Reklama

Kuriozalne były wyjaśnienia premiera Tuska w czasie debaty sejmowej

Ile winy Rosjan?

Piloci rządowego Tu-154M byli wprowadzani w błąd przez rosyjską wieżę kontroli lotów. Najprawdopodobniej Polacy nie chcieli nawet lądować, tylko zrobić podejście i odlecieć ze Smoleńska

Niedziela Ogólnopolska 5/2011, str. 16-17

Artur Stelmasia

Polska komisja badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej przedstawiła 18 stycznia w Warszawie stenogramy z wieży w Smoleńsku. Od lewej: Piotr Lipiec, Wiesław Jedynak, Maciej Lasek, Jerzy Miller, Mirosław Grochowski, Robert Benedict

Polska komisja badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej przedstawiła 18 stycznia w Warszawie stenogramy z wieży w Smoleńsku. Od lewej: Piotr Lipiec, Wiesław Jedynak, Maciej Lasek, Jerzy Miller, Mirosław Grochowski, Robert Benedict

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jak to „podejście” się zakończyło, wiemy już od 10 miesięcy. Jednak dopiero od kilkunastu dni opinia publiczna wie, że Rosjanie niemal na siłę sprowadzali polski samolot z Prezydentem RP i 95 najważniejszymi w kraju osobami.

Nie chcieli lądować

Reklama

W świetle nowych dokumentów piloci 36. Pułku Specjalnego najprawdopodobniej nie chcieli nawet lądować, tylko zniżyć się i odlecieć na zapasowe lotnisko. Nie wiedzieli jednak, że są aż tak nisko. - Nie wiemy, o czym myślał pilot, ale wygląda na to, że oni nie mieli zamiaru wylądować i dlatego zrobili takie krótkie i dość niedbałe pierwsze zejście na autopilocie - uważa doświadczony pilot mjr Michał Fiszer. Podobnego zdania jest również Jarosław Kaczyński, który twierdzi, że załoga samolotu podjęła rutynową procedurę schodzenia do wysokości decyzji. - Została wprowadzona w błąd, nieostrzeżona i to była przyczyna wypadku. Dlatego też jeżeli chodzi o przyczyny bezpośrednie, to one leżą po stronie rosyjskiej - powiedział podczas debaty sejmowej.
Taką ocenę sytuacji można wysnuć po uważnej lekturze stenogramów i symulacji przygotowanej przez polską komisję ds. zbadania katastrofy. Jasno z niej wynika, że w najważniejszej i najtrudniejszej fazie lotu piloci wprowadzani byli przez kontrolerów w błąd. Rosjanie mówili, że samolot jest na prawidłowej ścieżce podejścia do lądowania, a był 120 m nad nią i 80 m w bok od sugerowanego toru lotu. Potwierdzali również prawidłową ścieżkę kilkadziesiąt sekund później, gdy samolot był kilkadziesiąt metrów za nisko. Dlatego też kluczowe jest pytanie: Co zawiodło po rosyjskiej stronie? Jedną i najbardziej prawdopodobną hipotezą jest niesprawna aparatura na smoleńskiej wieży. Drugi hipotetyczny wariant mówiłby o celowym działaniu.
Tego jednak nie da się dziś jednoznacznie rozstrzygnąć. Wciąż bowiem strona polska nie może się doprosić nagrań obrazu z monitorów urządzeń naprowadzających. Taśma zaginęła w niejasnych okolicznościach. Powodem miało być „skręcenie przewodów pomiędzy kamerą a magnetowidem”. - Takie tłumaczenie budzi wątpliwości, bo kontroler Wiktor Ryżenko twierdził, że urządzenia były sprawne - podkreśla płk Edmund Klich, były akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK). Wątpliwości są tym większe, że strona polska zwracała się o przekazanie chociażby „zaciętej” taśmy, tego, co jest. - Do tej pory nasze apele pozostają bez odpowiedzi - tłumaczy płk Klich.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Naciski na wieży

Reklama

Przez kilka miesięcy opinia publiczna informowana była jedynie o naciskach na pilotów ze strony załogi. Był nawet rosyjski przeciek, jakoby gen. Błasik siedział za sterami feralnego Tu-154M. Dziś już wiemy, że polskiego generała nie było za sterami. Praktycznie nie słychać go też w nagraniach z czarnych skrzynek. Ale mimo to - jak podkreśla MAK - została naruszona tzw. sterylność kabiny pilotów. Szkoda tylko, że w rosyjskim raporcie nie było ani słowa o sterylności wieży kontroli lotów. A tam działy się rzeczy kuriozalne i niezgodne z jakimikolwiek przepisami.
Dzięki ujawnionym stenogramom wiemy, że oficer Krasnokutski dzwonił do swego dowódcy w Twerze z pytaniem, co ma robić. „No, jak tak powiedzieli, to, kurde, pora sprowadzać” - stwierdził tuż po rozmowie. Kilka chwil później Krasnokutski praktycznie przejmuje kontrolę na wieży, podchodzi do mikrofonu, zaczyna rozmawiać z polskimi pilotami i sprowadzać tupolewa. - Sterylność wieży w Smoleńsku została naruszona - ocenia sytuację płk Robert Benedict z polskiej komisji badającej katastrofę. Korespondencję z tupolewem prowadził człowiek, który nie miał do tego uprawnień. - Działająca pod dużą presją obsada wieży popełniła wiele błędów, nie stanowiąc wystarczającego wsparcia dla załogi samolotu Tu-154M w ekstremalnie trudnych warunkach atmosferycznych - uważa płk Mirosław Grochowski, wiceszef Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Rosyjski meteopata

Reklama

Z zapisu stenogramów wynika również, że na lotnisku od rana panowała gęsta mgła. Tymczasem wieża zmieniała prognozę z minuty na minutę. Najpierw podała załodze polskiego samolotu Jak-40, że widzialność sięga 1500 m, minutę później załodze rosyjskiego Iła-76, że wynosi już niespełna 1000. - To niemożliwe, aby tak szybko zmieniały się warunki pogodowe - mówi płk Benedict. Sceptyczni w stosunku do prognoz meteorologicznych ze Smoleńska byli też kontrolerzy lotów. „Słuchaj, ten meteo jest jakiś niepoczytalny czy co?” - kilkanaście minut przed katastrofą stwierdził płk Krasnokutski. „Teraz podaje 800 metrów” - odpowiada ppłk Paweł Plusnin, kierownik lotów na smoleńskiej wieży. „Jakie tam 800… (...), spójrz,… choćby tam, 200-300 metrów, a tam maksimum 200” - dodaje Krasnokutski.
Z rozmowy tej wynika, że kontrolerzy byli przekonani o meteorologicznej dezinformacji. Szkoda tylko, że ze swoimi wątpliwościami, niewiele zrobili. Polski tupolew leciał we mgle, bez prawdziwej prognozy pogody oraz bez wiedzy, gdzie tak naprawdę się znajduje. Całkiem możliwe, że kontrolerzy dysponowali tak samo niesprawną aparaturą jak ta meteorologiczna. Nie wiedzieli więc, gdzie znajduje się polski samolot, a mimo to mówili, że jest na prawidłowym kursie. - Najprawdopodobniej mieli źle skalibrowane urządzenia, które wprowadzały w błąd kontrolerów, a ci naszych pilotów - podkreśla mjr Michał Fiszer.
Według najnowszych ustaleń i badań, nie potwierdzają się też rzekome naciski na pilotów. W wyczyszczonych nagraniach z czarnych skrzynek nie ma już słynnych sformułowań, które miały przesądzać o lansowanej przez MAK teorii naciskowej. Okazuje się bowiem, że z ust nawigatora nie pada słynne: „Wkurzy się (niezr.). Jedna mila od pasa”. Zamiast tego nawigator mówił: „Powiedział, że jeszcze jedna mila od osi została”. Zupełnie inne znaczenie ma także rozmowa Arkadiusza Protasiuka z szefem protokołu dyplomatycznego. Nie ma tam stwierdzenia sugerującego, że w tej trudnej sytuacji to prezydent ma podjąć ostateczną decyzję.

POrażka

Równolegle z badaniem przyczyn katastrofy w Polsce trwa dyskusja na temat tego, czy nasze państwo zdało egzamin po 10 kwietnia. Okazuje się bowiem, że 10 miesięcy po katastrofie nie wiemy dokładnie, na jakiej podstawie prawnej było prowadzone dotychczasowe śledztwo. Jedni mówią, że jest to cała konwencja chicagowska, a inni twierdzą, że jedynie załącznik 13. do tej konwencji. Sprawa stała się niesłychanie istotna na kanwie publikacji raportu MAK, który całą winą obarcza pilotów, a wieży kontroli lotów prawie w ogóle nie zauważa.
Donald Tusk, chcąc obronić resztkę zaufania w oczach opinii publicznej, podkreślał, że wybór konwencji chicagowskiej był wspaniałomyślny. Mówił, że tylko dzięki temu dokumentowi Polska ma możliwość odwołania się od raportu MAK-u do instytucji międzynarodowych. Czar wspaniałomyślności prysł jednak szybko, gdy pojawiły się opinie, że Polska i Rosja pracowały tylko w odniesieniu do załącznika 13. do konwencji, gdzie nie ma ani słowa o możliwości odwołania się od raportu MAK-u. Rząd jednak trwał przy swoim, mówiąc: „Będziemy się odwoływać”. Nie trzeba było długo czekać, aby ta ostatnia nitka nadziei została przerwana. A wszystko to przez wypowiedź przedstawiciela Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO), do której premier Tusk chciał się odwołać zgodnie z konwencją chicagowską. Rzecznik ICAO powiedział, że jego organizacja nie zajmie się badaniem Tu-154M, bo była to katastrofa samolotu wojskowego, a oni zajmują się wyłącznie lotami cywilnymi.
Nasza strategia do tej pory jest kompletnym fiaskiem i międzynarodową kompromitacją. Kuriozalny jest fakt, że tragiczny lot Tu-154M w opinii Rosjan był cywilny, w opinii ICAO - wojskowy, a rząd polski jeszcze się nie zdecydował. Jeżeli nawet Polska uzna lot wojskowego tupolewa za wojskowy, to badanie przyczyn jego katastrofy na podstawie konwencji chicagowskiej było bezprawne, bo dokument odnosi się jedynie do lotów cywilnych.

„Wygrywanie prawdy”

W świetle znanych już faktów zdumiewająca była „smoleńska” debata w Sejmie. Premier nadal podkreślał, że przyjęcie konwencji chicagowskiej było celowym i przemyślanym działaniem. - Tylko tak można było wygrać prawdę o tej katastrofie - podkreślał. Słuchając Donalda Tuska, nadal można było odnieść wrażenie, że wszystko jest i było pod kontrolą. Tylko dzięki tej konwencji udało się zdobyć dowody w śledztwie, które dziś dają tak kompletny obraz katastrofy. Szef rządu pośrednio sugerował nawet, że jego działanie było podstępem, dzięki któremu udało się sprytnie podejść Rosjan. - Stosowaliśmy w sposób przemyślany narzędzia i instrumenty zakorzenione w prawie międzynarodowym, po to, by uzyskać możliwie kompletny obraz zdarzeń katastrofy - mówił.
Premier Tusk w swoim wystąpieniu sejmowym poświęcił też wiele uwagi destrukcyjnym działaniom opozycji. Podkreślał, że niektórzy politycy zamiast pomagać mu w wyjaśnieniu katastrofy, tylko przeszkadzają. Można było odnieść wrażenie, że całą winę za złą współpracę z Rosją ponosi właśnie opozycja. - Prawdy zdarzeń skutecznie nie oświetlą pochodnie maszerujących po Krakowskim Przedmieściu - tak ocenił comiesięczne marsze ku pamięci ofiar katastrofy.
Opozycja nie pozostawiła suchej nitki na próbującym się wybielić premierze. - Donald Tusk sugerował, że ograł Rosjan i dzięki temu mamy wiele dowodów. Ja tylko przypomnę, że spis treści dokumentów, których nie otrzymaliśmy, liczy aż 20 stron - podkreślił Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem, premier próbuje zaczarować rzeczywistość i nadal przekonywać Polaków, że wszystko jest pod kontrolą. - Wiemy doskonale, jak Rosjanie zabezpieczyli wrak samolotu i wiemy, jak jest prowadzone całe śledztwo - tłumaczył Kaczyński. - W historii bywało, że traciliśmy wolność, ale nie traciliśmy godności. Pod kierownictwem premiera Donalda Tuska idzie ku temu, że stracimy godność, a wolność też będzie zagrożona.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Archidiecezja częstochowska: Dyspensa od obowiązku wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych na 14 sierpnia

2026-08-10 12:05

[ TEMATY ]

archidiecezja częstochowska

wstrzemięźliwość

Archidiecezja częstochowska

Mając na uwadze dobro duchowe Pielgrzymów przybywających do Sanktuarium Jasnogórskiego oraz przebywających na terenie Jasnej Góry oraz w Domu Pielgrzyma a także uwzględniając szczególne okoliczności duszpasterskie związane z ich pielgrzymowaniem, Arcybiskup Wacław Depo, Metropolita Częstochowski, na podstawie kan. 87 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, udzielił wszystkim Pielgrzymom przebywającym w wyżej wymienionych miejscach oraz na terenie Archidiecezji w dniu 14 sierpnia 2026 r. dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, o której mowa w kan. 1251 Kodeksu Prawa Kanonicznego.
CZYTAJ DALEJ

Prymas Argentyny przed wizytą Leona XIV: nasz lud kocha Papieża

2026-08-10 19:13

[ TEMATY ]

Argentyna

wizyta papieska

Vatican Media

Pod koniec września Papież odwiedzi Francję

Pod koniec września Papież odwiedzi Francję

„To dla nas ogromna radość, ponieważ nasz lud, nasz pokorny lud, kocha Papieża. Zawsze tak było, ze wszystkimi papieżami" - mówi o listopadowej wizycie Papieża prymas Argentyny kard. Vicente Bokalic Iglic, arcybiskup Santiago del Estero. Oczekuje, że przesłanie, które Leon XIV pozostawi Ameryce Łacińskiej z pewnością będzie dotyczyć społecznego wymiaru wiary.

Papież w dniach 6 do 17 listopada odwiedzi Urugwaj, Argentynę, a także Peru - kraj, w którym spędził ponad 20 lat. Będzie to jego szósta podróż apostolska. W rozmowie z mediami watykańskimi kard. Bokalic Iglic wskazuje, że obecny Papież, podobnie jak jego poprzednik Franciszek, „jest głęboko zaangażowany w to, aby wiara objawiała się w czynach, w proroczym piętnowaniu niedociągnięć i niesprawiedliwości, udręki i naruszenia praw człowieka, a także skrajnego ubóstwa szerzącego się w wielu ośrodkach z powodu niesprawiedliwej polityki społecznej i gospodarczej".
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV modli się za ofiary trzęsienia ziemi w Kolumbii

2026-08-11 14:10

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Kolumbia

PAP/EPA

W telegramie, podpisanym przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietra Parolina, Papież zapewnił o modlitwie w intencji ofiar, poszkodowanych i wszystkich, którzy niosą pomoc w Kolumbii, gdzie w wczoraj wystąpiło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,4 stopnie w skali Richtera.

W okolicznościowym telegramie, skierowanym do przewodniczącego kolumbijskiego episkopatu abp. Francisca Javiera Múnery Correi, Ojciec Święty, „głęboko zasmucony wiadomością o tragicznym trzęsieniu ziemi”, zapewnił o modlitwie o życie wieczne dla zmarłych i szybki powrót do zdrowia poszkodowanych w wyniku kataklizmu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję