Reklama

Kościół

W tej archidiecezji nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych

O tym, że w tym roku nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych w domach wiernych archidiecezji katowickiej poinformował Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej.

[ TEMATY ]

kolęda

Katowice

Ks. Krzysztof Hawro

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

Powodem jest aktualna sytuacja epidemiczna. Natomiast w okresie Bożego Narodzenia odprawiane będą msze święte w intencji parafian z poszczególnych ulic.

Reklama

Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej informacje w tej sprawie przesłał do wszystkich parafii archidiecezji katowickiej.

"Aktualna sytuacja epidemiczna uniemożliwia przeprowadzenie tzw. kolędy w tradycyjnej formie. Odwiedziny duszpasterskie ograniczamy wyłącznie do błogosławieństwa nowych domów i mieszkań na zaproszenie gospodarzy" - czytamy w komunikacie.W tym roku w okresie Bożego Narodzenia ma jednak pojawić się nietypowa forma modlitwy za wiernych z poszczególnych osiedli i ulic.

"Jednocześnie zachęcamy duszpasterzy do celebracji w okresie Bożego Narodzenia (jeśli to konieczne – także w czasie Adwentu) Eucharystii w intencji parafian z poszczególnych ulic oraz kolędowych Nieszporów (wieczorów), z uwzględnieniem stosownych przepisów sanitarnych" - brzmią zalecenia katowickiej kurii.Aktualnie w województwie śląskim na kwarantannie z powodu koronawirusa przebywa 2 261 osób, w szpitalach jest 192 pacjentów. Służby sanitarne informują o 22 050 osobach z wynikiem dodatnim po przeprowadzonych testach, z czego wyzdrowiało 20 688 osób, a zmarło 537.

2020-09-25 21:02

Ocena: +3 -13

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katowicka kuria: nie było zgody na demonstrację narodowców na schodach katedry

2020-10-26 13:08

[ TEMATY ]

protest

Katowice

PAP

Kuria Metropolitalna w Katowicach nie wydała zgody manifestującym na zajmowanie terenu kościelnego – poinformował PAP rzecznik metropolity katowickiego ks. Tomasz Wojtal. Dodał, że Młodzież Wszechpolska przerwała swoją niedzielną kontrmanifestację na prośbę kurii i policji.

Ks. Wojtal – jako rzecznik abp. Wiktora Skworca i dyrektor biura prasowego archidiecezji katowickiej - wystosował w poniedziałek oświadczenie wobec pytań kierowanych do władz archidiecezji katowickiej w związku z niedzielną manifestacją przed katedrą Chrystusa Króla w Katowicach.

Czterotysięcznej manifestacji przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji przed katowicką katedrą towarzyszyła kontrmanifestacja ok. 30-40 przedstawicieli środowisk narodowych i katolickich na schodach katedry. Obie grupy manifestujących rozdzielała policja, doszło do przepychanek, funkcjonariusze użyli m.in. siły fizycznej i gazu.

Po tym zdarzeniu PAP przesłała do kurii pytania, m.in. czy kontrmanifestanci – przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej oraz inne, towarzyszące im osoby - mieli zgodę władz kościelnych na demonstrowanie na schodach świątyni. "Kuria Metropolitalna w Katowicach nie wydała jakiejkolwiek zgody manifestującym na zajmowanie terenu kościelnego, zarówno wokół katedry, jak i budynku kurii" – odpowiedział rzecznik metropolity katowickiego.

"Co więcej, w dniu wczorajszym środowisko Młodzieży Wszechpolskiej przerwało kontrmanifestację na wyraźną prośbę przedstawicieli Kurii Metropolitalnej i policjantów z zespołu antykonfliktowego. Kontrmanifestantów wyprowadzono tylnym wyjściem katedry. W efekcie tych działań uniknięto dalszej eskalacji emocji i konfliktu wśród manifestujących" – dodał ks. Wojtal.

Niedzielna wieczorna demonstracja w Katowicach zaczęła się spokojnie. Inaczej, niż w poprzednich dniach, początkowo na schodach katedry nie było szpaleru policjantów z tarczami, jedynie rząd funkcjonariuszy w lekkim umundurowaniu. Z kolei wśród demonstrujących, obok młodzieży z postulatami wolnościowymi, antyrządowymi i antykościelnymi, pojawiły się grupki młodych mężczyzn koncentrujących się na konfrontacji z policją.

Zebrani zagłuszali kontrmanifestację ok. 30-40 przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej i innych środowisk narodowych oraz katolickich, która ze schodów katedry, zza pleców policjantów, starała się przekonywać do wierności Konstytucji i odmawiać modlitwy. Uczestnicy głównej demonstracji, prócz haseł światopoglądowych, skandowali przede wszystkim wrogie okrzyki pod adresem partii rządzącej i jej prezesa.

Gdy narodowcy rozwinęli obszerny banner antyaborcyjny z wizerunkiem martwego płodu i podpisem "prawa kobiet", demonstranci zaczęli ich atakować. Najpierw były to ataki słowne, jednak w pewnym momencie co najmniej jeden z demonstrantów przedarł się przez rząd funkcjonariuszy, starając się wyrwać transparenty narodowcom. Po krótkiej szarpaninie, policja odciągnęła kilka osób. Następnie obie grupy rozdzielił kordon funkcjonariuszy w kaskach i z tarczami.

Mimo to kolejna grupa starała się przedrzeć w stronę narodowców, na schody katedry poleciały też drobne przedmioty, w tym jajka. Wówczas funkcjonariusze użyli parokrotnie środków przymusu bezpośredniego i gazu aby odepchnąć protestujących. Przepychanki trwały parę minut; z tłumu funkcjonariusze wyłowili kilka osób, które następnie wciągnięto do policyjnych furgonetek.

Kilkanaście minut po starciach większa część demonstrantów wyruszyła sprzed katedry w kierunku ścisłego centrum miasta. Kontrdemonstranci przez megafony odmówili przed katedrą różaniec i kilka innych modlitw, następnie opuścili schody katedry, wpuszczeni do świątyni.

W tym czasie główna część demonstracji krążyła po centrum Katowic, przechodząc m.in. ulicą Moniuszki, Chorzowską, Sokolską i przez rynek oraz fragment ul. Warszawskiej, gdzie mieści się katowickie biuro parlamentarne Prawa i Sprawiedliwości. Manifestujący wznosili przede wszystkim wulgarne okrzyki przeciwko władzy. Następnie wrócili przed katedrę, gdzie odbyło się jeszcze półgodzinne skandowanie.

Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka katowickiej policji młodsza aspirant Agnieszka Żyłka, w czasie demonstracji zatrzymano trzy osoby: kobietę i dwóch mężczyzn, którym przedstawiono m.in. zarzut czynnej napaści na policjantów, naruszenia ich nietykalności, znieważenia, a także zmuszania przemocą do zaniechania czynności. Ponadto wylegitymowano 50 osób. Jeden z policjantów został poturbowany przez tłum, gdy zatrzymywał agresywnego mężczyznę.

Dwa dni wcześniej podobna demonstracja przed katowicką siedzibą PiS, potem przeniesiona przed katedrę, liczyła według policji ok. 7 tys. osób. W sobotę funkcjonariusze szacowali liczbę uczestników demonstracji przed katedrą i na ulicach miasta na ok. 4 tys. osób. Początkowo rzeczniczka katowickiej policji oceniała, że niedzielna demonstracja była liczniejsza, niż sobotnia, potem przekazała szacunki dowódców akcji mówiące o ok. 4 tys. uczestników.

Podobnie, jak w poprzednich dniach, policja przez megafony ostrzegała, że zgromadzenie jest bezprawne, wzywając też do zachowania dystansu społecznego w kontekście bezpieczeństwa epidemicznego. Zgromadzeni nie stosowali się do tych wezwań. Zapowiedzieli powrót przed katedrę w poniedziałek o godz. 19. Na godz. 16. natomiast zapowiedziano katowicką odsłonę ogólnopolskiego protestu samochodowego.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ mark/

CZYTAJ DALEJ

Z braku rodzi się lepsze… (fragment autobiografii ks. Pawlukiewicza)

2020-10-28 08:19

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

RTCK

Jedyna autobiografia ks. Piotra Pawlukiewicza! "Wywiad strumyk", którego ks. Piotr udzielił Renacie Czerwickiej, tuż przed swoim nieoczekiwanym odejściem… Na portalu niedziela.pl prezentujemy fragment tej wyjątkowej publikacji.

Renata Czerwicka: Mój kolega, gdy dowiedział się, że będziemy rozmawiać, poprosił mnie, żebym zapytała Księdza, co znaczą słowa: „trzeba zwolnić w życiu”. Wszyscy wokoło mówią, żeby zwolnić, a on nie wie, jak to konkretnie zrobić. Z pracy się ma zwolnić? Dzieci nie posyłać do szkoły? To pytanie jest chyba aktualne dla wielu osób.

Ks. Piotr Pawlukiewicz: Zna Pani to uczucie, gdy biegnie się z góry i nogi same człowieka niosą? I już się wie, czuje się to, że się człowiek wywali, że nie wyhamuje?

Rzeczywiście, tak czasem bywa.

To jest podstęp szatana, który pod przykrywką dobrego biegu (bo przecież mamy w życiu biec, nieść, zdobywać) podsuwa za dużo. Człowiek nabiera zbyt wielkiej prędkości i pozwala się innym doprowadzić do ostateczności… Wyobraźmy sobie pracowitego człowieka, takiego, co bierze nadgodziny, a potem chce jeszcze meble w ogrodzie pomalować, obiad żonie przygotować… Gotowa katastrofa z przepracowania. Niejedna żona, patrząc na takiego męża, który z wiaderkiem i farbą zasuwa, samochód myje, doktorat pisze, przyjmuje znajomych, bo jest lekarzem, mówi z dumą: „Jaki on pracowity i odpowiedzialny!”. Nie wie, że jej mąż kona już w tej chwili. I że ich małżeństwo jest już zmaltretowane (oczywiście taka sytuacja może też dotyczyć żony). Byłem kiedyś na pogrzebie mojego kolegi. Mówiono, że miał organizm sześćdziesięcioletniego mężczyzny, choć niedawno skończył dwadzieścia pięć lat. Prawda jest taka, że i lenistwo może zabić, i praca może zabić. Można by i mnie pytać, dlaczego tak pędzę. Cóż, różne ludzie mają prędkości.

W takim razie skąd mam wiedzieć, czy ja aby nie pędzę? Po czym poznam, że nadchodzi moment, w którym muszę zwolnić, że to już nie jest kwestia pracowitości i fajnego ogarniania życia, tylko podstęp złego?

Pojawiają się jakieś dziwne nerwy, sprzeczki z mężem. W którymś momencie świat się przestaje podobać, z nikim się nie mogę dogadać, wszyscy w moich oczach są źli, tylko ja jestem dobry. Zaczyna się szukać znieczulenia. Niejeden kapłan umarł na nadaktywność. Pewien mądry ksiądz powiedział mi kiedyś: „Jeśli spotkasz kiedyś księdza, który ci powie, że przez dziesięć lat nie był na urlopie, to uważaj, bo masz przed sobą niebezpiecznego człowieka, który może ci zrobić krzywdę. On już nie kontroluje siebie”. Pan Jezus też mówił do uczniów: „Zwolnijcie”. Bo przychodzi taki moment, że człowiek zaczyna wierzyć, że sam może się zbawić. Człowiek, który się modli i który zna siebie, nie da się tak ponieść. Przypomniała mi się historia księdza, który szedł do kościoła odprawić mszę świętą. Już w zakrystii, gdy stał przygotowany do wyjścia, ktoś wpada z krzykiem: „Proboszczu, plebania się pali!”. „Gasić” – odpowiedział spokojnie, a do ministrantów: „Wychodzimy”. Niewzruszony. (śmiech) To jest piękne. „Gasić, wychodzimy”. Dla niego msza to była msza. Zgaszą to zgaszą. Te przyspieszenia, za którymi często tęsknimy, nie są dobre. A z drugiej strony warto mieć w pamięci to, co ks. Aleksander Federowicz powiedział kiedyś o pysze: że jest pycha pochodząca z dumy i pycha pochodząca z nieśmiałości. Można być pysznym na dwa sposoby. Na obiedzie ktoś zgarnie wszystko z półmiska dla siebie, „bo mi się należy, bo ja głodny chodzę”, a ktoś inny będzie siedział w kąciku i udawał świętego, a w głębi duszy będzie myśleć: „Ale z nich barany. Ja się do tej dyskusji nie włączę, bo za mądry jestem na to”. Każdy ma swoją prędkość. Nieraz ktoś się chwali, że zbudował kościół. A skąd wiesz, czy Pan Bóg nie chciał, żebyś zbudował dziesięć kościołów? Może to było twoim zadaniem? Każdy ma swoją prędkość… I wszelkie porównywanie się z innymi jest głupie.

A jakie zadanie od Pana Boga dostał ksiądz Piotr Pawlukiewicz?

Z tego, co widzę, najbardziej cenną rzeczą, jaką robię, jest skłanianie ludzi do powracania do Boga… Ożywianie ich. Jeżeli w jakiejś klasie był spór, a katolicy dali radę, nie zwiali, nie zdezerterowali, ale poszli, żeby bronić Chrystusa – to już jest dobrze. Mnie chodzi o to, żeby dać im do ręki argumenty.

Gdyby zebrać w jednym miejscu wszystkie osoby, którym Ksiądz pomógł, to pewnie byśmy mieli spore miasteczko, a może i metropolię.

Ale proszę mi wierzyć… (dłuższa pauza) Nie wiem, jak to się dzieje. Może pomyliłem miejsca w ławce, kiedy nauczycielka szła i pytała, co będziesz robił, jaka będzie twoja aktywność? Tylu księży wie więcej od mnie. Z historii Polski, z geografii, z polityki…

Przecież tu o ogóle nie o wiedzę chodzi.

Chodzi też o wiedzę… Ale z wiedzą trzeba ostrożnie.

Chwilę milczymy. W pewnym momencie ksiądz Piotr podnosi głowę i patrzy na mnie z półuśmiechem.

Nie nudzi się Pani ze mną?

Żartuje Ksiądz?

Bo ta nasza rozmowa jest strasznie nudna.

Jak mogłabym się nudzić z takim człowiekiem, jak Ksiądz?

Niektórzy przypisują mi pewną wartość z powodu tego, co zrobiłem piętnaście lat temu. Że nagrałem konferencję o seksie. Z tą kasetą to był zresztą niezły numer. My się czasem śmiejemy, że jak diabeł chce jakieś dzieło ściąć, nie pozwolić go zrealizować, to Pan Bóg tylko czeka i broni. Po tej pamiętnej konferencji Seks – poezja czy rzemiosło poszedłem z bratem do hotelu. Nagle tak mnie coś w kręgosłupie walnie… Przeleżałem do rana na podłodze. Rano brat proponuje: „Poczekaj, pójdę po jakieś proszki przeciwbólowe”. Tak mnie bolało, że w ogóle nie mogłem chodzić. Ledwie byłem w stanie doczołgać się do łazienki. Mnie się takie historie generalnie nie zdarzają. Teraz naturalnie, jak mam pęknięty kręgosłup, to co innego. Ale wtedy ten ból ni stąd ni zowąd? Dziwne to było…

____________________________________

Sprawdź więcej informacji o książce "Z braku rodzi się lepsze": Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: ponad pół tysiąca młodych modliło się pod klinikami aborcyjnymi

2020-10-28 21:07

[ TEMATY ]

modlitwa

aborcja

Hiszpania

Adober Stock

Ponad pół tysiąca młodych Hiszpanów wzięło udział w modlitwach, organizowanych podczas tegorocznej jesieni pod klinikami aborcyjnymi w całym kraju.

Według madryckiej rozgłośni Cope, akcja prowadzona w ramach realizowanego od kilku lat na przełomie września i października projektu "40 dni dla życia", nigdy wcześniej nie spotkała się z tak dużym zainteresowaniem ze strony młodzieży. Redaktorzy sądzą, że wpływ na taki wzrost modlitewnego wsparcia akcji przez młodzież mógł mieć amerykański film "Nieplanowane".

Uczestnicząca w działaniach pod klinikami aborcyjnymi Rebeca Maria de Miguel wyjaśniła, że uczestniczący w nich młodzi ludzie zobowiązali się nie tylko modlić przez 40 dni, ale również pościć. Przypomniała, że przed klinikami trzymano też transparenty z informacjami dla kobiet, planujących przerwać ciążę, z hasłem: "Modlimy się za ciebie i twoje dziecko".

Zdaniem hiszpańskiej obrończyni życia ze statystyk organizacji pro-life wynika, że obecność modlących się pod kliniką osób sprawia, że liczba dokonywanych wówczas aborcji spada tam o 70 proc. "Siła modlitwy jest tak duża, że kobiety zmieniają swoje zamiary" – stwierdziła de Miguel.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję