Reklama

Niedziela Świdnicka

„Niezapominajka” ma pięć lat

[ TEMATY ]

Świebodzice

przedszkolaki

przedszkole

UM Świebodzice

Przemiła uroczystość odbyła się w piątek 17 maja w Publicznym Przedszkolu nr 3 z Grupą Żłobkową "Niezapominajka”. Przedszkole świętowało pięciolecie nadania nazwy. Z tej okazji maluchy przygotowały występy i zaprosiły na nie swoich przyjaciół Wśród nich nie mogło zabraknąć burmistrza miasta Bogdana Kożuchowicza, kierownik Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych UM Zofii Choińskiej, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Elżbiety Krzan, a także zaprzyjaźnionych pań dyrektorek ze szkół i przedszkoli miejskich z Żarowa i Strzegomia. Obecna była także przewodnicząca Rady Rodziców Anna Baran. Dzieci śpiewały i recytowały wierszyki, a dyrektor przedszkola Beata Gil wręczyła przyjaciołom przedszkola pamiątkowe statuetki. Goście z kolei obdarowali dzieci prezentami, a na końcu wszyscy zjedli pyszny tort – oczywiście w kształcie niezapominajki.

2013-05-20 10:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z wizytą kanoniczną w parafii świętych Apostołów Piotra Pawła

2020-06-30 14:30

[ TEMATY ]

bierzmowanie

Świebodzice

bp Adam Bałabuch

ks. Mirosław Benedyk

Bp Adam Bałabuch po przybyciu do świątyni zatrzymał się na chwilę modlitwy.

Zakończenie wizytacji kanonicznej było sposobnością, aby bp Adam Bałabuch przewodził uroczystościom odpustowym ku czci św. Piotra i Pawła i udzielił sakramentu bierzmowania świebodzickiej młodzieży.

Biskup jak niegdyś apostołowie odwiedza parafie, by spotkać się z wiernymi wspólnie przeżywać radość chrześcijańskiej wiary. Tak było w par. św. Apostołów Piotra i Pawła w Świebodzicach, gdzie biskup pomocnicy diecezji świdnickiej przybył, by słuchać o radościach, ale także by dzielić troski i prosić Boga o błogosławieństwo dla miejscowej wspólnoty parafialnej. Przybycie biskupia miało także wymiar kanoniczny, podczas którego wizytacji kanonicznej podlegają wszystkie dziedziny życia religijnego, moralnego, apostolskiego i administracyjno-gospodarczego. Jeszcze przed rozpoczęciem Mszy odpustowej proboszcz ks. kan. Jan Mrowca przedłożył charakterystykę parafii, mówiąc o życiu religijnym parafii, katechezie, formach duszpasterstwa i prowadzonych sprawach ekonomiczno-gospodarczych.

ks. Mirosław Benedyk

Proboszcz ks. kan. Jan Mrowca i ks. kan. Józef Siemasz, dziekan dekanatu Świebodzice.

Sprawozdanie proboszcza

Jeszcze przed rozpoczęciem Mszy odpustowej proboszcz ks. kan. Jan Mrowca przedłożył charakterystykę parafii, mówiąc o życiu religijnym parafii, katechezie, formach duszpasterstwa i prowadzonych sprawach ekonomiczno-gospodarczych. - Parafia istnieje od 68 lat i obecnie liczy 5335 mieszkańców. Regularnie we Mszach św. i nabożeństwach uczestniczy około 19% wiernych. Spora grupa wiernych przybywa do naszej świątyni niesystematycznie lub niestety sporadycznie. Zdarzają się także tacy, którzy deklarują swoją wiarę wyłącznie słowami, w swoim mniemaniu uważając się za ludzi wierzących, jednak przychodzą do kościoła jedynie w czasie świąt Narodzenia Pańskiego lub Wielkanocy – relacjonował proboszcz Jan. Wśród spraw gospodarczych proboszcz wymienił prace związane z odbudową i odnowieniem elewacji kościoła. - Widok naszej świątyni przy Rynku jest wizytówką parafii oraz Świebodzic. Kościół oświetlany jest w nocy, aby podkreślić jego status w mieście – relacjonował 74-letni ks. Mrowca.

ks. Mirosław Benedyk

ks. kan. Jan Mrowca odczytuje sprawozdanie za ostanie 5 lat.

Pytanie o wiarę

Natomiast w wygłoszonej homilii mszalnej, biskup przypominając pytanie, które Jezus zadał uczniom pod Cezareą Filipową: „Za kogo mnie uważacie?”, zwrócił uwagę, że w dalszym ciągu Jezus powtarza je do tych, którzy wierzą w Niego, którzy idą za Nim. - Każdemu z nas, każdemu pokoleniu Pan Jezus stawia to pytanie. Kim jestem dla ciebie? I nie chodzi o jakąś odpowiedź wyczytaną w książce, w katechizmie, usłyszaną może na katechezie, czy od rodziców, ale chodzi o odpowiedź, którą będę mógł dać sam od siebie, dlatego, że spotkałem Jezusa w sowim życiu – mówił biskup, który następnie przypomniał, że musi przyjść w naszym życiu taki moment, niezależnie ile mamy lat, kiedy damy odpowiedź, że Jezus jest moim Bogiem, w którego wierzymy i za którym idziemy. - Jakże ważne jest to osobiste wyznanie wiary. Bowiem chrześcijaństwo, to jest moja żywa relacja i moje spotkanie z Jezusem Chrystusem, która wyraża się w codziennej modlitwie, w zgłębianiu Jego nauczania, w życiu sakramentalnym, w Eucharystii, w spowiedzi, gdzie Jezus otacza nas swoim przebaczeniem – podkreślał bp Bałabuch.

ks. Mirosław Benedyk

Syn Ireneusza Zyski Sekretarza Stanu w Ministerstwie Klimatu, przyjmuje sakrament bierzmowania.

Ważna chwila

W słowie skierowanym do bierzmowanych biskup pomocniczy zauważył, że dzisiejsze spotkanie z Jezusem odbywa się w mocy Bożego Ducha, tak jak to było w życiu apostołów Piotra i Pawła, którzy świadczyli o prawdzie, którą żyli i głosili, oddając na końcu za nią swoje życie. – Zanim przyjmiecie sakrament bierzmowania zostaniecie zapytanie o waszą wiarę. Będziecie musieli wobec zgromadzonej wspólnoty Kościoła, wyrzec się zła i wyznać wiarę, bo w tej wierze przyjmujecie sakrament bierzmowania, w tej wierze macie wzrastać i świadkami tej wiary macie się stawać. Za chwilę przyjmiecie sakrament bierzmowania, będzie to krótka chwila, ale jakże ważna w waszym życiu. Proście Ducha św., aby zstępując na was, napełnił was swoją obecnością, a wy wsłuchujcie się w jego głos i dajcie się Mu prowadzić przez życie – zakończył bp Adam.

ks. Mirosław Benedyk

W czasie komunii św. śpiew "Panis Angelicus" wykonała Grażyna Pantal.


Następnie 29 kandydatom z miejscowej parafii i 19 kandydatom z par. MB Królowej Polski ze świebodzickich Cierni, biskup udzielił sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Wśród bierzmowanych był syn Ireneusza Zyski - Sekretarza Stanu w Ministerstwie Klimatu.

ks. Mirosław Benedyk

Młodzież z księdzem biskupem

Galeria zdjęć dostępna jest na Facebook-owym profilu Niedzieli Świdnickiej.

CZYTAJ DALEJ

Kościół mnie uratował

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

świadectwo

Adobe Stock.pl

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczeło. Pamiętam od zawsze. Pamiętam też, że nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc.

Przykro mi, że moim oprawcą był mój ojciec. Przykro mi, że był tylko wiecznie bezrobotnym murarzem, alkoholikiem. Gdyby to był ktoś inny, być może pan Sekielski by mnie wysłuchał. Gdyby moim oprawcą był ksiądz, każdy by mi współczuł. Ojciec nie wzbudza już żadnej sensacji, nikogo nie obchodzi... Takich jak ja jest wiele i czujemy się gorsze od najgorszych.

Gehenna

Urodziłam się w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Byłam dla wszystkich ogromnym rozczarowaniem. Moja mama spodziewała się syna, a urodziły się bliźnięta. Był to stan wojenny, zima. Półtora kilograma nieszczęścia, które każdemu w mojej rodzinie na całe życie pokrzyżowało plany. Ciągle chora i ciągle płacząca. Kula u nogi, jak to zwykle mawiali moi rodzice. Moja mama nigdy mnie nie przytuliła, nie wzięła na ręce. Nie usłyszałam od niej, że mnie kocha. Zwracała się do mnie zawsze bezosobowo – w najlepszym wypadku. Zawsze, kiedy ojciec wracał pijany do domu, brała mojego brata i uciekała.

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczęło. Pamiętam od zawsze. Nie miało znaczenia, czy był pijany czy trzeźwy. Ja ze swoim oprawcą i katem mieszkałam przez 13 lat pod jednym dachem. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Raz próbowałam. Moja matka wyciągnęła mnie wtedy za włosy z wanny i skatowała. Wielokrotnie razem z moim ojcem przekonywali znajomych, że jestem kłamczuchą, że wymyślam, że sprawiam kłopoty. Myślę, że każdy wiedział, co się działo w naszym domu – łącznie z matką, ale każdy udawał, że tego nie widzi. Na początku płakałam, później zrozumiałam, że to gorzej, że moje cierpienie wzbudza w moim ojcu jeszcze większą agresję, że wszystko trwa przez to dłużej.

Tak samo było z biciem. Katowali mnie na zmianę, kijem od szczotki, smyczą, kablem od grzałki... Miałam ciągle powyrywane włosy, poprzecinane dłonie, którymi zakrywałam twarz, ponadrywane uszy.

Spadłam na samo dno

Kiedy byłam starsza, liczyłam w myślach od jednego do dziesięciu. To pozwoliło mi przetrwać w ciszy. Było szybciej... Kiedy ojciec miał wrócić do domu, ulgę sprawiało mi wyrywanie włosów z głowy i wykręcanie palców. Wiedziałam, że za chwilę znów „to” będzie. Byłam małą dziewczynką. Kiedy sytuacja stawała się niebezpieczna dla matki, zabierała mojego brata i uciekała. Ja sama musiałam uspokoić ojca. Na Boga, miałam tylko kilka lat!

Kiedy miałam ok. 13 lat, moja matka ostatecznie wyrzuciła ojca z domu. Było to krótko przed moją pierwszą próbą samobójczą. W wieku 14 lat byłam już uzależniona od alkoholu, a gdy miałam 17 lat, zaczęłam się leczyć psychiatrycznie na depresję. Później doszły narkotyki, leki, kolejne próby samobójcze... Spadłam na samo dno. Zatrudniłam się w nocnym klubie jako telefonistka, czyli ogólnie rzecz biorąc, jako stręczyciel. W tamtym czasie czułam się bardzo dobrze w takim środowisku. Kiedy nie było pracy, siedziałyśmy razem z dziewczynami w moim „biurze” i opowiadałyśmy sobie wzajemnie o swoim tragicznym, parszywym życiu. Prawie każda z nas przeszła to samo. Tatuś, wujek, dziadziuś, prokurator, przyjaciel rodziny... Tabletki gwałtu i gwałty... Chleb powszedni. Znam dziewczynę, która wraz z siostrą rodziła swojemu ojcu dzieci. Każdy się domyślał, cała wieś, wiedziała matka. Nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc. Nikt nie chciał się wtrącać...

Kiedy poznałam tę dziewczynę, jej ojciec był już bardzo chory. Prosiłam ją, żeby mimo wszystko zawiadomiła policję. Odmówiła. Powiedziała, że bardzo kocha ojca. To właśnie robi z głową molestowanie. Znam dziesiątki, jeśli nie setki podobnych historii, z wieloma dziewczynami utrzymuję kontakt, ale nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z nich była molestowana przez księdza.

Ocalone życie

Rok 2012. Pierwsza Komunia św. mojego syna. Byłam wtedy daleko od Boga, bo to Jego obwiniałam za całe to bagno. Po tej uroczystości mój syn zdecydował, że zostanie ministrantem. Bałam się. Poprosiłam znajomą, żeby prowadzała go do kościoła i pilnowała. Płaciłam jej za to, z czasem jednak musiałam zacząć chodzić z nim sama. Dla mnie nieważne było, czy to ksiądz, kościelny czy nawet organista – każdy był podejrzany, każdy był wrogiem. Zaczęłam jednak się modlić, korzystać z tego, co ofiarowuje Kościół. Przez wcześniejsze lata bezskutecznie szukałam terapii dla ofiar pedofilii.

Swoją pracę rzuciłam w czasie pobytu na Jasnej Górze. Zadzwoniłam do szefowej i powiedziałam, że więcej tam nie wrócę. Za ostatnie pieniądze kupiłam sobie Pismo święte i wróciłam do domu.

Dalej jednak nie potrafiłam przebaczyć. Nie chciałam. To mnie rujnowało, ale podejmowałam walkę. Rekolekcje, rekolekcje, rekolekcje... Msza św. z modlitwą o uzdrowienie wspomnień, relacji rodzice – dzieci, dzieci – rodzice. Wyjechałam do Medjugorie. Przebaczyłam. Korzystałam również z pomocy księży egzorcystów. Wiem, że moje koleżanki znalazły pomoc w Magdalence podczas rekolekcji uzdrowienia wspomnień. Dziś też śmiało mogę powiedzieć, że mojego syna wychował Kościół. Częste rekolekcje, wyjazdy w góry, ogniska, wycieczki, podczas których spał również w seminarium. Dużo rozmawiamy o pedofilii, mój syn nigdy nie był jej ofiarą, świadkiem, nie słyszał wśród swoich kolegów o molestowaniu. Dziś jest prawie dorosłym, zrównoważonym człowiekiem. Nie pije, nie pali, nigdy nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Po pierwszym filmie Sekielskiego przestał chodzić w tygodniu do kościoła, bo bał się, że będzie napiętnowany przez rówieśników. W gimnazjum wielokrotnie był prześladowany za wiarę. Brzydzę się kłamstwem i manipulacją, którymi posłużył się pan Sekielski w swoich filmach. Mnie, ofierze pedofilii, i mojej rodzinie Kościół uratował życie! Dzięki niemu dziś, od 7 lat, jestem normalnym człowiekiem. Jestem matką. Pracuję i wychowuję dzieci. Staram się pomagać w wielu fundacjach działających na rzecz obrony życia i pomocy dzieciom. W ten sposób pragnę podziękować Bogu za łaski, które otrzymałam. Zawsze będę chodzić do kościoła. Pedofil to nie ksiądz, pedofil to pedofil! Pójdzie zawsze tam, gdzie są dzieci pozostawione bez opieki. I bez względu na to, jaką pełni funkcję, należy mu się kara.

Przykro mi tylko, że wszyscy ci, którzy obrzucają kamieniami Kościół, słysząc za ścianą krzywdę innego dziecka, mówią, że to nie ich sprawa.

CZYTAJ DALEJ

Uratowali dla przyszłych pokoleń

2020-07-06 23:10

Łukasz Michalak

Tkaniny zdobiące ściany kapitularza Krakowskiej Kapituły Katedralnej odzyskały pierwotne piękno! Realizatorem projektu UPJPII. 6 VII 2020

6 lipca 20202 r.  - ten dzień trzeba zapamiętać! Nastąpił finalny odbiór trwających trzy lata prac konserwatorskich, których zadaniem było uratowanie przed całkowitą degradacją obić ściennych reprezentacyjnego pomieszczenia w katedrze na Wawelu.

Próby ratowania zabytkowych tkanin przez lata nie przynosiły większego efektu. Dopiero otwarty trzy lata temu projekt dał szansę zachowania obiektu. Dzięki finansom Unii Europejskiej, wkładowi Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, który stał się jego beneficjentem oraz pomocy Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa dziś można mówić o wielkim sukcesie!

Nad realizacją projektu czuwała dr Natalia Krupa z Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego UPJPII, pracę specjalistów z Krakowa, Warszawy, Wrocławia organizowała Sabina Szkodlarska, nadzorem konserwatorskim zamierzenie ze strony UPJPII objęła Anna Drzewiecka.

Już na pierwszym etapie prac – badań od strony historycznej spotkano się z wielkim zaskoczeniem. Obicia ścian okazały się historycznie starsze niż uprzednio przypuszczano. Datowano je bliżej XVIII wieku, a pochodzenia upatrywano na Bliskim Wschodzie. Zespół Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej podjął się zrekonstruowania historii pomieszczenia i tkanin. Kompozycja wzorów, naleciałości stylowe, naśladownictwo układów kompozycyjnych pochodzących z okresu renesansu z II poł. XVI wieku pozwoliły określić wiek tkanin na początek XVII stulecia. Prace badawcze ukazały też, że jest to dzieło włoskie, weneckie. Trudno jednak je z jakimikolwiek porównać, takie same nie są znane!

- To, że pochodzą z takiego źródła nałożyło na konserwatorki tkanin jeszcze większe zobowiązanie – mówi ks. prof. dr hab. Jacek Urban, dziekan Krakowskiej Kapituły Katedralnej – dzięki melanżowi zainteresowanych tym pomieszczeniem stron (UE, UPJPII, SKOZK) udało się ten cały proces przeprowadzić… To pomieszczenie jest używane zgodnie z jego założeniem najwyżej kilkanaście razy w roku. Tu spotyka się kapituła, udostępniane jest w celach badawczych studentom polskim i zagranicznym, ks. proboszcz spotyka się tu z pracownikami katedry. Na co dzień bywają tu jedynie pracownicy Archiwum…

Od dłuższego czasu miejsce jedwabnych, zdobnych, zabytkowych obić zastępował współczesny len. Trzy lata pracy to także przeanalizowanie remontów kapitularza na przestrzeni lat czemu służyła także istniejąca dokumentacja fotograficzna, świadcząca, podobnie jak analiza ścian pod tkaninami, o wielu remontach, przebudowaniach, choćby zmianach ogrzewania, które nie służyły tkaninom obiciowym.

- Ukazały nam się prace konserwatorskie niestety o różnym stopniu profesjonalizmu, wtedy dopiero mogliśmy zaobserwować stopień zniszczeń faktyczny. Pod odjęciu dawnych napraw, cerowań, przeszyć okazało się, że obiekt jest w 80% stopniach zniszczony, z ubytkami całkowitymi, ze zniszczonymi osłonami, z wykruszonymi fragmentami wątków. Musieliśmy podjąć decyzję jak ten program naprawczy poprowadzić, by tkaniny mogły wrócić na ściany. Zadecydowaliśmy później, by przy instalowaniu tych tkanin były one od siebie niezależne, jako układane panele, a każdy wykonany na osobnym krośnie. Tym samym pozyskaliśmy efekt na kształt ekspozycji muzealnej. To daje też możliwość zareagowania w każdej chwili, gdyby z czasem cokolwiek mogło się przydarzyć jakiemuś fragmentowi obić - mówi dr Natalia Krupa, kierownik projektu.

Konserwatorki intensywnie pracowały dwa lata.

- Taki fragmencik, ot 10 centymetrów – pokazuje Sabina Szkodlarska – to parę dni pracy, niezwykle precyzyjnej. Podziwiam cierpliwość, wytrwałość konserwatorek. Większość odbywała się w Pracowni Konserwacji Tkanin Zabytkowych UPJPII, pozostałe panie pracowały w swoich pracowniach. One pracowali nad jedną sprawą w wielu miejscach. Podziwiam.

W pracowni UPJPII przeprowadzane były badania techniki wykonania i technologii.

- W pracowni na UPJPII dysponujemy bardzo nowoczesnym sprzętem – mówi dr Natalia Krupa - m.in. zautomatyzowanym mikroskopem cyfrowym z oprogramowaniem 3D, co bardzo dokładnie pozwoliło zdiagnozować stan zachowania tkanin, a przy usuwaniu każdej z warstw aparat cyfrowy na sliderze nad stanowiskiem pracy konserwatorów pozwalał na rejestrowanie wszystkich elementów prac w czasie.

- Mimo tak ogromnych zniszczeń chcieliśmy by była to jednak konserwacja a nie retusz estetyczny. Jestem pełna podziwu dla pań, które się tym zajmowały, bo to ogromna praca…a efekt jest fantastyczny. Tkaniny są dobrze zabezpieczone, należy teraz, co jest sprawą kluczową, ochrona tego wnętrza, by zapewnić stabilne warunki mikroklimatyczne, jest to w trakcie badań - podkreśla Anna Drzewiecka.

- My od dziesiątków lat jesteśmy przekonani, że tu jest mikroklimat, dlatego, że tu znakomicie się zachowują zarówno skóra, pergamin, papier, klisza fotograficzna. A przecież każde z nich potrzebuje innych warunków. Dlatego tu wykonaliśmy jakiś czas temu szafy na te archiwalia, które nie czują się dobrze w innych pomieszczeniach Archiwum. W tym wyjątkowym miejscu, będąc obok siebie, nic złego im się nie dzieje - dodaje ks. prof. Jacek Urban, przekonany, że dziś jest prawdziwie wielki dzień.

Część historii udało się przebadać, przywrócić jej świetność, uratować dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję