Reklama

Wykładowcy PWT we Wrocławiu

Kocham ludzi i przyrodę

Niedziela dolnośląska 5/2006

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Lilianna Sicińska: - Czym wypełniony jest czas sekretarza PWT?

Ks. dr Andrzej Tomko: - W zakresie moich obowiązków jako sekretarza Papieskiego Wydziału Teologicznego jest załatwianie przeróżnych spraw związanych z funkcjonowaniem Wydziału. Są to sprawy organizacyjne, administracyjne. Odbieram codziennie ok. 250 telefonów, i raczej nie są to tylko pozdrowienia.

- Z jakimi sprawami studenci PWT zgłaszają się do Księdza Sekretarza?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Z bardzo różnymi. Są to oczywiście sprawy dotyczące studiów i uczelni, ale także bardzo osobiste sprawy i problemy, z którymi się borykają. Często jestem więc powiernikiem, pośrednikiem w rozwiązywaniu problemów czy w łagodzeniu konfliktów.

- Jakie są zainteresowania Księdza - poza teologią i pracą?

- Interesuje mnie także polityką, filozofia społeczna, komunikacja społeczna, polityka samorządowców. Uważam, że to są bardzo ważne dziedziny naszego życia. W nich zaś najistotniejsze jest to, żeby człowiek był w centrum zainteresowania polityki i spraw społecznych. A przede wszystkim - kocham ludzi, spędzam dużo czasu na rozmowach, dyskusjach, a wolny czas chętnie spędzam z przyjaciółmi. Chociaż bycie sam na sam także mi nie przeszkadza. Wtedy pochłania mnie poezja. Z moich ulubionych poetów mogę wymienić Słowackiego, Norwida. Sam też próbuję pisać wiersze.

Reklama

- Wychował się Ksiądz w Kotlinie Kłodzkiej...

- Tak, dlatego kocham góry, lubię tam wracać, odpoczywać. Góry uczą pokory, dostosowania się do rytmu przyrody. Kocham też wodę, czyli w ogóle przyrodę.

- Studia na KUL-u to...

- Czas spędzony na KUL-u to piękne lata, czas nawiązywania wielu cennych znajomości. Studiowałem pedagogikę, bo bardzo interesują mnie wszelkie aspekty nauki o rodzinie.

- Kto jest dla Księdza autorytetem w życiu?

- Ludzie prości i szlachetni, o dobrym sercu. To z nich bije mądrość. Od nich można się wiele nauczyć.

Ks. dr Andrzej Tomko - sekretarz PWT, ur. w 1965 r. w Kłodzku. W 1983 r. ukończył LO w Nowej Rudzie. Po studiach filozoficzno-teologicznych na PWT (MWSD) we Wrocławiu przyjął w 1989 r. święcenia z rąk kard. H. Gulbinowicza. Pracował jako wikariusz w Świdnicy. Podjął studia specjalistyczne z pedagogiki rodziny na KUL. Po powrocie został prefektem w seminarium wrocławskim, a następnie sekretarzem PWT. W 2005 r. obronił rozprawę doktorską z zakresu pedagogiki rodziny, której promotorem był ks. prof. Piotr Nitecki, uzyskał stopień naukowy doktora nauk teologicznych.

2006-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Marszałku, wyjdź zza stodoły

2026-10-03 00:09

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Oj, pycha kroczy przed upadkiem. Na piątkowej konferencji w Sejmie Krzysztof Nowina-Konopka z WPolsce24 jako jedyny na sali powiedział rzecz elementarną. Marszałek Włodzimierz Czarzasty występuje publicznie, na tle flag, przed kamerami, dziennikarzami, a za pośrednictwem mediów przed milionami Polaków i mówi o prezydencie „Karol Nawrocki”, a o prezesie Trybunału „Bogdan Święczkowski z Trybunału”. Tymczasem nikt do niego samego nie zwraca się „Włodzimierz Czarzasty z Sejmu”, tylko „panie marszałku”. Apel prosty: do ludzi na konstytucyjnych stanowiskach zwracać się adekwatnie. Oczywiste? Jak widać wciąż nie dla wszystkich.

I tu nie chodzi o żaden formalny przepis. Nikt nie wyciąga regulaminu Sejmu ani kodeksu dobrych manier. Zwrot „panie marszałku” nie jest grzecznościowym dodatkiem wobec Włodzimierza Czarzastego. Jest uznaniem powagi urzędu i Sejmu, który ten urząd reprezentuje. Tak samo „panie prezydencie” nie jest ukłonem wobec Karola Nawrockiego, tylko wobec głowy państwa. Kto mówi nazwiskiem i dopiskiem „z Trybunału”, nie obraża prywatnie człowieka, tylko odbiera powagę instytucji, którą tamten sprawuje z woli narodu albo z mocy ustawy. A kto sam nie chce być „Włodzimierzem Czarzastym z Sejmu”, dobrze wie, że tytuł nie należy do niego. Należy do izby.
CZYTAJ DALEJ

Poznanie Boga jest wymianą życia między Ojcem a Synem

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Finał Księgi Hioba jest krótki jak wyrok po długim procesie. Hiob, który przez dziesiątki rozdziałów domagał się rozprawy, po teofanii z wichru mówi: „wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić”. Dodaje zdanie, które jest kapitulacją innego rodzaju niż ta, do której namawiali go przyjaciele: „mówiłem, nie rozumiejąc, o rzeczach zbyt cudownych dla mnie”. Hiob przyznaje się jedynie do granic poznania. To wielka różnica. Bóg zresztą za chwilę oświadczy przyjaciołom, że to oni „nie mówili o Mnie prawdy, jak sługa mój, Hiob”. „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko”. Cała księga zmierza do tego jednego wersetu, od teologii referowanej do spotkania. Hiob otrzymał zamiast odpowiedzi obecność i ona wystarczyła. „Odwołuję i żałuję w prochu i popiele”. Proch i popiół są tu miejscem człowieka, który zobaczył miarę rzeczy. Grzegorz Wielki, którego Moralia in Iob są największym starożytnym komentarzem do tej księgi, widział w tym pokłonie początek prawdziwej mądrości. Więcej wie ten, kto wie, przed Kim stoi, niż ten, kto ma odpowiedzi. Epilog przywraca Hiobowi dobra w dwójnasób. Czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, siedmiu synów i trzy córki, którym, rzecz w Biblii wyjątkowa, nadano imiona i dano dziedzictwo „pomiędzy ich braćmi”. Ta podwójna restytucja bywa czytana płasko, jakby Bóg wyrównywał rachunek. Tekst mówi ostrożniej. Pan „przywrócił Hioba do dawnego stanu” (dosłownie odwrócił jego los), gdy ten „modlił się za swoich przyjaciół”. Odnowa przychodzi przez wstawiennictwo za tych, którzy zawinili wobec niego. Hiob umiera „stary i pełen dni”, jak brzmi formuła patriarchów. Jego historia pozostaje otwarta ku większej odpowiedzi. Da ją dopiero Ten, który sam przejdzie przez niesprawiedliwy proces i grób aż do restytucji poranka wielkanocnego.
CZYTAJ DALEJ

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W Gdyni protest i zbiórka podpisów

2026-10-03 21:47

[ TEMATY ]

Gdynia

dzwony

Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni

Rada Parafialna oraz mieszkańcy związani z parafią Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni sprzeciwiają się działaniom, które mogłyby doprowadzić do ograniczenia funkcjonowania kościelnego dzwonu „Redemptor Hominis”. W stanowisku skierowanym do prezydent Gdyni podkreślają jego religijne, historyczne i społeczne znaczenie. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć!” – piszą.

Jak informuje parafia, wobec proboszcza, Prezydent Miasta Gdyni rozpoczęła procedurę urzędniczą dotyczącą dzwonu, który od lat jest częścią życia tej parafii i lokalnej społeczności. Dzwon rozbrzmiewa zaledwie dwa razy dziennie – o godz. 12:00 i 16:15 – przez około 2 minuty. To element tradycji, który towarzyszy mieszkańcom od pokoleń. A jednak okazuje się, że nawet tak krótki dźwięk może komuś przeszkadzać. Po zebraniu jak największej liczby podpisów ksiądz proboszcz złoży ten dokument w UM Gdyni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję