Reklama

Pro i contra

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zamordowana pamięć

Reklama

Minimum 120 tys. Polaków zginęło w okrutnych rzeziach dokonanych przez ukraińskich szowinistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w 1943 r.
Ofiarami ludobójczych rzezi padła tak wielka liczba niewinnych osób, w tym jakże wiele kobiet i dzieci. Na tym tle tym bardziej zasmucają dane o niewiedzy na temat tej zbrodni w wielkich kręgach Polaków, niewiedzy, o której z taką goryczą wypowiedział się bp Edward Frankowski w homilii wygłoszonej na Jasnej Górze 13 lipca podczas Pielgrzymki Radia Maryja. Przerażające wprost były wyniki sondażu na temat rzezi na Wołyniu, ogłoszone w Gazecie Wyborczej 12 sierpnia pt. Wołyń zapomniany. W 60. rocznicę krwawych rzezi na Wołyniu okazało się, że aż 49 proc. Polaków w ogóle nie słyszało o nich albo nie wie dokładnie, o co chodzi (17 proc.). 20 proc. podało, że wie mało na ten temat. Tylko najmniejsza grupa (14 proc.) podała, że wie na ten temat sporo. W kontekście tych tak szokujących danych warto zwrócić uwagę na to, jak zatrważająco mało w polskich mediach pisano o ludobójczych rzeziach, które spowodowały zamordowanie 120 tys. Polek i Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Porównajmy to z ogromną lawiną tekstów prasowych na temat Jedwabnego, która zalewała prasę przez trzy ostatnie lata. W kontekście tego tak krzywdzącego zapomnienia o ofiarach wołyńskiej rzezi tym bardziej godny polecenia był artykuł Zenona Wiry: Żytomierz woła o pomoc (Nasz Dziennik z 30 lipca). Autor przypomniał, że na Wołyniu do dziś żyje bardzo wielu Polaków. I akcentował: „Obecnie, gdy upadł system nieludzkiego komunizmu, ci biedni i pokrzywdzeni przez zły los rodacy czynią wszystko, by odebrać państwu swoje kościoły, które zostały ograbione, kompletnie zdewastowane lub przebudowane na kluby rozrywkowe, magazyny, zakłady produkcyjne i sale sportowe. Te zapomniane od dziesięcioleci parafie potrzebują wsparcia duchowego, ale także materialnego”.

Usuwanie białych plam

Reklama

Na tle ciągle zauważanych tak wielkich luk w pamięci historycznej społeczeństwa trzeba tym mocniej pochwalić wysiłki redakcji Naszego Dziennika na rzecz konsekwentnego usuwania białych plam o ponurych losach Polaków w dobie komunistycznego zniewolenia. Polecam tu m.in. trzy ważne artykuły z ostatnich paru tygodni. Jednym z nich był tekst Romana Motoły: Skazani, bo byli kapłanami (Nasz Dziennik z 12 sierpnia). Autor przypomniał sprawę dwóch księży z Wolbromia: ks. Piotra Oborskiego i ks. Zbigniewa Gadomskiego, aresztowanych w kwietniu 1950 r. wraz z grupą ośmiorga innych mieszkańców Wolbromia, podejrzanych o kontakty z organizacją Armia Podziemna. Obaj duchowni zostali skazani w toku sfabrykowanego procesu na karę dożywotniego więzienia. Trzech innych oskarżonych skazano na karę śmierci i wyroki wykonano. Pozostałych oskarżonych ukarano wysokimi wyrokami więzienia. Ks. Oborski zmarł w więzieniu, ks. Gadomskiemu udało się wyjść na wolność po kilku latach. Przygotowujący monografię na temat sławetnego procesu wolbromskiego Jan Wojciechowski ocenia wspomniany proces, a zwłaszcza sprawę ks. Oborskiego, jako pierwsze ogniwo w późniejszym procesie bp. Kaczmarka i w uwięzieniu Prymasa Tysiąclecia.
Ważne, a tak niesłuszne sprawy z historii powojennych zbrodni bezpieki przypomniał Piotr Szubarczyk w tekście Akcja „X” (Nasz Dziennik z 6 sierpnia). Red. Szubarczyk opisał w nim gigantyczną łapankę przeprowadzoną w 1948 r. przez komunistyczne siły bezpieczeństwa – aresztowano wówczas aż 6 tys. Polaków pochodzących z Wileńszczyzny. I wreszcie inny tekst o ciągle nazbyt mało znanych wydarzeniach z pierwszych lat powojennych – artykuł Piotra Szubarczyka O chleb i wolność (Nasz Dziennik z 9-10 sierpnia), o tym, jak komuniści pacyfikowali fale strajków w latach 1945-48.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wyzysk

Tym jednym słowem można scharakteryzować sposób, w jaki traktuje się wielką część robotników polskich, wegetujących dziś w dobie rządów SLD w coraz gorszych warunkach. „Czerwoni oligarchowie” pokazują coraz silniej, jak bardzo obojętny jest im los robotników, którym tak wiele obiecywali dwa lata temu w ramach wyborczego programu Leszka Millera. Godny uwagi jest fakt, że nawet związana z SLD Trybuna tym razem wystąpiła z tekstem Mariusza Nowika Niewolnicy XXI wieku (nr z 9-10 sierpnia), przynoszącym drastyczne informacje o losie robotników w dzisiejszej Polsce. W artykule drukowanym na pierwszej kolumnie Trybuny czytamy już na samym początku: „W całym kraju przybywa zakładów, których pracownicy nie otrzymują wynagrodzeń”. Tysiące ludzi żyje na tzw. kreskę – wpis w sklepowym zeszycie, zalega z regulowaniem rachunków bankowych. Nagabywani przez komorników, najbardziej zdesperowani wychodzą na ulice. W piątek ponad 2,5 tys. strajkujących pracowników Fabryki Wagon SA w Ostrowiu Wielkopolskim rozpoczęło marsz głodowy”.

A Rzeczpospolita wciąż płaci

Reklama

Na tle coraz gorszej sytuacji wielkiej części społeczeństwa (ponad 4 mln 200 tys. osób poniżej minimum socjalnego) tym bardziej szokuje zalew danych o chronicznym marnotrawstwie i rozrzutności dysponentów publicznych pieniędzy. Piszą o tym autorzy Rzeczpospolitej: A. Ła. i Sol. w tekście Straty na własne życzenie (nr z 9-10 sierpnia). Według tekstu: „Trudno oszacować, ile budżet państwa traci rocznie na tym, że przetargów ogłaszanych przez administrację i wojsko nie wygrywają najtańsze i najlepsze oferty”. Autorzy Rzeczpospolitej podali konkretne przykłady, ile kosztowała budżet państwa nadmierna rozrzutność armii, Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Skarbu. Chodziło wyraźnie o zbyt duże wydatki na zaopatrzenie dla wojska, sprzęt dla szpitali, przepłacone samochody dla Ministerstwa Skarbu. Z kolei Włodzimierz Kalicki i Piotr Smoleński w tekście Offset pompuj! (Gazeta Wyborcza z 11 sierpnia) piszą o bardzo dziwnych, a kosztownych uprzywilejowaniach firm zagranicznych przy zakupach offsetowych. Okazuje się, że: „Ktoś w MON i resorcie gospodarki ułatwiał życie firmom fińskiej i włoskiej, które wygrały olbrzymi przetarg na kołowy transporter opancerzony (KTO) dla polskiej armii”. Chodziło o niebywale dużą sumę. Jak piszą autorzy, zawarto w tej sprawie „największy kontrakt w Europie”, opiewający na blisko 5 mld zł. Na dodatek – według artykułu – samo istnienie pojazdu, na który zawarto tak olbrzymi kontrakt, „jest niepewne” (?!), m.in. podejrzewa się, że szczególnie wiele zarabiająca na całej sprawie włoska firma „albo złożyła lipne dokumenty, albo kupiła offset u zagranicznych partnerów polskich firm bez ich wiedzy i zgody”.
Sprawę tę podjęła również Rzeczpospolita w tekście sygnowanym inicjałami kilku autorów pt. Zaskakujący offset (nr z 12 sierpnia) i w umieszczonym obok niego wywiadzie z b. szefem MON-u Bronisławem Komorowskim pt. To najgorszy wybór. Zdaniem b. ministra obrony narodowej, „dokonano nieprawidłowego wyboru. To najgorszy z możliwych transporterów, który istniał tylko w postaci prototypu, a warunki postawione przez stronę polską, wedle deklaracji producenta, mają być spełnione w przyszłości”.

„Szał niszczenia”

Tak zatytułowano tekst na temat kolejnego Owsiakowskiego festiwalu Przystanek Woodstock pióra Wojciecha Wybranowskiego w Naszym Dzienniku z 2-3 sierpnia. Autor pisze o ogromnym zdewastowaniu specjalnych pociągów udostępnionych dzięki życzliwości PKP jadącym na imprezę. Niszczono dosłownie wszystko: wybijano szyby, wyrywano drzwi i muszle klozetowe, darto siedzenia na strzępy, wagony zamalowywano od wewnątrz farbami. Według Wybranowskiego: „Większość z jadących na Przystanek Woodstock to ludzie bardzo młodzi, pijani i bardzo agresywni. Nie brakuje wśród nich osób znajdujących się pod wpływem narkotyków”. Wybranowski przytoczył ocenę rzecznika Izby Celnej w Poznaniu Bożeny Adler, stwierdzającą, że znaleziono więcej narkotyków niż podczas akcji przed Love Parade w Berlinie. W czasie jazdy na Przystanek Woodstock zginęła zamroczona alkoholem dziewczyna, wypadając z pociągu. Jak pisał Wybranowski: „(...) jej śmierć wywołała... salwy śmiechu ze strony jadących pociągiem imprezowiczów”.
Podobnie szokujące opisy awantur związanych z tegorocznym Przystankiem Woodstock znajdujemy w tekście Andrzeja Poraya pt. Owsiak i jego armia (Nasza Polska z 12 sierpnia). M.in., według autora, lubuska policja wszczęła śledztwo w sprawie zdemolowania przez Owsiaka stoisk z młodzieżowymi ciuchami i bibelotami, należących do handlujących opodal terenu Przystanku Woodstock, najzupełniej zgodnie z prawem miejscowych, żarskich przedsiębiorców. Jak pisze A. Poray: „Owsiak nie mógł znieść, że z przyjazdu młodych ludzi do Żar będą czerpać przychody osoby, które nie uiściły mu (bo nie musiały) żądanej przez niego prowizji (czytaj: haraczu). Z towarzyszącymi mu dziesięcioma młodymi, dobrze zbudowanymi mężczyznami napadł na handlarzy. «Owsiak podjechał swoją terenówką, podbiegł do mojego stoiska z koszulkami z nadrukiem Woodstock. Kiedy je zobaczył – dosłownie się wściekł. Nie mógł nic zrobić koszulkom, to w napadzie dzikiej agresji przewrócił trzy stojaki z okularami. Potem przeszedł po nich buciorami, miażdżąc szkło i oprawki» – wspominał krótko po całym zdarzeniu roztrzęsiony trzydziestoletni sprzedawca”. Rzecznik prasowy lubuskiej policji Wiesław Ciepiela stwierdził, że poszkodowany przez Owsiaka mężczyzna prowadził działalność gospodarczą zgodnie z prawem i miał pozwolenie od właściciela terenu na handel w miejscu, w którym było rozłożone jego stoisko.
Ochroniarze Przystanku pobili dziennikarza TVN 24 Artura Zakrzewskiego po tym, jak ujął się za chłopakiem bitym w namiocie przez „ludzi Owsiaka”. Reporter opowiadał: „Część namiotu uchyliła się i zobaczyliśmy, jak ochroniarze biją chłopaka. Uderzali go pałką i kopali po całym ciele”. Reporter wysłał operatora po kamerę i policję i próbował przerwać bicie chłopaka. Został wówczas sam poturbowany, a ekipę TVN 24 Owsiak wyrzucił z festiwalu. Według dyrektora Fundacji Wielkiej Orkiestry Bogdana Waszkiewicza, ochroniarze odepchnęli dziennikarza z TVN 24, bo „nachalnie filmował ich interwencję. W dodatku był podpity” (wg tekstu Roberta Rewińskiego i Artura Łukasiewicza: Owsiak wyrzuca TVN, Gazeta Wyborcza z 4 sierpnia). Twierdzenia dyrektora Owsiakowej Fundacji okazały się kłamstwem. Nawet Wyborcza przyznała, że alkomat nie wykazał śladu alkoholu u pobitego dziennikarza z TVN 24.

Integracyjne biznesy

Rafał Pazio w tekście Kasa dla wybranych (Najwyższy Czas z 2 sierpnia) pisze o dziwnych integracyjnych biznesach, których głównym bohaterem jest b. sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej Jacek Saryusz-Wolski. Według R. Pazio: „Zamiast na dotacje do rolniczych kredytów, 12 milionów złotych trafiło do trzech fundacji związanych z «autorytetami moralnymi». Obłowili się ludzie z Funduszu Współpracy, Centrum Europejskiego Natolin oraz Fundacji Studiów Europejskich i Instytut Europejski w Łodzi. Pieniądze te przyznał związany z tymi organizacjami były sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej Jacek Saryusz-Wolski. Jest m.in. członkiem Fundacji Centrum Europejskie Natolin”. Według Konrada Niklewicza – Jak integrował się urząd ze swoim szefem (Gazeta Wyborcza z 27 czerwca), sumy niewłaściwie wydane przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej były dużo większe. Niezgodnie z prawem przekazano wspomnianym wyżej trzem fundacjom 50,7 mln zł zarezerwowanych dla rolników.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

130 kilometrów modlitwy. X Biegowa Pielgrzymka na Jasną Górę

2026-07-07 14:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

pielgrzymka biegowa

Archiwum pielgrzymki

130 kilometrów modlitwy i wysiłku. Przed nami X Biegowa Pielgrzymka z Łodzi na Jasną Górę

130 kilometrów modlitwy i wysiłku. Przed nami X Biegowa Pielgrzymka z Łodzi na Jasną Górę

W sobotę 18 lipca po raz dziesiąty biegacze z Łodzi i regionu wyruszą na Biegową Pielgrzymkę na Jasną Górę. W ciągu jednego dnia pokonają 130 kilometrów, by wieczorem uczestniczyć w Apelu Jasnogórskim. Jubileuszowa edycja wydarzenia ma przede wszystkim charakter modlitewny i charytatywny.

Uczestnicy rozpoczną dzień Mszą św. o godz. 6.00 w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia przy parafii św. Wojciecha na łódzkich Kurczakach. Start biegu zaplanowano przed godz. 7.00. Po pokonaniu 130 kilometrów pielgrzymi dotrą do Częstochowy na Apel Jasnogórski, a następnie wrócą do Łodzi.
CZYTAJ DALEJ

Po trzech miesiącach otwarto kościoły w Dubaju

2026-07-07 15:05

[ TEMATY ]

Dubaj

Vatican Media

Kościoły Najświętszej Maryi Panny w Dubaju i św. Franciszka z Asyżu w Dżebel Ali zostały w pełni otwarte po trzech miesiącach ograniczeń. Poinformował o tym bp Paolo Martinelli, wikariusz apostolski Arabii Południowej. Hierarcha podziękował wiernym, duchownym i władzom za odpowiedzialność, cierpliwość i świadectwo wiary - informuje Vatican News.

W liście skierowanym na początku lipca do proboszczów, kapłanów i wiernych obu parafii bp Martinelli napisał, że wiadomość o pełnym wznowieniu działalności została przyjęta „z wielką radością”. Oznacza ona powrót do normalnego życia duszpasterskiego w dwóch ważnych katolickich wspólnotach Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo mężczyzny, który przeżył trzęsienie ziemi w Wenezueli: "Cudowny Medalik mnie uratował"

2026-07-08 08:10

[ TEMATY ]

świadectwo

trzęsienie ziemi

Wenezuela

Andrés Henríquez/EWTN

Cudowny Medalik, który Kamar znalazł w kieszeni spodenek

Cudowny Medalik, który Kamar znalazł w kieszeni spodenek

W Playa Grande, znanej dzielnicy miasta La Guaira, Kamar Galíndez znajdował się na najwyższym piętrze hotelu Chipi's Beach i właśnie miał rozpocząć swój codzienny trening na siłowni, nieświadomy, że jego życie zmieni się na zawsze - informuje portal aciprensa.com.

Była środa, 24 czerwca, święto św. Jana Chrzciciela. O godzinie 18:05 spokój, jaki roztaczał się z najwyższego punktu hotelu, z imponującym widokiem na ocean, został zakłócony przez ogłuszającą siłę dwóch kolejnych trzęsień ziemi, które zaskoczyły wszystkich, siejąc niepokój i zamieszanie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję