Reklama

Kościół

Pierwszy Polak, który został biskupem w Australii, zawierzył swoją posługę na Jasnej Górze

Na Jasną Górę przybyli w sobotę nuncjusz apostolski w Australii abp Adolfo Tito Yllana oraz nowo mianowany biskup diecezji Port Pirie, salwatorianin ks. Karol Kulczycki. Modlili się zwłaszcza za chorych na koronawirusa w tym kraju i za młodych, by nie tracili wiary i potrafili oddawać swe życie Bogu. Ks. Kulczycki jest pierwszym Polakiem, który został biskupem w Australii.

[ TEMATY ]

Australia

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Pierwszy od lewej - ks. Karol Kulczycki

Pierwszy od lewej - ks. Karol Kulczycki

„Pragnę dotrzeć zwłaszcza do tych, którzy się zagubili” - mówi biskup nominat Karol Kulczycki w rozmowie z KAI. - „Będąc na Jasnej Górze chciałbym zawierzyć siebie i dzieło, do którego zostałem powołany, Matce Najświętszej. W swoim herbie symbolicznie umieściłem literę ‘M’, żeby podkreślić, że jestem salwatorianinem, który głosi Chrystusa Zbawiciela, ale jestem też tym, który zawierza siebie i swoje dzieło Matce Najświętszej” - podkreśla ks. Karol Kulczycki.

Reklama

Abp Adolfo Tito Yllana, nuncjusz apostolski w Australii, po raz pierwszy odwiedził Polskę i Jasną Górę, która jest mu szczególnie znana dzięki św. Janowi Pawłowi II: - „Jasna Góra miała wielkie znaczenie dla Jana Pawła II, i dlatego w tym miejscu chcę szczególnie prosić w modlitwie za ludzi, którzy są chorzy na epidemię koronawirusa w Australii, i za młodych ludzi, aby zawierzyli siebie Matce Najświętszej”.

Biskup nominat ks. Karol Kulczycki należy do Towarzystwa Boskiego Zbawiciela. Po święceniach kapłańskich pracował jako promotor powołań, a następnie wyjechał do Australii, gdzie m.in. pełnił funkcję prowincjała. Od kilku lat jest wikariuszem prowincjalnym salwatorianów w Polsce.

Ceremonia święceń biskupich ks. Karola Kulczyckiego odbędzie się w uroczystość Świętych Archaniołów, 29 września 2020r. w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa i Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini. Otrzyma święcenia biskupie z rąk abpa Adolfo Yllana, nuncjusza apostolskiego w Australii. Współkonsekratorami będą: abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski oraz bp Jacek Kiciński, biskup pomocniczy arch. wrocławskiej i przewodniczący Komisji KEP ds. Życia Konsekrowanego.

2020-09-26 19:47

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Karol Kulczycki: pomimo mieszanki kultur Kościół australijski tworzy jedną wspólnotę

2020-10-05 10:39

[ TEMATY ]

Australia

Bp Karol Kulczycki

archwwa.pl

W ubiegły wtorek miały miejsce święcenia biskupie pierwszego polskiego biskupa w Australii, ks. Karola Kulczyckiego SDS. - Pomimo mieszanki kultur Kościół australijski tworzy jedną wspólnotę, której bogactwo wynika właśnie z kultywowania zarówno tradycji lokalnych, jak i napływowych - mówi w rozmowie z KAI dotychczasowy wiceprowincjał polskich salwatorianów, który w tym tygodniu rozpocznie posługiwanie w australijskiej diecezji Port Pirie.

Łukasz Kaczyński (KAI): Jakie motto będzie przewodziło posłudze Księdza Biskupa w Australii?

Bp Karol Kulczycki: Za swoje zawołanie biskupie przyjąłem słowa „In Te Domine Speravi”, czyli „Tobie Boże zawierzyłem” czy „Tobie Boże zaufałem”. To motto towarzyszy mi od wielu lat - tak w sprawach łatwych, jak i w momentach trudnych, zwraca zawsze moje serce do Boga. Zaufanie Opatrzności nie jest proste. Doświadczyłem mocno, że w najtrudniejszych momentach bardzo trudno dostrzec to, że Bóg jest przy mnie, dlatego pełne zawierzenie jest konieczne. Od młodości towarzyszy mi pewna modlitwa, która jest ze mną także w tej chwili, na kilka dni przed wylotem do Australii. Ona mówi, że trzeba usłuchać rozkazu danego od Boga i wtedy On będzie mógł się posłużyć człowiekiem, a może już się posługuje. To bardzo pokrzepia i przynosi siły, dając nadzieję na przyszłość.

KAI: A co z herbem?

- Stworzenie herbu zajęło mi kilka tygodni. W ostateczności na niebieskim tle widnieje Duch Święty w postaci gołębicy otoczony konstelacją gwiezdną Krzyża Południa. Symbolizuje to zawierzenie siebie i misji działaniom Ducha Świętego na terytorium Australii. W herbie znalazły się też dwie litery: S - symbolizująca Salwatora, czyli Zbawiciela oraz M - na znak zawierzenia Maryi.

KAI: Co jest specyfiką posługi kapłana, salwatorianina czy teraz już biskupa w Australii?

- W Australii można wyróżnić duszpasterstwo miejskie, które bardzo przypomina europejskie - są duże parafie, kiedy na Eucharystie przychodzi dużo osób. Ale jest też duszpasterstwo „countrowe”, poza miastem, gdy trzeba dotrzeć do kilku kościołów, leżących w znacznych odległościach od siebie, w których na Msze św. przychodzi raptem kilka lub kilkanaście osób. To może zniechęcać, ale ja zawsze czułem, że wyjazd nawet setki kilometrów na Eucharystię choćby dla kilku osób, jest niezmiernie ważny. I tak samo będę działał jako biskup. Jest również duszpasterstwo szkolne, zwłaszcza w placówkach katolickich - to także ważny element towarzyszenia kapłana młodym ludziom w rozwoju duchowym.

KAI: Jakie zatem wyzwania czekają na Księdza Biskupa?

- Myślę, że moim istotnym zadaniem będzie umacnianie wiary tych, którzy trwają przy Bogu oraz budowanie wspólnoty po różnych zranieniach w tamtejszym Kościele. W Australii dużym wyzwaniem jest też znalezienie dróg ewangelizacji, by dotrzeć do tych, którzy odeszli od Boga i są zagubieni. Dużą ich część stanowią osoby zrażone przez upadki ludzi, którzy reprezentowali Kościół w Australii. Na pewno trzeba umieć ich wysłuchać i znaleźć sposób na niesienie im skutecznej pomocy. Ludzie odchodzą też od Boga często z wygody życia. I nie chodzi tu tylko o praktykowanie, ale także całkowite porzucenie myślenia o tym, czy Bóg jest. Potrzeba zatem ogromnej re-ewangelizacji.

KAI: Wspomniał Ksiądz Biskup o zranieniach – czy chodzi o molestowanie seksualne nieletnich czy jeszcze jakieś inne nadużycia?

- Komisja Królewska, która została powołana przez państwo, przyglądała się dokładnie przypadkom zachowań niedopuszczalnych na przełomie ostatnich 50 lat. Kościół również nauczył się reagować bardziej właściwie na jakiegokolwiek przypadki molestowania. Charakterystyczna była także sprawa kard. George’a Pell’a, który ostatecznie został uniewinniony, aczkolwiek medialny szum wokół tej sprawy na pewno doprowadził do pojawienia się negatywnego patrzenia na Kościół w Australii. To są zmagania, które są przede mną i wymagają naprawdę wielkiego otwarcia na ofiary tych nadużyć, jak i konkretnych działań w diecezji, by do nich nigdy nie dochodziło.

KAI: Czego nauczył się Ksiądz Biskup odnośnie wiary i duchowości podczas ponad 20-letniego pobytu w Australii?

- To, co mnie bardzo umocniło to zaangażowanie wiernych świeckich w życie Kościoła. Nie tylko w tych miejskich parafiach, które są liczne, ale także w tych na rozległych terenach, gdzie Msze św. nie mogą być odprawiane co tydzień, a ludzi do świątyni przychodzi raptem kilku. Pokazuje to, że ludzie czują się odpowiedzialni za los Kościoła, czy to przygotowując modlitwy czy też pomagając w parafialnym ogrodzie. Australijczycy bardzo cenią sobie również Eucharystię, gdyż w tamtejszej kulturze nie ma zaszczepionych takich nabożeństw jak majowe czy czerwcowe, które my dobrze znamy. Dlatego są tak wdzięczni, kiedy do tych odległych parafii choć raz na dwa czy trzy tygodnie przyjeżdża kapłan, aby celebrować Mszę św.

KAI: Jacy są święci, do których mieszkańcy tamtego kontynentu się odnoszą?

- Kościół w Australii bazuje historycznie na kapłanach z Irlandii. Na przykład jednym z głównych świętych australijskich jest św. Patryk. Jest również św. Maria MacKillop, która stała się wzorem dla wielu Australijczyków. Jest pierwszą świętą na tym terenie i miała duży wpływ na rozwój szkolnictwa, zwłaszcza w diecezji, w której będę posługiwał.

KAI: Nominacja Księdza Biskupa przypadła w roku 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II, który zawsze był otwarty na różnorodność kulturową. Jak to wygląda w Australii?

- Niewątpliwie, jak wskazywał papież Polak, współpraca między katolikami, a innymi wyznaniami chrześcijańskimi czy też innymi religiami jest konieczna. Moim doświadczeniem z posługi w Australii jest comiesięczna wspólna modlitwa wszystkich chrześcijan w jednej z parafii. To, co jest charakterystyczne dla Australii to multikulturowość, której nie można minąć w podejściu do modlitwy czy nabożeństw. Ale pomimo tej mieszanki kultur Kościół australijski tworzy jedną wspólnotę, które bogactwo wynika właśnie z kultywowania zarówno tradycji lokalnych, jak i napływowych. Odbywa się to poprzez organizację tzw. festynów narodowościowych, gdzie ludzie dzielą się swoim doświadczeniami i poznają tradycje innych, w tym także religijne. Staramy się to przenosić na płaszczyznę Kościoła - dać możliwość wiernym wyrażania się poprzez swoją kulturę i jednocześnie budowania takiej relacji z Panem Bogiem, które sprawia, że różne wymiary religijności nie dzielą, ale łączą.

rozmawiał Łukasz Kaczyński

CZYTAJ DALEJ

Kocham, ale...

2020-10-27 19:17

pixabay.com

Generalnie kocham ludzi, ale... i tu zaczyna się cała masa epitetów określających tych, których z obszaru kochania należy wykluczyć. Generalnie szanuję każdego, ale... i znów katalog tych, którym szacunek się nie należy. Generalnie jestem za życiem, ale... jestem wierzący, ale...

Jedno krótkie słowo – „ale” – a tak wiele się pod nim kryje. Owo „ale” często ma zabarwienie negatywne, nastawione na nie, jest anty, skierowane jest przeciw. To jedno słowo wyprowadziło na ulice tysiące ludzi. To jedno słowo sprawiło, że niszczone są kościoły, dewastowane pomniki i miejsca pamięci. To jedno słowo sprawiło, że jeden opluwa drugiego i w imię wyznawanych wartości odmawia godności drugiemu człowiekowi.

Piszę te słowa, bo pęka mi serce, gdy patrzę na stojących naprzeciw siebie bliźnich z zaciśniętymi pięściami. Z przerażeniem patrzę w oczy pełne nienawiści. Ze smutkiem patrzę na rzucony na ziemię Najświętszy Sakrament. Ze łzą patrzę na dziecko trzymające tabliczkę ze słowem „wy...ć!”. Co się z nami stało? Zawsze się różniliśmy, bo każdy z nas jest inny. Nigdy jednak nie skakaliśmy sobie do gardeł. Nad jednymi i nad drugimi świeci to samo słońce i deszcz pada tak samo na tych, którzy są „pro” i tych, którzy są „anty”. A jednak...

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzającego, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją RP w Polsce zawrzało. Nie dziwi mnie radość osób wierzących, które na serio traktują przykazania i naukę Kościoła, który stanowią. Nie dziwi mnie oburzenie tych, którzy tych wartości nie podzielają. Dziwi natomiast to, że winą za orzeczenie TK obarcza się chrześcijan, katolików, kapłanów, Kościół. A przecież to nie Kościół stanowi prawo w Polsce. Owszem, ktoś mi odpowie, ale wtrąca się do polityki, ludzie Kościoła piszą petycje i składają projekty ustaw itp. I to prawda. Robią to, bo na to pozwala im obowiązujące prawo, więc dlaczego mieliby rezygnować ze swoich praw? No dobrze, ale dlaczego w świątyniach księża z ambon poruszają kwestię aborcji i mówią, że to zabijanie? Przecież to jest napiętnowanie tych, którzy myślą inaczej, wykluczanie ich. Odpowiem słowami Pisma św., które jest źródłem nauczania Kościoła: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20, 13). W tych trzech słowach mieści się wszystko, co sprzeciwia się życiu. To prawda, którą wyznaje Kościół. Czy w imię tolerancji ma się wyrzec tego, w co wierzy? Czy ma zmienić Boże przykazanie tylko dlatego, żeby nikomu nie było przykro? Kościół jako wspólnota wierzących ma określone zasady. Jeśli chcesz możesz je przyjąć i stać się jego częścią, jeśli nie chcesz – możesz odejść. Nie domagaj się jednak, że w imię postępu czy tolerancji Kościół zacznie mówić, że zło jest dobrem.

Sługa Boży abp Fulton Sheen podkreślał w swoim nauczaniu, że świat może oskarżać nas – Kościół o nietolerancję i będzie miał słuszność, bo „Kościół jest nietolerancyjny – nietolerancyjny w kwestii Prawdy, nietolerancyjny w kwestii zasad, nietolerancyjny w kwestii Boskości, podobnie jak nasz Zbawiciel był nietolerancyjny w kwestii swojej Boskości. Inne religie mogą zmieniać swoje zasady i zmieniają je, ponieważ ich zasady ustalane są przez ludzi. Kościół nie może się zmieniać, ponieważ jego zasady ustanowione zostały przez Boga. (...) Kościół będzie nietolerancyjny w kwestii świętości małżeństwa, albowiem co Bóg złączył, tego człowiek nie może rozdzielać; będzie nietolerancyjny w kwestii swojego Credo i będzie gotowy oddać zań życie, gdyż boi się on nie tych, którzy zabijają ciało, lecz tych, którzy mają moc wrzucić ciało i duszę do piekła. (…) Lecz trwając w swojej nietolerancyjności, aż do przelania krwi, trwając w przylgnięciu do prawd danych mu przez jego Boskiego Założyciela, Kościół zawsze będzie tolerancyjny wobec tych, którzy oskarżają go o nietolerancję, gdyż ten sam Boski Założyciel nauczył go mówić: Ojcze, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią.”

Przytoczyłem te słowa abpa Sheena nie po to, by przekonywać przeciwników, lecz by, choć trochę, poruszyć serca wierzących. Dlaczego? Ponieważ z bólem obserwuję moich braci w wierze, którzy na zło odpowiadają złem, a na przemoc przemocą. To nie jest droga Chrystusa. Jego drogą jest miłość, która sprawia, że modli się za nieprzyjaciół. Nie zawsze oznacza ona milczenie, bo i On nie zawsze milczał. Nigdy jednak nikogo nie skrzywdził, nie odrzucił, nie potępił. Co to oznacza dla mnie? Masz prawo wyrazić swoją radość z tego, że życie nienarodzonych jest coraz bardziej chronione; masz prawo do mówienia prawdy i życia według wyznawanych zasad; masz prawo do obrony swoich wartości i przekonań; masz prawo do obrony swoich świętych miejsc. Nie zapominaj jednak nigdy, że Chrystus za prześladowców się modlił: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Patrząc na ten krzyczący tłum, niejednokrotnie pełen młodych osób, które dopiero rozpoczynają swoja drogę życia; tłum, w którym obecne są małe dzieci ze swoimi rodzicami jestem gotów powtórzyć za Mistrzem: „Nie wiedzą, co czynią.”

Niech ten trudny czas, który przeżywamy, będzie czasem wytężonej modlitwy, indywidualnej i wspólnotowej, wszystkich członków Kościoła. Wołajmy do Boga, by doprowadził wszystkich ludzi do Prawdy i by nas zachował od zła. „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy” - niech te jedne z ostatnich słów bł. ks. Jerzego Popiełuszki staną się naszym mottem w tej ciemnej godzinie. Bądźmy wolni, bo tylko wtedy będziemy mogli wyzwolić innych.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent o aborcji: jestem gotów zaangażować się w pracę nad rozwiązaniem, które przyniesie spokój społeczny

2020-10-28 20:00

[ TEMATY ]

prezydent

aborcja

Andrzej Duda

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Jestem gotów się zaangażować w pracę nad tym, by powstało rozwiązanie, które będzie niosło spokój społeczny i które będzie uznane za myślenie o zdrowiu i o prawach kobiet we właściwym tego słowa znaczeniu - zadeklarował w środę prezydent Andrzej Duda.

"Ja w Narodowej Radzie Rozwoju w ciągu poprzedniej kadencji poznałem ekspertów, którzy z całą pewnością byliby w stanie pomóc w pracach i jestem gotów ich o to poprosić; jestem gotów się tutaj zaangażować w tę pracę po to, by powstało rozwiązanie, które będzie niosło spokój społeczny i które będzie rzeczywiście uznane za myślenie o zdrowiu i prawach kobiet we właściwym tego słowa znaczeniu" - poświadczył prezydent.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ godl/

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję