Reklama

Kęty: śluby zakonne dwóch zmartwychwstanek

2019-08-17 13:41

rk / Kęty (KAI)

siostryzmartwychwstanki.pl

W Kętach, w miejscu, gdzie w 1891 r. bł. Matka Celina Borzęcka otworzyła na ziemiach polskich dom zakonny zmartwychwstanek, swe pierwsze śluby zakonne złożyły dwie siostry. Nowicjuszki – s. Magdalena Anna Halczyńska z Sieradza oraz s. Dominika Benedykta Kozieł z Radomia – otrzymały znaki profesji – czarny welon i konstytucje zgromadzenia zawierające jego prawo i duchowość. Zakonnice podczas Mszy św. w kęckim kościele śś. Małgorzaty i Katarzyny ślubowały czystość, ubóstwo i posłuszeństwo.

Śluby od sióstr przyjęła w czasie liturgii, celebrowanej przez karmelitę o. Andrzeja Ruszałę, matka generalna sióstr zmartwychwstanek s. Dorota Zygmunt CR. Podczas obrzędu profesji zakonnej siostry ponowiły gotowość dobrowolnego powierzenia się Bogu. Nowicjuszki odczytały własnoręcznie napisane akty ślubów czasowych. Po Mszy, już jako neoprofeski, modliły się przy sarkofagu w świątyni, w którym pochowane zostały założycielki zmartwychwstanek.

W uroczystościach udział wzięły inne siostry prowincjałki, siostry mistrzynie oraz inne zakonnice, które towarzyszyły profeskom podczas lat nowicjatu i postulatu. Nie zabrakło przedstawicieli rodzin obu zakonnic, na czele z rodzicami.

Specjalne błogosławieństwo na czas ślubów zakonnych przesłał także papież Franciszek. Odczytał je celebrans o. Ruszała, który wygłosił także kazanie.

Reklama

W Kętach znajduje się wybudowany przez założycielki zgromadzenia klasztor. Tutaj od początku odbywa się formacja zakonna w nowicjacie oraz istnieje dzieło apostolskie, zwane kiedyś ochronką, a obecnie funkcjonujące jako przedszkole im. błogosławionej Matki Celiny Borzęckiej.

Domy Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego znajdują się w Polsce, na Białorusi, we Włoszech, Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, w Argentynie, Australii i Tanzanii. W Polsce pracuje obecnie około 300 sióstr zmartwychwstanek.

Celina z Chludzińskich Borzęcka urodziła się 29 października 1833 r. na kresach dawnej Rzeczypospolitej w Antowilu, blisko Orszy (obecnie Białoruś). W 1853 r. poślubiła Józefa Borzęckiego i zamieszkała w Obremszczyźnie koło Grodna. Urodziła czworo dzieci, z których dwoje zmarło w wieku dziecięcym. Po śmierci męża, w 1875 r. wyjechała z dwiema córkami do Rzymu. Tu poznała generała zmartwychwstańców, ks. Piotra Semenenkę. Pod jego wpływem postanowiła wraz z córką Jadwigą założyć żeńską gałąź tego zgromadzenia. 6 stycznia 1891 r. zmartwychwstanki zostały zatwierdzone jako zgromadzenie kontemplacyjno-czynne, którego zadaniem było nauczanie i chrześcijańskie wychowanie dziewcząt.

W 1891 r. Celina otworzyła w Kętach pierwszy dom zakonny na ziemiach polskich. W 1896 r. rozpoczęła pracę apostolską w Bułgarii, następnie w Częstochowie i Warszawie, a w 1900 r. w Stanach Zjednoczonych.

Zmarła w Krakowie 26 października 1913 r., pochowana została w grobowcu na cmentarzu w Kętach, obok – zmarłej 7 lat wcześniej – córki. W 1937 roku nastąpiła ekshumacja ich prochów, które zostały przeniesione do krypty pod kaplicą sióstr zmartwychwstanek. W 2001 roku odbyła się kolejna ekshumacja i prochy obu Założycielek Zgromadzenia spoczęły w sarkofagu w kościele parafialnym pw. śś. Małgorzaty i Katarzyny.

Proces beatyfikacyjny matki Celiny rozpoczęto z inicjatywy papieża Piusa XII w Rzymie w 1944 r. Dekret o heroiczności cnót podpisał Jan Paweł II w 1982 r. W 2002 r. w Krakowie przeprowadzono proces dotyczący domniemanego uzdrowienia prawnuka matki Celiny. 10 kwietnia 2002 r. kard. Franciszek Macharski dokonał zamknięcia dochodzenia kanonicznego w tej sprawie i dokumentacja została przekazana Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

16 grudnia 2006 r. Benedykt XVI podpisał dekret zatwierdzający uzdrowienie dokonane za przyczyną matki Celiny.

Beatyfikacja matki Celiny Borzęckiej odbyła się 27 października 2007 w bazylice św. Jana na Lateranie. Dokonał jej w imieniu papieża prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. José Saraiva Martins. W uroczystościach beatyfikacyjnych wzięli udział metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy oraz liczni wierni z diecezji bielsko-żywieckiej.

Zmartwychwstanki swoje posłannictwo pełnią przez modlitwę i prace apostolskie, m.in. wychowanie i nauczanie dzieci i młodzieży, katechizację, pracę parafialną, pracę w szpitalu, działalność charytatywną i misyjną.

Tagi:
śluby zakonne

Reklama

Siostry Franciszkanki złożyły śluby wieczyste

2019-06-27 20:09

O. Stanisław Tomoń/ BPJG

4 siostry ze zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi złożyły na Jasnej Górze śluby wieczyste. To od kilkunastu lat tradycja, że siostry z tego zgromadzenia składają śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa właśnie w jasnogórskim sanktuarium, w dniu liturgicznego wspomnienia Matki Bożej Nieustającej Pomocy 27 czerwca.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Mszy św. w jasnogórskiej bazylice o godz. 10.00 przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Na uroczystości obecne były siostry ze wszystkich trzech prowincji zgromadzenia: warszawskiej, krakowskiej i poznańskiej. Przybyła przełożona generalna zgromadzenia s. Janina Kierstan. W intencji młodych sióstr modlili się zaprzyjaźnieni kapłani, rodziny i przyjaciele.

„Znajdują się pośród nas młode siostry, które idąc posłusznie za wezwaniem Boga Ojca Wszechmogącego, na podobieństwo młodego Samuela mówią: oto ja, poślij mnie. Te cztery siostry wybrały miłość Jezusa na całe życie, aby oddać się Jemu szczerym i niepodzielnym sercem - mówił w homilii abp Wacław Depo - Tej miłości, której wy dzisiaj będziecie ślubować, nie rozumie świat. I dlatego nie tylko będziecie się różnić od świata swoim strojem zwieńczonym krzyżem na sercu, ale po prostu wewnętrznym, codziennym oddaniem”.

„Rokrocznie Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi 27 czerwca przeżywają tutaj śluby wieczyste. Siostry składają śluby po 5 latach próby juniorackiej, i wtedy jest to decyzja na całe życie. Siostry gotowe chcą pójść dalej, potwierdzają swoje pójście za Panem Jezusem” – stwierdza s. Janina Kierstan.

Wśród 4 sióstr, składających śluby, były przedstawicielki każdej prowincji: warszawskiej, krakowskiej i poznańskiej, a także jedna siostra z terenów wschodnich, która ostatnio posługiwała w Kazachstanie.

„Dla mnie osobiście śluby wieczyste to takie końcowe odpowiedzenie panu Bogu ‘fiat’, moje ‘tak’ – mówi s. Katarzyna składająca śluby – Jest to też duże wydarzenie dla zgromadzenia, włączenie we wspólnotę. No i dla nas to też jest niesamowite przeżycie duchowe, taka radość, że tyle lat przygotowywałyśmy się do tego momentu, i w końcu ten moment nadchodzi. Faktycznie jest stres, ale jest wewnętrzna radość, i świadomość, że wchodzi się w Świętą Rodzinę razem z Nim – jest Jezus, jest Maryja, jest św. Józef. Czuje się ich obecność. I jest to wielkie wydarzenie dla naszych rodzin, oni czasem to bardziej przeżywają niż my”.

Jak podkreśla siostra przełożona, uroczystość przeżywana właśnie na Jasnej Górze ma duże znaczenie zarówno dla młodych sióstr, jak i całego zgromadzenia. „Dziękujemy bardzo naszym poprzedniczkom, że to wypracowały. My jesteśmy zgromadzeniem maryjnym, i odkąd powstał nasz dom w Częstochowie, miałyśmy to pragnienie. I już kilkanaście lat jesteśmy tutaj, rokrocznie w tym dniu 27 czerwca, dzięki otwartości ojców paulinów i dzięki aktywności naszych przełożonych” – podkreśla s. Janina Kierstan.

„Dla mnie to jest szczególny moment, że tu możemy składać śluby wieczyste – dodaje s. Katarzyna – Ten wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej jest mi szczególnie bliski, bo Matka Boża mnie prowadziła swoimi drogami, i także na pielgrzymki. Bardzo się ucieszyłam, jak się dowiedziałam, że nasze zgromadzenie tu składa śluby wieczyste. To jest faktycznie dodatkowy aspekt, że Mama jest blisko, jest przy nas, to jest takie piękne”.

Charyzmatem zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, założonych przez bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, jest przede wszystkim praca wychowawcza z dziećmi i młodzieżą. W Polsce jest ponad 600 sióstr, ok. 200-stu liczą dwie prowincje w Brazylii. Siostry posługują tez na Wschodzie, m.in. w Rosji, na Białorusi, Ukrainie i w Gruzji, a także w Rzymie – w sumie zgromadzenie liczy ok. tysiąca sióstr.

Jak podkreśla przełożona generalna, do zgromadzenia są wciąż nowe powołania, ale już nie tak liczne jak w ubiegłych latach. „Jak starsze siostry wspominają, że ich w nowicjacie było ponad 30, to tegoroczny nowicjat ma 10 sióstr. Ale dziękujemy za każdą, bo wiemy, że dziś wybór takiej formy służby wcale nie jest łatwy dla kobiety. Model kobiety jest dziś taki bardziej zaangażowany, aktywny, ale jeśli chodzi o taką cichą, pokorną posługę, to mniej to się zauważa. Ale i tak Pan Bóg błogosławi, i siostry trafiają do zgromadzenia” – mówi s. Kierstan.

S. Danuta Fudali od 16 lat posługuje jako mistrzyni junioratu. „Tak, jak liczę, to już ok. 130 sióstr przyprowadziłam tutaj, na Jasną Górę, żeby złożyły śluby wieczyste. I ta czwóreczka, która dzisiaj ślubuje Panu Bogu, też jest taką moją radością, bo miałam możliwość formować je już w postulacie. Życzę im, żeby były wierne do końca. Wiedziałabym wtedy, że to, co robię przez tyle lat, ma sens. Tego im życzę, żeby były wierne do końca, mimo różnych sytuacji, różnych trudności w życiu” - mówi s. Danuta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kulisy zakłócenia Mszy św. w Świdnicy. Zatrzymani złożyli wyjaśnienia

2019-09-17 08:33

wpolityce.pl

Grupa osób zakłóciła Mszę świętą w katedrze pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Świdnicy, mieli ze sobą kolorową flagę. Niektórzy świadkowie mówią wprost, że była to tęczowa flaga ruchu LGBT. Portal wPolityce.pl dowiedział się, jak wyglądało całe wydarzenie.

Bożena Sztajner/Niedziela

Okazuje się, że do zdarzenia doszło około godz. 8:50. Do Kościoła wtargnęły cztery osoby. Był to 24-letni mężczyzna oraz trzy kobiety w wieku: 49 lat, 41 lat oraz 26 lat.

Osoby te po wejściu do Kościoła znajdowały się w przedsionku katedry i zaczęły krzyczeć. W tej chwili ustalamy, jakie tam dokładnie słowa tam padły, ale świadkowie co do jednego są pewni – padły tam słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna. Ponadto mężczyzna miał wyciągnąć kolorową flagę, niektórzy świadkowie mówili wprost, że to była tęczowa flaga. Tą flagą miał wymachiwać. W tym czasie do tych ludzi, którzy zakłócali Mszę, parafianie podeszli i podjęli działania, aby te osoby opuściły Kościół. Doszło tam do jakiegoś zamieszania. Między innymi nieustalona osoba, która interweniowała, wyrwała kolorową czy tęczową flagę 24-latkowi i wybiegła z nią z Kościoła

— relacjonował przebieg sytuacji w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Na miejsce przyjechała policja, i zatrzymała wspomniane cztery osoby. Nie udało się jednak zabezpieczyć kolorowej flagi. Na komendzie zatrzymanych zbadał lekarz. 26-latka została zwolniona z powodu swojego stanu zdrowia, ale odpowiedzialności nie uniknie.

Z „wolnej stopy” policjanci przedstawili jej jeszcze wczoraj zarzut, że 15 września 2019 roku wspólnie z trzema ustalonymi osobami przeszkadzała w publicznym wykonywaniu aktu religijnego w Kościele w ten sposób, że zakłócała nabożeństwo poprzez wznoszenie okrzyków. Przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat dwóch. Kobieta złożyła wyjaśnienia. Są jednak spore wątpliwości, czy jest to osoba zdrowa, dlatego został powołany biegły psychiatra, aby ją przebadać

— powiedział prok. Rusin.

Okazuje się, że osoby, które zakłóciły Mszę, spożywały wcześniej alkohol.

Wczoraj te osoby zostały zbadane na obecność alkoholu. Mężczyzna miał 2,4 promila alkoholu, natomiast dwie z tych kobiet nie były w stanie chuchnąć

— mówił prok. Rusin.

Dziś podobny zarzut jak 26-latka usłyszały pozostałe trzy osoby, uczestniczące w całym zdarzeniu.

Mężczyzna przyznał się do tego czynu. Nie mieszka w Świdnicy, przyjechał dzień wcześniej i spożywał razem z kobietami alkohol. Byli mocno nietrzeźwi. Wyjaśnił, że nad ranem doszedł do wniosku, że pójdzie się do Kościoła pomodlić. Zabrał ze sobą tę flagę i chciał ją wywiesić w Kościele. Dwie pozostałe osoby częściowo się przyznają – poszły do Kościoła się pomodlić, natomiast w kwestii krzyków zasłaniają się niepamięcią. Przyznały się wyrażając żal, przepraszają

— relacjonował całą sytuację prok. Rusin. Prokurator wobec tych osób zastosował dozór policji, mają się zgłaszać na policję w swoich miejscach zamieszkania dwa razy w tygodniu.

Prokurator na pytanie, czy zatrzymane osoby utożsamiają się z ruchem LGBT, odpowiedział:

Wszystko na to wskazuje, że po prostu najpierw spożywali alkohol, a później mężczyzna wziął tę flagę do Kościoła, żeby ją rozwiesić. Po co ją przywiózł do Świdnicy – nie potrafi tego wytłumaczyć. Nie utożsamiają się z żadnym ruchem. Zasłaniają się wypitym alkoholem, jest im wstyd – takie wyjaśnienia złożyły te osoby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inauguracja projektu remontu poaugustiańskiego klasztoru w Żaganiu

2019-09-17 11:57

Kamil Krasowski

W Żaganiu 17 września zainaugurowano projekt na kompleksowy remont tamtejszego poaugustiańskiego zespołu kościelno-klasztornego. Dofinansowanie projektu pochodzi ze środków Programu Infrastruktura i Środowisko i wynosi 17 mln zł, zaś całkowita kwota projektu to 20 mln zł. Wykonawcą prac remontowo-budowlanych będzie miejscowa firma "Lapis".

Karolina Krasowska
Wicewojewoda Władysław Perczak przekazał Księdzu Biskupowi umowę potwierdzającą wielomilionową dotację na prace konserwatorskie

Zobacz zdjęcia: Inauguracja projektu remontu poaugustiańskiego klasztoru w Żaganiu

- Cieszymy się, że ten obiekt został właściwie uhonorowany przez wpisanie na listę Pomników Historii i że znalazły się pieniądze i właściwy program na odnowę, renowację i doprowadzenie go do stanu takiego w jakim powinien się on znajdować - powiedział wicewojewoda Władysław Perczak, który w czasie briefingu prasowego przekazał bp. Tadeuszowi Lityńskiemu umowę potwierdzającą wielomilionowe dofinansowanie na remont zespołu kościelno-klasztornego w Żaganiu. Wynosi ono 17 mln zł i pochodzi ze środków unijnego Programu Infrastruktura i Środowisko.

- U podstaw całej kultury europejskiej i tego co spotyka się w Żaganiu leży dewiza, która jest tutaj realizowana: "Ora et labora", a więc modlitwa i praca benedyktyńska, ale ona była także obecna u augustianów - mówił ksiądz biskup, który podkreślił, że trzymając w ręku dokumentację ma świadomość ciężaru podejmowanego przedsięwzięcia. - Praca zostaje teraz jeszcze mocniej wpisana w życie tego klasztoru i w życie tego miasta; praca, która w sposób szczególny ma nam przynieść zauważenie piękna, które zostało tutaj zrealizowane przez wieki, które może przez lata zostało trochę zakurzone, ale blask tego obiektu powinien zachwycać wszystkich - dodał Pasterz Diecezji. 

- Prace mają bardzo szeroki kompleksowy zakres. My ze swojej strony będziemy starali się je wspierać i pomagać - zapewniła wojewódzka lubuska konserwator zabytków dr Barbara Bielinis-Kopeć.

Cały tekst w wydaniu drukowanym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem