Reklama

Aktualności

Papież do duchowieństwa: wielbiąc Boga, odkrywamy swoją przynależność i tożsamość

W uwielbieniu Boga odkrywamy swoją przynależność i swoją najpiękniejszą tożsamość, uwielbienie uwalnia bowiem ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji oraz zamiłowanie do przebywania ze swoim ludem. Przypomniał o tym Franciszek w przemówieniu do kapłanów, osób konsekrowanych i seminarzystów w Kolegium św. Michała (Collège Saint Michel) w Antananarywie. Był to ostatni punkt jego pobytu na Madagaskarze.

[ TEMATY ]

Franciszek

Madagaskar

Vatican Media

Papież nawiązał do zapisanych w Ewangelii Łukaszowej słów Pana Jezusa, który wielbił swego Ojca za to, że ukrył „te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi a objawił je prostaczkom”. Radość tę potwierdzają świadectwa, złożone na początku tego spotkania przez niektórych uczestników – powiedział mówca. Dodał, że nawet te wypowiedzi, które mówią o trudnościach i kłopotach, też są cenne, ukazują bowiem „żywy, dynamiczny i zaangażowany Kościół, który stara się być codziennie obecnością Pana”.

Zachęca to do wdzięcznej pamięci o tych, którzy nie bali się i postawili na Jezusa Chrystusa i Jego królestwo, a dziś mają udział w Jego dziedzictwie – mówił dalej Franciszek. Podkreślił znaczenie korzeni w posłudze duchownej i konsekrowanej. Wyjaśnił, że chodzi o zakony i zgromadzenia, o biskupów, kapłanów i osoby konsekrowane, ale też o wielu świeckich, „którzy w trudnych czasach prześladowań, gdy wielu misjonarzy i ludzi konsekrowanych musiało wyjechać, podtrzymywali płomień wiary na tych ziemiach”. Dodał, że zachęca to nas również do „przypomnienia sobie naszego chrztu jako pierwszego i największego sakramentu, przez który zostaliśmy naznaczeni pieczęcią dzieci Bożych”.

Reklama

Ojciec Święty zwrócił następnie uwagę, że przytoczone powyżej zdanie z Ewangelii jest częścią tzw. modlitwy uwielbienia wypowiedzianej przez Pana, gdy powitał 72 uczniów powracających z misji. „Podobnie jak wy, podjęli oni wyzwanie bycia Kościołem «wychodzącym» i wrócili z pełnymi torbami, aby podzielić się wszystkim, co widzieli i usłyszeli. Odważyliście się wyjść i przyjęliście wyzwanie, aby nieść światło Ewangelii do różnych zakątków tej wyspy” – podkreślił mówca.

Wspomniał też o trudnych warunkach, w jakich żyje i pracuje wielu duchownych i sióstr, gdy brakuje nieraz podstawowych usług (wody, elektryczności, dróg, środków komunikacji) lub zasobów ekonomicznych, by rozwijać posługę duszpasterską. Ale mimo to „postanowiliście pozostać i być u boku swojego ludu, ze swoim ludem i za to bardzo wam dziękuję, za wasze świadectwo i chęć pozostania tutaj, a nie czynienia z powołania «przejścia do lepszego życia»” – oświadczył Franciszek. Podziękował im za to pozostanie na miejscu i trwanie z ludem. Przypomniał, że osoba konsekrowana to taka, która nauczyła się i chce trwać w sercu swego Pana i w sercu Jego ludu.

Papież wspomniał następnie, że Jezus, powitawszy i wysłuchawszy uczniów powracających z radością, przede wszystkim pochwalił i pobłogosławił swego Ojca i to jest podstawowy wymiar „naszego powołania”. Jesteśmy ludźmi uwielbienia – zauważył mówca. Podkreślił, że osoba konsekrowana jest zdolna do rozpoznawania i wskazywania obecności Boga tam, gdzie jest. Co więcej, chce żyć w Jego obecności, którą nauczyła się rozkoszować, kosztować i dzielić z innymi.

Reklama

To właśnie w uwielbieniu odkrywamy swoją przynależność i swoją najpiękniejszą tożsamość, ponieważ uwalnia ono ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji i do przebywania ze swoim ludem; pomaga mu uściślić „kryteria”, za których pomocą ocenia się siebie samego, innych i wszelką działalność misyjną, aby uniknąć sytuacji, gdy czasami ma ona niewiele posmaku ewangelicznego – stwierdził papież.

Przestrzegł przed pokusą długich rozmów o „sukcesach” lub „porażkach”, „użyteczności” naszych działań lub „wpływach”, jakie możemy mieć. Dyskusje takie często prowadzą do marzeń o ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, planach apostolskich, typowych jednak dla generałów pokonanych wojsk i w ostateczności przekreślają historię waszą i waszego ludu. A jest ona pełna chwały jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy – podkreślił Ojciec Święty.

Zwrócił uwagę, że wysławianie Boga uczy wrażliwości, żeby „nie stracić orientacji” i nie uczynić ze środków celów, z rzeczy zbędnych tego, co ważne; uwielbienie Pana pozwala nabywać wolność uczenia się rozpoczynania procesów zamiast dążenia do zajmowania przestrzeni; bezinteresownego promowania tego wszystkiego, co sprawia, że lud Boży rośnie, dojrzewa i wydaje owoce, zamiast chwalić się pewnym duszpasterskim „zyskiem” łatwym, szybkim, ale ulotnym.

Siedemdziesięciu dwóch uczniów miało świadomość, że powodzenie misji zależało od jej wypełniania „w imię Pana Jezusa”, a nie ze względu na ich cnoty, nazwiska czy tytuły. Ich radość zrodziła się z pewności czynienia wszystkiego w imię Pana, z przeżywania Jego projektu, uczestniczenia w Jego życiu, które umiłowali tak bardzo, że doprowadziło ich ono także do dzielenia go z innymi – przypomniał papież

Podkreślił, że tylko w Imię Jezusa można pokonać szatana i wezwał do dalszego toczenie tej walki, ale zawsze w modlitwie i wielbiąc Boga. To On udaremnia wpływ ducha zła, który często napełnia nas „przesadnym zatroskaniem o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzącym do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości” – wskazał mówca.

Przestrzegł przed uleganiem pewnym momentom religijnym, przynoszącym doraźną ulgę, ale nie prowadzącym do spotkania z innymi, do zaangażowania w świecie, do pasji ewangelizowania. W takim wypadku zamiast być ludźmi uwielbienia, można stawać się „profesjonalistami od sacrum” – ostrzegł kaznodzieja. Wezwał do pokonania ducha zła na jego własnym terenie, odpowiadając na jego pokusy materialne poczuciem odpowiedzialności i ewangelicznym ubóstwem.

„Nie pozwólmy ukraść sobie radości misyjnej!” – powiedział papież. Szczęśliwy jest Kościół ubogi i dla ubogich, ponieważ żyje przesycony wonią swego Pana, żyje radośnie, głosząc Dobrą Nowinę zepchniętym na margines mieszkańcom ziemi, tym, których Bóg szczególnie umiłował – oświadczył na zakończenie Ojciec Święty. I tradycyjnie poprosił swych słuchaczy, aby pamiętali modlić się za niego.


Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Drodzy bracia i siostry,

Dziękuję wam za serdeczne powitanie. Chciałbym skierować moje pierwsze słowa szczególnie do wszystkich kapłanów i osób konsekrowanych, którzy nie mogli odbyć podróży z powodu problemów zdrowotnych, ciężaru lat lub jakichś niedogodności.

Kończąc moją wizytę tutaj na Madagaskarze, widząc waszą radość, ale także myśląc na nowo o wszystkim, co przeżyłem w tym tak krótkim czasie na waszej Wyspie, wypływają z mego serca następujące słowa Jezusa zapisane w Ewangelii św. Łukasza, gdy rozradowany powiedział: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (10, 21). Radość tę potwierdzają wasze świadectwa, ponieważ nawet to, co ukazujecie jako problemy, jest oznaką żywego, dynamicznego Kościoła, który stara się być każdego dnia obecnością Pana. Jest to zachętą do wdzięcznej pamięci o tych, którzy nie bali się i postawili na Jezusa Chrystusa i Jego królestwo, a dziś macie udział w ich dziedzictwie. Myślę o zgromadzeniu misjonarzy, jezuitach, Siostrach św. Józefa z Cluny, Braciach Szkół Chrześcijańskich, saletynach i wszystkich innych pionierach, biskupach, kapłanach i osobach konsekrowanych. Ale myślę też o wielu świeckich, którzy w trudnych czasach prześladowań, kiedy wielu misjonarzy i ludzi konsekrowanych musiało wyjechać, byli tymi, którzy podtrzymywali płomień wiary na tych ziemiach. Zachęca to nas do przypomnienia sobie naszego chrztu, jako pierwszego i największego sakramentu, przez który zostaliśmy naznaczeni pieczęcią dzieci Bożych. Cała reszta jest wyrazem i przejawem tej pierwotnej miłości, do której odnowienia jesteśmy zawsze wezwani.

Cytowane przez mnie zdanie Ewangelii należy do modlitwy uwielbienia wzniesionej przez Pana, gdy powitał siedemdziesięciu dwóch uczniów powracających z misji. Podobnie jak wy, podjęli oni wyzwanie bycia Kościołem „wychodzącym” i wrócili z pełnymi torbami, aby podzielić się wszystkim, co widzieli i usłyszeli. Odważyliście się wyjść i przyjęliście wyzwanie, aby nieść światło Ewangelii do różnych zakątków tej wyspy.

Wiem, że wielu z was żyje w trudnych warunkach, gdzie brakuje podstawowych usług (wody, elektryczności, dróg, środków komunikacji) lub zasobów ekonomicznych, by rozwijać życie i działalność duszpasterską. Wielu z was odczuwa na ramionach, nie mówiąc już o waszym zdrowiu, ciężar trudów apostolskich. Ale postanowiliście pozostać i być u boku swojego ludu, ze swoim ludem. Dziękuję wam za to. Bardzo dziękuję za wasze świadectwo i chęć pozostania tutaj, a nie czynienia z powołania „przejścia do lepszego życia”! I pozostania tutaj ze świadomością, jak to powiedziała Siostra, „pomimo naszych nędz i słabości, angażujemy się całymi sobą we wspaniałą misję ewangelizacji”. Osoba konsekrowana (w szerokim znaczeniu tego słowa) jest kobietą, mężczyzną, którzy nauczyli się i chcą trwać w sercu swego Pana i w sercu Jego ludu.

Pierwszą rzeczą, jaką czyni Jezus witając i słuchając uczniów powracających z radością, jest chwalenie i błogosławienie swego Ojca, i to nam wskazuje aspekt fundamentalny naszego powołania. Jesteśmy mężczyznami i kobietami uwielbienia. Osoba konsekrowana jest zdolna do rozpoznawania i wskazywania obecności Boga tam, gdzie jest. Co więcej, chce żyć w Jego obecności, której nauczyła się rozkoszować, zasmakować i dzielić z innymi.

W uwielbieniu odkrywamy naszą przynależność i naszą najpiękniejszą tożsamość, ponieważ uwielbienie uwalnia ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji, a także zamiłowanie do przebywania ze swoim ludem; pomaga mu doprecyzować „kryteria”, za pomocą których ocenia siebie samego, ocenia innych i wszelką działalność misyjną, aby uniknąć sytuacji, gdy czasami ma ona niewiele posmaku ewangelicznego.

Często możemy ulec pokusie spędzania wielu godzin na rozmowach o „sukcesach” lub „porażkach”, „użyteczności” naszych działań lub „wpływie”, jaki możemy mieć. Dyskusje te w końcu zajmują pierwsze miejsce i są w centrum całej naszej uwagi. To nierzadko prowadzi nas do marzeń o ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, planach apostolskich... lecz typowych dla generałów pokonanych wojsk, którzy w ostateczności przekreślają naszą historię - jak również historię waszego ludu – która jest chwalebna, ponieważ jest historią ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy (por. Adhort. apost. Evangelii gaudium, 96).

Wysławiając Boga uczymy się wrażliwości, żeby „nie stracić orientacji” i nie uczynić ze środków naszych celów, z rzeczy zbędnych tego, co ważne; nabywamy wolności uczenia się rozpoczynania procesów zamiast dążenia do zajmowania przestrzeni (por. tamże, 223); bezinteresowności promowania wszystkiego, co sprawia, że lud Boży rośnie, dojrzewa i wydaje owoce, zamiast chwalić się pewnym duszpasterskim „zyskiem” łatwym, szybkim, ale ulotnym. W pewnym sensie znaczna część naszego życia, naszej radości i naszej owocności misyjnej rozgrywa się w tym zaproszeniu Jezusa do uwielbienia. Jak to lubił podkreślać ten mądry i święty człowiek, jakim był Romano Guardini: „Kto - w swoim wnętrzu, bezustannie, gdy tylko ma na to czas autentycznie i w żywym akcie - adoruje Pana, ten jest chroniony w prawdzie. Może popełniać wiele błędów, być rozchwiany i bezradny - a jednak pewne są końcowe kierunki i porządki jego istnienia” (Wyznanie wiary, Poznań 2013, s.16).

Siedemdziesięciu dwóch uczniów miało świadomość, że powodzenie misji zależało od jej wypełniania „w imię Pana Jezusa”. To ich zadziwiało. Nie z powodu ich cnót, ich nazwisk czy tytułów... Nie nosili ze sobą ulotek propagandowych ze swoimi podobiznami; to nie ich sława ani projekt urzekły i zbawiały ludzi. Radość uczniów zrodziła się z pewności czynienia wszystkiego w imię Pana, z przeżywania Jego projektu, uczestniczenia w Jego życiu, które umiłowali tak bardzo, że doprowadziło ich ono także do dzielenia go z innymi.

Warto zauważyć, że Jezus podsumowuje działanie swoich uczniów mówiąc o zwycięstwie nad mocą Szatana, mocą, której my sami nigdy nie możemy pokonać, ale w imię Jezusa, jest to możliwe! Każdy z nas może zaświadczyć o tych bitwach... a także o pewnych porażkach. Kiedy wspominacie o niezliczonych obszarach, na których wypełniacie swoje dzieło ewangelizacji, prowadzicie tę walkę w imię Jezusa. W Jego imię pokonujecie zło, gdy uczcie wychwalać Ojca niebieskiego i kiedy z prostotą nauczacie Ewangelii i katechizmu, kiedy odwiedzacie i wspieracie chorego lub kiedy przynosicie pocieszenie pojednania. W Jego imieniu odnosicie zwycięstwo, dając pożywienie dziecku, ratując matkę przed rozpaczą, gdy jest sama wobec wszystkiego, dając pracę ojcu rodziny… Zwycięską walką jest ta, którą się prowadzi, by zwalczać niewiedzę, gdy daje się edukację. Wnoszeniem obecności Boga jest także pomoc w poszanowaniu we właściwym im ładzie i doskonałości wszystkich stworzeń, unikając ich zużycia lub wyzysku. Do oznak Jego zwycięstwa należy także zasadzenie drzewa lub pomoc w zapewnieniu rodzinie wody pitnej. Jakim znakiem zwycięstwa nad złem jest wasze staranie o przywrócenie zdrowia tysiącom osób!

Nadal prowadźcie te bitwy, ale zawsze w modlitwie i wielbieniu Boga!

Przeżywamy walkę także w nas samych. Bóg udaremnia wpływ ducha zła, ducha, który często napełnia nas „przesadnym zatroskaniem o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzącym do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości. Jednocześnie życie duchowe myli się z niektórymi momentami religijnymi przynoszącymi pewną ulgę, ale nie prowadzącymi do spotkania z innymi, do zaangażowania w świecie, do pasji ewangelizowania” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, n. 78). W ten sposób zamiast być kobietami i mężczyznami uwielbienia, możemy stać się „profesjonalistami od sacrum”. Pokonajmy ducha zła na jego własnym terenie; tam, gdzie zachęca nas do przywiązania do bezpieczeństwa ekonomicznego, do przestrzeni władzy i ludzkiej chwały, odpowiedzmy przez odpowiedzialność i ewangeliczne ubóstwo, które prowadzą nas do oddania życia za misję (por. tamże, n. 76). Nie pozwólmy ukraść sobie radości misyjnej!

Drodzy bracia i siostry, Jezus wychwala Ojca, ponieważ objawił te rzeczy „maluczkim”. Jesteśmy maluczcy, ponieważ naszą radością, naszym szczęściem jest właśnie to objawienie, jakie nam uczynił: prostaczek „widzi i słucha” tego, czego nie mogą widzieć i słyszeć ani mędrcy, ani prorocy, ani królowie: obecności Boga w cierpiących i uciśnionych, w głodnych i spragnionych sprawiedliwości, w tych, którzy są miłosierni (por. Mt 5, 3-12, Łk 6, 20-23). Szczęśliwi jesteście, szczęśliwy jest Kościół ubogi i dla ubogich, ponieważ żyje będąc przesączonym wonią swego Pana, żyje radośnie, głosząc Dobrą Nowinę zepchniętym na margines mieszkańcom ziemi, tym, których Bóg szczególnie umiłował.

Przekażcie waszym wspólnotom moją miłość i bliskość, moją modlitwę i moje błogosławieństwo. Kiedy będę wam udzielał błogosławieństwa w imię Pana, zachęcam was do pomyślenia o waszych wspólnotach, o waszych miejscach misji, aby Pan nadal błogosławił wszystkim tym ludziom, gdziekolwiek się znajdują. Obyście nadal byli znakiem Jego żywej obecności pośród nas!

I nie zapomnijcie się modlić i prosić o modlitwę za mnie!

Dziękuję!


OPIS

W uwielbieniu Boga odkrywamy swoją przynależność i swoją najpiękniejszą tożsamość, uwielbienie uwalnia bowiem ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji oraz zamiłowanie do przebywania ze swoim ludem. Przypomniał o tym Franciszek w przemówieniu do kapłanów, osób konsekrowanych i seminarzystów w Kolegium św. Michała (Collège Saint Michel) w Antananarywie 8 września. Był to ostatni punkt jego pobytu na Madagaskarze.

Staramy się ze wszystkich sił być jak najbliżej owczarni, którą nam powierzono i której mamy służyć - zapewniła papieża s. Suzanne Marianne Raharisoa ze Zgromadzenia Serca Jezusowego, przewodnicząca Konferencji Wyższych przełożonych Zakonów Żeńskich.

Zakonnica zaznaczyła, że mimo ubóstwa i "naszych słabości" osoby zakonne angażują się "w wielką misję ewangelizacji, którą Chrystus i Kościół - nasza Matka - powierzył nam, próbując, na ile jest to możliwe, nakłonić nas wielkodusznie, z oddaniem, przekonaniem i radością, aby Ewangelia - jedyne źródło prawdziwej radości serca ludzkiego - była głoszona wszystkim ludziom naszych czasów. Dlatego staramy się być jak najbliżej owczarni, którą nam powierzono i której mamy służyć – dodała zakonnica. Przypomniała też o posłudze osób zakonnych w dziedzinie oświaty, służby zdrowia i w dziełach miłosierdzia.

Następnie przemówił papież, nawiązując na wstępie do zapisanych w Ewangelii Łukaszowej słów Pana Jezusa, który wielbił swego Ojca za to, że ukrył „te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi a objawił je prostaczkom”. Radość tę potwierdzają świadectwa, złożone na początku tego spotkania przez niektórych uczestników – powiedział papież. Dodał, że nawet te wypowiedzi, które mówią o trudnościach i kłopotach, też są cenne, ukazują bowiem „żywy i dynamiczny Kościół, który stara się być codziennie obecnością Pana”.

Zachęca to do wdzięcznej pamięci o tych, którzy nie bali się i postawili na Jezusa Chrystusa i Jego królestwo, a dziś mają udział w Jego dziedzictwie – mówił dalej Franciszek. Wyjaśnił, że chodzi o zakony i zgromadzenia, o biskupów, kapłanów i osoby konsekrowane, ale też o wielu świeckich, „którzy w trudnych czasach prześladowań, gdy wielu misjonarzy i ludzi konsekrowanych musiało wyjechać, podtrzymywali płomień wiary na tych ziemiach”.

Papież wspomniał też o trudnych warunkach, w jakich żyje i pracuje wielu duchownych i sióstr, gdy brakuje nieraz podstawowych wygód lub zasobów ekonomicznych, by rozwijać posługę duszpasterską. Ale mimo to „postanowiliście pozostać i być u boku swojego ludu, ze swoim ludem i za to bardzo wam dziękuję, za wasze świadectwo i chęć pozostania tutaj, a nie czynienia z powołania «przejścia do lepszego życia»” – oświadczył Franciszek.

Papież wspomniał następnie, że Jezus, powitawszy i wysłuchawszy uczniów powracających z radością, przede wszystkim pochwalił i pobłogosławił swego Ojca, i to jest podstawowy wymiar „naszego powołania”. Jesteśmy ludźmi uwielbienia – zauważył Franciszek.

Papież przestrzegł przed pokusą długich rozmów o „sukcesach” lub „porażkach”, „użyteczności” naszych działań lub „wpływie”, jaki możemy mieć. Dyskusje takie często prowadzą do marzeń o ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, planach apostolskich, typowych jednak dla generałów pokonanych wojsk i w ostateczności przekreślają historię waszą i waszego ludu. A jest ona pełna chwały jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy – podkreślił Ojciec Święty.

Zwrócił uwagę, że wysławianie Boga uczy wrażliwości, żeby „nie stracić orientacji” i nie uczynić ze środków celów, z rzeczy zbędnych tego, co ważne. Siedemdziesięciu dwóch uczniów miało świadomość, że powodzenie misji zależało od jej wypełniania „w imię Pana Jezusa”, a nie ze względu na ich cnoty, nazwiska czy tytuły – przypomniał papież.

Podkreślił, że tylko w Imię Jezusa można pokonać szatana i wezwał do dalszego toczenia tej walki, ale zawsze w modlitwie i wielbiąc Boga. To On udaremnia wpływ ducha zła, który często napełnia nas „przesadnym zatroskaniem o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzącym do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości” – wskazał Franciszek.

„Nie pozwólmy ukraść sobie radości misyjnej!” – apelował papież. Szczęśliwy jest Kościół ubogi i dla ubogich, ponieważ żyje przesycony wonią swego Pana, żyje radośnie, głosząc Dobrą Nowinę zepchniętym na margines mieszkańcom ziemi, tym, których Bóg szczególnie umiłował – oświadczył na zakończenie Ojciec Święty. I tradycyjnie poprosił swych słuchaczy, aby pamiętali modlić się za niego.

Po przemówieniu Franciszka odśpiewano jedną pieśń i Modlitwę Pańską, po czym papież udzielił zebranym błogosławieństwa apostolskiego.

Przed opuszczeniem miejsca spotkania w imieniu zgromadzonych papieżowi podziękował ks. Jean Séraphin Handriniaina Rafanoezantsoa, kapłan diecezji Miarinarivo. "Mimo wymogów i wyzwań naszych czasów z Boża pomocą odczuwamy żywe pragnienie dalszego prowadzenia naszej misji z odnowioną wiernością i duchem bezinteresownej służby wszędzie, gdziekolwiek Kościół będzie potrzebował nas, zwłaszcza w naszym kraju, zawsze we wspólnocie z Kościołem powszechnym" – zapewnił ks. Jean Séraphin.

Następnie Ojciec Święty odjechał papamobilem na prywatne spotkanie z jezuitami.

2019-09-08 18:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Więźniowie nie mieli dokąd pójść, przygarnął ich Papież

2020-09-26 16:08

[ TEMATY ]

Franciszek

więźniowie

Ks. Tomasz Lubaś

Dzięki pomocy Papieża Franciszka i jego jałmużnika, w Rzymie powstał ośrodek, w którym więźniowie będą mogli odbywać resztę kary w warunkach aresztu domowego. Możliwość taka dają nowe rozporządzenia, które w obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, starają się ograniczyć liczbę więźniów w zakładach penitencjarnych. W praktyce z możliwości tej mogli dotychczas korzystać jedynie ludzie posiadający własny dom lub rodzinę. Inni nadal musieli pozostać w więzieniu. Dotyczy to w szczególności obcokrajowców, którzy stanowią 40 proc. więźniów w Rzymie.

Dom o nazwie „Rozpoczynamy na nowo” prowadzą wspólnie rzymska Caritas oraz kapelani więzienni Wiecznego Miasta. Lokale użyczyły siostry ze zgromadzenia Córek Chrystusa Króla, a koszty niemal w całości pokrywa papieski jałmużnik. „Jest to – powiedział podczas inauguracji kard. Konrad Krajewski – dom nadziei, który otwiera przed wami drzwi do świata. Wychodząc stąd na nowo możecie rozpocząć wasze życie”.

Ośrodek gwarantuje nie tylko dach nad głową i wyżywienie, ale również ma pomóc byłym więźniom w rozpoczęciu nowego życia – powiedział ks. Benoni Ambarus, dyrektor rzymskiej Caritas.

„Nie dajemy jedynie miejsca do spania i wyżywienia. Przyjęcie musi być całkowite, z uwzględnieniem wszystkich ludzkich potrzeb. Chodzi tu zatem o pomoc w wypracowaniu nowych planów na życie, towarzyszenie w powrocie do społeczeństwa, aby nasi podopieczni po zakończeniu kary czy aresztu domowego mogli być w pełni samowystarczalni. Jest to piękny gest ze strony Papieża. W kontekście tego wszystkiego, co się teraz dzieje, my w tym ośrodku namacalnie możemy poczuć miłość Papieża“ – powiedział Radiu Watykańskiemu dyrektor rzymskiej Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Rzecznik MZ: jesteśmy zabezpieczeni pod kątem łóżek i respiratorów dla pacjentów z COVID-19

2020-09-26 15:19

[ TEMATY ]

zdrowie

rzecznik

COVID‑19

Adobe. Stock

Dysponujemy około 6,3 tys. łóżek szpitalnych oraz ponad 800 respiratorami dla osób chorych na COVID-19, ale liczbę tego sprzętu możemy jeszcze zwiększyć - zapewnił rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, Wojciech Andrusiewicz komentując sobotnie statystyki dotyczące epidemii.

W Polsce łóżek szpitalnych przeznaczonych dla pacjentów zakażonych koronawirusem jest około 6,3 tys., z czego w sobotę zajętych było 2 134 z nich, co oznacza, że w porównaniu z piątkiem liczba osób przebywających na oddziałach wzrosła o 139. Ponadto, jak pokazało sobotnie zestawienie, do respiratorów podłączonych jest obecnie 110 osób w najcięższym stanie.

Komentując zwiększające się obłożenie w szpitalach rzecznik podkreślił, że jesteśmy zabezpieczeni, jeśli chodzi o szpitalny sprzęt.

"Jeśli będzie potrzeba, to będziemy zwiększać liczbę łóżek dla tych pacjentów, podobnie jak respiratorów. Tych ostatnich mamy ponad 800 tylko dla pacjentów COVID-19. Dysponujemy też około 6,3 tys. łóżek szpitalnych. Ale te liczby możemy zwiększać. Mamy tu jeszcze bufor bezpieczeństwa. Możemy zwiększyć liczbę łóżek i dostępnych respiratorów, których w całym kraju jest ponad 11 tys." - wyjaśnił.

Liczba zdiagnozowanych chorych na COVID-19 wzrosła w sobotę o kolejne 1 584 osób, łącznie od wybuchu epidemii na początku marca do 85 980. To drugi, co do wielkości, wynik dobowych zakażeń. Rekord padł w piątek, gdy potwierdzono wykrycie koronawirusa u 1 587 osób.

W sobotę poinformowano również, że 32 osoby w wyniku zakażenia poniosły śmierć. To daje w sumie 2 424 zgony.

Komentując aktualną sytuację Andrusiewicz zwrócił uwagę, że te wzrosty wpisują się w tendencję, która występuje na świecie i wynika z bardziej aktywnego życia niż miało to miejsce wiosną, gdy izolowaliśmy się. Zaznaczył też, że przy wzroście zakażeń będziemy obserwować większe obłożenie w szpitalach i musimy liczyć się ze wzrostem liczby przypadków, które zakończą się tragicznie.

"Przy tej dynamice, prawie trzykrotnego wzrostu zakażeń, musimy liczyć się z tym, że na oddziałach szpitalnych będziemy mieli większe obłożenie. Niestety, zwiększy się też na pewno liczba osób, które przegrają walkę z COVID-19” – powiedział.

Zaznaczył, że wśród ofiar śmiertelnych dominują osoby starsze oraz pacjenci z chorobami przewlekłymi i z obniżoną odpornością.

„Każda śmierć to ogromny dramat, ale jeśli zestawiamy liczbę zakażeń z liczbą hospitalizacji i zgonów, to można zauważyć, że ta proporcja nadal utrzymuje się na podobnym poziomie" - dodał.(PAP)

autorka: Klaudia Torchała

tor/ mmu/

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: rozpoczęła się Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin

2020-09-26 19:54

[ TEMATY ]

rodzina

pielgrzymka

Karol Porwich

O tym, że siła Kościoła i narodu zależy przede wszystkim od kondycji rodziny przypomniał za kard. Stefanem Wyszyńskim bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny. Na Jasnej Górze rozpoczęła się Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin. Oprócz modlitwy zaplanowano też dyskusję na temat zadań duszpasterstwa rodzin na najbliższe lata; wśród poruszanych tematów znajdą się m.in. kwestie bioetyczne jak aborcja, poronienie czy zapłodnienie in vitro.

  • Bp Śmigiel przypomniał za kard. Stefanem Wyszyńskim, że siła Kościoła i narodu zależy przede wszystkim od kondycji rodziny
  • Za św. Janem Pawłem II przypomniał, że nie sposób pogodzić ekologii z zabijaniem nienarodzonych dzieci.

W homilii bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny nawiązał do obrazu trzech stołów z programu formacyjnego rodzinnej gałęzi Ruchu Światło – Życie: stołu eucharystycznego, stołu rodzinnego i stołu małżeńskiego czyli łoża, wspólnoty miłości. – Każdy z tych stołów jest ważny i razem umacniają małżeństwo i rodzinę oraz dają siłę do chrześcijańskiego świadectwa – przekonywał kaznodzieja.

Twitter/Jasna Góra

Nawoływał do rodzinnego uczestnictwa w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, która jest obowiązkiem życia chrześcijańskiego; prowadzi do dojrzałości w wierze, jest wyznaniem wiary, umacnia, pozwala doświadczyć wspólnoty, jedności, daje siłę do codziennego życia. – Bez tej jedności nie obronimy się przed duchem współczesności, który niesie podziały, rywalizacje, spory, kłótnie i wywyższanie jednych kosztem drugich – uczył kaznodzieja.

Karol Porwich

Duchowny, odnosząc się do potrzeby pielęgnowania wspólnoty stołu, wspólne zasiadanie rodziny do posiłków nazwał naturalną lekcją miłości i radości, a „dziś bardzo potrzeba nam powrotu do źródeł chrześcijańskiej radości”- podkreślił bp Śmigiel.

Przypomniał za kard. Stefanem Wyszyńskim, że siła Kościoła i narodu zależy przede wszystkim od kondycji rodziny

Przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny zwrócił uwagę na potrzebę katechezy w rodzinie. – Parafia i szkoła nie są w stanie zastąpić katechezy mamy i taty, babci i dziadka, rodziców chrzestnych – zauważył.

Bp Śmigiel ukazując prawdę, że „pierwszym zadaniem chrześcijańskich małżonków jest tworzenie nierozerwalnej jedności w miłości, a drugim służba życiu”, stąd - podkreślił - wynika ważne zadanie tworzenia małżeństwom takiego środowiska, aby były otwarte na życie, budzenie klimatu szacunku dla życia. – Dlatego rodziny otwarte na życie, również wielodzietne, domagają się uznania, szacunku, gdyż nie tylko dbają o swoje szczęście, ale też budują przyszłość następnych pokoleń. Zapaść demograficzna to potężny i wielowymiarowy problem, który doprowadzi, a właściwie już prowadzi, do jeszcze większego kryzysu – przekonywał przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny.

- Wydaje się, że już jesteśmy na tyle dojrzałym społeczeństwem. Mamy tyle odwagi i roztropności, by z większą wrażliwością spojrzeć na takie rodziny. Dotyczy to nas wszystkich, ale zwłaszcza pracodawców, przełożonych, również tych, którzy stanowią prawo – uwrażliwiał kaznodzieja.

Za św. Janem Pawłem II przypomniał, że nie sposób pogodzić ekologii z zabijaniem nienarodzonych dzieci – Dzisiaj tyle dyskusji wokół tego zagadnienia, trzeba nam o tym pamiętać.

Bp Śmigiel podziękował za piękne, otwarte na życie małżeństwa i rodziny. – Sprzed tego tronu matki Bożej zabierzemy do naszych domów przesłanie troski o życie duchowe, życie słowem Bożym i sakramentami, troski o relacje rodzinne, wspólne rozmowy, bycie razem w modlitwie i działaniu, że w naszych rodzinach potrzeba głębokich więzi, miłości, która zakłada bliskość, czułość, pomoc, wrażliwość i otwarcie na życie.

Uczestnicy 36. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin będą też zgłębiać przesłanie o rodzinie zawarte w nauczaniu Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, stąd hasłem pielgrzymki jest jego przekonanie, że „największym skarbem narodu jest rodzina”.

W ramach pielgrzymki odbywa się też jesienna Sesja Duszpasterstwa Rodzin, podczas której podjęte zostają zadania na najbliższe lata; wśród poruszanych tematów są m.in. kwestie bioetyczne jak aborcja, poronienie czy zapłodnienie in vitro. Spotkanie służy wypracowaniu strategii duszpasterstwa rodzin uwzględniającej specyfikę religijną poszczególnych diecezji, zwracana jest uwaga na potrzebę zwiększenia liczby katolickich poradni służących profesjonalną pomocą w kwestiach bioetycznych.

Rada KEP do Spraw Rodziny koordynuje duszpasterstwa rodzin na terenie Polski; jest pomysłodawcą wielu projektów i przedsięwzięć mających na celu wsparcie małżeństwa i rodziny. Organem wykonawczym Rady jest Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin (KODR).

Poradnictwo rodzinne stanowi uprzywilejowaną dziedzinę apostolatu świeckich, zwłaszcza małżonków. Stąd poradnie parafialne życia rodzinnego są pierwszoplanowym wymogiem duszpasterstwa oferującego pomoc w różnych problemach, (poradnictwo psychologiczne, pedagogiczne, prawne, medyczne, duszpasterskie). Powinny one znajdować się w każdej większej parafii, a tam, gdzie to niemożliwe, w przynajmniej każdym dekanacie.

Dyrektora takiej poradni powołuje biskup diecezjalny, a jej pracami kieruje diecezjalny duszpasterz rodzin.

Potrzeba pomocy rodzinom poprzez tworzenie specjalistycznych poradni powstała w Polsce jako efekt narastających po drugiej wojnie światowej zagrożeń małżeństwa i rodziny (rozwody, zabijanie dzieci nienarodzonych) i coraz trudniejszych nowych wyzwań stających przed rodzinami. Ważne stało się przygotowywanie narzeczonych i małżonków do realizacji odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Pierwsze Katolickie Poradnie Rodzinne w Polsce powstawały już na początku lat 50-tych. Dynamiczny ich rozwój przypadł jednak na okres po wprowadzeniu w Polsce w 1956 r. ustawy dopuszczającej zabijanie nienarodzonych dzieci.

Wśród szerokiego zakresu zadań, jakie stoją przed Katolickimi Poradniami Rodzinnymi, należy wymienić szczególnie: ukazywanie właściwego wymiaru miłości małżeńskiej i rodzinnej, w tym czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej; uwrażliwianie na godność każdego człowieka od chwili poczęcia do naturalnej śmierci; kształtowanie postaw prorodzinnych; nauczanie zasad odpowiedzialnego rodzicielstwa, w tym metod diagnostycznych rozpoznawania okresów płodności małżeńskiej; pomoc w rozwiązywaniu konfliktów małżeńskich, rodzinnych oraz problemów wychowawczych i religijnych. Służy bezpłatną pomocą młodzieży, małżonkom, rodzicom, osobom samotnym poprzez posługę wolontariuszy świeckich (pedagogów, psychologów, prawników i lekarzy oraz przedstawicieli stowarzyszeń i organizacji pozarządowych), młodzieży i kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję