Reklama

Duchowość

O. Serafin Kaszuba wobec epidemii tyfusu

W czasie epidemii wierni odwoływali się do różnych patronów, prosząc ich o wstawiennictwo. Najbardziej znani to: św. Sebastian, św. Roch, św. Antoni, św. Rozalia, św. Szymon z Lipnicy. Często były to osoby, które opiekowały się chorymi, czasem także same stały się ofiarami szalejących chorób.

[ TEMATY ]

koronawirus

kapucyni.pl

W 1944 r. o. Serafin Kaszuba, kapucyn – obecnie Czcigodnego Sługi Bożego – pełnił posługę kapłańską wobec zarażonych w czasie epidemii tyfusu w Starej Hucie na Wołyniu. Sam zachorował i ledwie uniknął śmierci.

Fakty z jego życia wskazują, że dobrze rozumiał, czym jest lęk przed chorobą, czym jest modlitwa o zdrowie. Oto opis wspomnianej sytuacji w Starej Hucie, kilka świadectw i wspomnienia samego o. Serafina ze wsi Stara Huta, która była jednym z punktów oparcia dla znękanej, rozproszonej wśród lasów polskiej ludności.

Reklama

Z listu o. Serafina Kaszuby z 3 sierpnia 1944 r., skierowanego do ordynariusza diecezji łuckiej, wynika, że zgromadzili się tam wierni ze zlikwidowanych parafii: ludwipolskiej, myszakowieckiej, potaszyńskiej, dermańskiej i dalszych jeszcze z dekanatu berczeńskiego w liczbie około 8 tys.

W tej masie zaczęła się szerzyć epidemia tyfusu. Opiekę duszpasterską nad umęczoną ludnością roztoczył kapucyn, Serafin Kaszuba, „stając się wszystkim dla wszystkich”. Nie ograniczył się w takiej sytuacji do posługi kapłańskiej jedynie w Starej Hucie, lecz - jak pisał o tym biskupowi - wyjeżdżał, a częściej dochodził pieszo i odprawiał nabożeństwa za kordonem, czyli za dawną polską granicą w wioskach: Emilczyn, Krowotynie, Barasze.

O tym, kim był ten ubogi zakonnik dla tamtejszej ludności i jakim okazał się duszpasterzem świadczą wierni, którym udało się przeżyć ten czas grozy.

Reklama

Jan Marcinkowski miał 17 lat, gdy wybuchła wojna w 1939 r. Pamięta o. Serafina Kaszubę z jego pracy w Dermance, a następnie w Starej Hucie: „Był to zakonnik bardzo z poświęceniem, nic nie wymagający. To był ksiądz apostoł na ziemi w tym czasie. Ludzie się nim cieszyli, pilnowali go. To była świętość: w poświęceniu i całkowitym oddaniu Chrystusowi. On wszystko czynił pobożnie. On został tam, bo mówił: żal mi tych ludzi”.

Franciszka Marcinkowska (żona Jana) wspomina, że chodziła do o. Serafina do spowiedzi i była świadkiem, jak ten kapłan zmęczony spowiadaniem zemdlał w konfesjonale. Wśród tamtejszej ludności żyła powszechnie znana i szanowana Aniela Hryniewiecka, która pomagała o. Kaszubie w katechizacji dzieci. Powiedziała: „On był taki, że mógł dzień i noc pracować przy kościele, przy Najświętszym Sakramencie. To był prawdziwy apostoł. On się bardzo poświęcał. Do niego przyjeżdżali nie końmi, a wołami, wzywając do chorego w nocy, a on przyjeżdżał. Nieraz przyjedzie tak zmęczony i mdleje. Jego odratują i on idzie dalej”.

Marian Łukomski, pochodzący ze wsi Moczulanka, parafia Stara Huta wspomina: „Ja bym powiedział, że to był jakiś człowiek obdarowany miłością i miał jakieś natchnienie miłości i czułości do ludzi. Spełniał rolę kapłana, misjonarza i brata”. (Wspomnienia z książki: „Włóczęga Boży”, autorstwa o. Hieronima Warachima, kapucyna).

Wspomnienia samego o. Serafina z pracy na Wołyniu: „Stara Huta, podobnie jak Lewacze, przedstawiała się jak obozowisko wszelkiej nędzy. Uciekinierzy z niedomordowanych wiosek zza Słuczy cisnęli się w ciasnych izbach po kilka rodzin, czasem po kilkanaście osób razem. Dokuczał głód i niedostatek.

Zaczęła się szerzyć zaraza - tyfus plamisty. Co dzień trzeba było zaopatrywać kilkanaście osób. Czasem leżeli jedno przy drugim na podłodze pokotem, że trudno było przystąpić. Rosła też szybko liczba mogiłek na cmentarzu. Sytuacja się pogorszyła, kiedy zachorował sam ks. Ekiert. Jeździłem do niego, kiedy był w ciężkim stanie. Teraz pozostałem na wielkim terenie sam jeden. Nie wiem, jak długo to trwało, ale pewnie parę tygodni.

Raz pojechałem po południu do wioski odległej 12 km. Nazajutrz był pierwszy piątek, ale czekali ciężko chorzy. Po udzieleniu Sakramentów św. położono mnie na przypiecku na krótki odpoczynek. Zbudziłem się z gorączką, która w powrotnej drodze się wzmogła. Do domu przywieźli mnie w stanie na pół przytomnym. Mieszkałem wtedy w chacie Hajdamowiczowej, daleko od kościoła, ponieważ plebanię oddaliśmy partyzantom. Zaczęły się długie tygodnie walki ze śmiercią. Czasem zdawało mi się, że już nadchodzi. Zamiast tego jednak przyszedł ks. Ekiert, sam jeszcze słaniający się na Chwała Ci, Boże. Lekarz obozowy ratował mnie zastrzykami, s. Czesława pielęgnowała wytrwale. Przyszło przesilenie i rekonwalescencja, ale w uszach jeszcze długo szumiało, choć trzeba było powrócić do pracy w kościele”.

Czcigodnego Sługa Boży Serafin Kaszuba nie został jeszcze beatyfikowany, dlatego modlitwa za jego przyczyną jest pozostawiona prywatnej inicjatywie wiernych, którzy czują w sercu, że pragną powierzyć się jego opiece. Nowenna ta nosi tytuł Nowenny Błogosławieństw, ponieważ odmawiający ją, prosząc o konkretną łaskę, modli się jednocześnie o realizację ewangelicznych błogosławieństw w swoim życiu. Modlitwie tej towarzyszy Czcigodny Sługa Boży Serafin Kaszuba przez rozważania zaczerpnięte z jego kazań. „Nowenna Błogosławieństw” z Czcigodnym Sługą Bożym Serafinem Kaszubą znajduje się na stronie www.serafinkaszuba.pl .

Serafin (Alojzy) Kaszuba urodził się we Lwowie w 1910 r. W 1928 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. W 1933 r. przyjął święcenia kapłańskie. Wybuch II wojny światowej zastał go we Lwowie. Wiosną 1940 r. na własną prośbę i za zgodą przełożonych wyruszył na Wołyń, gdzie na rozległych terenach pozbawionych obecności kapłanów, w niebywale ciężkich i niebezpiecznych warunkach, niósł ludziom Boga. W 1958 r. władza sowiecka zabroniła mu pełnienia posługi kapłańskiej.

Niezłomny kapłan rozpoczął pracę duszpasterską w podziemiu. Stał się wędrownym duszpasterzem katolików rozproszonych po bezkresnych przestrzeniach Ukrainy, Kazachstanu i Syberii. Ryzykując utratę wolności, a nawet życia, pomimo prześladowań ze strony władz i pozbawienia go prawa do stałego miejsca zamieszkania, nie troszcząc się o siebie i nie licząc się ze swoim słabym zdrowiem, odwiedzał wiernych, głosząc im Ewangelię i udzielając sakramentów.

Serafin Kaszuba zmarł we Lwowie 20 września 1977 r. Jego grób znajduje się obecnie w klasztornej świątyni Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Winnicy na Ukrainie. 9 października 2017 r. papież Franciszek zatwierdził opinię Kongregacji do Spraw Świętych o heroiczności cnót Serafina Kaszuby OFMCap.

2020-03-27 12:41

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: Stabilna sytuacja w zakonach, w których był COVID-19, przybywa ozdrowieńców

2020-09-25 15:45

[ TEMATY ]

zakon

koronawirus

Adobe.Stock.com

Stabilizuje się sytuacja w krakowskich zgromadzeniach zakonnych, w których pod koniec sierpnia i we wrześniu stwierdzono przypadki zakażenia koronawirusem, są ozdrowieńcy. Zakończyła się kwarantanna sióstr felicjanek i sióstr ze zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach – podał sanepid.

"Kwarantanna zakończyła się. Wracamy powoli do pełnej posługi. Od najbliższej niedzieli modlitwa w Godzinie Miłosierdzia i Koronka będzie znów prowadzona przez siostry w kaplicy z cudownym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Faustyny, na co bardzo wiele osób czekało" – powiedziała w piątek PAP rzeczniczka prasowa Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach s. Elżbieta Siepak.

Według danych, jakie przekazała w piątek PAP rzeczniczka małopolskiego sanepidu Dominika Łatak-Glonek, w Łagiewnikach zakażonych było 39 sióstr zakonnych, jedna wychowanka i pięciu nauczycieli, w sumie 45 osób.

Z kolei w zgromadzeniu sióstr felicjanek potwierdzono 51 przypadków COVID-19. Sześć osób jest jeszcze hospitalizowanych, ale w piątek było pięciu ozdrowieńców.

Zakażonych koronawirusem zostało także czterech księży i jeden kleryk z Kolegium Księży Jezuitów, w tym rektor prywatnej uczelni – Ignatianum. Bazylika przy ul. Kopernika, która z tego powodu była zamknięta dla wiernych, jest już otwarta. Jak informuje sanepid, w związku z tym ogniskiem zakażeń dziesięć osób wciąż jest na kwarantannie.(PAP)

Autor: Małgorzata Wosion-Czoba

wos/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Obudzić w sobie olbrzyma

2020-09-25 20:51

[ TEMATY ]

Caritas

Caritas Polska

Ks. Paweł Dzierzkowski

Ks. Paweł Dzierzkowski

O tym jak skutecznie pomagać, o miłosierdziu przekraczającym granice, o tym, czego nauczyli go bezdomni i o co prosił tych, którzy gratulowali mu objęcia nowej funkcji – opowiada ks. Paweł Dzierzkowski, od września zastępca dyrektora Caritas Polska, a wcześniej – zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

W orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy papież Franciszek przywołuje obraz Świętej Rodziny uciekającej przed Herodem do Egiptu i zestawia go z losem współczesnych rodzin przesiedlonych wewnętrznie, szukających schronienia przed wojną, głodem i innymi zagrożeniami. Nawołuje do tego, aby w każdym z tych ludzi rozpoznać Chrystusa – głodnego, chorego, obcego – i przypomina wyzwanie duszpasterskie, na które odpowiedź zawiera się w czterech czasownikach: przyjmować, chronić, promować i integrować. Jak widzi Ksiądz realizację tych zaleceń w działalności Caritas?

Jako Caritas Polska dobrze wpisujemy się w to papieskie orędzie za sprawą swojej codziennej działalności – przyjmujemy drugiego człowieka, staramy się go chronić, promować i integrować. Jest to związane z troską o człowieka i wyraża się w reagowaniu na bieżące potrzeby.
Jako przykład można wskazać choćby pomoc dla ofiar wojny w Syrii – organizowaną zarówno na miejscu, w Aleppo, w ramach naszego największego zagranicznego programu „Rodzina Rodzinie”, jak i w Jordanii, gdzie schronienie znalazło wiele syryjskich rodzin, ale ze względu na trudne warunki wymagają wsparcia. Dzięki ofiarności polskich rodzin, wspierających nasze programy, możemy przekazywać rodzinom syryjskim środki na żywność, leczenie, czy – jak w przypadku Syryjczyków w Jordanii – na opłacenie czynszu. Oprócz prowadzenia licznych programów na całym świecie, także w Polsce pomagamy migrantom i uchodźcom. Naszym zadaniem jest być przy człowieku, który potrzebuje pomocy przekraczając granicę. Kościół i miłosierdzie również przekraczają granice. Kiedy idziemy w kierunku drugiego człowieka, którego czasem może się lękamy – nie możemy się zatrzymać, czy wycofać. Ważne, aby ten lęk, który czasami po ludzku odczuwamy, był rozpraszany dzięki temu, że ufamy Panu Bogu, Jego łasce, która jest przy nas i która prowadzi nas ku drugiemu człowiekowi. Jak pisze św. Paweł w liście do Galatów: „jeden drugiego brzemiona noście”. Wiemy, że te brzemiona są różne, ale nie możemy ich unikać, bo postępowalibyśmy wbrew Ewangelii.

Trzeba znać, żeby zrozumieć – pisze Ojciec Święty. Ma na myśli migrantów, ale to uniwersalna zasada, można ją odnieść do pomagania w szerszym znaczeniu. Ksiądz, jako dotychczasowy wicedyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, był blisko ludzi, którzy na co dzień potrzebują pomocy. W wywiadach, udzielanych po ogłoszeniu nominacji na stanowisko zastępcy dyrektora Caritas Polska, wraca Ksiądz do wątku pracy z osobami bezdomnymi. Czego nauczył Księdza kontakt z nimi?

Ich również często się lękamy – bo, nie daj Boże, poproszą o jedzenie, o pieniądze, bo coś będą od nas chcieli. Zwłaszcza teraz, podczas epidemii, kiedy byli często wskazywani jako potencjalne zagrożenie, co jest kompletnym pomyleniem pojęć, bo przecież każdy z nas może być w czasie epidemii zagrożeniem dla innych. Moje pierwsze kontakty z osobami bezdomnymi, którym posługiwałem jako zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, nie były łatwe, popełniłem wiele błędów. Wydawało mi się, kiedy na nich patrzyłem, że mam gotowe rozwiązania, wiem, jak im pomóc – zamiast najpierw wsłuchać się w te osoby, dowiedzieć się, czego rzeczywiście chcą, czego pragną, czego potrzebują. Oni nauczyli mnie szacunku, wrażliwości, otwartości na drugiego człowieka. I nieoceniania. Bo nigdy nie wiemy, w jakiej sytuacji sami się znajdziemy. Znów przywołam św. Pawła, bo jego listy są mi bardzo bliskie w Piśmie Świętym: stoisz? Bacz, abyś nie upadł. Te relacje z osobami bezdomnymi były dla mnie bardzo ważne, nawet okazyjne spotkania, gdzieś na ulicy. Jak mówi papież Franciszek – popatrz w oczy, zatrzymaj się przy tym człowieku. To pozwala inaczej spojrzeć, nie tylko na niego, ale i na to, jak można mu pomóc. Nie zawsze chodzi o to, żeby coś natychmiast dać. Oczywiście, były sytuacje, kiedy trzeba było szybko reagować, ale chodzi też o taką integralną pomoc, udzielaną oczywiście z poszanowaniem wolności. Bo to, co w osobach bezdomnych jest uderzające, to ich poczucie wolności. Nawet, jak ma tylko ten plecak, czy reklamówkę, czy nic niema – to on jest wolny i często nieufnie podchodzi do tych, którzy chcą mu pomóc. Może to wynikać z wcześniejszego odrzucenia, jakichś życiowych niepowodzeń, ale też z ich świadomości błędów, jakie sami kiedyś popełnili, bo przecież w wielu przypadkach oni też nie są bez winy. W tym spotkaniu z nimi ważne jest więc, aby doprowadzić do tego, żeby spojrzeli na samych siebie z szacunkiem.

Caritas Polska realizuje bądź koordynuje szereg projektów we współpracy z Caritas diecezjalnymi. Przypomnijmy, że wśród obszarów, którymi będzie Ksiądz zajmował się merytorycznie w Caritas Polska, oprócz pomocy migrantom są również sprawy seniorów, pomocy żywnościowej, działań na rzecz dzieci, osób niepełnosprawnych i wykluczonych z różnych powodów. Jak, w odczuciu Księdza, doświadczenia zdobyte w Caritas Archidiecezji Częstochowskiej przełożą się na współkierowanie Caritas Polska? Czy patrząc z perspektywy swojej archidiecezji miał Ksiądz spostrzeżenia i pomysły, które mogą teraz zaowocować w którejś z wymienionych dziedzin?

Rzeczywiście tych zadań jest dużo, przy czym uważam, że obecnie szczególnym wyzwaniem dla nas jest pomoc osobom starszym. Z myślą o nich jest realizowanych wiele projektów, my w Caritas Częstochowa już od dawna dowoziliśmy na przykład seniorom posiłki, ale to, co wydaje najważniejsze, to ich aktywizacja. Chodzi o to, żeby wychodzili z tych swoich mieszkań, co w niektórych przypadkach, choćby seniorów mieszkających na wyższych piętrach w niewielkich nawet, czteropiętrowych blokach – bywa poważnym problemem.

Tylko jak to zrobić, zwłaszcza teraz, w dobie pandemii – jak ich wydostać z tych czterech ścian, w których zamyka ich często nie tylko jak dotąd – samotność, ale także lęk przed chorobą?

U nas, w Częstochowie, punktem wyjścia był często właśnie wspomniany posiłek. Znajdując osoby potrzebujące pomocy w takiej właśnie postaci, staraliśmy się, o ile to było możliwe, zachęcić je do wizyty w parafii, w salce parafialnej. I tam powoli zawiązywały się relacje między nimi. Dołączali do działających klubów seniora, gdzie mieli z kim się spotkać, porozmawiać, czasami ponarzekać, ale też mogli wziąć udział w wyjazdach, które im proponowaliśmy, na przykład do naszego ośrodka Święta Puszcza w Olsztynie koło Częstochowy. Tam mogli pospacerować w pięknej okolicy, spotkać się przy ognisku, wspólnie pośpiewać… Zabieraliśmy ich też do teatru, szukaliśmy różnych pomysłów – wiedząc, że z wiekiem człowiek ma niekiedy coraz mniejszą chęć do aktywności, co jest związane z różnymi chorobami, dolegliwościami. Ale dobra propozycja, skuteczna zachęta – sprawiały, że korzystali z tych zajęć i byli bardzo zadowoleni. Zwłaszcza dla osób z mniejszych miejscowości takie wyjazdy były czymś nowym, ciekawym. To też ważne, aby mówiąc o seniorach i starając się do nich dotrzeć, nie ograniczać się do dużych miast, ale pamiętać również o wsi i małych miasteczkach. Tam też są osoby samotne, żyją często z niewielkich rent lub emerytur rolniczych i pomoc im jest istotnym wyzwaniem. To temat do przemodlenia, do przemyśleń i do omówienia w gronie, do którego powinniśmy też zaprosić samych seniorów. Bo znów – to co my, młodzi, możemy wymyślić, nie musi przystawać do ich rzeczywistości, a osoba mieszkająca w mieście będzie miała inne potrzeby niż ta, która mieszka na wsi. I te ich potrzeby musimy właściwie odczytać.

Działalność Caritas Polska to nie tylko programy adresowane do całych grup społecznych potrzebujących wsparcia. Pomoc jest udzielana także osobom indywidualnym szczególnie pokrzywdzonym przez los. Są to często osoby chore lub niepełnosprawne, wymagające kosztownego leczenia bądź rehabilitacji. Ich historie są przedstawiane w serwisie internetowym, Uratujecie.pl i znanym telewizyjnym programie „Sprawa dla reportera”. To również zagadnienia, którymi będzie się Ksiądz zajmował i z pewnością będzie to poważne wyzwanie. Podobnych historii jest bowiem bardzo dużo i pojawia się pytanie: jak skutecznie pomagać ludziom, którzy sami nie są w stanie zebrać środków na operacje ratujące życie, czy sprzęt, dzięki któremu mogą żyć godnie? Jak budzić wrażliwość na los innych w czasie, kiedy tak dużo wokół nieszczęść i indywidualnych dramatów?

Ludzie najchętniej pomagają, kiedy widzą dziecko. Ujmuje ich jego bezbronność i łatwiej jest przemówić do ich wrażliwości, przekonać ich do pomocy. Trudniej jest pomagać osobom dorosłym, ale mam takie doświadczenie, że kiedy ta potrzeba wsparcia jest dobrze wytłumaczona, wyraźnie pokazana, to ludzie otwierają serca i okazują ofiarność w taki wymierny sposób, pomagając materialnie. Nie tylko w nagłych przypadkach – zawsze byłem pod wrażeniem drobnych ofiar, które, jak widziałem, wpływają regularnie, na przykład co miesiąc – na konkretny cel, na konkretną osobę. Ten darczyńca niejako brał od opiekę taką osobę potrzebującą i towarzyszył jej przez dłuższy czas. Rzeczywiście, nieustannie widzimy w telewizji, czytamy w gazetach, czy internecie, jak ktoś prosi o pomoc. A naszym zadaniem jest budzenie w ludziach olbrzyma, odkrywanie tego potencjału, który drzemie w każdym z nas, dzięki któremu możemy komuś pomóc. Bo przecież pomagając nic nie tracimy, przeciwnie – otrzymujemy. Nie tylko szczęście w pomaganiu, otwartość na drugiego człowieka, ale też pewność, że dobro, którym się dzielimy – powraca do nas. Bo ono powróci! Nie wiemy, w którym momencie, niekoniecznie odbędzie się to w wymiarze materialnym, ale na przykład w wymiarze relacji z drugim człowiekiem, w postaci jego życzliwości dla nas.

„Jako ludzie przyznający się do Jezusa nie możemy zatrzymać się na wspaniałych teoriach, bo one nie zbawiają świata. „Wyobraźnia miłosierdzia”, o której mówił św. Jan Paweł II, stanowi dla nas wyzwanie także i dziś, a może szczególnie dziś, aby od pięknych słów o miłosierdziu przejść do działania” – to słowa Księdza, pochodzące z homilii na uroczystą Mszę św. w ramach ubiegłorocznej akcji Caritas „Kromka chleba dla sąsiada”. Czego Księdzu życzyć, albo o co modlić się dla Księdza, w obliczu nowych zadań, jakie czekają Księdza w Caritas Polska?

Kiedy dowiedziałem się, że mam objąć to stanowisko, przyjść do Warszawy, to osoby, które mi gratulowały, prosiłem o modlitwę za to, żeby ta praca biurowa, którą też trzeba wykonać, nie sprawiła, że zamknę się na drugiego człowieka. Na szczęście jest tu obszar, w którym mogę służyć jako kapłan, bo przecież jestem księdzem – i to jest najważniejsze moje zadanie, do którego zostałem powołany. A funkcja, która przyszła dość niespodziewanie, jest tylko pewnym etapem na mojej drodze. Ważne, żeby to był etap, który jeszcze bardziej mnie otworzy na drugiego człowieka. I w tym modlitwa, świadomość, że zawsze ktoś mnie wspiera, jest bardzo pomocna. Myślę, że nie tylko dla mnie, bo przecież Caritas to nie tylko dyrekcja, to przede wszystkim cały zespół ludzi – i w Caritas Polska i w Caritas diecezjalnych, dzięki którym możemy realizować swoją misję.

CZYTAJ DALEJ

Diecezjalny dzień skupienia służby liturgicznej

2020-09-26 16:43

[ TEMATY ]

służba liturgiczna

katedra legnica

ks. Waldemar Wesołowski

Towarzyszyli im księża proboszczowie, wikariusze oraz rodzice.

Spotkanie rozpoczęło się od katechezy ks. Tomasza Metelicy, ojca duchownego w seminarium, który mówił o służbie, która powinna dawać radość. – To, co młodzi ludzie robią podczas liturgii powinno wynikać z chęci, a nie z przymusu. Ta służba powinna przynosić radość i przekonanie, że bycie blisko Boga kształtuje także moje życie. Ważne jest również pogłębianie ducha jedności i braterstwa we wspólnocie – podkreślił ks. Tomasz.

Ministranci, lektorzy i ceremoniarze uczestniczyli w nabożeństwie do św. Dominika Savio, patrona ministrantów przy wystawionym Najświętszym Sakramencie, również w obecności relikwii świętego patrona.

Uroczystej Mszy św. przewodniczył biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. - To spotkanie ma nam pomóc, byśmy umocnili się w gotowości służenia, dawania osobistej posługi na rzecz wspólnoty, która poprzez liturgię odkrywa obecność Boga i Jego troskę o każdego i o cały lud. Liturgia jest wystawieniem siebie na działanie Boga, by ono przenikało nasze życie tak, byśmy wszędzie byli Jego świadkami – powiedział na wstępie Biskup legnicki.

Podczas Eucharystii Ksiądz Biskup ustanowił 27 nowych lektorów, którzy rozpoczną posługę Słowa w swoich parafiach.

Więcej w kolejnym wydaniu Niedzieli legnickiej

Galeria zdjęć


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję