiejskich z okolicznych wsi sprzedawały wyroby rękodzielnicze: palmy, stroiki, pisanki oraz ozdoby świąteczne. Uniwersytet Trzeciego Wieku przy Wyższej Szkole Biznesu i Przedsiębiorczości również prezentował ręcznie wykonane ozdoby, kartki świąteczne i obrazy. Firmy gastronomiczne serwowały tradycyjne dania kuchni polskiej i litewskiej. Dużą atrakcją były ekspozycje trofeów myśliwskich prezentowane przez koła łowieckie, występ sygnalistki na rogu myśliwskim oraz degustacja pieczonego dzika i kiełbasy. Nie zabrakło słodkości: domowych ciast i waty cukrowej. Dla dzieci przygotowano konkursy z nagrodami oraz zabawy i gry prowadzone przez harcerzy. Policja przygotowała punkt porad prewencyjnych, w którym można było za pomocą symulatorów sprawdzić, jak reagujemy po zażyciu narkotyków czy alkoholu. Policjanci prezentowali atrapy narkotyków i dopalaczy, aby pomóc rodzicom rozpoznawać niebezpieczne dla dzieci przedmioty. Obecni byli również przedstawiciele straży miejskiej. Studentki pielęgniarstwa z WSBiP pod kierunkiem wykładowców prowadziły punkt medyczny, w którym można było zmierzyć poziom cukru i ciśnienie krwi. Wesołą atmosferę podczas jarmarku tworzyły Koła Gospodyń Wiejskich, które śpiewały ludowe piosenki i przyśpiewki świętokrzyskie – relacjonuje pani Dorota.

CZYTAJ DALEJ

Długie: Rozpoczęły się oazy młodzieżowe

2020-07-13 08:49

[ TEMATY ]

oaza

Długie

Alicja Tarnowska

W oazach biorą udział 42 młode osoby

Wakacje to czas, kiedy odbywają się młodzieżowe oazy.

Takie trzy oazy rozpoczęły się w jednym ośrodku w miejscowości Długie  10 lipca. Oazy prowadzi trzech księży. Ks. Paweł Grzesiak i ks. Łukasz Sławiński prowadzą ONŻ II stopnia, z kolei ks. Damian Drop ONŻ III stopnia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami sanitarno-epidemiologicznymi w każdej z trzech oaz bierze udział 14 uczestników. – Program mamy standardowy. Rozpoczynamy Jutrznią, następnie mamy śniadanie, a po nim Szkołę Liturgii, Szkołę Śpiewu, czyli to, co jest obecne na wszystkich oazach. Centralne znaczenie ma Eucharystia. To co różni ONŻ II stopnia od innych to nabożeństwo celebracji słowa, gdzie pogłębiamy Pismo Święte oraz krąg biblijny, czyli spotkania w grupach i dzielenie się słowem Bożym – mówi ks. Łukasz Sławiński.

Cały artykuł o oazach w miejscowości Długie przeczytacie w papierowym wydaniu Niedzieli zielonogórsko-gorzowskiej 19 lipca.

CZYTAJ DALEJ

To Chrystus jest w centrum

2020-07-13 21:16

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Wśród zabudowań rynku w Kątach Wrocławskich wznosi się dyskretnie, ale zaznaczając swoją obecność kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. O żywej wspólnocie parafialnej i zaangażowaniu wiernych, z ks. Krzysztofem Tomczakiem rozmawia Grzegorz Kryszczuk.

Dostał ksiądz nominację na proboszcza w Kątach Wrocławskich dwa lata temu. Po przyjściu na parafię okazało się, że nie było wcześniej wielu poprzedników.

Po 2 wojnie światowej jestem dopiero czwartym proboszczem. To jest właśnie ta charakterystyka tej parafii i wspólnoty. Jeżeli był proboszcz to urzędował długie lata. Ks. Piszczor, ks. Zieliński, ks. Reputała i ja. I to, że oni byli tutaj długo z taką wspólnotą, to oznaczało pewne ukształtowanie duchowe parafian. Zawsze ksiądz proboszcz ma swój styl duszpasterski.

Przed 2018 rokiem był ksiądz proboszczem w niewielkiej miejscowości, w zasadzie na granicy archidiecezji wrocławskiej.

Pakosławsko to parafia zdecydowanie mniejsza, która posiada jeszcze jedną kaplicę filialną. Myślałem o tym, że zostanę przeniesiony dlatego uwrażliwiałem parafia, że z księżmi jest tak, że może przyjść moment rozstania. Oni mi nie wierzyli.

Ale jednak przyszła zmiana...

Wiedziałem, gdzie są Kąty Wrocławskie, bo urodziłem się w Świdnicy, więc niedaleko stąd. Zawsze wiedziałem, że Kąty to mój poprzednik ks. Ryszard Reputała. Zresztą wprowadził mnie we wspólnotę bardzo dobrze, za co mu dziękuję. Jestem z moim poprzednikiem w kontakcie, jest zawsze mile widziany. Parafianie widzą, że jesteśmy w dobrych relacjach.

Łatwo było się dopasować?

Myślę, że musieliśmy się wszyscy poznać, choć podkreślam, że ten proces cały czas trwa. 1 lipca minie drugi rok od kiedy jestem tu proboszczem. Ludzie patrzyli co ja zrobię, czy coś zmienię. Ja się najpierw przypatrywałem i nie podejmowałem od razu radykalnych decyzji. Jestem człowiekiem, który musi najpierw przemodlić wszystko i dobrze się zastanowić. Jak jest? Coraz lepiej. To pokazuje, że sprawa naszego poznania jest rozwojowa. Zauważyłem, że to co ja zaproponowałem nowego zostało dobrze odczytane i przyjęte. I widzieli moi parafianie, że to było zrobione dla dobra wspólnoty.

Co w takim razie udało się zmienić?

Zmieniłem dzień, w którym czytaliśmy intencje do Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Do tej pory sposób jej odmawiania był wypracowany przez parafian, był taki „kątecki”. Intencje były zawsze czytane w niedzielę podczas ogłoszeń parafialnych. Zapytałem księży współpracowników czy jest szansa, żeby to zmienić. Nie było to dla nich łatwe, a wiem to z głosów, które pojawiły się po „kolędzie”. Szczególnie księża wikarzy o tym mówili, bo proboszczowi powiedzieć w cztery oczy jest zdecydowanie trudniej [śmiech]. Dzisiaj nie ma tego problemu.

Ale jak słyszę księdza opowiadanie, to wychodzi na to, że rewolucji nie było.

Podczas pierwszej Mszy Św. w nowej parafii powiedziałem, że w centrum jest Pan Jezus, my przy Chrystusie i razem z nami Matka Najświętsza. Chociaż to co powiedziałem jest sprawą zupełnie oczywistą, to ta myśl towarzyszy nam codziennie. W centrum nie jest nowy proboszcz, nawet nie moi sympatyczni parafianie, tylko Jezus.

Rozmawiamy cały czas, a ksiądz się uśmiecha, żywo gestykuluje, widać taką radość. Skąd to się bierze?

Nie ma nic piękniejszego dla mnie, jeżeli ktoś z parafian mówi do mnie – dziękujemy księdzu za to, że mówicie o Panu Jezusie. Ludzie się tym cieszą, że to Słowo często pada, że to wszystko jest ukierunkowane na Niego.

Potrafi być też ksiądz surowy?

W sprawach kancelaryjnych muszę być niekiedy radykalny. Czasem głośno powiem, że pewne sytuacje są niedopuszczalne, dla których Kościół mówi stanowcze „nie”. Niektórzy się oburzają, ale skoro mamy się rozwijać i wzrastać duchowo, wszystko musi być oparte na prawdzie, a nie na zasadzie „fajnie jest”.

A jako przełożony i szef?

A tu chciałbym podziękować moim księżom współpracownikom, ponieważ cały czas rozmawiamy i ustalamy pewne kwestie. Trwa dialog. Wiele spraw i poprawek, które się zrodziły i które wprowadziliśmy to owoc naszych rozmów. Oczywiście ostateczna decyzja należy do mnie jako proboszcza, ale ja słucham i wiele rzeczy udało nam się zrobić. Nasi parafianie chwalą wikarych, dlatego to cieszy bardzo moje serce. Nawet nie wpadam w zazdrość [śmiech].

W parafii pojawiły się też nowe formy duszpasterskie. Jakie?

Moim ulubioną formą jest Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Wzięło się to z czasów, kiedy pracowałem w Miliczu. Wtedy św. Jan Paweł II zawierzył świat Miłosierdziu Bożemu. Pamiętam jak dziś ten początek, kiedy zaczęliśmy odmawiać Koronkę wspólnie. Nie ukrywam, że Kult Bożego Miłosierdzia zajmuje w moim sercu wyjątkowe miejsce. Odkrywałem jego piękno w mojej poprzedniej parafii w Pakosławsku i wprowadzam też tutaj w Kątach Wrocławskich. Modlimy się wtedy w każdy ostatni piątek miesiąca, czytają to pięknie parafianie.

Widziałem też przy ołtarzu piękną figurę Maryi.

Dodatkowo wprowadziliśmy nabożeństwo fatimskie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tutejsza wspólnota wiernych kocha Matkę Bożą. Oni to potwierdzają i pokazują swoim życiem. Nabożeństwo zaczynamy 13 maja, kończymy w październiku. Figura Maryi przywieziona została z Fatimy, a kiedy wyruszamy z nią w procesji, to przyłączają się do nas także mieszkańcy okolicznych wsi i miejscowości.

Zna ksiądz dobrze swoich parafian?

Najstarsi z nich to repatrianci ze Wschodu, z okolic Lwowa oraz Wołynia. Mam takie wrażenie, że fundamentem tej parafii są ludzie starsi. Oni trzymają ta wspólnotę, są przywiązani do kościoła, do swojej wiary i są bardzo ofiarni. To nie jest zarzut, że parafia się starzeje i nie ma młodych ludzi. Mało jest osób przyjezdnych, większość to urodzeni w Kątach Wrocławskich, ale pracują przeważnie we Wrocławiu. Powstają nowe osiedla, parafia liczy ponad 7400 osób, ale cały czas się powiększa.

Jakieś wnioski duszpasterskie jeszcze krążą w księdza głowie?

Po kilku miesiącach obserwacji, razem z księżmi współpracownikami doszliśmy do wniosku, że nasi wspaniali parafianie kochają adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To było takie odkrycie, które z pozoru może wydawać się prozaiczne. Skoro chodzisz do kościoła, to chyba naturalne jest, że chcesz adorować Chrystusa. Tutaj było dla nas zaskoczeniem, ale także impulsem do dalszej pracy duszpasterskiej. Ludzie zaczęli mówić – jest więcej adoracji, będą nowe powołania do kapłaństwa i zakonu. Na razie takich nie ma, ale gorliwie się modlimy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję