Reklama

Rowerowy boom w stolicy

Infrastruktura rowerowa w Warszawie w ostatnich latach poprawia się, ale to wszystko za mało, mając na uwadze zapóźnienia w tym względzie w stosunku do wielu europejskich miast

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polacy na ogół nie mają sportowego zacięcia. Na pytanie o ulubiony rodzaj rekreacji najczęściej chwalą się umiejętnościami przede wszystkim jazdy na rowerze i... sankach, a także spacerowania. Ale dobre i to, a rower to świetny sposób i na rekreację, i na przemieszczanie się, który docenia coraz więcej Polaków.
W miarę regularną aktywność fizyczną podejmuje zaledwie połowa społeczeństwa. Wszelki sport - zdaniem GUS - Polacy traktują wciąż głównie rekreacyjnie, a nawet ludycznie - to szczególnie mężczyźni - czyli dla własnej przyjemności, frajdy. Dla kobiet na ogół najważniejsza jest poprawa kondycji fizycznej, dbałość o swój wygląd.
Tymczasem, że w zdrowym ciele - zdrowy duch, to prawda znana od dawna i niebezpodstawna. Specjaliści polecają szczególnie rower. Już kilka-kilkanaście kilometrów przejechanych codziennie czy co dwa-trzy dni ma spory wpływ na kondycję.
- Dzięki rowerowym wycieczkom dbamy o zdrowie, zwiększamy wydolność organizmu, poprawiamy krążenie i ukrwienie narządów, wpływamy na kształtowanie naszej sylwetki. Nie bez znaczenia jest też możliwość cieszenia się krajobrazami i zwiedzania okolicy - podkreśla Jarosław Różycki, nauczyciel WF w jednej z warszawskich podstawówek. Sam też stara się codziennie - z przerwą na zimę - jeździć na rowerze i do pracy, i po pracy.

W formie rowerowej

Reklama

Coraz większą liczbę jeżdżących na rowerach widać gołym okiem. Jak szacuje Mirosław Sobel, prezes Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, rocznie w Polsce sprzedaje się około miliona rowerów. - To liczba niedokładna, ale pokazuje prawdziwy rowerowy boom w Polsce - podkreśla. - Tym bardziej, że - to też tylko szacunki - sprzedaje się też ok. 3 mln rowerów używanych.
To spory postęp. 10 lat temu sprzedawało się wielokrotnie mniej - zauważa, choć właśnie wtedy był to żelazny prezent od ojca chrzestnego na I Komunię św.
Imprezy urządzane przez organizacje takie jak warszawskie Stowarzyszenie Podróżników CROTOS, zajmujące się turystyką rowerową, przyciągają znacznie większą liczbę chętnych niż jeszcze kilka lat temu. - Rowery stały się modne, a moda jest tym większa, że ludzie coraz lepiej rozumieją wpływ wysiłku na zachowanie zdrowia niż jeszcze kilka, kilkanaście lat temu - mówi Joanna Mikulska z zarządu stowarzyszenia, z zawodu kulturoznawca.
Jak przekonuje, do tego, żeby być w tzw. formie rowerowej (stan bez zadyszki po przejechaniu kawałka dystansu), wystarczy przejechać już 30-40 kilometrów tygodniowo, czyli 3-4 godziny rekreacyjnej jazdy w tygodniu.
Ilu z nas to robi, dokładnie nie wiadomo, bo deklaracje zainteresowanych mogą odbiegać od rzeczywistości... Wiadomo, że najczęściej jeżdżą najmłodsi (liczba jeżdżących maleje wraz z wiekiem), a także mieszkańcy wsi, dla których rower to główny środek transportu. Ponad trzy czwarte użytkowników rowerów ma własny rower. Najwięcej jednośladów na jedną rodzinę przypada na terenach wiejskich (średnio 2,2 szt. na jedno gospodarstwo domowe).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kask dla bezpieczeństwa

- Żeby jeździć na rowerowe imprezy weekendowe organizowane przez takie organizacje jak CROTOS, nie trzeba mieć najnowocześniejszego sprzętu. Wystarczy, żeby jeździł - przekonuje Joanna Mikulska. Sama jeździ sporo więcej: dojeżdża codziennie do pracy, na rowerze załatwia też różne codzienne sprawy. - Jeżdżę 20-30 km dziennie i przez myśl mi nie przeszło, żeby przesiąść się do samochodu - deklaruje.
Miłośnikiem rowerów jest Prymas Senior kard. Józef Glemp. Kiedy w 1999 r. pojechał rowerem na pola Wilanowskie, młodzież mówiła: „Prymas jest cool”.
Auto odstawił niedawno Paweł Poncyljusz, poseł PiS i były wiceminister gospodarki. Powód? Oczywiście chęć zachowania formy, ale i galopujące ceny paliw. - Przesiadłem się na rower i do komunikacji miejskiej. Jest o wiele taniej i sympatyczniej. Jedyny problem polega na tym, że w garniturze niewygodnie jeździ się na dwóch kołach - tłumaczy.
Rowery to także obyczajowość z nimi związana. Szanujący się warszawski cyklista powinien (choć nie musi) czasem brać udział w „Masie Krytycznej” - regularnie odbywających się przejazdach przez miasto, które mają zwrócić uwagę władz i społeczeństwa na zwykle ignorowanych rowerzystów.
Szanujący się warszawski cyklista nie musi mieć najnowszego i najnowocześniejszego sprzętu, powinien jednak pomyśleć - trochę dla szpanu, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa - o kasku. Jazda tylko po jezdni (albo tylko po chodniku) nie jest wymagana. W Warszawie nie da się poruszać bezpiecznie po niektórych ulicach.
Warszawską „Masę”, rajdy, maratony i targi rowerowe zabezpiecza pod względem medycznym istniejące od kilku lat stowarzyszenie Ratownicza Grupa Rowerowa. Tworzący ją lekarze, ratownicy medyczni, pielęgniarze, ale także przeszkoleni pasjonaci promują wiedzę o pierwszej pomocy i sami jej udzielają do czasu przybycia pogotowia.

Sami nie jeżdżą

Niestety, za liczbą rowerów nie idzie rozwój infrastruktury rowerowej. - Warszawa nie jest miastem przyjaznym rowerzystom - przyznaje prezes Mirosław Sobel. - W ogromnej większości dużych miast w Polsce wcale nie jest lepiej, ale to mało pocieszające dla warszawiaków - mówi. - Bo są także lepsi: Kraków i Tczew otrzymały prestiżowy certyfikat miast przyjaznych rowerom.
Dlaczego skoro jest tak dobrze (coraz zwiększa liczba jeżdżących), to jest tak źle (brak infrastruktury rowerowej)? - W samorządach rządzą ludzie z wykształceniem samochodowym, a nie rowerowym - mówi półżartem Mirosław Sobel. Inaczej mówiąc, sami nie jeżdżą, drugiemu nie dadzą.
Joanna Mikulska ze stowarzyszenia CROTOS lubi jeździć po ścieżce rowerowej stworzonej w Warszawie wzdłuż Wisły. - Niestety, to chyba jedyna tak dobra ścieżka w Warszawie - mówi. - Tu trzeba jeździć po chodnikach, bo na jezdnię, szczególnie w centrum, aż strach wjechać.
Infrastruktura rowerowa w Warszawie w ostatnich latach poprawia się - przyznaje Mikulska, ale to wszystko za mało, mając na uwadze zapóźnienia w tym względzie w stosunku do wielu europejskich miast. - Np. w Berlinie można po specjalnych ścieżkach przejechać z jednego krańca miasta na drugi. Kiedy będzie to możliwe w Warszawie? Tego nie wie nikt.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bł. Alexandrina Maria da Costa – mniej znana mistyczka fatimska

2026-10-13 07:04

[ TEMATY ]

święci

Polskifr.fr / Artur Hanula

Bł. Alexandrina Maria da Costa

Bł. Alexandrina Maria da Costa

Z objawieniami fatimskimi z 1917 r. najczęściej kojarzeni są pastuszkowie: Łucja, Hiacynta i Franciszek. W 109. rocznicę październikowego objawienia przypominamy błogosławioną i mistyczkę, która nieco mniej wiązana jest z Fatimą, a tymczasem jej związki z przesłaniem fatimskim są wyraźne. 13 października br. przypada 71. rocznica śmierci bł. Alexandriny Marii da Costa i jej liturgiczne wspomnienie.

Alexandrina Maria da Costa urodziła się 30 marca 1904 r. w Balazarze – niewielkiej miejscowości w gminie Póvoa de Varzim w północnej Portugalii, na terenie archidiecezji Braga. Mieszkała z mamą Anną Marią i siostrą Deolindą. Pochodziła z rodziny o głębokich tradycjach chrześcijańskich i od najmłodszych lat przejawiała żywą wiarę i silną osobowość, która wyróżniała ją wśród rówieśników.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: W związku z hospitalizacją papieża audiencje odwołane do 20 października

2026-10-12 19:04

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/FABIO FRUSTACI

W związku z hospitalizacją papieża Leona XIV odwołane zostały wszystkie audiencje do 20 października- ogłosiła w poniedziałek Prefektura Domu Papieskiego. Wcześniej Watykan poinformował, że papież we wtorek przed południem uda się do Polikliniki Gemelli na operację usunięcia guzka na płucu.

Termin operacji nie został jeszcze podany. Jak przekazał Watykan, Leon XIV pozostanie w szpitalu po zabiegu około tygodnia.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję