Reklama

Szczęściarz

Niedziela Ogólnopolska 35/2009, str. 14-15

Ewa i Krzysztof Krawczykowie
Andrzej Kosmala

Ewa i Krzysztof Krawczykowie<br>Andrzej Kosmala

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Choć niełatwo o ten tytuł, bo konkurencja ostra, ale chyba najbardziej szczodra Gwiazda, jaką odwiedziłam w czasie realizacji programu, nazywa się Krzysztof Krawczyk. Mogli się o tym przekonać wszyscy członkowie licznej ekipy „Zacisza Gwiazd”. No i tylko Krzysztof (i Bonnie Tyler) ma w ogrodzie spory basen z podgrzewaną wodą. Basen, ogród i dom znajdują się na skraju pięknego lasu, niedaleko Łodzi.
- Ten basen nie przez pychę został zbudowany, tylko dla mojego biodra, dla mojego kalectwa. Bo ja muszę ciągle trenować.
Krzysztof Krawczyk przywitał nas o lasce. Był wówczas niedługo po skomplikowanej operacji stawu biodrowego. Wiele się przy tym nacierpiał.
W ogrodzie pełno brzóz. Kiedy Krawczykowie się pokłócą, on mówi do żony:
- Idź, przytul się do brzozy, to ci wścieklizna przejdzie.
W ogrodzie stoi też piękna kapliczka Świętej Rodziny. Na wyższym piętrze kapliczki widnieje figurka Chrystusa dźwigającego krzyż, na niższym - orkiestra aniołów.
- Nawet jest taki kantor, który trzyma mikrofon, czyli niby ja! - śmieje się Krzysztof.
W jadalni wisi cała kolekcja złotych płyt. Pośród nich zdjęcie Krzysztofa klękającego przed Janem Pawłem II.
- Byłem bardzo wzruszony, przygotowałem sobie wcześniej, co powiem Ojcu Świętemu, wręczając Mu swoją płytę: „Drogi Ojcze Święty, my niegodni...”, a On przerwał mi podniósłszy rękę: „Jacy niegodni? A dlaczego niegodni?”. Dzisiaj, gdy na koncertach śpiewamy „Barkę”, ciężko nam się śpiewa, bo wszyscy czujemy się sierotami po nim.
Jadalnia jest nieduża, mieści się w niej tylko długi stół i krzesła, a zawieszone trofeami ściany są na wyciągnięcie ręki.
- Jak siadamy tutaj z gośćmi, to trochę szpanujemy: tu zdjęcie z Papieżem, tu singiel „Solidarity”, tu złote płyty. A ja rosnę, rosnę!
Powiem wam, że niewielu artystów zdobyłoby się na tak szczere wyznanie. Ta szczerość, dystans do siebie, umiejętność naśmiewania się z własnych (ale tylko własnych) słabości są znakami rozpoznawczymi Krawczyka.
- A to są dwa Fryderyki, z których jednego zdobyłem dzięki Edycie Bartosiewicz, dzięki pracy z nią nad piosenką „Trudno tak”.
Z Ewą poznali się USA, w polonijnej restauracji „Cisza leśna”, gdzie Krzysztof występował, a ona kelnerowała. Wstydziła się do niego podejść. A on pisał do niej liściki na serwetce: Czy się z nim spotka? Ona mówiła - nie. Jej koleżanki kelnerki były wstrząśnięte: „Głupia jesteś, umów się z nim, a potem nam powiesz, jak było!”. W końcu jednak Ewa dała się przekonać. Zaprosił ją na dyskotekę, mając nadzieję, że się nie zgodzi, bo to nie była jego ulubiona forma spędzania czasu. Ale Ewa krzyknęła z radości. W tańcu Krzysztof mocno przytulił Ewę, do dziś pamięta ten uścisk.
Od tamtej pory minęło 26 lat. Oboje bardzo się zmienili. Krzysztof nauczył się wierności jednej kobiecie. Ewa nie jest już wystraszona, cichutka i nieśmiała. To „groźna pani kierownik” - tak mówi o niej Krzysztof. To ona do spółki z wieloletnim przyjacielem i menagerem Krawczyka, Krzysztofem Kosmalą, prowadzą wszystkie jego sprawy. Razem jeżdżą po Polsce i świecie.
- Tak, jestem pani kierownik! Popyskuję, popyskuję, ale jak coś się dzieje, to lubię schować się pod to ramię i wiem, że on mnie zawsze wyciągnie z każdej opresji - opowiada Ewa.
To dla niego nauczyła się przyrządzać jego ulubione kopytka i karkówkę w sosie. Robi to świetnie, ale to Krzysztof wchodzi do kuchni, tuż przed podaniem potrawy, aby ją doprawić.
Krzysztof Krawczyk miał kiedyś ogromne szczęście, w USA przeżył bardzo poważny wypadek samochodowy. Wiele lat potem zaśpiewa nonszalancko „skasowałem kilka bryk, nie żałuję nic…”, ale z wypadku wyszedł mocno pokiereszowany.
Bóg nie dał Ewie i Krzysztofowi dzieci (Krzysztof ma syna z pierwszego małżeństwa). Pewnie dlatego obdarzyli rodzicielskimi uczuciami trzy córki siostry Ewy, wychowywane bez ojca. Dziewczyny mówią do Krzysztofa „Tato”. To on kiedyś pomagał je kąpać i leczyć, gdy chorowały, to jemu dziś opowiadają o szkole i chłopakach. Czasem Ewa i Krzysztof zabierają dziewczyny w koncertowe trasy. Najstarsza z nich nawet dostaje niewielkie zadania wokalne. Krzysztof strasznie przeżywał maturę Sylwii.
Jednak wyznaje, że nie uważa się za dobrego ojca.
- Mój syn miał samotne dzieciństwo, bo ojca nigdy nie było w domu. Ja chcę zadośćuczynić - mówi, mając na myśli opiekę nad dziewczynkami. Ale przypuszczam, że nie tylko o nie mu chodzi.
Myślę, że u podstaw stosunku do świata Krzysztofa Krawczyka leży pokora. Ma świadomość grzechów młodości, często je wyznaje, także publicznie. Ma też mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienia. I rzeczywiście czyni dobro. Pomaga bliskim finansowo, nie żałuje dla nich swojego czasu, uwagi, serca.
Sam wyznaje, że odkąd choruje, poddaje się operacjom stawów biodrowych, stał się bardziej wrażliwy.
- To jest jakaś dziwna edukacja: przez cierpienie.
Tuż przed nagraniem programu wyszedł ze szpitala. Miał tam jednoosobową salę dla VIP-ów. Nie może się pogodzić z tym, że w sali obok leżało pięciu „zwykłych” pacjentów, wśród nich profesorowie, którzy nie mieli u personelu takich względów jak on.
Krzysztof obdarza ludzi każdego dnia. Nie tylko bliskich. Dla ekipy „Zacisza Gwiazd” wraz z Ewą przygotowali prawdziwą ucztę z kilkunastu dań! Były zupy, gicze cielęce, karkówka, kopytka, sałatki, desery... Chcieliśmy tę fetę sfilmować, ale Krzysztof nie pozwolił. Prawie się obraził, kiedy to zaproponowaliśmy. Na odchodnym każdy „zaciszowiec” dostał w prezencie płytę gospodarza i wielki słój kiszonych ogórków domowej roboty.
Krzysztof Krawczyk już teraz wie, co jest w życiu ważne.
- Kiedy tylko oglądam się za siebie, kiedy patrzę na Ewę, myślę sobie, Krawczyk, ty jesteś szczęściarz!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: +1 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kiedy krypta w Asyżu staje się lustrem

2026-02-22 13:18

[ TEMATY ]

św. Franciszek

dr Milena Kindziuk

Red

Do św. Franciszka mam szczególny sentyment. Mój dziadek, członek Franciszkańskiego Zakonu Świeckich przy warszawskim kościele ojców kapucynów, od dzieciństwa czytał mi „Kwiatki św. Franciszka” i wciąż o nim opowiadał podczas rodzinnych spotkań. Od tych opowieści biła jakaś niesamowita radość i prostota, której wtedy nie umiałam nazwać.

Gdy dziś myślę o ludziach, którzy wchodzą do bazyliki św. Franciszka w Asyżu, by zobaczyć doczesne szczątki jednego z najbardziej znanych na świecie świętych, zastanawiam się, co ich tam tak naprawdę prowadzi. Jedni pewnie ściskają różaniec i półgłosem kłócą się z Bogiem, inni przybywają z sercem tak poranionym, że trudno im uwierzyć w jakiekolwiek przesłanie Biedaczyny z Asyżu. Są też zapewne i tacy, którzy chcą po prostu zaspokoić ciekawość - widzieli już ciało o. Pio, więc teraz może „kolej na Franciszka”. A jednak, ostatecznie wszyscy spotykają się w tym samym punkcie: przed ciałem człowieka, który 800 lat temu zaryzykował wiarę, że Ewangelią da się żyć naprawdę, a nie tylko „mniej więcej”.
CZYTAJ DALEJ

Wierzący ma czuwać, bo i zło nie śpi

2026-02-19 08:01

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Vatican Media

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu zawsze jest czytana Ewangelia, która mówi o czterdziestu dniach przebywania Chrystusa na pustyni i o kuszeniu, które nastąpiło zaraz potem. Pytamy więc, dlaczego słyszymy o tym od razu na początku?

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.
CZYTAJ DALEJ

"Musimy wynieść Chrystusa na ulicę. On nie chce pozostać tylko w tabernakulum". Biskup posypywał głowy popiołem na ulicach miasta

2026-02-22 20:08

[ TEMATY ]

Irlandia

Środa Popielcowa

Zdjęcie z archiwum biskupa Alphonsusa Cullinana

W przeszłości, oprócz posypania popiołem na zewnątrz budynku w Waterford w Środę Popielcową, Cullinan niósł krzyż ulicami miasta w Wielki Piątek

W przeszłości, oprócz posypania popiołem na zewnątrz budynku w Waterford w Środę Popielcową, Cullinan niósł krzyż ulicami miasta w Wielki Piątek

Biskup Alphonsus Cullinan z Waterford i Lismore w Irlandii spędził Środę Popielcową na ulicach Waterford, posypując popiołem tamtejszych katolików. Czyniąc to, kontynuował posługę, z której stał się znany.

Myślę, że musimy wynieść Chrystusa na ulicę. On nie chce pozostać tylko w tabernakulum – powiedział bp Cullinan.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję