O. Mirosław Pilśniak OP - animator Spotkań Małżeńskich, proboszcz parafii św. Dominika w Warszawie: Religia bardzo w małżeństwie pomaga. Uczy zdolności do miłości i szacunku. Pomaga nauczyć się przebaczania, wierności, wytrwania, znoszenia cierpienia w imię dobra związku i dla jego odbudowania. Uczy też dialogu. Spotkania Małżeńskie taktycznie uczą umiejętności prowadzenia dialogu, a poprzez dialog przezwyciężania kryzysów, jakie się pojawiają. Czasem ludzie z naprawdę rozpadających się związków wychodzą po spotkaniach ze zdumieniem, że w gruncie rzeczy w zaistniałym konflikcie nie chodziło im o to, żeby się rozejść, tylko o to, aby być razem. Doświadczyli dialogu ze sobą i okazało się, że są sobie bliscy. Sakrament małżeński jako zobowiązanie nie ułatwia rozwiązywania sytuacji kryzysowej. On się wtedy wydaje dla ludzi ciężarem, bo człowiek czuje się zmuszony do poszukiwania dróg wyjścia z konfliktu, a wolałby nie być zmuszany. Człowiek często źle przeżywa swoje ograniczenie wolności, ale sakrament jako łaska i wypełnienie złożonych ślubów to przecież fundament. Na tym opieramy przeświadczenie o nierozerwalności więzów małżeńskich, i przekonanie, że z każdego kryzysu małżeństwo jest w stanie wyjść, jeżeli potrafi przyjąć łaskę Bożą. Problem w tym, że w sytuacjach trudności człowiek czasem zamyka się na Bożą łaskę. Spotkania, które organizujmy, są małżeństwom pomocne. Mamy w tej chwili połowę osób, które chcą poprawy relacji w związku i połowę takich, które szukają ratunku dla rozpadającego się małżeństwa. Nasze spotkania są warsztatami z elementami dialogu. Ciągle powtarza się sprawa, że trzeba ze sobą rozmawiać o tym, co nas boli, czego oczekujemy od partnera. Recepty jednej dla wszystkich małżeństw na udany związek zdecydowanie nie ma. Każda osoba jest kimś wyjątkowym. W przypadku małżeństwa związek jest czymś wyjątkowym do kwadratu.
Wizerunek św. Jana Vianneya autorstwa Marka Gajewskiego w sanktuarium św. Jana Vianneya w Czeladzi
Pół Francji ciągnęło do maleńkiego Ars, by prosić tamtejszego proboszcza o spowiedź, modlitwę i... cuda.
Świętego Jana Marii Vianneya nie trzeba nikomu przedstawiać. Proboszcz z Ars może nie należał do wielkich intelektualistów, jak św. Tomasz z Akwinu czy św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), za to wzbudzał podziw skromnością, pokorą i gorliwością w modlitwie, co przełożyło się na ogromny rozgłos, jaki zdobył. Cechował się jeszcze czymś, co zauważali ludzie żyjący w jego otoczeniu – Bóg pozwolił mu nawracać grzeszników. Dzięki niemu nawet zatwardziali ateiści klękali przed Bożym majestatem, co uczyniło Vianneya jednym z najbliższych współpracowników Boga w tym dziele. W ostatnim roku swojego życia wyspowiadał aż 80 tys. penitentów! Ciągnęły więc do niego, niczym metalowe opiłki do magnesu, zastępy różnych niedowiarków, ateuszy i ateistów. Ale nie tylko, bo również wielu chorych szukało u Vianneya ratunku, gdyż po Francji rozeszła się wieść o cudach, które dzięki niemu działy się w Ars.
Archiwum Parafii Św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty
27 lutego wspominamy w Kościele św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej. To postać, którą można zaliczyć do grona młodych świętych. Zmarł bowiem w wieku 24 lat na gruźlicę. Przeszedł w swoim życiu wiele trudnych doświadczeń. Często pokazywany jest w towarzystwie jaszczurki i rewolweru. Dlaczego?
W 1859 roku Wiktor Emanuel, ówczesny król Sardynii i Piemontu przyłączył się do Garibaldiego i wojsko piemonckie zaczęło okupować Abruzzię. W tej prowincji studiował wówczas przyszły święty - Gabriel Possenti. Poinformowano go, że żołnierze są w drodze do Isola by gwałcić, rabować i palić. Wiele rodzin uciekło więc do lasów. Żołdacy z łatwością rozbili oddziałek milicji broniący Isoli i zaczęli plądrowanie. W odpowiedzi na tę niesprawiedliwość, Gabriel pobiegł odważnie do miasteczka. Zastał tam ponad 20 żołnierzy, którzy podkładali ogień pod domy.
Widząc jak jeden z napastników ciąga spłakaną dziewczynę za warkocze, Gabriel doskoczył do niego i wyjął mu z kabury rewolwer. “Puść ją natychmiast!” - krzyknął, innemu żołnierzowi wydał zwyczajnie rozkaz: “Rzuć broń na ziemię, ale już!” - co ten uczynił. Wrzask zaalarmował jednak innych. Gdy wszyscy się zbiegli Gabriel nakazał im rozbrojenie. Komendant w randze sierżanta roześmiał się i zaczął żartować z młodzianka w habicie, który chciał rozbroić całą kompanię wojska. Wtem na ulicę wpełzła jaszczurka, dawny talent łowiecki obudził się w świętym, nie bacząc nawet w jej kierunku wypalił odstrzelając jej łeb. Następnie wymierzył w sierżanta i powtórzył rozkaz. Żołnierze w szoku po celnym strzale w łeb gada rzucili natychmiast broń na ziemię.
„Tu jest początek” to konferencja, która prowadzi do zatrzymania.
Michał Piekara zachęca, by na chwilę przestać działać, zasługiwać i udowadniać, a po prostu trwać w obecności Boga. W ciszy, w spacerze, w modlitwie serca odkrywać, że jesteśmy kochani odwieczną miłością. To słowo, które pomaga przejść od religijnej aktywności do relacji. Bo początkiem każdej prawdziwej odnowy jest doświadczenie, że jestem umiłowanym synem, umiłowaną córką. Na nasze rekolekcje wielkopostne zapraszamy w każdy poniedziałek i piątek. Dołącz do nas i zaproś znajomych.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.