Reklama

Nie da się wystąpić z Kościoła

Wystąpienie z Kościoła staje się coraz bardziej modne. Nawołują do tego już nie tylko politycy (choćby Janusz Palikot), ale też dziennikarze (choćby „Gazety Wyborczej”). Problem polega tylko na tym, że nie da się z Kościoła wystąpić

Niedziela Ogólnopolska 11/2012, str. 26

Bożena Sztajner/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gdybym znał rzeczywistość tylko z lektury „Gazety Wyborczej”, portalu Racjonalista.pl czy forów internetowych, to mógłbym podejrzewać, że apostazja jest masowym zjawiskiem. Katarzyna Wiśniewska poświęca mu wielkie teksty (i to akurat w momencie, gdy większość Polaków szykuje się do Środy Popielcowej), inne media budują narrację, w której to właśnie odstępstwo jest największym problemem, a jeden z polityków wprost wzywa do tego, by stworzyć mechanizm pozwalający wystąpić z Kościoła bez potrzeby informowania o tym proboszcza, biskupa czy innego księdza, a tylko składając odpowiedni dokument w urzędzie. Jeśli dobrze rozumiem posła Palikota, chodzi o mechanizm podobny do niemieckiego. Tam nie mamy do czynienia z apostazją, a jedynie ze złożeniem podatkowej deklaracji, że nie chce się płacić podatków na Kościół. Deklarację tę zaś - niezgodnie z prawem kanonicznym - biskupi niemieccy utożsamiają z aktem apostazji.

Rodziny nie da się zmienić

Reklama

Niezależnie jednak od techniki czy sposobu, w jaki apostazja ma się dokonywać, trzeba mieć świadomość, że - z punktu widzenia katolika - nie jest ona wystąpieniem z Kościoła. Tego bowiem w ogóle nie da się zrobić. Można zostać obłożonym kościelnymi karami, można zerwać z widzialną instytucją, wypisać się z niej, ale to nigdy nie oznacza „wystąpienia z Kościoła”. Kościół bowiem nie jest instytucją, ale jest przede wszystkim Mistycznym Ciałem Chrystusa, w które włącza chrzest. Jeśli zatem szukamy jakiegoś podobieństwa do znanej nam doczesnej instytucji, to bliżej mu do rodziny niż do stowarzyszenia. Z rodziny zaś wypisać się nie da. Nie można zrzec się rodziców, uznać, że się ich nie miało. Niezależnie od tego, co zrobimy my i co zrobili oni, ojciec i matka zawsze będą ojcem i matką. A my będziemy ich dziećmi.
I analogicznie jest z Kościołem. Chrzest jest nowym narodzeniem dla życia w Bogu. I tego nowego narodzenia nie da się cofnąć, „wysuszyć polania wodą suszarką” (jak tego czasem domagają się wojujący apostaci). Pieczęć chrztu zawsze będzie na nas odciśnięta. Apostazja jest zatem nie tyle wystąpieniem, ile zerwaniem (ale zawsze jednostronnym, Jezus nie po to oddał za nas życie, by z nas tak łatwo rezygnować) z Kościołem. Zerwaniem, które z punktu widzenia Kościoła jest przestępstwem, bowiem pozbawia wspólnotę tego, co jej się od nas należy. Dokładnie tak samo zerwanie dziecka z rodzicami czy rodzica z dzieckiem, choć możliwe, jest aktem niesprawiedliwości, niewywiązania się ze zobowiązań naturalnych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Byłe nie staje się niebyłym

Reklama

Głęboka teologia nie jest jednak jedynym powodem, dla którego wystąpić z Kościoła się nie da. Są również bardziej przyziemne, ale nie mniej istotne powody, które sprawiają, że Kościół nie może np. wykreślać ludzi ochrzczonych z ksiąg parafialnych (a tego, a nie tylko adnotacji o wystąpieniu, coraz częściej domagają się apostaci). Otóż apostata, jako że nigdy nie przestał być włączony w Kościół, prawnie zawsze będzie inaczej traktowany niż osoba nieochrzczona (a jeszcze nieco inaczej będzie traktowana osoba ochrzczona w innym wyznaniu). Apostata jest przestępcą, ale to nie zmywa z niego chrztu. Jeśli zatem będzie chciał kiedyś powrócić, to nie wolno go ponownie ochrzcić. Zamiast tego czeka go pokuta, wyznanie wiary, ale nie ponawianie sakramentów. Inaczej jest z osobą nieochrzczoną, która zwyczajnie musi zostać ochrzczona, ale nie podlega pokucie za przestępstwo, bo takiego nie było. Wiedza zatem, kto był ochrzczony i kto ze wspólnoty formalnym aktem „wystąpił”, jest konieczna, by móc - zgodnie z teologią Kościoła - normalnie sprawować sakramenty, by nie chrzcić ponownie tych samych ludzi.
Pozostawienie osoby raz ochrzczonej w księgach parafialnych jest jednak także zwyczajnym szacunkiem dla rzeczywistości. Apostata był bowiem ochrzczony, i jego wola nie może tego zmienić. Nikt z nas nie ma władzy nad przeszłością. Palenie dokumentów, niszczenie ich, nie zmienia tego. Stalinowcy wygumkowywali ze zdjęć i dokumentów niewłaściwe osoby. Nie ma jednak najmniejszych powodów, by na podobną operację mieli się zgodzić katolicy. Tym bardziej że naruszałaby ona zasadę, że byłe nie może stać się niebyłym.

Wola nie stanowi rzeczywistości

Żądanie, by wykreślać ochrzczonych z ksiąg wyznaniowych, związane jest jednak z cechami, jakie w ogóle kształtują naszą cywilizację. Otóż dla sporej części elit wola (a dokładniej: pragnienie) już kształtuje rzeczywistość. Dla środowisk lewicowych rzeczywistość jest zagrożeniem dla wolności. A zatem jeśli ktoś chce być kobietą, to nią jest, nawet jeśli genetycznie jest mężczyzną. Jeśli biologiczna struktura prokreacji sprawia, że kobiety i mężczyźni różnią się od siebie, to trzeba zrobić wszystko, by to zmienić. Jeśli determinuje nas naród i kultura, to trzeba zrobić wszystko, by je zrelatywizować. Rodzinę zaś, która określa nas najmocniej, przedstawia się jako główne źródło opresji.
I na to również zgody być nie może. Jednym zaś z punktów obrony powinno być mocne i wyraźne przypominanie: niezależnie od naszego obecnego światopoglądu chrzest jest niezmywalny. A jego świadectwem jest zapis w księdze chrztu. Tego - inaczej niż Trockiego ze zdjęć z rewolucji październikowej - wygumkować się nie da.

* * *

Tomasz P. Terlikowski
Mąż i ojciec czwórki (na razie) dzieci, doktor filozofii, publicysta, redaktor naczelny portalu Fronda.pl

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Złoto, kadzidło i mirra – dlaczego?

Ewangelia według św. Mateusza, której fragment odczytujemy w uroczystość Objawienia Pańskiego, podpowiada, że Mędrcy (dosł. w greckim oryginale – Magowie) ze Wschodu złożyli nowonarodzonemu Jezusowi w darze złoto, kadzidło i mirrę. Od razu jedna ważna uwaga: wszystkie trzy dary były po prostu bezcenne, szczególnie w Ziemi Świętej. Dlaczego? Bo tam praktycznie nie występowały. Trzeba je było importować – przede wszystkim złoto. Od niego więc zacznijmy.
CZYTAJ DALEJ

Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza

2026-01-03 14:10

[ TEMATY ]

krzyż

skandal

wyrzucony

do kosza

Adobe Stock

W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie (gmina Szemud) miało dojść do bulwersującego zdarzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych nauczycielka zażądała zdjęcia krzyża ze ściany sali lekcyjnej, a gdy uczniowie zaprotestowali – sama zerwała go i wrzuciła do kosza na śmieci. Sprawą zajęła się poseł Prawa i Sprawiedliwości Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Informacje o zdarzeniu szybko obiegły media społecznościowe i wywołały falę oburzenia. Jak wynika z relacji, do incydentu doszło podczas zajęć lekcyjnych. Nauczycielka miała polecić uczniom zdjęcie krzyża wiszącego na ścianie. Gdy spotkało się to z ich sprzeciwem, kobieta – według świadków – sama zerwała krzyż i wyrzuciła go do kosza na śmieci.
CZYTAJ DALEJ

Abp Galbas: Warszawa jest dziś miastem misyjnym. 85% osób w archidiecezji nie chodzi do kościoła

2026-01-06 13:05

Archidiecezja Warszawska

Abp Adrian Galbas

Abp Adrian Galbas

Do osobistej drogi ku Chrystusowi i do wzięcia odpowiedzialności za wiarę innych wezwał wiernych abp Adrian Galbas w homilii wygłoszonej w uroczystość Objawienia Pańskiego podczas Mszy św. w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Hierarcha podkreślił powszechność zbawienia, ale też przestrzegł, że wielu ludzi - także religijnych - nie podejmuje drogi wiary.

Abp Galbas przypomniał, że Epifania jest świętem drogi człowieka do Boga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję