Reklama

Pomagają osieroconym

Śmierć kochanej osoby to najczęściej wielki wstrząs. I nawet gdybyśmy byli do niej przygotowani przez długą i ciężką chorobę zmarłego, zawsze pozostawi w naszym sercu ślad

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jak zareagujemy na śmierć bliskiego, jest indywidualną sprawą każdego, jak sobie z nią poradzimy także. Jedni ból zamkną w sobie, inni będą chcieli go wykrzyczeć. Są jednak osoby, które mogą nam pomoc przejść przez żałobę, rozliczyć się z przeszłością i „normalnie żyć”, zachowując naszych zmarłych w sercu.

Wolontariusze

Jest ich kilkoro. Wszystkich dotknęło to samo. Dla każdego z nich śmierć bliskiej osoby czy to ta nagła, niespodziewana, czy może oczekiwana latami, przyszła nie w porę. I pozostawiła ból, łzy, samotność… Najpierw starali się sobie z tym radzić sami. Potem okazywało się, że trudno jest obejść się bez drugiego człowieka, takiego jak oni - osieroconego. Bez ludzi, którzy nie tyle poklepią po ramieniu i powiedzą „będzie dobrze”, ale zrozumieją, uszanują, współodczują. Wtedy dostali „dar” - działającą przy hospicjum domowym łódzkiej Caritas „samopomocową grupę wsparcia” dla osieroconych. Początkowo propozycję spotkań w grupie kierowano do rodzin pacjentów hospicjum. Jednak od maja tego roku przy współudziale Regionalnego Centrum Polityki Społecznej powstała możliwość stworzenia ośrodka wsparcia dla osób osieroconych, dla szerszej społeczności. Ośrodek będzie skupiał wszystkich, których dotknęła żałoba. Wszystkich, dla których śmierć ich najbliższych była ogromnym przeżyciem, stratą, bólem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Grupa wsparcia

Grupa prowadzona przez wolontariuszki stara się stwarzać warunki do bezpiecznego przeżywania emocji. Do wyrzucenia z siebie wszystkiego, co boli. I choć może trudno było przyjść, otworzyć się, pokazać innym, że płaczę, to dziś ci, którzy skorzystali z zaproszenia, tego nie żałują. Bo wrócili do normalnego życia, odzyskali spokój, mają przyjaciół, na których mogą liczyć i coraz częściej na ich twarzach pojawia się uśmiech. Pomagają też ludziom podobnym sobie. Przecież, jak powiedział jeden z podopiecznych „osieroconych” - razem, choć wiele tu łez, łatwiej. W grupie ludzi odczuwających podobny ból straty lepiej możemy zrozumieć swoje emocje, ból, samotność.
Spotkania odbywają się dwa razy w miesiącu - w pierwszą i trzecią środę. Prowadzą je wolontariusze - panie: Magda, Ania, dwie Ewy, Grażyna. Pracują według programu, w którym chodzi o to, by przez 10 miesięcy swoistej „terapii” wypowiedzieć i zrzucić z siebie wszystko - i to dobre, i to złe - co związane jest z osobą zmarłą, ale też nauczyć się budować na nowo relacje z ludźmi. Jednak mimo ram przyjętych przez prowadzących spotkania, praca w grupie jest dostosowana do rytmu każdego z uczestników. Tak by każdy zdążył albo raczej, by poradził sobie z tym, co boli i co trudne. Dlatego mimo że wolontariusze przygotowują się do sesji, ich scenariusz pisze każdy z podopiecznych… i życie.
Wśród osieroconych przeważają kobiety. Czy są śmielsze, bardziej czują potrzebę bycia z innymi, a może łatwiej nam się otworzyć? Nie wiadomo. Zdarzają się także mężczyźni, którzy jak pan Zdzisław początkowo bardzo ostrożnie i sceptycznie podchodzą do takich spotkań. Po czasie przyznają, że było warto i że to pomaga. - Przychodziłem na te spotkania, ale początkowo wychodziłem strasznie przygnębiony - opowiada - bo tu był jeden wielki płacz - dodaje. Przyznaje, że tak wolontariusze, jak i kapłani wspierają ich jak mogą.

Księga życia

Każdy podopieczny grupy to osobna historia choroby, trwania przy kochanej osobie i wreszcie umierania… To taka księga bólu, życia i doświadczenia. Bo przecież choroba zmienia - nie tylko cierpiącego, ale też jego bliskich. Czy łatwo było im przyjść na spotkanie? Nie. Zazwyczaj jest to takie wyciąganie, bo wolontariusz z Caritas zadzwonił, bo spytał, co słychać, wreszcie, bo znał naszą sytuację i bliskich, których już nie ma - żonę, męża czy dziecko. W spotkaniach uczestniczy kilka, czasem kilkanaście osób. Niektórzy nie odzywają się wcale, czują się onieśmieleni, zamknięci w swoim bólu. To taka obrona, bo - jak sami przyznają - dopóki nic nie mówimy, jakoś się trzymamy. Zazwyczaj przełomowym jest trzecie, czwarte spotkanie - wtedy coś pęka i nie ma już tylko płaczu, wzruszenia z innymi, ale pojawia się także wspólnie dzielony ból. I przez prawie rok starają się razem być i żegnać swoich kochanych, wspominać ich, rozliczać się z przeszłością, nawet krzyczeć. I taka terapia pomaga - wielu uważa, że bez grupy nie dałoby sobie rady. Dlatego potem zostają. Następny rok, dwa, trzy, jak panie: Nina, Halina, Irena, Małgosia. I wspólnie tworzą „klub osieroconych” - już nie tylko podpierają się na duchu, ale tworzy się między nimi specyficzna więź - osób życzliwych i sobie bliskich. Właśnie przez wspólną żałobę. Z perspektywy czasu rozumieją bardziej, dlaczego ludzie boją się rozmawiać, współczuć i słuchać, dlaczego w obliczu choroby, cierpienia wielu przyjaciół znika. Ale czas i życzliwy człowiek, którego odkrywamy obok nas, goją rany.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież na Anioł Pański: Bóg może skałę zmienić w ziemię żyzną

2026-07-12 13:11

Vatican Media

Papież Leon XIV w Castel Gandolfo

Papież Leon XIV w Castel Gandolfo

Bóg nie przestaje siać, ponieważ wie, że moc Jego miłości jest silniejsza od naszej słabości. W Jego rękach skała może się zmienić i stać się urodzajną ziemią – powiedział Leon XIV w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański.

W okresie letniego wypoczynku Papież w niedzielę modlił się z wiernymi w Castel Gandolfo. Przed modlitwą Anioł Pański odniósł się w rozważaniu do ewangelicznej przypowieści o siewcy, kiedy ziarna padają na ziemię żyzną, ale także na udeptaną, na drogę czy na skałę.
CZYTAJ DALEJ

Już tydzień pielgrzymują śladami św. Stanisława Kostki z Wiednia do Rzymu

2026-07-12 08:10

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Rzym

Wiedeń

św. Stanisław Kostka

powołaniowa

śladami

Ks. Maciej Szostak, Vatican Media

Pielgrzymka powołaniowa śladami św. Stanisława Kostki z Wiednia do Rzymu

Pielgrzymka powołaniowa śladami św. Stanisława Kostki z Wiednia do Rzymu

Trwa pielgrzymka powołaniowa śladami św. Stanisława Kostki z Wiednia do Rzymu. Za pielgrzymami pierwszy, tygodniowy etap, wiodący z Wiednia do Linzu. Każdy idzie swoim tempem. To czas, żeby pobyć ze sobą i modlić się o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne za wstawiennictwem świętych Stanisława Kostki i Karola Acutisa – mówi ks. Maciej Szostak, proboszcz z Drobina, jeden z przewodników.

Pierwszy etap pielgrzymki, którą zorganizowano w 300. rocznicę kanonizacji św. Stanisława Kostki, podjęła grupa z diecezji płockiej. 4 lipca na trasę wyruszyła grupa pod przewodnictwem księży Adama Gnypa z Ciechanowa i Macieja Szostaka z Drobina.
CZYTAJ DALEJ

Zakony w Wenezueli niosą pomoc poszkodowanym w kataklizmie

2026-07-12 13:38

[ TEMATY ]

zakony

trzęsienie ziemi

Wenezuela

Vatican Media

Zakonnica pomagająca poszkodowanym w Wenezueli

Zakonnica pomagająca poszkodowanym w Wenezueli

W Wenezueli po trzęsieniach ziemi na pomoc poszkodowanym ruszyły zgromadzenia zakonne i Caritas Wenezuela, przekształcając parafie, szkoły, ośrodki duszpasterskie i klasztory w schroniska dla osób, które straciły swoje domy. Zapewniają pożywienie, nocleg i wsparcie emocjonalne tysiącom ludzi, którzy w kilka chwil stracili wszystko.

Liczba ofiar śmiertelnych trzęsień ziemi z 24 czerwca wzrosła do 3 889, a liczba rannych wynosi 16 740. Przesiedlonych jest ponad 17 tys. osób. Jak informuje ONZ, 1,3 mln osób będzie potrzebowało niezbędnej pomocy w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Wielu ocalałych przebywających w prowizorycznych schroniskach narażonych jest na możliwe ogniska chorób. Jak podaje portal Global Sisters Report, każda wenezuelska parafia i każda szkoła katolicka, które nie ucierpiały w wyniku trzęsień ziemi, otworzyły swoje drzwi, sale lekcyjne i pomieszczenia parafialne dla rodzin, które straciły swoje domy. Rozłożono materace, przyjęto wysiedlone rodziny, a placówki te stały się punktami zbiórki, w których przyjmowana, sortowana i rozdzielana jest pomoc humanitarna.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję