Reklama

Świat

Abp Auza w ONZ: niepokoi mnie edukacja seksualna, która nie respektuje praw rodziców

„Niepokoi mnie edukacja seksualna, która nie respektuje praw rodziców i nie odpowiada potrzebom dziecka” – powiedział abp Bernardito Auza, podczas sesji zgromadzenia ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Hierarcha podkreślił także wychowawczą rolę rodziny i zaznaczył, że ma ona zdecydowaną przewagę nad instytucjami.

[ TEMATY ]

ONZ

edukacja

seksedukacja

prawa rodziców

Vatican News

Niepokojąca edukacja seksualna

„Obowiązek i prawo rodziców do wychowania dzieci obejmuje wolny wybór szkoły lub innych niezbędnych do tego środków zgodnie z ich moralnymi i religijnymi przekonaniami” – powiedział stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ. Dodał też, że „edukacja dzieci, w tym nauczanie o miłości i ludzkiej seksualności, jest przede wszystkim obowiązkiem rodziców, a nie placówek edukacyjnych”.

Globalny raport z badania na temat dzieci pozbawionych wolności wyraźnie wskazuje, że „dzieci tylko w ostateczności powinny być umieszczane w placówkach opiekuńczo-ochronnych, edukacyjnych, rehabilitacyjnych lub terapeutycznych, ponieważ nie mogą one zastąpić korzyści płynących z życia w rodzinie. Należy zrobić wszystko, aby dzieci dorastały w środowisku rodzinnym, w którym doświadczają miłości, ochrony i bezpieczeństwa” – powiedział abp Auza.

Reklama

Oświadczenie abp. Auzy zostało wygłoszone z okazji trzydziestej rocznicy przyjęcia przez światowych przywódców Konwencji Praw Dziecka. Dziś jest to najpowszechniej ratyfikowany traktat o prawach człowieka na świecie. „Jest to dobra okazja, aby zastanowić się nad krokami podjętymi w celu ochrony naszych maluchów oraz ich społecznego i intelektualnego rozwoju” – powiedział hierarcha.

2019-10-11 16:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent zapowiedział zmiany w Prawie oświatowym dot. działalności stowarzyszeń na terenie szkoły

2020-07-03 12:01

[ TEMATY ]

edukacja

Andrzej Duda

PAP/Lech Muszyński

Składam prezydencki projekt zmiany Prawa oświatowego, zgodnie z którym działalność wszelkich organizacji i stowarzyszeń na terenie szkoły będzie wymagać nie tylko zgody dyrekcji szkoły, ale przede wszystkim zgody rodziców - poinformował w piątek prezydent Andrzej Duda.

Prezydent przypomniał o podpisaniu przez siebie Karty Rodziny. Jak mówił, jest tam mowa m.in. o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.

"Czas najwyższy, by w naszym systemie prawnym, zgodnie z oczekiwaniami rodziców, wreszcie to prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami było realizowane" - zaznaczył prezydent.

Poinformował, że składa prezydencki projekt zmiany Prawa oświatowego, zgodnie z którym działalność wszelkich organizacji i stowarzyszeń na terenie szkoły będzie wymagać nie tylko zgody dyrekcji szkoły, ale przede wszystkim zgody rodziców.(PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec, Karolina Kropiwiec

kmz/ kkr/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Pomóż braciom franciszkanom wydać płytę, którą chcą pomagać m.in. dzieciom z Domów Dziecka

2020-07-03 09:58

[ TEMATY ]

muzyka

muzyka chrześcijańska

FRS

FRS to projekt braci franciszkanów, którzy pragną wydając swoją płytę pomagać jej treściami dzieciom z Domów Dziecka.

Jak sami piszą: FRS to Franciszkański Rap Session. Projekt, jak i jego nazwa, zrodził się spontanicznie i nie potrafi utracić tej swojej cechy. Również my nie zawsze jesteśmy w stanie nadążyć za tym, co nas spotyka w tym działaniu i jak rozwija się to, co pierwotnie było malutkim ziarenkiem. Jesteśmy Braćmi Mniejszymi Konwentualnymi (franciszkanie) i chcemy podzielić się z Wami tym, co stało się ostatnimi czasy naszym udziałem.

Początki projektu związane są z naszą posługą w dwóch Domach Dziecka w Łodzi. Wydarzenia związane z pandemią uniemożliwiły nam wspomnianą posługę. Jak się okazało, nie do końca tak było. Pewnego dnia postanowiliśmy m.in. nagrać krótkie, muzyczne wideo dla swoich podopiecznych. A zaraz po tym pojawiła się w naszych głowach myśl, aby udostępnić go w szerszym gronie. Przełożeni dali nam „zielone światło” i tak zaczął się FRS.

Połączenie Ewangelii, habitu i rapu wydaje się być mieszanką wybuchową i na pierwszy rzut oka i ucha nie powinno to wszystko do siebie pasować. Jednak samo wydarzenie Wcielenia, w którym Bóg przyjmuje ludzką naturę jest dla nas wyznacznikiem drogi, w której Bóg chce być blisko nas i uczy nas, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych, aby nas ratować i abyśmy poznali Go i Jego miłość. Poznajemy to „drzewo” (FRS) po jego owocach.

Sygnał zwrotny, który otrzymujemy od ludzi, do których trafia FRS (za co z całego serca dziękujemy!) jest dla nas bardzo ważny i równocześnie bardzo wyraźny, że jest to droga, którą warto iść.

Na stałe w FRS są zaangażowani: br. Grzegorz Świerkosz, br. Wiktor Mieleszko i br. Michał Więch. Jest to dla nas forma głoszenia Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny, niesienia słowa Bożego wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe.

Aktualnie podjęliśmy pracę nad tym, aby nagrać płytę. Będzie ona zawierać wszystkie utwory, które do tej pory pojawiły się na kanale portalu Youtube Zobacz, a które były wersją bardziej „live session” niż wersją studyjną.

Materiał został nagrany w naszym seminarium w Łodzi. Chcemy, aby album miał charakter przede wszystkim ewangelizacyjny i mógł dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Nie zależy nam przy tym na zarobku, ale pragniemy posługiwać się nią w ewangelizacji, czyli rozdawać wszędzie tam, gdzie będzie to możliwe. W związku z tym podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu zbiórki pieniężnej: Zobacz

Potrzebujemy każdej pomocy, aby nagrany materiał poddać obróbce i wydać. Niech będzie to nasze wspólne dzieło, czyli Braci, którzy nagrywają cały materiał oraz tych wszystkich ludzi, którzy zechcą nam pomóc, aby Dobra Nowina niosła się dalej.

Za wszystko to, co już do tej pory otrzymaliśmy od każdego i każdej z Was dziękujemy z całego serca. Za każdą wzniesioną modlitwą za nas i tych, do których dociera FRS, za każde wsparcie, dobre słowo, uwagi, rady. Ogarniamy Was wszystkich naszą modlitwą i nieustannie o nią prosimy!

Niech Bóg będzie uwielbiony w tym wszystkim i niech wieść się niesie dalej!

Bracia Franciszkanie +

CZYTAJ DALEJ

Próchnica dokuczała naszym przodkom już 9 tys. lat temu

2020-07-04 07:51

[ TEMATY ]

choroba

Adobe.Stock

Na zębach ludzi, żyjących niemal 9 tys. lat temu na terenie dzisiejszej Polski, naukowcy wykryli ślady próchnicy. Najstarsze oznaki tej bakteryjnej choroby mogły być efektem spożywania owoców i miodu - przypuszczają badający to zjawisko naukowcy z UKSW w Warszawie.

Próchnica to dziś choroba bardzo rozpowszechniona. Z analiz opublikowanych w 2015 r. przez międzynarodowy zespół kierowany przez prof. Wagnera Marcenesa z Queen Mary University w Londynie wynika, że na nieleczoną próchnicę cierpi ponad 2,4 mld ludzi. Co roku pojawia się ponad 190 milionów nowych zachorowań.

Badacze odległej przeszłości człowieka zakładali, że próchnica stała się powszechna dopiero w czasach, kiedy człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia i korzystać z bardziej przetworzonych produktów zbożowych. Na terenie Polski pierwsi rolnicy pojawili się około 7 tys. lat temu. Dlatego najnowsze wyniki badań zębów ludzi, którzy żyli w obecnej północno-wschodniej Polsce jeszcze tysiące lat wcześniej, czyli niemal 9 tys. lat temu - są dla naukowców pewnym zaskoczeniem.

"Próchnicę wykryliśmy zarówno na zębach trzyletniego dziecka, jak i dwóch dorosłych osób" - opowiada PAP prof. Jacek Tomczyk z Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie. Szczątki pochodzą z dwóch miejsc: Pierkunowa-Giżycko na Mazurach i Woźnejwsi na skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego. W przypadku szczątków dziecka zachowały się nawet fragmenty jego żuchwy i szczęki.

Wszystkie wspomniane kości odkryto jeszcze w latach 60. XX w. Jak mówi prof. Tomczyk, wcześniej do ich badań zastosowano metody makroskopowe - wykonano podstawowe pomiary metryczne, określono też wiek i płeć osobników. Wówczas jednak nie stwierdzono u nich chorób zębów.

"Teraz jednak w ocenie chorób zębów stosowane są nie tylko metody makroskopowe. Do analiz wykorzystaliśmy kamerę fluorescencyjną i różne metody obrazowania rentgenowskiego. W ten sposób wykryliśmy próchnicę, która nie była dużym ubytkiem szkliwa" - dodaje naukowiec. Ślady próchnicy zachowały się na zębach trzonowych, bogatych w bruzdy i zagłębienia, o nieregularnej powierzchni. Trudno rzecz jasna spekulować, czy próchnica ta rozwinęłaby się dalej, gdyby pradziejowi właściciele zębów żyli dłużej.

Dzięki analizom izotopów węgla i azotu badacze ustalili, z czego składała się dieta zmarłych.

"W dużej mierze spożywali oni ryby, zapewne jesiotry. Ryby słodkowodne zawierają argininę, która ma działanie przeciwpróchnicze. Ta substancja jest nawet dziś dodawana do niektórych past do zębów. Wygląda więc na to, że dzięki diecie próchnica nie rozwinęła się u nich bardziej" - sugeruje antropolog, prof. Krzysztof Szostek z Instytutu Nauk Biologicznych UKSW w Warszawie, który zajmował się analizami izotopów.

Nasi przodkowie, żyjący w okresie mezolitu - epoce między paleolitem (starszą epoką kamienia) a neolitem (młodszą epoką kamienia, kiedy upowszechniło się rolnictwo) - często łowili ryby. Używali do tego harpunów, a nawet sieci plecionych z włókien roślinnych. Wówczas też po raz pierwszy korzystali z łodzi wiosłowych, tzw. dłubanek - wykonanych z jednego z pojedynczego pnia drzewa.

Dlaczego próchnica pojawiła się w zębach osób, które prowadziły zbieracko-łowiecki tryb życia? Naukowcy wskazują, że ludzie ci żywili się tym, co znaleźli. Bywały to jagody i inne owoce runa leśnego, a może i miód. To oznaczać może całkiem sporo węglowodanów, które sprzyjają próchnicy.

"Próchnica ma różne przyczyny. Nie jest ona związana wyłącznie z dietą. Zależy też od nawyków żywieniowych - częstości spożywania posiłków czy składu i pH śliny. Chociaż osoby spożywające więcej słodkich produktów mają większe ryzyko rozwinięcia próchnicy. Z badań przeprowadzonych na szczątkach z tego samego okresu z Europy południowej i zachodniej - Hiszpanii czy Portugali - wiemy, że tam próchnica była bardziej powszechna, niż na obszarze północnej Europy. Zapewne jednym z głównych czynników tej różnicy była właśnie dieta” - uważa prof. Szostek.

Artykuł na temat badań ukazał się w "Journal of Archaeological Science – Reports" (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2352409X19306017) (PAP)

autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ zan/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję