Reklama

Zdrowie

Próchnica dokuczała naszym przodkom już 9 tys. lat temu

Na zębach ludzi, żyjących niemal 9 tys. lat temu na terenie dzisiejszej Polski, naukowcy wykryli ślady próchnicy. Najstarsze oznaki tej bakteryjnej choroby mogły być efektem spożywania owoców i miodu - przypuszczają badający to zjawisko naukowcy z UKSW w Warszawie.

2020-07-04 07:51

[ TEMATY ]

choroba

Adobe.Stock

Próchnica to dziś choroba bardzo rozpowszechniona. Z analiz opublikowanych w 2015 r. przez międzynarodowy zespół kierowany przez prof. Wagnera Marcenesa z Queen Mary University w Londynie wynika, że na nieleczoną próchnicę cierpi ponad 2,4 mld ludzi. Co roku pojawia się ponad 190 milionów nowych zachorowań.

Badacze odległej przeszłości człowieka zakładali, że próchnica stała się powszechna dopiero w czasach, kiedy człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia i korzystać z bardziej przetworzonych produktów zbożowych. Na terenie Polski pierwsi rolnicy pojawili się około 7 tys. lat temu. Dlatego najnowsze wyniki badań zębów ludzi, którzy żyli w obecnej północno-wschodniej Polsce jeszcze tysiące lat wcześniej, czyli niemal 9 tys. lat temu - są dla naukowców pewnym zaskoczeniem.

"Próchnicę wykryliśmy zarówno na zębach trzyletniego dziecka, jak i dwóch dorosłych osób" - opowiada PAP prof. Jacek Tomczyk z Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie. Szczątki pochodzą z dwóch miejsc: Pierkunowa-Giżycko na Mazurach i Woźnejwsi na skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego. W przypadku szczątków dziecka zachowały się nawet fragmenty jego żuchwy i szczęki.

Reklama

Wszystkie wspomniane kości odkryto jeszcze w latach 60. XX w. Jak mówi prof. Tomczyk, wcześniej do ich badań zastosowano metody makroskopowe - wykonano podstawowe pomiary metryczne, określono też wiek i płeć osobników. Wówczas jednak nie stwierdzono u nich chorób zębów.

"Teraz jednak w ocenie chorób zębów stosowane są nie tylko metody makroskopowe. Do analiz wykorzystaliśmy kamerę fluorescencyjną i różne metody obrazowania rentgenowskiego. W ten sposób wykryliśmy próchnicę, która nie była dużym ubytkiem szkliwa" - dodaje naukowiec. Ślady próchnicy zachowały się na zębach trzonowych, bogatych w bruzdy i zagłębienia, o nieregularnej powierzchni. Trudno rzecz jasna spekulować, czy próchnica ta rozwinęłaby się dalej, gdyby pradziejowi właściciele zębów żyli dłużej.

Dzięki analizom izotopów węgla i azotu badacze ustalili, z czego składała się dieta zmarłych.

Reklama

"W dużej mierze spożywali oni ryby, zapewne jesiotry. Ryby słodkowodne zawierają argininę, która ma działanie przeciwpróchnicze. Ta substancja jest nawet dziś dodawana do niektórych past do zębów. Wygląda więc na to, że dzięki diecie próchnica nie rozwinęła się u nich bardziej" - sugeruje antropolog, prof. Krzysztof Szostek z Instytutu Nauk Biologicznych UKSW w Warszawie, który zajmował się analizami izotopów.

Nasi przodkowie, żyjący w okresie mezolitu - epoce między paleolitem (starszą epoką kamienia) a neolitem (młodszą epoką kamienia, kiedy upowszechniło się rolnictwo) - często łowili ryby. Używali do tego harpunów, a nawet sieci plecionych z włókien roślinnych. Wówczas też po raz pierwszy korzystali z łodzi wiosłowych, tzw. dłubanek - wykonanych z jednego z pojedynczego pnia drzewa.

Dlaczego próchnica pojawiła się w zębach osób, które prowadziły zbieracko-łowiecki tryb życia? Naukowcy wskazują, że ludzie ci żywili się tym, co znaleźli. Bywały to jagody i inne owoce runa leśnego, a może i miód. To oznaczać może całkiem sporo węglowodanów, które sprzyjają próchnicy.

"Próchnica ma różne przyczyny. Nie jest ona związana wyłącznie z dietą. Zależy też od nawyków żywieniowych - częstości spożywania posiłków czy składu i pH śliny. Chociaż osoby spożywające więcej słodkich produktów mają większe ryzyko rozwinięcia próchnicy. Z badań przeprowadzonych na szczątkach z tego samego okresu z Europy południowej i zachodniej - Hiszpanii czy Portugali - wiemy, że tam próchnica była bardziej powszechna, niż na obszarze północnej Europy. Zapewne jednym z głównych czynników tej różnicy była właśnie dieta” - uważa prof. Szostek.

Artykuł na temat badań ukazał się w "Journal of Archaeological Science – Reports" (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2352409X19306017) (PAP)

autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ zan/

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak uniknąć ukąszenia przez kleszcza

Mimo że samo ukąszenie kleszcza jest bezbolesne, może ono skutkować takimi chorobami, jak zapalenie mózgu czy borelioza.

Kleszcze nie wbijają się w ciało błyskawicznie, najpierw szukają na nim odpowiedniego miejsca. Niektóre potrzebują zaledwie kilkunastu minut, aby wkłuć się w skórę, inne szukają miejsca nawet przez wiele godzin. Po powrocie do domu z wycieczki, z działki (szczególnie po koszeniu trawy) trzeba przeprowadzić pełną kontrolę ciała za pomocą lusterka (może nam w tym pomóc również druga osoba). Kleszcze lubią ciemne i wilgotne miejsca na ciele w fałdach skóry, pokryte jej cienką warstwą i dobrze ukrwione, dlatego szczególnie uważnie trzeba obejrzeć szyję i uszy, pachy, zgięcia kolan i kostki. Ciepły prysznic usunie z ciała kleszcze, które jeszcze się nie wkłuły. Do ostatniego płukania włosów dobrze jest dodać 1-2 łyżki octu (zależy od długości włosów). Kleszcz może przetrwać na ubraniu i w mieszkaniu nawet 14 dni.

Kleszcz, który wkłuł się w skórę, powinien zostać jak najszybciej usunięty. Samo jego wkłucie nie jest jeszcze niebezpieczne, kleszcz potrzebuje ok. 24 godzin, aby zarazić nas boreliozą. Nie wolno smarować go żadnymi substancjami w nadziei, że sam odpadnie, nie wolno go ściskać ani zgniatać. Należy chwycić go pęsetą lub palcami (najlepiej w jednorazowej rękawiczce) jak najbliżej skóry i delikatnie w całości wykręcić. Kleszcza trzeba szybko zniszczyć. Resztki kleszcza w skórze mogą powodować stan zapalny i ropienie rany. Miejsce ukąszenia trzeba zdezynfekować alkoholem lub jodyną, a ręce dokładnie umyć. Miejsce to swędzi przez jakiś czas, nie powinno się go jednak drapać, żeby nie spowodować zakażenia. Ulgę przyniesie posmarowanie octem jabłkowym (można go rozcieńczyć wodą w stosunku 1:1), sokiem z liści babki lancetowatej lub kropelką olejku z drzewa herbacianego zmieszaną z kremem. Delikatniejsze działanie łagodzące mają olejki lawendowy i pomarańczowy.

Kleszcze zarażają nie tylko boreliozą, lecz także innymi niebezpiecznymi chorobami, takimi jak anaplazmoza i babeszjoza. Gdyby po kilku lub kilkunastu dniach po ugryzieniu przez kleszcza pojawiły się objawy podobne do grypy: dreszcze, bóle mięśni lub głowy, gorączka, kaszel, nudności, biegunka, albo zapalenie spojówek, powiększenie węzłów chłonnych czy nadmierna senność i zmęczenie, powiększenie wątroby, utrata masy ciała, trudności z oddychaniem – trzeba natychmiast udać się do lekarza. Jeśli na skórze pojawił się, nawet blady, okrąg wokół miejsca ukąszenia przez kleszcza (o średnicy 5 cm i większy), przemieszczający się rumień – konieczna będzie natychmiastowa kuracja antybiotykiem.

CZYTAJ DALEJ

Odpust Porcjunkuli

Niedziela łowicka 29/2002

[ TEMATY ]

święto

odpust

Ludmiła Pilecka/ pl.wikipedia.org

Porcjunkula

2 sierpnia w kościołach i klasztorach franciszkańskich obchodzone jest patronalne święto Matki Bożej Anielskiej Porcjunkuli. W Kalendarzu Liturgicznym czytamy, iż tego dnia w kościołach parafialnych można uzyskać odpust zupełny Porcjunkuli. Za zgodą biskupa diecezjalnego odpust ten może być przeniesiony na niedzielę, która poprzedza 2 sierpnia lub po nim następuje.

Trochę historii

Dlaczego święto Matki Bożej Anielskiej Porcjunkuli? Otóż ma to związek z kościołem Matki Bożej Anielskiej pod Asyżem. Według podania, była to pierwotnie kapliczka ufundowana w VI w. (2 km na południe od Asyżu) przez pielgrzymów wracających z Ziemi Świętej. Mieli oni przywieźć grudkę ziemi z grobu Matki Bożej. Za czasów św. Franciszka kapliczka ta miała już nazwę Matki Bożej Anielskiej. Była ona wówczas w stanie ruiny, dlatego też św. "Biedaczyna" z Asyżu w zimie 1207/1208 r. odbudował ją i tam zamieszkał. Wkrótce przyłączyli się do niego towarzysze. Nie jest wykluczone, że ona sam nadał jej nazwę Matki Bożej Anielskiej, bo jak głosi legenda, słyszano często nad kapliczką głosy anielskie. W tym czasie kapliczka wraz z przyległą posesją stanowiła jeszcze własność benedyktynów z pobliskiej góry Subasio, jednak wkrótce (1211 r.) odstąpili ją św. Franciszkowi i jego współbraciom, którzy wybudowali sobie tam ubogie szałasy - domy. W kilka lat później, dokładnie 2 sierpnia 1216 r., miało miejsce uroczyste poświęcenie (konsekracja) kapliczki-kościółka.

W tym też czasie funkcjonowała w stosunku do ww. kościółka druga nazwa - Porcjunkula, być może również wprowadzona przez św. Franciszka. Etymologicznie oznacza ona tyle, co kawałeczek, drobna część. Prawdopodobnie nawiązywała ona do bardzo małych rozmiarów kościółka i przyległego terenu. Tak więc Porcjunkula stała się macierzystym domem zakonu św. Franciszka.

Dwieście lat później - w roku 1415 św. Bernardyn ze Sieny osadził tu swoich synów duchowych - obserwantów, którzy wystawili tu spory klasztor wraz z okazałym kościołem. W latach 1569-1678 wybudowano świątynię, w środku której znajduje się w stanie surowym zachowany pierwotny kościółek-kapliczka Porcjunkula. Przy końcu bocznej nazwy jest cela, w której mieszkał i dokonał życia św. Franciszek. 11 kwietnia 1909 r. papież Pius X podniósł kościół Matki Bożej Anielskiej w Asyżu do godności Bazyliki patriarchalnej i papieskiej.

Skąd odpust Porcjunkuli?

Łączy się on z legendą. Głosi ona, że pewnej nocy latem 1216 r. św. Franciszek usłyszał w swojej celi głos: "Franciszku, do kaplicy!" . Kiedy tam się udał, ujrzał Pana Jezusa siedzącego nad ołtarzem, a obok z prawej strony Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu aniołów. Usłyszał głos: "Franciszku, w zamian za gorliwość, z jaką ty i bracia twoi, staracie się o zbawienie dusz, w nagrodę proś mię dla nich i dla czci mego imienia o łaskę, jaką zechcesz. Dam ci ją, gdyż dałem cię światu, abyś był światłością narodów i podporą mojego Kościoła" . Franciszek upadł na twarz i rzekł: "Trzykroć Święty Boże! Ponieważ znalazłem łaskę w Twoich oczach, ja który jestem tylko proch i popiół, i najnędzniejszy z grzeszników, błagam Cię z uszanowaniem, na jakie tylko zdobyć się mogę, abyś raczył dać Twoim wiernym tę wielką łaskę, aby wszyscy, po spowiedzi odbytej ze skruchą i po nawiedzeniu tej kaplicy, mogli otrzymać odpust zupełny i przebaczenie wszystkich grzechów". Następnie św. Franciszek zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny: "Proszę błogosławionej Dziewicy, Matki Twojej, Orędowniczki rodzaju ludzkiego, aby poparła sprawę moją przed Tobą". Maryja poparła modlitwę Franciszka. Wtedy Chrystus Pan powiedział: "Franciszku, to, o co prosisz, jest wielkie. Ale otrzymasz jeszcze większe łaski. Daję ci odpust, o który usilnie błagasz, pod warunkiem jednak, że będzie on zatwierdzony przez mego Namiestnika, któremu dałem moc związywania i rozwiązywania tu na ziemi". Podanie głosi, że następnego dnia św. Franciszek udał się do Perugii, gdzie przebywał wówczas papież Honoriusz III, który faktycznie udzielił odpustu zupełnego na dzień przypadający w rocznicę poświęcenia kapliczki Porcjunkuli, tj. 2 sierpnia. Początkowo więc odpust zupełny można było uzyskać jedynie w kościele Matki Bożej Anielskiej w Asyżu i to jedynie 2 sierpnia.

Od XIV w. papieże zaczęli podobny odpust na ten dzień przyznawać poszczególnym kościołom franciszkańskim. Dostępować go mieli wszyscy ci wierni, którzy tego dnia nawiedzą któryś z kościołów franciszkańskich. W 1847 r. Papież Pius IX poszedł jeszcze dalej i przywilej odpustu rozszerzył na wszystkie kościoły parafialne i inne, przy których jest III Zakon św. Franciszka. W 1910 r. papież Pius X udzielił na ten dzień tego odpustu wszystkim kościołom, jeśli tylko biskup uzna to za stosowne. W rok później św. Pius X przywilej ten rozszerzył na wszystkie kościoły.

By uzyskać wspomniany odpust, należy jednak spełnić następujące warunki, a więc:

- pobożnie nawiedzić kościół,

- odmówić w nim Modlitwę Pańską oraz Wyznanie Wiary,

- przystąpić do spowiedzi świętej,

- przyjąć Komunię świętą,

- pomodlić się według intencji Ojca Świętego,

- wykluczyć przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu.

Warto więc tego dnia skorzystać ze "skarbca Bożego Miłosierdzia" i uzyskać za przyczyną Matki Bożej Anielskiej i św. Franciszka odpust zupełny, czyli darowanie kary doczesnej za popełnione grzechy.

CZYTAJ DALEJ

Franciszkanie uczcili Matkę Bożą Anielską

2020-08-03 14:09

[ TEMATY ]

franciszkanie

Wieluń

odpust Matki Bożej Anielskiej

Zofia Białas

– Maryja i św. Franciszek uczą zawierzenia miłosiernemu Bogu. Uwierzmy w siłę modlitwy, a w sytuacjach trudnych wzywajmy pomocy Matki Bożej Anielskiej – powiedział bp Łukasz Buzun, biskup pomocniczy diecezji kaliskiej, który w niedzielę 2 sierpnia przewodniczył w klasztorze franciszkanów w Wieluniu Sumie odpustowej ku czci Matki Bożej Anielskiej.

Eucharystia zgromadziła przy grocie lurdzkiej i wystawionym obrazie z wizerunkiem Matki Bożej Anielskiej, ofiarującej odpust zupełny Franciszkowi dla kapliczki Porcjunkuli, wielu wiernych z Wielunia i okolic. Przybyły także siostry antoninki i bernardynki oraz pochodzący z Pątnowa ks. Rafał Środa.

Zobacz zdjęcia: Franciszkanie uczcili Matkę Bożą Anielską

W homilii bp Buzun nawiązał do Ewangelii o Zwiastowaniu Najświętszej Maryi Panny i do biografii św. Franciszka, któremu Bóg powierzył dzieło naprawy Kościoła. – Nawrócenie, które przeżył św. Franciszek, zaowocowało powstaniem nowego zakonu, przez który dokonywała się wewnętrzna przemiana u wielu współczesnych mu ludzi, zmieniała się ich relacja z Bogiem, pogłębiała się wiara. Podobnej, prostej i opartej na zaufaniu relacji z Bogiem uczy Maryja – powiedział hierarcha.

– W takiej samej relacji z Bogiem jak św. Franciszek i Maryja może żyć także współczesny człowiek, jeśli tylko zechce zaufać Bogu, jeśli będzie umiał przebaczyć i nie zawaha się swoich trosk i problemów dnia codziennego powierzyć Bogu poprzez wstawiennictwo Jego Matki, Królowej Aniołów. Prawdziwą relację z Bogiem można zbudować cierpliwością, pokorą i szczerą modlitwą. Tylko tak możemy odmienić swoje życie i wyprosić wiele łask dla naszych rodzin – podkreślił bp Buzun.

– Maryja i św. Franciszek uczą zawierzenia miłosiernemu Bogu. Uwierzmy w siłę modlitwy i zawierzajmy się Bogu, a w sytuacjach trudnych wzywajmy pomocy Matki Bożej Anielskiej – zakończył.

Po Sumie odbyła się procesja eucharystyczna, którą zakończyło błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Uroczystości odpustowe zakończyły się o godz. 21 Apelem Jasnogórskim i procesyjnym wprowadzeniem obrazu Matki Bożej Anielskiej do kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję