Reklama

Polityka

Brama wjazdowa do Kancelarii Prezydenta została zniszczona

Brama wjazdowa do Kancelarii Prezydenta została doszczętnie zniszczona. Wjechał w nią kierowca ciężarówki podczas manewru cofania.

[ TEMATY ]

prezydent

kancelaria

źródło: wPolityce.pl

Zniszczona brama wjazdowa do Kancelarii Prezydenta

-Kierowca cofał i zawadził górną częścią burty ciężarówki o bramę — powiedział Polsat News świadek zdarzenia. Zdjęcia pojawiły się także na Twitterze.

Wjazd do Kancelarii Prezydenta znajduje się zaraz za budynkami parlamentu przy ul. Wiejskiej.

2020-01-10 15:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W fotelu premiera

Niedziela warszawska 4/2018, str. VII

[ TEMATY ]

premier

kancelaria

www.premier.gov.pl

Siedziba kancelarii premiera jest tradycyjnie podświetlana w barwy narodowe m.in. z okazji Święta Konstytucji 3 Maja, Święta Flagi i Święta Niepodległości

Gmach kancelarii premiera, znajdujący się przy jednej z bardziej reprezentacyjnych ulic Warszawy, onieśmiela. Wielki, skomplikowany, ma ciekawą historię. I jest ważny w sprawowaniu władzy

Onieśmielony jest każdy, kto w budynku kancelarii premiera w Alejach Ujazdowskich znalazł się po raz pierwszy. Korytarze biegnące wzdłuż i wszerz, obszerne sale spotkań i gabinety ważnych ludzi przytłaczają. Ale często tylko do czasu „zadomowienia się”. – Gdy ktoś się zadomowi, zaprzyjaźni z gabinetami, korytarzami i władzą, nie chce mu się stąd odchodzić – mówi dawny urzędnik kancelarii, pracujący w niej przez kilka lat.

Władzę czuje się tu na każdym kroku. Wszak kancelaria obsługuje merytorycznie, prawnie, organizacyjnie i technicznie rząd, premiera, wicepremierów, pełnomocników rządu, komitety, komisje wspólne, rady, zespoły, ciała doradcze i opiniodawcze, bez których trudno wyobrazić sobie rządzenie. Czuje się ją także w czasie społecznych niepokojów. Tu, pod kancelarią, regularnie odbywają się lub tylko kończą demonstracje.

Gmach dla kadetów

Dawni budowniczowie budynku kancelarii nie myśleli o stawianiu na Trakcie Królewskim siedziby polskiego rządu z prostego powodu: gdy zapadła decyzja o budowie Rzeczpospolitej nie było na mapach. Budowa rozpoczęła się latem 1900 r. z inicjatywy władz carskich, na ziemi należącej do Skarbu Imperium. Ulokowano ją w miejscu stacjonowania Litewskiego Pułku Lejbgwardii. Miała być to siedziba Korpusu Kadetów, czyli szkoły wojskowej im. feldmarszałka Aleksandra Suworowa.

Mogło tu się uczyć kilkuset przyszłych żołnierzy. I uczyli się, aż do wybuchu I wojny światowej, gdy – w końcu sierpnia 1914 r. – warszawski magistrat otworzył w gmachu korpusu szpital miejski na 1500-1900 łóżek. Po wyparciu wojsk rosyjskich przez Niemcy, założono tu szpital wojskowy Festungslazarett N.1. Działał do listopada 1918 r., kiedy po pertraktacjach z Polakami, obiekt oddano bez walki w zamian za ułatwienie ewakuacji rannych żołnierzy niemieckich do ojczyzny.

Po odzyskaniu niepodległości, w listopadzie 1918 r., umieszczono w budynku Szkołę Podchorążych Piechoty, która działała tu do przewrotu majowego w 1926 r. Batalion Szkoły Podchorążych wziął udział w obronie rządu przeciw siłom posłusznym Józefowi Piłsudskiemu. Nic dziwnego, że po zwycięstwie Naczelnika szkołę przeniesiono do Ostrowii Mazowieckiej.

Ciężarówki z ludzkimi prochami

Gdy w 1928 r. nowym gospodarzem gmachu został Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych (GISZ), na którego czele stał Józef Piłsudski, gmach powiększył się. Piłsudski mieszkał w sąsiednim jednopiętrowym pałacyku (obecnie Al. Ujazdowskie 5) połączonym z budynkiem GISZ łącznikowym przejściem. Marszałek pracował tam do ostatnich dni życia. Kilka dni przed śmiercią został przewieziony do Belwederu, gdzie mieszkała jego żona z córkami.

W czasie okupacji parter budynku i skrzydło północne zajęły koszary SS. W czasie Powstania Warszawskiego skrzydło południowe, wraz z przyległym ogrodem, stało się miejscem egzekucji mieszkańców Śródmieścia, których zwłoki palono w kotłowni budynku. Po upadku Powstania Niemcy całkowicie zniszczyli to skrzydło najpewniej dla zatarcia śladów zbrodni. Po zajęciu stolicy przez komunistów, wywieziono stamtąd kilkadziesiąt ciężarówek ludzkich prochów.

Kiedy w 1945 r. zachowaną część budynku przejęło dowództwo ludowego Wojska Polskiego, zapadła decyzja o przekazaniu całego kompleksu Radzie Państwa. Podczas remontu elewację frontową utrzymano w dawnym charakterze, ale front nadbudowano, co umożliwiło stworzenie trzeciego pietra. W skrzydle poprzecznym nadbudowano salę (tzw. Salę Kolumnową) na tysiąc osób.

Całkowitej przebudowie poddano część elewacji: wysunięto ją o kilka metrów w kierunku Alej Ujazdowskich. Rada Państwa zarządzała kompleksem do 1953 r., gdy stał się siedzibą Urzędu Rady Ministrów. I jest nią do dziś, choć URM w 1997 r. zmienił nazwą na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.

Na przecięciu korytarzy

Dziś ogromny gmach, wpisany w 1995 r. do rejestru zabytków, jako przykład architektury reprezentacyjnej Warszawy, zajmują niezliczone gabinety, sekretariaty i sale narad. We wtorki odbywają się tu posiedzenia Rady Ministrów, budynek jest miejscem pracy premiera, przyjmowane są tu oficjalne delegacje krajowe i zagraniczne.

Do najciekawszych pomieszczeń kancelarii należą sale: Kościuszkowska, Kolumnowa (im. Anny Walentynowicz); tu organizowane są największe konferencje i uroczystości), Obrazowa (inaczej Kominkowa), miejsce oficjalnych ceremonii z udziałem zagranicznych gości premiera; tu wygłaszane są najważniejsze oświadczenia szefa rządu. Ciekawie jest też w holu głównym, w którym często odbywają się powitania oficjalnych delegacji zagranicznych. Pod przeszkloną podłogą wyeksponowane są zabytkowe schody wejściowe do gmachu, pochodzące z początku XX wieku.

Zasiąść w fotelu premiera lub na miejscu ministrów, a także obejrzeć miejsca ważnych spotkań, najłatwiej podczas Nocy Muzeów odbywających się co roku w połowie maja. W tym roku, z okazji przypadającej w listopadzie 100. rocznicy odzyskania niepodległości – okazji z pewnością będzie więcej.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent: jeżeli ktoś poczuł się urażony tym co powiedziałem, proszę, żeby mi wybaczył

2020-07-13 19:38

[ TEMATY ]

prezydent

Andrzej Duda

wybory 2020

PAP/Leszek Szymański

Jeżeli ktoś się poczuł urażony tym, co powiedziałem lub jak się zachowałem w czasie kampanii wyborczej, czy w ciągu ostatnich pięciu lat, proszę, żeby mi wybaczył i dał szansę na poprawę przez następne pięć lat - powiedział w poniedziałek w Odrzywole (Mazowieckie) prezydent Andrzej Duda.

Duda odwiedził Odrzywół, by spotkać się z mieszkańcami gminy, w której uzyskał najlepszy wynik wyborczy w Polsce, w II turze wyborów - 86,31 proc. poparcia. Podkreślił, że jest to jego pierwsze spotkanie z mieszkańcami po wyborach prezydenckich.

Prezydent dziękował za oddanie na niego głosu. "Ogromnie dziękuję za ten niezwykły, wspaniały rezultat, który dzięki państwa głosom, dzięki państwa determinacji wyborczej tutaj osiągnąłem. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wsparli i w wyborach swoimi głosami i wcześniej w czasie kampanii. Jestem ogromnie za to wdzięczny i muszę powiedzieć, że jestem wzruszony" - podkreślił Duda.

Prezydent zaznaczył, iż trudno się nie zgodzić z tymi, którzy martwią się, że Polska jest podzielona. "Ale przede wszystkim chcę podkreślić w tym kontekście jedno: tak to była bardzo ostra kampania, pewnie momentami za ostra. I tak jak powiedziałem wczoraj, jeżeli ktoś się poczuł urażony tym, co powiedziałem lub tym jak się zachowałem, czy to w czasie kampanii, czy w ciągu ostatnich pięciu lat proszę, żeby wybaczył mi i dał też szansę na to, żeby poprawić się przez następne pięć lat" - zaznaczył Duda.

"Będę czynił co w mojej mocy, żeby zrealizować te nadzieje, które państwo we mnie złożyliście, oddając na mnie swój głos. Będę się starał czynić wszystko, żeby po pięciu latach jak najwięcej moich rodaków mówiło, że Andrzej Duda jest prezydentem wszystkich Polaków" - powiedział.

Prezydent przekonywał, że wiele razy zastanawiał się, co można zrobić, by zespolić i uczynić Polaków zgodną wspólnotą. "Droga do tego jest tylko jedna: szacunek" - zauważył. "Proszę i będę w nieskończoność apelować o szacunek" - mówił Duda.

Podkreślił, że szacunek należy okazywać niezależnie od poglądów czy zachowań innych. Jak dodał, niezwykle ważne jest, by momentami powstrzymać się od "nieodpowiednich" słów. "Słowa ranią, potrafią bardzo ranić; żeby starać się wybaczyć, jeśli takie słowa padły wobec nas. Żeby starać się jakoś spokojnie nad tym przejść, nie uderzać mocnym, ostrym słowem" - wskazał prezydent.

Duda zapewnił, że "chciałby prowadzić taką politykę, żeby cały kraj się rozwijał, żeby nie było podziału Polski - na Polskę wiejską i miejską, na Polaków z małego i wielkiego miasta". "Polska jest jedna i mimo różnic chciałbym, żebyśmy się rozwijali w sposób równomierny; żeby poprawić warunki i możliwości" - podkreślił.

"Proszę, żebyście mi pomogli sklejać naszą Polskę, nasze społeczeństwo" - apelował prezydent. "Głęboko wierzę, że możemy sobie podać rękę i to będzie ciepła dłoń z mocnym i serdecznym uściskiem. Ogromnie mi na tym zależy" - dodał prezydent. "Proszę, żebyście pokazali, że macie szacunek i nawet jeśli za pierwszym razem nie doczekacie się wzajemności, to proszę, żebyście w nieskończoność to robili" - zaapelował Duda.

Jak dodał, w demokracji trzeba mieć różne zdania. "To bardzo dobrze, że są różne zdania i różne poglądy. Szacunek, szacunek i jeszcze raz szacunek. Jeżeli on będzie między nami nawzajem to znakomicie wystarczy, żebyśmy byli pięknym społeczeństwem - takim które różni się, ale różni się pięknie" - podkreślił Duda. Wyraził też nadzieję, że "trzy lata do następnych wyborów parlamentarnych będą okresem spokojnym i wytężonej pracy".

Według prezydenta Polska mimo trudnego okresu pandemii jest w dobrej kondycji gospodarczej. "Wiele przed nami, ten czas niesie ogromną szansę" - powiedział Duda. Podkreślił, że z epidemią koronawirusa oraz z kryzysem gospodarczym Polska dobrze sobie poradziła. Jak zauważył, nasz kraj ma "bardzo dobre wyniki na tle innych krajów europejskich". "Mamy drugie najniższe bezrobocie po Czechach, mamy niewielkie straty gospodarcze" - ocenił.

Duda mówił też o wysiłku jakiego podjęło się państwo przekazując wsparcie dla przedsiębiorstw i pracowników w ramach tarczy antykryzysowej. "To jest 100 mld zł, aż trudno w to uwierzyć, ale dzięki temu osłoniliśmy 5 mln miejsc pracy. I to jest cenniejsze niż wszystko, bo najważniejsze, żeby była praca, żeby rodziny utrzymały się pomimo trudności na powierzani, żeby nikt nie popadł w nędzę" - podkreślił.

"Wierzę w to, że przed nami od strony gospodarczej dobre lata" - powiedział Duda. Powołał się na ekspertów, którzy "przewidują, że już w przyszłym roku powinniśmy wrócić na drogę dynamicznego rozwoju gospodarczego" i osiągnąć wzrost gospodarczy "nawet ponad 4 proc. - czyli tak jak było średnio w latach 2016-2019".

Według danych zamieszczonych na stronie PKW w niedzielnym głosowaniu w II turze wyborów prezydenckich Duda uzyskał w gminie Odrzywół wynik 86,31 proc. Jego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego poparło 13,69 proc. uprawnionych do głosowania.(PAP)

Autor: Ilona Pecka

ilp/ ero/ mzd/ ipa/ krz/ ozk/ par/

CZYTAJ DALEJ

To Chrystus jest w centrum

2020-07-13 21:16

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Wśród zabudowań rynku w Kątach Wrocławskich wznosi się dyskretnie, ale zaznaczając swoją obecność kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. O żywej wspólnocie parafialnej i zaangażowaniu wiernych, z ks. Krzysztofem Tomczakiem rozmawia Grzegorz Kryszczuk.

Dostał ksiądz nominację na proboszcza w Kątach Wrocławskich dwa lata temu. Po przyjściu na parafię okazało się, że nie było wcześniej wielu poprzedników.

Po 2 wojnie światowej jestem dopiero czwartym proboszczem. To jest właśnie ta charakterystyka tej parafii i wspólnoty. Jeżeli był proboszcz to urzędował długie lata. Ks. Piszczor, ks. Zieliński, ks. Reputała i ja. I to, że oni byli tutaj długo z taką wspólnotą, to oznaczało pewne ukształtowanie duchowe parafian. Zawsze ksiądz proboszcz ma swój styl duszpasterski.

Przed 2018 rokiem był ksiądz proboszczem w niewielkiej miejscowości, w zasadzie na granicy archidiecezji wrocławskiej.

Pakosławsko to parafia zdecydowanie mniejsza, która posiada jeszcze jedną kaplicę filialną. Myślałem o tym, że zostanę przeniesiony dlatego uwrażliwiałem parafia, że z księżmi jest tak, że może przyjść moment rozstania. Oni mi nie wierzyli.

Ale jednak przyszła zmiana...

Wiedziałem, gdzie są Kąty Wrocławskie, bo urodziłem się w Świdnicy, więc niedaleko stąd. Zawsze wiedziałem, że Kąty to mój poprzednik ks. Ryszard Reputała. Zresztą wprowadził mnie we wspólnotę bardzo dobrze, za co mu dziękuję. Jestem z moim poprzednikiem w kontakcie, jest zawsze mile widziany. Parafianie widzą, że jesteśmy w dobrych relacjach.

Łatwo było się dopasować?

Myślę, że musieliśmy się wszyscy poznać, choć podkreślam, że ten proces cały czas trwa. 1 lipca minie drugi rok od kiedy jestem tu proboszczem. Ludzie patrzyli co ja zrobię, czy coś zmienię. Ja się najpierw przypatrywałem i nie podejmowałem od razu radykalnych decyzji. Jestem człowiekiem, który musi najpierw przemodlić wszystko i dobrze się zastanowić. Jak jest? Coraz lepiej. To pokazuje, że sprawa naszego poznania jest rozwojowa. Zauważyłem, że to co ja zaproponowałem nowego zostało dobrze odczytane i przyjęte. I widzieli moi parafianie, że to było zrobione dla dobra wspólnoty.

Co w takim razie udało się zmienić?

Zmieniłem dzień, w którym czytaliśmy intencje do Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Do tej pory sposób jej odmawiania był wypracowany przez parafian, był taki „kątecki”. Intencje były zawsze czytane w niedzielę podczas ogłoszeń parafialnych. Zapytałem księży współpracowników czy jest szansa, żeby to zmienić. Nie było to dla nich łatwe, a wiem to z głosów, które pojawiły się po „kolędzie”. Szczególnie księża wikarzy o tym mówili, bo proboszczowi powiedzieć w cztery oczy jest zdecydowanie trudniej [śmiech]. Dzisiaj nie ma tego problemu.

Ale jak słyszę księdza opowiadanie, to wychodzi na to, że rewolucji nie było.

Podczas pierwszej Mszy Św. w nowej parafii powiedziałem, że w centrum jest Pan Jezus, my przy Chrystusie i razem z nami Matka Najświętsza. Chociaż to co powiedziałem jest sprawą zupełnie oczywistą, to ta myśl towarzyszy nam codziennie. W centrum nie jest nowy proboszcz, nawet nie moi sympatyczni parafianie, tylko Jezus.

Rozmawiamy cały czas, a ksiądz się uśmiecha, żywo gestykuluje, widać taką radość. Skąd to się bierze?

Nie ma nic piękniejszego dla mnie, jeżeli ktoś z parafian mówi do mnie – dziękujemy księdzu za to, że mówicie o Panu Jezusie. Ludzie się tym cieszą, że to Słowo często pada, że to wszystko jest ukierunkowane na Niego.

Potrafi być też ksiądz surowy?

W sprawach kancelaryjnych muszę być niekiedy radykalny. Czasem głośno powiem, że pewne sytuacje są niedopuszczalne, dla których Kościół mówi stanowcze „nie”. Niektórzy się oburzają, ale skoro mamy się rozwijać i wzrastać duchowo, wszystko musi być oparte na prawdzie, a nie na zasadzie „fajnie jest”.

A jako przełożony i szef?

A tu chciałbym podziękować moim księżom współpracownikom, ponieważ cały czas rozmawiamy i ustalamy pewne kwestie. Trwa dialog. Wiele spraw i poprawek, które się zrodziły i które wprowadziliśmy to owoc naszych rozmów. Oczywiście ostateczna decyzja należy do mnie jako proboszcza, ale ja słucham i wiele rzeczy udało nam się zrobić. Nasi parafianie chwalą wikarych, dlatego to cieszy bardzo moje serce. Nawet nie wpadam w zazdrość [śmiech].

W parafii pojawiły się też nowe formy duszpasterskie. Jakie?

Moim ulubioną formą jest Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Wzięło się to z czasów, kiedy pracowałem w Miliczu. Wtedy św. Jan Paweł II zawierzył świat Miłosierdziu Bożemu. Pamiętam jak dziś ten początek, kiedy zaczęliśmy odmawiać Koronkę wspólnie. Nie ukrywam, że Kult Bożego Miłosierdzia zajmuje w moim sercu wyjątkowe miejsce. Odkrywałem jego piękno w mojej poprzedniej parafii w Pakosławsku i wprowadzam też tutaj w Kątach Wrocławskich. Modlimy się wtedy w każdy ostatni piątek miesiąca, czytają to pięknie parafianie.

Widziałem też przy ołtarzu piękną figurę Maryi.

Dodatkowo wprowadziliśmy nabożeństwo fatimskie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tutejsza wspólnota wiernych kocha Matkę Bożą. Oni to potwierdzają i pokazują swoim życiem. Nabożeństwo zaczynamy 13 maja, kończymy w październiku. Figura Maryi przywieziona została z Fatimy, a kiedy wyruszamy z nią w procesji, to przyłączają się do nas także mieszkańcy okolicznych wsi i miejscowości.

Zna ksiądz dobrze swoich parafian?

Najstarsi z nich to repatrianci ze Wschodu, z okolic Lwowa oraz Wołynia. Mam takie wrażenie, że fundamentem tej parafii są ludzie starsi. Oni trzymają ta wspólnotę, są przywiązani do kościoła, do swojej wiary i są bardzo ofiarni. To nie jest zarzut, że parafia się starzeje i nie ma młodych ludzi. Mało jest osób przyjezdnych, większość to urodzeni w Kątach Wrocławskich, ale pracują przeważnie we Wrocławiu. Powstają nowe osiedla, parafia liczy ponad 7400 osób, ale cały czas się powiększa.

Jakieś wnioski duszpasterskie jeszcze krążą w księdza głowie?

Po kilku miesiącach obserwacji, razem z księżmi współpracownikami doszliśmy do wniosku, że nasi wspaniali parafianie kochają adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To było takie odkrycie, które z pozoru może wydawać się prozaiczne. Skoro chodzisz do kościoła, to chyba naturalne jest, że chcesz adorować Chrystusa. Tutaj było dla nas zaskoczeniem, ale także impulsem do dalszej pracy duszpasterskiej. Ludzie zaczęli mówić – jest więcej adoracji, będą nowe powołania do kapłaństwa i zakonu. Na razie takich nie ma, ale gorliwie się modlimy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję