Reklama

Odsłonięcie Pomnika Żołnierzy Armii Krajowej

Bóg, Honor, Ojczyzna

Na ten moment żołnierze Armii Krajowej czekali długo. Wielu z nich nie dożyło tej chwili. Ci, którzy przybyli nie kryli wzruszenia. 20 sierpnia br. na Skwerze Żeromskiego został odsłonięty Pomnik Żołnierzy Armii Krajowej

Niedziela kielecka 37/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uroczystości rozpoczęła Msza św. w bazylice katedralnej w intencji żołnierzy AK poległych w walkach o wolną ojczyznę. Sprawowali ją bp ordynariusz Kazimierz Ryczan, bp pomocniczy Kazimierz Gurda, bp pomocniczy diecezji tarnowskiej Stanisław Budzik i licznie zgromadzeni księża. Swoje pozdrowienia w liście żołnierzom przekazał biskup polowy Wojska Polskiego i Straży Granicznej gen Tadeusz Stefan Płoski. W Eucharystii wzięli udział żołnierze AK i ich rodziny, delegacje władz miasta i województwa. Przybyło także kilkadziesiąt pocztów sztandarowych z różnych zakątków regionu świętokrzyskiego i z całej Polski, harcerze, kompania honorowa Wojska Polskiego oraz orkiestra wojskowa Podhalańczyków z Rzeszowa.
Homilię wygłosił bp Kazimierz Ryczan. Mówiąc o inicjatywie powstania pomnika wyjaśniał, iż ma on symboliczne znaczenie bo „ziemia świętokrzyska jest obficie zroszona krwią żołnierzy Armii Krajowej”. Składał Bogu dziękczynienie za 380 tys. zaprzysiężonych w 1944 r. żołnierzy AK, którzy stawili czoło okupantom niemieckim. Przypomniał on zebranym bohaterstwo i waleczność żołnierzy AK, podkreślając, iż podstawowymi wartościami były dla nich zawsze: Bóg, honor, ojczyzna. Według tego credo żyli, walczyli i umierali za wolność ojczyzny. „Bóg oznaczał najwyższy autorytet, przysięga oznaczała prawdę” - mówił bp Ryczan.
Na zakończenie Eucharystii Zbigniew Chodak podziękował w imieniu wszystkich żołnierzy biskupom, kapłanom i wiernym za modlitwę.
Po Mszy św. uroczystości przeniosły się na Skwer Żeromskiego. Tam wszystkich powitał prezydent miasta Wojciech Lubawski.
„Pomnik przypomina wartości, o które walczyli i ginęli młodzi ludzie, żołnierze AK - mówił w przemówieniu Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, nazywając go także „testamentem skierowanym do młodych”.
Po wygłoszonych przemówieniach delegacja żołnierzy AK oraz Juliusz Braun - były przewodniczący KRR i T dokonali odsłonięcia pomnika, a bp Kazimierz Ryczan poświęcił monument. Zgromadzeni przed pomnikiem wysłuchali utworów upamiętniających żołnierzy AK recytowanych przez aktorów Teatru im. Stefana Żeromskiego.
W Apelu Poległych i salwie honorowej, oddano hołd wszystkim żołnierzom walczącym i poległym w obronie ojczyzny. Uroczystości zakończono złożeniem pod pomnikiem wieńców i wiązanek kwiatów przez delegacje kombatantów oraz przedstawicieli władz miasta i województwa.

* * *

Z inicjatywą budowy pomnika już kilka lat temu wystąpili żołnierze AK oraz Juliusz Braun. Jego budowę finansowano z funduszy kombatantów i sponsorów. Przewodniczącym Komitetu Budowy Pomnika został Jerzy Szczerba. Pomnik jest dziełem profesora krakowskiej ASP Wincentego Kućmy. Ma sześć metrów wysokości i wykonany jest z brązu. Przedstawia on pęknięty łuk triumfalny, który tworzą skrzydła husarskie. Pod nim stoi siedmiu żołnierzy AK. Po obu stronach pomnika znajdują się informacje o historii AK i Państwa Podziemnego. Wcześniej, w maju br. w fundament pomnika wbudowano akt erekcyjny. Znalazła się tutaj również ziemia z pól bitewnych żołnierzy Korpusu AK „Jodła”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Dobry Łotrze! Czy Ty naprawdę jesteś dobry?

Niedziela Ogólnopolska 13/2006, str. 16

pl.wikipedia.org

To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania. Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE! Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia. Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr. Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja! Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami. Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy! Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz z południa Libanu: dopóki trwamy, ta ziemia pozostaje nasza

2026-03-26 09:50

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Ciągle słychać odgłosy izraelskich czołgów i buldożerów zmierzających w kierunku domów opuszczonych przez mieszkańców południa Libanu. Tak sytuację na granicy z Izraelem opisuje maronicki kapłan Tony Elias. Przypomina, że minister finansów Bezalel Smotrich wezwał izraelską armię do ustalenia nowej granicy z Libanem na rzece Litani. „Oznaczałoby to koniec wielowiekowej obecności chrześcijańskiej na tej ziemi” - zauważa ojciec Elias.

Maronicki kapłan jest proboszczem w Rmeish, którego mieszkańcy starają się pozostać w swoich domach. Przed wojną miasteczko liczyło siedem tysięcy mieszkańców, z których większość stanowili chrześcijanie różnych wyznań. Obecnie schronili się tam również muzułmańscy szyici, których Izrael oskarża o wspieranie proirańskiego Hezbollahu i którzy musieli opuścić swe domy w wyniku systematycznych bombardowań. W miasteczku nadal przebywają żołnierze libańskiej armii, co daje ludziom względnego poczucie bezpieczeństwa. Rmeish jest praktycznie odcięte od świata, obecnie prowadzi tam jedyna otwarta droga z Tyru. Do tej pory mieszkańcom udało się przetrwać dzięki zgromadzonym zapasom. „To teren pod ciągłym ostrzałem, coraz trudniej jest dostarczać żywność i leki - mówi ojciec Elias. - Jutro jest niepewne, nie wiemy co przyniesie”.
CZYTAJ DALEJ

Papież: dawstwo organów to znak nadziei i solidarności

2026-03-26 19:12

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Dawstwo organów jest „aktem szlachetnym i godnym uznania”, który wyraża solidarność i wpisuje się w budowanie kultury życia – podkreślił Papież Leon XIV podczas spotkania z uczestnikami ogólnokrajowego spotkania włoskiej sieci transplantacyjnej. Ojciec Święty zaznaczył, że rozwój medycyny musi iść w parze z poszanowaniem godności osoby oraz jasnymi kryteriami etycznymi.

Papież przypomniał, że u początków transplantologii we Włoszech stoi świadectwo bł. Karola Gnocchiego, który przekazał swoje rogówki niewidomym dzieciom. Ten gest zapoczątkował refleksję społeczną i prawną nad dawstwem organów. Wkrótce potem Pius XII uznał moralną dopuszczalność przeszczepów, pod warunkiem poszanowania godności człowieka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję