Reklama

Wiadomości

CBOS: Polacy coraz bardziej zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej

Od 2014 roku systematycznie rośnie liczba Polaków deklarujących, że żyje im się dobrze lub bardzo dobrze, a spada odsetek obawiających się biedy – podaje Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). W perspektywie ponad 25-letniej, zauważyć można bardzo wyraźną poprawę ocen sytuacji finansowej. Uzyskane w tym roku rezultaty są najlepsze z dotąd rejestrowanych.

[ TEMATY ]

Polacy

Ks. Paweł Kłys

Ankietowani obecnie Polacy, charakteryzując sposób gospodarowania pieniędzmi, najczęściej deklarują, że żyją na przeciętnym poziomie – starcza im na co dzień, lecz muszą oszczędzać na poważniejsze zakupy (51%). Co trzeci badany ma większą swobodę w gospodarowaniu domowym budżetem – starcza mu na wiele bez specjalnego oszczędzania (30%) bądź też może sobie pozwolić na pewien luksus (3%).

W porównaniu z ubiegłorocznymi wynikami zmniejszyły się odsetki żyjących biednie lub skromnie (o 4 punkty) oraz średnio (o 2 punkty), a zwiększył udział żyjących dobrze lub bardzo dobrze (o 5 pun-któw).

Uwzględniając dłuższą, ponaddwudziestopięcioletnią perspektywę, zauważyć można bardzo wyraźną poprawę ocen sytuacji finansowej. Na początku lat 90. mniej więcej połowa badanych deklarowała, że żyje skromnie lub bardzo biednie, a zadowolonych ze swojego położenia było wielokrotnie mniej (w 1993 roku 3% ankietowanych deklarowało, że żyje im się dobrze lub bardzo dobrze).

Reklama

Z biegiem czasu mniej lub bardziej systematycznie przybywało zadowolonych z własnej sytuacji finansowej, a ubywało niezadowolonych. Bardzo wyraźną poprawę położenia materialnego zarejestrowano w latach 2004–2008. Także od 2014 roku sytuacja finansowa Polaków dosyć systematycznie się poprawia. Uzyskane w tym roku rezultaty są najlepsze z dotąd rejestrowanych.

Z analizy zróżnicowań społeczno-demograficznych wynika, że sytuacja finansowa w istotny sposób związana jest z wiekiem oraz wykształceniem. W gorszej sytuacji znajdują się starsi, gorzej wykształceni respondenci. Mniej więcej co czwarty ankietowany z wykształceniem zasadniczym zawodowym lub podstawowym oraz mający 55 lat lub więcej deklaruje, że żyje skromnie lub biednie.

Zauważyć można również, że nieco gorzej swoje położenie postrzegają badani mieszkający na wsi i w mniejszych miejscowościach, a nieco lepiej mieszkańcy miast powyżej 100 tys. mieszkańców. Oceny sytuacji finansowej korespondują również z poglądami politycznymi mierzonymi na skali lewica–centrum–prawica. Wyraźnie lepiej oceniają ją identyfikujący się z lewicą niż utożsamiający się z prawicą.

Reklama

Niemal co piąty ankietowany obawia się biedy (19%), w tym 15% uważa, że jakoś sobie poradzi, a 4% odczuwa bezradność. Pozostali (80%) nie mają takich obaw, przy czym blisko dwie piąte ankietowanych uważa, że ich sytuacja materialna może się pogorszyć (39%) i zbliżona grupa respondentów jest spokojna o swoją finansową przyszłość (41%). W ciągu ostatniego roku minimalnie zmniejszył się odsetek obawiających się biedy (o 2 punkty), a zwiększył niewyrażających takich obaw (również o 2 punkty).

CBOS zwraca uwagę, że od około pięciu lat postrzeganie warunków materialnych poprawia się dynamicznie – zmniejsza się odsetek ocen negatywnych i przeciętnych, a zwiększa pozytywnych. Zaznaczyć należy, że dobre oceny warunków materialnych korespondują z rekordowo niskim poziomem bezrobocia.

Mniej więcej co piąty ankietowany uważa, że w ciągu najbliższego roku warunki materialne jego gospodarstwa domowego się poprawią (22%), co 20. – że się pogorszą (5%), a zdecydowana większość (73%) sądzi, że się nie zmienią.

Uzyskane w tym roku rezultaty wpisują się w trwający od kilku lat wyraźny trend poprawy położenia materialnego znajdujący odzwierciedlenie zarówno we wskaźnikach makroekonomicznych, jak i w wynikach innych badań CBOS.

Badanie przeprowadzono w dniach 7–14 marca 2019 roku na liczącej 1046 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

2019-05-07 12:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

LOT: w ramach akcji "Lot do Domu" do kraju wróciło 54 tys. Polaków

[ TEMATY ]

LOT

Polacy

PKP

"Lot do Domu"

Wikipedia/JT Occhialini

W ramach akcji "Lot do Domu" do kraju powróciło 54 tysiące Polaków, których pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 rozdzieliła z bliskimi - poinformowały we wtorkowym komunikacie Polskie Linie Lotnicze LOT.

Przewoźnik podkreślił, że podczas tej największej w jego historii operacji, LOT wykonał 388 rejsów z sześciu kontynentów, zabierając pasażerów m.in. z: Peru, Meksyku, Argentyny, Japonii i Korei Południowej. W akcji "Lot do Domu" polski przewoźnik wykorzystał 44 maszyny.

"Operacja +Lot do Domu+ powstała z potrzeby pomocy rodakom, których strategiczna i podyktowana bezpieczeństwem publicznym decyzja o zamknięciu granic kraju pozostawiła daleko od domu. Skala tego wyjątkowego projektu była ogromna, praca wielowymiarowa, a do tego technicznie i dyplomatycznie bardzo skomplikowana" - powiedział cytowany w komunikacie szef KPRM Michał Dworczyk.

"Liczba zgłoszeń rosła lawinowo w każdym dniem sprawiając, że skala projektu przybrała niespotykany dotąd rozmiar. Zrealizowane na zlecenie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 388 operacji lotniczych do 71 destynacji z misją pomocy dla ponad 54 tys. obywateli Polski jest największym repatriacyjnym przedsięwzięciem w historii Polski, od czasu II wojny światowej" - dodał szef KPRM.

LOT poinformował, że z akcji "Lot do Domu" najwięcej osób przywieziono do Polski z Londynu. W ramach 133 operacji z portów Heathrow i London-City do kraju wróciło około 21 tysięcy pasażerów. Około 3 tys. 200 osób w ramach 22 rejsów przywiozły samoloty z Dublina, w ramach takiej samej liczby połączeń z Oslo powróciło około 2 tys. 700 Polaków. Na kolejnej pozycji jest Chicago z 12 lotami i liczbą 3 tys. 100 przewiezionych pasażerów. Około 2 tys. 200 pasażerów wybrało jeden z 10 lotów z Bangkoku, natomiast 2 tys,.rodaków wróciło z LOT-em w ramach 12 rejsów z Edynburga.

"Ze względu na presję czasu i zamknięte przestrzenie lotnicze, organizacja każdego rejsu była ogromnym wyzwaniem. Konieczne było zdobycie licznych dodatkowych pozwoleń, spełnienie rygorystycznych standardów bezpieczeństwa oraz zapewnienie pełnego zaplecza technicznego i logistycznego" – powiedział cytowany w komunikacie Rafał Milczarski, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT.

Jak informuje LOT, samoloty które sprowadzały do kraju Polaków, pokonały trasy o łącznej długości 2 mln 404 tys. 568 kilometrów i spędziły w powietrzu 2 tys. 884 godziny.

"Operacja +Lot do Domu+ umożliwiała powrót do Polski tysiącom Polaków rozsianych po całym świecie. To przykład jak polskie państwo może dobrze radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. To dzięki temu, że ma w swoim ręku narzędzia, aby tego typu operacje przeprowadzać. To właśnie dzięki wsparciu i zaangażowaniu spółek Skarbu Państwa, w tym Polskich Linii Lotniczych LOT, we współpracy z PKP Intercity oraz firmą autokarową Polonus możliwa była realizacja tak skomplikowanej operacji" - podsumował akcję cytowany w komunikacie wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Operacja "Lot do Domu" trwała od 15 marca do 5 kwietnia. 13 marca wieczorem rząd ogłosił decyzję o czasowym zamknięciu granic Rzeczypospolitej Polskiej i zawieszeniu połączeń lotniczych, a już w niedzielę 15 marca ruszyły pierwsze loty czarterowe LOT.

CZYTAJ DALEJ

Papież: rodziny są szansą dla społeczeństwa

2020-07-03 10:21

[ TEMATY ]

rodzina

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Przedstawiając intencję modlitewną na lipiec papież zwraca uwagę, że szalone tempo życia, które prowadzimy, utrudnia często życie rodzinne.

Jest to poważny problem dla wielu ludzi. Ponieważ ani jako jednostki, ani jako społeczeństwo nie możemy obejść się bez rodzin. Zwłaszcza w tym czasie kryzysu, który obecnie przeżywamy. Franciszek dodaje że, „rodziny nie są problemem, są przede wszystkim szansą”.

Rodzina powinna być chroniona.

Jest wiele niebezpieczeństw, którym musi stawić czoła: tempo życia, stres...

Czasami rodzice zapominają o zabawie ze swoimi dziećmi.

Kościół powinien zachęcać i pozostawać u boku rodzin, pomagając im odkrywać drogi, które pozwolą na przezwyciężanie tych wszystkich trudności.

Módlmy się, aby rodzinom w dzisiejszym świecie towarzyszyły: miłość, szacunek oraz rada. I aby w szczególny sposób były chronione przez państwa.

CZYTAJ DALEJ

Próchnica dokuczała naszym przodkom już 9 tys. lat temu

2020-07-04 07:51

[ TEMATY ]

choroba

Adobe.Stock

Na zębach ludzi, żyjących niemal 9 tys. lat temu na terenie dzisiejszej Polski, naukowcy wykryli ślady próchnicy. Najstarsze oznaki tej bakteryjnej choroby mogły być efektem spożywania owoców i miodu - przypuszczają badający to zjawisko naukowcy z UKSW w Warszawie.

Próchnica to dziś choroba bardzo rozpowszechniona. Z analiz opublikowanych w 2015 r. przez międzynarodowy zespół kierowany przez prof. Wagnera Marcenesa z Queen Mary University w Londynie wynika, że na nieleczoną próchnicę cierpi ponad 2,4 mld ludzi. Co roku pojawia się ponad 190 milionów nowych zachorowań.

Badacze odległej przeszłości człowieka zakładali, że próchnica stała się powszechna dopiero w czasach, kiedy człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia i korzystać z bardziej przetworzonych produktów zbożowych. Na terenie Polski pierwsi rolnicy pojawili się około 7 tys. lat temu. Dlatego najnowsze wyniki badań zębów ludzi, którzy żyli w obecnej północno-wschodniej Polsce jeszcze tysiące lat wcześniej, czyli niemal 9 tys. lat temu - są dla naukowców pewnym zaskoczeniem.

"Próchnicę wykryliśmy zarówno na zębach trzyletniego dziecka, jak i dwóch dorosłych osób" - opowiada PAP prof. Jacek Tomczyk z Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie. Szczątki pochodzą z dwóch miejsc: Pierkunowa-Giżycko na Mazurach i Woźnejwsi na skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego. W przypadku szczątków dziecka zachowały się nawet fragmenty jego żuchwy i szczęki.

Wszystkie wspomniane kości odkryto jeszcze w latach 60. XX w. Jak mówi prof. Tomczyk, wcześniej do ich badań zastosowano metody makroskopowe - wykonano podstawowe pomiary metryczne, określono też wiek i płeć osobników. Wówczas jednak nie stwierdzono u nich chorób zębów.

"Teraz jednak w ocenie chorób zębów stosowane są nie tylko metody makroskopowe. Do analiz wykorzystaliśmy kamerę fluorescencyjną i różne metody obrazowania rentgenowskiego. W ten sposób wykryliśmy próchnicę, która nie była dużym ubytkiem szkliwa" - dodaje naukowiec. Ślady próchnicy zachowały się na zębach trzonowych, bogatych w bruzdy i zagłębienia, o nieregularnej powierzchni. Trudno rzecz jasna spekulować, czy próchnica ta rozwinęłaby się dalej, gdyby pradziejowi właściciele zębów żyli dłużej.

Dzięki analizom izotopów węgla i azotu badacze ustalili, z czego składała się dieta zmarłych.

"W dużej mierze spożywali oni ryby, zapewne jesiotry. Ryby słodkowodne zawierają argininę, która ma działanie przeciwpróchnicze. Ta substancja jest nawet dziś dodawana do niektórych past do zębów. Wygląda więc na to, że dzięki diecie próchnica nie rozwinęła się u nich bardziej" - sugeruje antropolog, prof. Krzysztof Szostek z Instytutu Nauk Biologicznych UKSW w Warszawie, który zajmował się analizami izotopów.

Nasi przodkowie, żyjący w okresie mezolitu - epoce między paleolitem (starszą epoką kamienia) a neolitem (młodszą epoką kamienia, kiedy upowszechniło się rolnictwo) - często łowili ryby. Używali do tego harpunów, a nawet sieci plecionych z włókien roślinnych. Wówczas też po raz pierwszy korzystali z łodzi wiosłowych, tzw. dłubanek - wykonanych z jednego z pojedynczego pnia drzewa.

Dlaczego próchnica pojawiła się w zębach osób, które prowadziły zbieracko-łowiecki tryb życia? Naukowcy wskazują, że ludzie ci żywili się tym, co znaleźli. Bywały to jagody i inne owoce runa leśnego, a może i miód. To oznaczać może całkiem sporo węglowodanów, które sprzyjają próchnicy.

"Próchnica ma różne przyczyny. Nie jest ona związana wyłącznie z dietą. Zależy też od nawyków żywieniowych - częstości spożywania posiłków czy składu i pH śliny. Chociaż osoby spożywające więcej słodkich produktów mają większe ryzyko rozwinięcia próchnicy. Z badań przeprowadzonych na szczątkach z tego samego okresu z Europy południowej i zachodniej - Hiszpanii czy Portugali - wiemy, że tam próchnica była bardziej powszechna, niż na obszarze północnej Europy. Zapewne jednym z głównych czynników tej różnicy była właśnie dieta” - uważa prof. Szostek.

Artykuł na temat badań ukazał się w "Journal of Archaeological Science – Reports" (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2352409X19306017) (PAP)

autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ zan/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję