Reklama

Nas też warto posłuchać

Pójść na księdza

Niedziela przemyska 28/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedyś mawiano tak o młodzieńcu, który postanowił wstąpić do seminarium. Dziś powyższy, tytułowy zwrot może kojarzyć się raczej z nagonką na duchowieństwo, z batalistyczną nutą w tle. Oba znaczenia okazują się w zaskakujący sposób łączyć ze sobą. Oto kolejni młodzieńcy pytają nas, kapłanów, o sens kapłaństwa dzisiaj. Wpatrzeni i wsłuchani w coraz bardziej niewybredne ataki na duchownych, nie tylko medialne, pytają trwożliwie o bezpieczeństwo radykalnego pójścia za Chrystusem. Życiorys beatyfikowanego niedawno ks. Jerzego okazuje się być nie tylko lekcją historii, zaś czasy, w których przyodziewek w sutannę oznaczał awans społeczny, wydają się być dziś - wbrew wciąż żywym stereotypom - ponurym żartem.
Skończył się Rok Kapłański, w czasie którego było wiele okazji przyjrzeć się bliżej prezbiterom i ich codzienności. Modliliśmy się dużo o wierność i świętość powołanych do służby na niwie Pańskiej. Czy pojawiła się jednak refleksja o tym zdumiewającym „darze i tajemnicy”, która otacza każdy kapłański życiorys? Czy umiemy dostrzegać sacrum w powołanych czy może za podszeptem antykościelnych ośrodków widzimy jedynie kulejącą instytucję i nieudolnych urzędników?
„Ksiądz też człowiek” powiadamy, coraz rzadziej gorsząc się prawdziwym lub rzekomym stylem bycia kapłanów. Rzekomym, bo stereotypowy obraz księdza w mediach i popkulturze jest - mówiąc najdelikatniej - nieprzychylny. Ponieważ fotelowo-telewizyjny obywatel nie zada sobie trudu, by zweryfikować zasłyszaną wiedzę, nosi w sobie wyjątkowo paskudny obraz osobników w sutannach i habitach. Dobrym zwierciadłem pro- lub antykościelnej atmosfery w domu są dzieci. Jedne ufnie garną się do księdza czy siostry, inne - nie rozumiejąc ni w ząb, tego co mówią - na widok księdza czy siostry, zaczynają szydzić. One powtarzają za rodzicami, rodzice za mediami.
Tajemnica powołania kapłańskiego nie zostaje jednak w ten sposób wyjaśniona. Co najwyżej nerwowo wyśmiana. Do czasu, gdy „cios” nie przyjdzie z wewnątrz i syn, który miał być prawnikiem lub lekarzem, wstąpi do seminarium. Ideologiczny świat antykościelnej rodziny chwieje się wówczas w posadach. Reakcje są różne, od skruchy, przez spory, po wyrzucenie pociechy z domu. Mam tu na myśli kilkanaście konkretnych przypadków z naszej diecezji.
„Synu, dlaczego to zrobiłeś?” - pytają. „Chcę służyć Bogu i ludziom” - odpowie. Będzie też mówił o życiu, w którym chce doświadczać Boga, radości, nadziei, miłości, głębszych relacji, świętości. Chce też być „kimś”, jednak w kategoriach zupełnie nie pasujących do otaczającego świata.
To oczywiście jedna z wielu ścieżek, jakimi docierają do seminarium kandydaci. Na drugim biegunie są tacy, którym rodzice lub dziadkowie dumnie implementowali powołanie. Jeszcze innych wskazywano trafnie w szkole średniej. Przychodzą wreszcie tacy, którzy nie mają żadnej opowieści na stronę tytułową. Czują i wierzą, że Chrystus wyciągnął do nich rękę w zapraszającym geście. Różnie toczyły się ich losy, jeszcze różniej się potoczą.
Ci, których Święta Matka Kościół rękami biskupów pośle w dniu święceń do pracy kapłańskiej, będą się odtąd wspinać i bez końca uczyć. Jeśli w jakiejkolwiek dziedzinie ducha i materii przestaną to czynić, szybko się pogubią i padną ofiarą lwa, który niestrudzenie krąży, szukając, kogo pożreć (1 P 5,8). Św. Piotr poucza, by przeciwstawiać się mu będąc mocnym w wierze. Wygląda na to, że w zmieniających się czasach i oczekiwaniach wobec księży, ta jedna prawidłowość, tak otwarcie opisana przez Zbawiciela, sprawdza się w 100 procentach: powołany przez Chrystusa musi być mocny wiarą. Tylko wówczas będzie nietykalny dla nawałnic. Tylko wówczas będzie ostoją dla innych i czytelnym drogowskazem.
To oznacza indywidualny, bezpośredni i mocny związek z Chrystusem. Ksiądz, który oddycha raczej niebem niż ziemią, zawsze spojrzy na wszystko z bardziej właściwej perspektywy. Co ciekawe, będzie też mocniej stał na ziemi. Dostrzeże związki przyczynynowo-skutkowe tam, gdzie przyziemne „mądrości” będą się rozpaczliwie miotać. Będzie orędownikiem nadziei tam, gdzie ludziom kurczowo trzymającym się tego padołu dawno jej zabrakło. Będzie pomagał przekuwać chrześcijańskie deklaracje i sympatie w codzienne wybory i decyzje. Wpierw jednak musi to wszystko uczynić sam. W przeciwnym razie będzie niewiarygodny i stanie się wymówką - infantylną, niemniej jednak - dla maluczkich.
Jaki zatem powinien być współczesny kapłan Chrystusowy? Pytani o to ludzie mówią wiele o oczekiwanych kompetencjach, komunikatywności, zaradności, wyrozumiałości. Dopóki nie jest to tęsknota za uprzejmym fachowcem z usłużnej firmy - w porządku. Gorzej, gdy nasza relacja do Kościoła i duchowieństwa zaczyna się psuć z powodu czyjejś niewierności: naszej wobec nauki Kościoła lub/i księdza wobec swojego powołania. Ksiądz bowiem powinien być przede wszystkim wierny. Pod znakiem wierności przeżywaliśmy Rok Kapłański, bo kapłańska (i nie tylko) wierność jest dziś zaciekle atakowana. Kapłańska wierność jest orężem, które Chrystus chce wkładać w dłonie zagubionych i wystraszonych.
Funkcje społeczne kapłanów zmieniały się przez wieki i ich rola w zmieniających się czasach bywa różna. Jedno się nie zmienia: ich niezbędność przy ołtarzu i w konfesjonale. Czyli ich gotowość do niesienia (dosłownie!) ludziom Chrystusa i doprowadzania do oceanu Bożego miłosierdzia. Do wykonywania obu tych czynności nie trzeba spełniać kryteriów podszeptywanych przez świat. Potrzebna jest wiara i wierność, wynikające z pozytywnego wyboru Chrystusa jako pierwszej i ostatecznej przyczyny wszystkiego. Resztą, jak pokazuje to życie na każdym kroku, zaopiekuje się Pan Bóg.
Myślę, że będę wyrazicielem wielu moich Braci w kapłaństwie, jeśli wypowiem z serca płynące „dziękuję”. Za modlitwę, życzliwość i pomoc. Ale i za krytykę, która zawsze zmusza do jakościowej poprawy. Za przypominanie, że kapłaństwo jest raczej służebne niż hierarchiczne.
Wyjątkowym miejscem spotkania stanów świeckiego i duchownego jest rodzina, z której wyszedł ksiądz. Tu oba światy przenikają się najsilniej. Pozdrawiam wyjątkowo serdecznie wszystkich Rodziców kapłanów, dziękując im za towarzyszenie ich synom.
Wszystkim zaś życzę, wbrew bełkotowi i nagonce, wielu kapłańskich przyjaźni. Jak pokazuje niejedna historia powołania i niejeden życiorys, w tym wielu polskich celebrytów, to spotkania z konkretnym kapłanem bywały ważnymi przełomami w życiu.
Kapłanów, w tym siebie, wzywam do świętości. Bo nie mamy jej sobie zaledwie „życzyć”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świdnica. Dwa Serca, jedna droga

2026-08-28 09:18

[ TEMATY ]

Świdnica

diecezja świdnicka

bp Adam Bałabuch

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Stanisław Bałabuch

Kopia Cudownego Obrazu została uroczyście powitana przez wspólnotę parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa na świdnickich Kraszowicach.

Kopia Cudownego Obrazu została uroczyście powitana przez wspólnotę parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa na świdnickich Kraszowicach.

Po parafii katedralnej kolejnym miejscem peregrynacji kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej była parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa na Kraszowicach. Wierni powitali Jasnogórską Panią 27 sierpnia.

Obrzędowi powitania oraz uroczystej Mszy św. przewodniczył bp Adam Bałabuch. Wraz z proboszczem ks. kan. Janem Traczem, kapłanami i licznie zgromadzonymi parafianami modlił się, aby nawiedzenie Maryi przyniosło odnowę wiary i umocniło więź z Chrystusem.
CZYTAJ DALEJ

Św. Monika – matka św. Augustyna

[ TEMATY ]

święta

Adobe Stock

"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.

Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna. Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie. Przeczytaj także: Monika i Augustyn Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem. Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
CZYTAJ DALEJ

Fatima: nowy kanał telewizji transmitujący na żywo nabożeństwa z sanktuarium

2026-08-28 17:17

[ TEMATY ]

telewizja

Fatima

telewizja

transmisje

nabożeństwa

Adobe Stock

Władze sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie uruchomiły nowy kanał telewizji internetowej umożliwiający śledzenie na żywo codziennej Mszy św. odprawianej w tym miejscu kultu maryjnego o godz. 12.00 czasu polskiego. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa rektoratu fatimskiego Patricia Duarte, dzięki instalacji systemu monitoringu przy głównym placu sanktuarium możliwa jest też stałe obserwowanie przez internautów wydarzeń odbywających się w centralnej części Fatimy.

Uruchomiony w sierpniu kanał można oglądać, podobnie jak inną „fatimską telewizję relacjonującą wydarzenia z Kapliczki Objawień, za pośrednictwem platformy internetowej YouTube. Dzięki nim obecnie internauci mogą na żywo śledzić Mszę św. o 12:00, modlitwę różańcową o 19:30, a także procesję ze świecami o 22:30. - W przyszłości planujemy, aby nowy kanał mógł transmitować również inne nabożeństwa odbywające się w sanktuarium - dodała Patricia Duarte.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję