Reklama

Wiadomości

Święto Niepodległości w Piotrkowie Trybunalskim

Świętowanie 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości w Piotrkowie Trybunalskim tradycyjnie rozpoczniemy wspólnym śpiewaniem pieśni patriotycznych razem z chórem Jana z Ręczna. Koncert rozpocznie się 10 listopada o godz. 16.30 na dziedzińcu Centrum Idei Ku Demokracji działającym przy Kościele Akademickim Panien Dominikanek.

Poprzedzi je event na placu Niepodległości z okazji modernizacji skweru. Następnie zebrani przy akompaniamencie Miejskiej Orkiestry Dętej przejdą do CiKD.

Oficjalna część obchodów odbędzie się 11 listopada. O godz. 10.00 w kościele oo. Bernardynów odprawiona zostanie Msza św. w intencji Ojczyzny. Po Eucharystii okolicznościowe przemówienie wygłosi prezydent miasta Krzysztof Chojniak, po czym przybyłe delegacje złożą kwiaty przy pomniku Grobu Nieznanego Żołnierza.

Wydarzenie uświetni asysta Kompanii Honorowej 25. Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego.

Reklama

Piotrkowskim obchodom tradycyjnie towarzyszyć będzie szereg dodatkowych wydarzeń m.in. widowisko „Piłsudski Niepodległość”, niepodległościowy turniej w piłkę nożną i koszykówkę, konkurs recytatorski „Rzeczpospolita Niepodległa” i spacer historyczny.

Szczegółowy program obchodów jest na portalu miejskim Zobacz

2019-11-08 10:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chełmżyńska krew

Niedziela toruńska 9/2020, str. IV

[ TEMATY ]

niepodległość

Drogi do niepodległości

Chełmża

Ze zbiorów Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. J. Prejsa w Chełmży

Wojsko polskie nareszcie w Chełmży

Pierwszy raz usłyszałem nowe słowo „Polska zmartwychwstała”. Kiedy następnego dnia poszedłem do szkoły, koledzy nie chcieli słuchać mowy niemieckiej. Nauczyciele chronili się do pokoju konferencyjnego, aby uniknąć salwy z kałamarzy. Na miejscu portretu cesarza powiesiliśmy orła białego.

Tak dwunastoletni Antek Depczyński, harcerz, późniejszy nauczyciel i animator kultury, wspominał odzyskanie niepodległości przez Polskę. Jednak jego rodzinne miasto, Chełmża, musiało jeszcze poczekać na powrót do Macierzy. Nie obyło się przy tym bez tragicznych wydarzeń.

Zupa ze śniegu

Lata poprzedzające Wielką Wojnę oraz sam jej czas nie był dla chełmżan szczęśliwy. Urokliwe miasteczko, położone tuż nad jeziorem, z wieżą katedry – pierwszej siedziby diecezji chełmińskiej – wystrzelającą ponad kamienice, doświadczyło ogromnej biedy. Wiosną 1918 r. okolica cierpiała z powodu przedłużającej się suszy, u schyłku tegoż roku miasto zaatakowała grypa hiszpanka. Mężczyzn wcielano do pruskiej armii, cukrownia – jedyny działający wówczas zakład – nie była w stanie dać pracy wszystkim osobom z miasta i okolic. Już od Wielkanocy 1915 r. reglamentowano chleb, mięso, artykuły pierwszej potrzeby. Mieszkańcy Chełmży wysyłali na ten temat do Gazety Toruńskiej ironiczne wierszyki, na przykład o zupie ze śniegu albo o składzie chleba „kartkowego”. Jednak wcale nie było im do śmiechu, o czym świadczą rozruchy z 14 i 15 maja 1917 r. Na ulice wyszły kobiety, a nie uzyskawszy od burmistrza, Wilhelma Hartwicha, realnej pomocy, zdemolowały sklepy.

Mamy teraz Polskę i będziemy mówić po polsku!

Napięcie

Mimo wojennej biedy polskie rodziny abonowały Gazetę Grudziądzką wydawaną przez Wiktora Kulerskiego. Dzieci buntowały się na mówienie po niemiecku w szkole (zresztą po wyjściu ze szkoły szły do polskich stowarzyszeń, w których uczyły się czytać i pisać w ojczystym języku, a po listopadzie 1918 r. odpowiadały nauczycielom: „Mamy teraz Polskę i będziemy mówić po polsku”). W kształtowaniu postaw patriotycznych wspierał parafian młody wikariusz ks. Józef Wrycza, zakładając m.in. tajne Towarzystwo Młodzieży Polskiej, którego celem było nie tylko wyrobienie w młodych poczucia godności narodowej, ale i przysposobienie wojskowo-obronne.

Na przełomie 1918 i 1919 r. toczy się zwycięskie powstanie wielkopolskie. Część Wielkopolski przechodzi z rządów pruskich pod rządy polskie. 6 stycznia powstańcy zdobywają Inowrocław i kierują się w stronę Gniewkowa, z którego do Chełmży jest zaledwie 40 km. Większość mieszkańców miasteczka to Polacy – władze niemieckie słusznie czują się zaniepokojone. Pod koniec stycznia do Chełmży zostaje skierowany 300-osobowy oddział Grenzschutzu pod dowództwem Gerharda Rossbacha. Ów energiczny porucznik ma złą sławę – to właśnie jego oddziały zajęły Wąbrzeźno i Brodnicę.

Powstanie chełmżyńskie

28 stycznia 1919 r. por. Rossbach zajeżdża samochodem pod chełmżyński ratusz, a jego oddziały zatrzymują się kilka kilometrów przed miastem, na wysokości Pluskowęs. Żąda od urzędników zgromadzonych w sali posiedzeń, by wydali mu miasto. Zarówno Polacy, jak i Niemcy przekonują go, że nie ma takiej potrzeby, w mieście panuje spokój (rzeczywiście, jak później wspominał w swoich pamiętnikach, kiedy wjeżdżał do miasta, było niezwykle cicho). Tymczasem na zewnątrz pada strzał. Rossbach wybiega, widząc, że żołnierze, z którymi przyjechał, są rozbrajani przez mieszkańców miasta, a samochód otoczony. Zirytowany, przeklinając, przepycha się przez tłum, otrzymując od zgromadzonych sporo kuksańców. Według innych źródeł zamknięto go w ratuszowej piwnicy, skąd uciekł na zewnątrz – tak czy inaczej, upokorzony wraca do swojego oddziału, poprzysięgając zemstę. Wojsko pruskie jest już na wysokości Kuchni, niecałe 3 km od centrum miasteczka. Do Rossbacha przyjeżdża delegacja polsko-niemiecka, próbując go uspokoić, ale nie udaje im się nic wskórać. Krótko potem za pomocą cywilnego posłańca na rowerze przekazuje on ultimatum, że do godz. 14 mają oddać wszelką zgromadzoną przez mieszkańców broń, w przeciwnym razie grozi ostrzałem artyleryjskim.

W tym czasie trwa mobilizacja polskich oddziałów. Na zwiady wyjeżdża odkrytym samochodem zarekwirowanym Rossbachowi patrol pod dowództwem Mieczysława Sawickiego, który zaczyna ostrzeliwać Niemców. W starciu ginie kierowca, zaledwie 27-letni żołnierz, Jan Szczypiorski. Mimo początkowego zaskoczenia Prusaków, zaatakowanych z dwóch stron, setka polskich obrońców miasta ponosi klęskę. Po godz. 15 Prusacy wkraczają do Chełmży, wydając kilka salw z armat (jeden z pocisków trafia w szpital) i gęsto strzelając w powietrze. Z rąk Grenzschutzu tego dnia ginie łącznie siedmiu Polaków – w tym przypadkowo przechodzący w okolicach dworca murarz Franciszek Rosiński, 19-letnia służąca Weronika Żurawska i dwoje dzieci. Miasto zamiera. Na wylotach ulic ustawiono karabiny maszynowe, rozpoczęły się masowe aresztowania i represje, wielu młodych ucieka na tereny już wyzwolonej Polski. Ks. Wrycza zostaje postawiony przed sądem wojskowym i skazany na śmierć. Uwięziony w cytadeli grudziądzkiej, wraz z 13 obywatelami miasta oczekuje na wykonanie wyroku.

Podczas powstania chełmżyńskiego zginęło 7 osób.

Jednak nie zginęła

Żołnierze Grenzschutzu zajmują budynek Katolickiej Szkoły Chłopców, demolując wszystko – wrogami okazują się nawet krzesła i mapy. Poprzez agresję, znieważanie polskich symboli narodowych, prowokacyjne ćwiczenia wojskowe na cmentarzu czy godzinę policyjną demonstrują w gruncie rzeczy swoją bezsilność. 28 czerwca 1919 r. zostaje podpisany traktat wersalski, kończący I wojnę światową. Udaje się wybronić ks. Wryczę, który w lipcu wychodzi z więzienia. Co prawda w okupowanym mieście obowiązuje zakaz zgromadzeń, ale w drodze na plebanię ks. Józef wciąż spotyka ludzi, którzy w zawiniętych gazetach kryją kwiaty, a na wikariatce czeka już pełno chełmżan, którzy witają go jak bohatera.

Druga połowa 1919 r., mimo uprzykrzających zachowań Grenzschutzu, to oczekiwanie na przejście pod panowanie polskie. Powstaje straż obywatelska. W najgłębszej tajemnicy mieszkańcy Chełmży przygotowują sztandary, flagi, uczą się pieśni, a nawet zbierają zapasy, by przyjąć polskie wojsko godnym poczęstunkiem. We wtorek 20 stycznia 1920 r. oddziały Grenzschutzu opuszczają miasto. Chełmża szybko przystraja się w barwy narodowe, by wreszcie 21 stycznia o godz. 6.30 powitać oddziały polskie pod dowództwem por. Waldemara Eignera śpiewem „Jeszcze Polska nie zginęła”. Ku wielkiej radości mieszkańców wraz z żołnierzami przybywa ich kapelan – ks. Józef Wrycza, który niebawem w Pucku podczas zaślubin Polski z morzem wygłosi płomienne kazanie.

CZYTAJ DALEJ

Dwóch księży i raper parodiują znany hit "Przejmujemy jutuby"

2020-08-07 10:30

[ TEMATY ]

muzyka

muzyka chrześcijańska

youtube.com/wzn

"Przejmujemy jutuby" po katolicku? Teraz to możliwe!

Heres i Piotrek z grupy Wyrwani Z Niewoli wraz z dwoma księżmi Adamami nagrali katolicką wersję znanego hitu. Jak brzmi on z chrześcijańskimi wartościami na pierwszym planie? Posłuchajcie!

Jak piszą twórcy przeróbki:

Stworzenie oryginału piosenki „Przejmujemy jutuby”: jej nagranie, teledysk i montaż zajęło 24h. My podjęliśmy się wyzwania stworzenia parodii, która w całości zajęła nam 10h, ale jakby wiadomo nam było łatwiej.

Mamy nadzieję, że ta PARODIA dostarczy Wam uśmiechu i trochę przemyśleń.

Pax et bonum. Dzięki, że jest Was coraz więcej

Kocham Boga! Jezu dziękuje za to,że stworzyłeś takich wspaniałych ludzi!! - czytamy w komentarzach pod utworem

CZYTAJ DALEJ

Wenezuela: zakaz ceremonii pogrzebowych ze względu na Covid-19

2020-08-11 09:33

[ TEMATY ]

wenezuela

koronawirus

Adobe Stock

Władze wenezuelskiego województwa Bolivar, wydały rozporządzenie, które zakazuje wszelkich ceremonii pogrzebowych. Firmy i domy pogrzebowe oraz kaplice cmentarne zobowiązano do rygorystycznego respektowania nakazu.

Zakazano wszelkiego rodzaju czuwania, organizowania modlitw i różańców również w domu zmarłego. Zabroniono zbierania się żałobników w kaplicach i domach pogrzebowych. Dotyczy to również najbliższej rodziny, której nie wolno asystować zmarłemu na cmentarzu. Zabrania się przewozu doczesnych szczątków między gminami i województwami.

Powyższe restrykcje tłumaczone są warunkami pandemii i koniecznością prewencji, a dotyczą one wszystkich pogrzebów, niezależnie od przyczyny śmierci. Chodzi o unikanie tworzenia się większych zgromadzeń osób.

Pracownicy zakładów pogrzebowych i cmentarzy, zobowiązani są do przestrzegania norm bezpieczeństwa: powinni nosić maseczki oraz przyłbice, mieć na rękach rękawiczki oraz nosić specjalne kombinezony, przemywać ręce alkoholem, odkażać nim również ubrania i buty.

Województwo Bolivar jest położone na wschodzie Wenezueli. Graniczy tam z Brazylią, w której Covid 19 zbiera największe żniwo w całej Ameryce Łacińskiej (zanotowano 100 tys. zgonów). Granica wenezuelsko-brazylijska ma długość 2199 km, na której odbywa się ciągła i nielegalna migracja ludności.

Samo województwo Boliwar posiada 238 tys. km kw. czyli odpowiada 2/3 terytorium Polski, ale ma zaledwie 1.413.115 mieszkańców.

Oficjalne dane mówią, że zanotowano tam 1 620 przypadków zachorowań na koronawirusa, z czego w ciągu ostatniej doby przybyło 45 chorych. Ofiarą wirusa jest również lekarka, Livia Carrion, która pracowała jako epidemiolog w jednym z trzech szpitali przyjmujących chorych na Covid w tym województwie. Szpitale te skarżyły się na brak wody, mydła i podstawowych środków higieny.

Być może władze tego leżącego nad Orinoko, ogromnego terytorialnie regionu, zdają sobie sprawę, że podane przez nich statystyki mogą być mocno zaniżone, a wprowadzane przez nich restrykcje mogą być jedynie kompresem na bolącą głowę.

Jest to ważny, ale dziki pod względem dostępności i infrastruktury i zaniedbany region górniczy rządzący się własnymi prawami , miejsce legalnego, ale tez nielegalnego wydobywania rud żelaza, diamentów i złota, ściągającym wielu ludzi obszar w dużej mierze niemożliwy do kontrolowania, ale też charakteryzujący się m.in. niedostępnością do opieki lekarskiej.

W Wenezueli kwarantanna trwa od 17 marca. Prezydent tego kraju, Nicolas Maduro, zapowiedział w ostatnią niedzielę, 9 sierpnia , jej przedłużenie o miesiąc. W całym kraju choruje 26.880 osób, a zmarło 229 osób. W ciągu ostatniej doby, przybyło 995 zachorowań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję