Reklama

Wiadomości

Oczekiwania wobec duszpasterstwa polonijnego

[ TEMATY ]

Polonia

www.facebook.com/KongresMlodziezyPolonijnej

W dniach 20-23 września 2018 r. miał miejsce w Warszawie V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy, w którym wzięło udział ponad 600 przedstawicieli Polonii. Wśród licznych wydarzeń związanych ze Zjazdem miałem okazję uczestniczyć w Światowym Forum Duszpasterstwa Polonijnego. Jego celem było pogłębienie zrozumienia roli duszpasterstwa polonijnego w kształtowaniu tożsamości narodowej, a także uświadomienie sobie aktualnych wyzwań z jakimi duszpasterstwo to spotyka się w relacji państwo – Kościół. Podczas Forum miałem możliwość podzielenia się kilkoma refleksjami.

Wymiar społeczny religijności

Pierwszym obszarem aktywności duszpasterstwa polonijnego, które posiada znaczenie społeczne jest ewangelizacja. Głoszenie Ewangelii to fundamentalny powód dla którego ponad dwa tysiące kapłanów i sióstr zakonnych opuściło ojczyznę i pracuje obecnie w ośrodkach polonijnych na wszystkich kontynentach. Znaczenie duchowego wsparcia, jakiego udziela Kościół Rodakom, docenił Prezydent Andrzej Duda, który w przemówienia wygłoszonym 20 sierpnia 2018 r. podczas spotkania z Polonią w Sydney stwierdził: – Chcę podziękować polskim księżom, ojcom, braciom i siostrom zakonnym za trwanie w polskiej wspólnocie i zapewnianie tego zarazem, że ta wspólnota trwa, że ta wspólnota ma się gdzie spotkać. A przede wszystkim, co niezwykle ważne, za umacnianie ducha, za umożliwienie trwania w wierze, umożliwienie praktykowania naszej wiary katolickiej, która stanowi fundament naszej kultury i naszej tożsamości.

Reklama

Duszpasterze w Australii i na całym świecie, zachęcając Polaków zamieszkałych za granicą do pogłębiania osobistej więzi z Chrystusem, wskazują na imperatyw miłości ojczyzny. Bowiem, jak piszą polscy biskupi w liście z 14 marca 2018r. do Polonii „przykazanie miłości pozostawione nam przez Jezusa obejmuje nie tylko osoby z naszego bezpośredniego otoczenia. Wykracza poza granice rodziny związanej ze sobą więzami krwi i obejmuje także tę rodzinę, którą nazywamy Ojczyzną”. Utożsamiając się z tymi słowami żywię silne przekonanie, że od skuteczności ewangelizacyjnej zależy jakość więzi Polaków z Ojczyzną. Dlatego mam nadzieję, że duszpasterstwo polonijne nigdy nie utraci z oczu swojego podstawowego duchowego powołania.

Obywatelski patriotyzm

Głoszeniu Ewangelii towarzyszyć winno propagowanie dojrzale pojmowanego patriotyzmu. Polscy biskupi zwracając się do Polonii, podkreślają, że dojrzały patriotyzm nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem i zamykaniem się na inne kultury i tradycje. Z drugiej jednak strony nie ma nic wspólnego z coraz bardziej dziś modnym internacjonalizmem, zamazującym różnice między poszczególnymi narodami.

Reklama

Taki „patriotyzm środka”, stanowiący praktyczną realizację Chrystusowego przykazania miłości, należałoby propagować szczególnie w środowiskach młodych Polaków, przebywających poza krajem. Powinien on być oparty na autentycznej wiedzy o polskości, o naszych narodowych atutach i osiągnięciach. Powinien odwoływać się nie tylko do jakże ważnej pamięci o bohaterach, ale również wskazywać na współczesne „uroki polskości”, na praktyczne powody, dla których warto przyznawać się do naszego narodu i warto planować razem z nim przyszłość. Propagowania zorientowanego na przyszłość patriotyzmu oczekuje od polskich duszpasterzy duża część naszego społeczeństwa. Widzę tu również istotną rolę polskiego państwa, które powinno usilnie pracować nad tym, by młodzi Polacy mieli obecnie i w przyszłości jak najwięcej powodów i okazji do osobistych i instytucjonalnych kontaktów z własną ojczyzną.

Ratunek dla rodziny

Kluczowe znaczenie w promowaniu patriotyzmu odgrywa rodzina. Biskupi zachęcają polskich emigrantów: Niech dążenie do osiągnięcia lepszego bytu materialnego nie zasłania Wam o wiele ważniejszych potrzeb małżonków i dzieci, jakimi są bliskość fizyczna i duchowa, wspólnie spędzony czas, wspólne dzielenie trudów i radości życia, wzajemne okazywanie zainteresowania i pomocy. Zachowujcie trzeźwość i unikajcie za wszelką cenę ryzyka rozerwania małżeńskich i rodzinnych więzi.

Rolą duszpasterzy jest wspieranie rodzin w ich niełatwych zadaniach. Szczególnie trudnym wyzwaniem jest podtrzymywanie trwałości małżeństwa. Jest to strategiczne zadanie wobec narastającej fali rozwodów i rozmywania się koncepcji rodziny jako związku opartego na małżeństwie mężczyzny i kobiety. Polskie państwo, prowadząc w kraju wielostronną politykę prorodzinną szuka sposobów, by sprostać temu wyzwaniu. Działania katolickich podmiotów duszpasterskich na emigracji stanowią nieocenione wsparcie w ratowaniu podstawowej komórki, tworzącej tkankę polskiego narodu. Od osób odpowiedzialnych za duszpasterstwo polonijne zależy zatem włączania szerokiego grona duchownych i świeckich specjalistów oraz ekspertów w zakresie rodzinnego doradztwa, terapii czy przeciwdziałania patologiom. Bardzo ważna jest – szczególnie w krajach umożliwiających „łatwą” aborcję – rzetelna i pozytywna edukacja związana z ochroną życia.

Wspieranie pojednania narodowego

Kolejnym polem na którym potrzeba współpracy polskiego państwa z duszpasterstwem polonijnym jest inspirowanie i wzmacnianie procesu narodowego pojednania. Wielokrotnie przy różnych okazjach wspominam o konieczności łagodzenia polskich sporów i podziałów politycznych zarówno w kraju jak i poza jego granicami. W maju tego roku podczas uroczystości polonijnych w Brukseli, poruszyły mnie słowa homilii ks. prof. Waldemara Chrostowskiego:

– Czy jest coś, co rzuca cień na polskie życie społeczne i polityczne, nierzadko nawet na życie towarzyskie i rodzinne? Tak, niestety tak! To podziały istniejące w Ojczyźnie i na emigracji, czasami tak głębokie jak mroczne i groźne bywają przepaści. O ile różnice opinii, poglądów, stanowisk i zapatrywań są uzasadnione, a nawet potrzebne, bo mogą być ożywcze i stymulujące, o tyle takie społeczne podziały, które wyrastają z szerzenia wrogości i nakręcania złych emocji, są wielce niszczycielskie i gorszące.

Zdecydowanie podzielam tą opinię i boleję nad faktem, że nadal tak trudno nam postrzegać różnorodność jako bogactwo. Komuś myślącemu czy odczuwającemu inaczej, zbyt pochopnie przypisujemy złą wolę, postrzegamy go jako zagrożenie, czujemy się w obowiązku uratować świat przed jego „zgubnym” wpływem. Nie na tym polega dojrzały patriotyzm. Podobnego zdania są biskupi, którzy w cytowanym liście stwierdzają: Dowodem patriotyzmu jest gotowość do pojednania i współpracy w środowiskach polonijnych, pomimo różnic ideowych, politycznych, historycznych czy osobowościowych. Działanie na rzecz zgody kładziemy na sercu zwłaszcza tych, którzy przewodzą i angażują się w polonijnych instytucjach i stowarzyszeniach.

Sądzę, że duszpasterstwo polonijne powinno stanowić „strefę buforową” dla różnorakich sporów, konfliktów czy emocjonalnych zacietrzewień na tle politycznym. Oczekiwałbym od katolickich liderów wysokich kompetencji w zakresie mediacji, integrowania środowiska i godzenia ze sobą różnorodności poprzez koncentrację na wspólnych celach.

Świadectwo polskości

Brak konfliktu we własnym środowisku stanowi dla Polaków zamieszkałych na obczyźnie podstawę do ułożenia harmonijnego współżycia ze społecznością do której zostali przyjęci jako imigranci. Warto wspomnieć słowa Jan Ursyna Niemcewicza, które 200 lat temu kierował do polonii amerykańskiej: Bądźcie pracowici i zachowujcie się tak, by zaskarbić sobie szacunek i miłość obywateli i zapewnić sobie niezależny byt. Żadna społeczność nie może żyć bez organizacji. Wybierzcie z pomiędzy siebie takich, którzy zasługują i mają zdolności, by być opiekunami waszej osady. Braterska zgoda i jedność celu są jak najpotrzebniejsze w początkach, które będą ciężkie (…) Pamiętajcie, że jesteśmy wszyscy wśród obcych, którzy z czynów naszych będą sądzili cały naród Polski. Jak świętym jest nasz obowiązek zachowania honoru Polski, naszego dobrego imienia od najmniejszej skazy!

W podobnym duchu wypowiedział się w Sydney prezydent Andrzej Duda: wszystkim chcę podziękować za to, że Australijczycy dobrze mówią o Polsce i Polakach, bo to jest świadectwo tego, kim i jacy Państwo tutaj jesteście, że jesteście lojalnymi obywatelami Australii, że jesteście życzliwymi ludźmi, dobrymi sąsiadami, uczciwymi, rzetelnymi pracownikami, przedsiębiorcami, jesteście po prostu szanowani. A jeżeli wy jesteście szanowani jako Polacy , to za waszą sprawą szanowana jest również Polska. I za to ogromnie wam dziękuję, że takie świadectwo wystawiacie także naszemu państwu.

Bez wątpienia duszpasterze odgrywają doniosłą rolę w zachęcaniu osób i środowisk polonijnych do pozytywnej aktywności w obszarach gospodarki, kultury czy społeczeństwa obywatelskiego w krajach w których przyszło im żyć. Wszak dając dobre świadectwo polskości, dają świadectwo jej chrześcijańskim korzeniom. Obok aktywności duszpasterskiej we wcześniej wspomnianych obszarach to jest głoszenia duchowości zorientowanej społecznie, wychowania patriotycznego, troski o rodzinę i wspierania pojednania narodowego, pozytywne świadectwo polskości uważam za jedną ze strategicznych kwestii, których podjęcie jest niezmiernie istotne.

2018-09-27 12:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Lechowicz: w posłudze wśród Polonii ważna jest umiejętność współpracy ze świeckimi

2020-07-01 10:26

[ TEMATY ]

Polonia

episkopat.news

Bp Wiesław Lechowicz

W posłudze wśród Polonii ważna jest otwartość i umiejętność współpracy ze świeckimi - powiedział delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej bp Wiesław Lechowicz w czasie kursu propedeutycznego dla duszpasterzy polonijnych. Z powodu epidemii spotkanie odbyło się online.

"W kursie dla duszpasterzy polonijnych, który odbył się we wtorek, wziął udział m.in. ks. prof. Leszek Adamowicz z KUL, który mówił o aspektach prawnych duszpasterstwa polskojęzycznego, a także Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego ks. Krzysztof Olejnik, który powiedział o specyfice tego duszpasterstwa. Z kolei na temat roli świeckich w duszpasterstwie polonijnym opowiedział Tomasz Kania, jeden z założycieli Katolickiego Radia Londyn" - podano w informacji przekazanej PAP.

W czasie spotkania rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik, powiedział m.in. o portalu informacyjno-społecznościowym www.polskifr.fr. Jego wydawcą jest Polska Misja Katolicka we Francji. "To przykład platformy integracji i współpracy rozmaitych środowisk, a także tego, jak w praktyce przechodzić od spotkań wirtualnych do współpracy w świecie realnym" – ocenił rzecznik KEP.

Mówiąc o posłudze wśród emigracji bp Lechowicz zwrócił uwagę, że duchowni posługujący za granicą dzielą los zwykłego emigranta. "Chcemy zachować pewną polską tożsamość, polskie tradycje, ducha patriotycznego, a jednocześnie jesteśmy w środowisku obcym, często obcym kulturowo, i kwestia integracji środowiska, w którym żyją Polacy, jak i integracja z Kościołem lokalnym jest sprawą trudną" – powiedział bp Wiesław Lechowicz.

Zwrócił uwagę, że wiele osób spośród Polonii drugiej lub trzeciej generacji, mówią lepiej w języku lokalnym niż polskim. Mimo to, wciąż identyfikują się ze swoimi korzeniami i chcą aktywnie uczestniczyć w życiu wspólnot polonijnych. "Jest to dodatkowym wyzwaniem i jednocześnie specyfiką duszpasterstwa Polonii" - zaznaczył.

Bp Lechowicz podkreślił, że księża wyjeżdżający z Polski do pracy z Polonią, muszą mieć świadomość, że ich przełożonym jest miejscowy biskup. "Trzeba uszanować i zaakceptować miejscową tradycję, a równocześnie dbać o to, aby tradycja związana z polską religijnością również była podtrzymywana i przekazywana" – powiedział.

Dodał, że nawiązywanie i utrzymywanie relacji międzyludzkich w duszpasterstwie na emigracji jest trudniejsze, niż w Polsce ze względu na dzielące wiernych od duszpasterza odległości. Stwierdził, że "potrzeba podjęcia większego wysiłku, aby dbać o te relacje".

Mówiąc o wyzwaniach związanych z pandemią zwrócił uwagę, na większe wykorzystanie środków nowoczesnego przekazu wskazując, że pewnym niebezpieczeństwem jest zbyt mocne przyzwyczajenie się do takiej formy komunikacji. Żadne spotkanie wirtualne nie zastąpi bowiem rzeczywistego udziału w liturgii - zaznaczył.

Wspomniał również o potrzebnie ściślejszej współpracy duchownych ze świeckimi. "Podstawą funkcjonowania polonijnych parafii są rady parafialne i działające przy nich grupy. W szkołach działających przy polskich parafiach, przekazywane są podstawowe wiadomości o Polsce i prowadzona jest katecheza. Działa też wiele wspólnot charytatywnych m.in. grupa +pomost+ we Francji czy grupy charytatywne w Niemczech – pomagające Polakom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej".

Kurs propedeutyczny dla księży wyjeżdżających do pracy duszpasterskiej za granicę odbył się po raz piąty.

Pierwsze miało miejsce w 2016 roku. W tegorocznym kursie wzięło udział 13 księży, wśród nich było 9 księży diecezjalnych oraz 4 księży zakonnych (chrystusowcy i marianie). Podejmą oni pracę w duszpasterstwie polskojęzycznym w Anglii, Irlandii, Francji i Niemczech. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Znamy nową przełożoną duchaczek

2020-07-03 08:49

[ TEMATY ]

Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego

Duchaczki

Siostry Kanoniczki

S. Kazimiera Gołębiowska została nową Przełożoną generalną Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia. Wyboru dokonano dnia 2 lipca 2020 r. podczas obradującej w Krakowie XVII Kapituły Generalnej.

Nowa Przełożona generalna Matka Kazimiera Gołębiowska urodziła się 24 grudnia 1961 roku w Chmielniku, diecezja kielecka. Do Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego wstąpiła w 1976 roku. Pierwsze śluby złożyła w Krakowie 15 sierpnia 1982 roku, wieczyste 16 sierpnia 1987 roku. Ukończyła studia teologiczna w oddziale koszalińskim Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

W Zgromadzeniu pełniła obowiązki: katechetki, referentki do koordynowania grup apostolskich, w latach 2008-2020 radnej generalnej i przełożonej wielu domów: w Słupsku, Leżajsku, Busku Zdroju, Krakowie (ul. Lotnicza). Ostatnio była przełożoną wspólnoty w Busku Zdroju.

Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego założył w XII w. bł. Gwidon z Montpellier. Siostry pełnią posługę miłości miłosiernej wobec chorych i ubogich, opuszczonych i potrzebujących opieki i pomocy dzieci, chronią życie nienarodzonych i niosą pomoc samotnej matce. Pracują w Polsce, na Ukrainie, w Rzymie i na misjach w Burundi w Afryce. W tym roku siostry duchaczki obchodzą jubileusz 800-lecia posługi Zakonu Ducha Świętego w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

130 lat temu na Wawelu uroczyście pochowano Adama Mickiewicza

2020-07-04 07:36

[ TEMATY ]

historia

Adam Mickiewicz

Walenty Wańkowicz, „Portret Adama Mickiewicza na Judahu skale”, 1827-28

4 lipca 1890 r. w Krakowie odbył się drugi pogrzeb Adama Mickiewicza - nazywany „narodowym”. Było to „uroczyste zwłok przeniesienie i podniesienie podobne temu, jakie obchodzi Kościół Boży, kiedy relikwie świętych z jednego miejsca na drugie przenosi” - ocenił świadek wydarzeń Karol Suchodolski.

<
p>Adam Mickiewicz zmarł w Stambule 26 listopada 1855 r. Pochowano go 21 stycznia 1856 r. na tzw. polskim cmentarzu w Montmorency we Francji.

W XIX w. Kraków, miasto koronacyjne i królewska nekropolia, stał się ogólnopolskim centrum życia narodowego i kulturalnego, co w 1869 r. tak opisał Michał Bałucki: „opatrzność i poeci skazali Kraków na miasto grobów, na urnę pamiątek i popiołów”. A Stanisław Estreicher nazywał Kraków „matecznikiem Polski, do którego przybywają na starość wielkie lwy, orły i niedźwiedzie (choć czasem i lamparty), by tu złożyć swe kości” (1932).

Aby krzewić idee patriotyczne, Kraków zaczął organizować narodowo-religijne spektakle. „Ustalił się pewnego rodzaju archeologiczny patriotyzm, polegający na uroczystym obchodzeniu rocznic narodowych i celebrowaniu pogrzebów zasłużonych Polaków” - napisała Bernadetta Wilk („Sławne pogrzeby w XIX-wiecznym Krakowie”, 2006).

Zamiar sprowadzenia prochów Mickiewicza do kraju dojrzewał przez dziesiątki lat. W 1869 r. po pogrzebie Kazimierza Wielkiego, autor, ukryty pod pseudonimem „Litwin”, wydrukował w krakowskiej gazecie „Kraj” artykuł pt. „Zanieśmy Mickiewicza na Wawel”. Odpowiedni wniosek złożył wtedy na posiedzeniu Rady Miasta prezydent dr Józef Dietl, jednak sprawę odłożono na później. Nie zapomniano jednak o Mickiewiczu w Krakowie - w rocznicę śmierci poety organizowano uroczyste wieczorki ku jego czci. Dochody z nich przeznaczano na budowę pomnika; założono też oprocentowane książeczki oszczędnościowe gromadzące środki na sarkofag oraz sprowadzenie zwłok poety do kraju.

Wniosek o pogrzebanie prochów Mickiewicza ponowił w 1883 r. dr Mieczysław Bochenek, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tym razem zawiązał się komitet organizacyjny, zgromadzono ok. 7 tys. zł. reńskich i uzyskano zgodę Kościoła na złożenie szczątków Mickiewicza w krypcie wawelskiej katedry. Urzędowe pozwolenie na sprowadzenie zwłok nadeszło z Wiednia dopiero 20 czerwca 1890 r. Już trzy dni później ruszyła z Krakowa do Paryża delegacja, 27 i 28 czerwca odbyła się w Montmorency ekshumacja, której świadkiem był m.in. Adam Asnyk.

„Cynkowa trumna wieszcza, po odgarnięciu z niej warstwy ziemi i prochu (…) okazała się pękniętą u góry przez całą długość, a przegryzioną rdzą i podziurawioną w podstawie” – czytamy w relacji naocznego świadka. Podczas przekładania zwłok do nowej ołowianej trumny stwierdzono, że zabalsamowane ciało spoczywało na przegniłym posłaniu z morskich traw. „Niestety zabalsamowanie to okazało się bezskutecznem i nic nie pozostało z wielbionych przez nas rysów”.

W starej trumnie znaleziono jeszcze metalowego Chrystusa, który prawdopodobnie był częścią rozsypanego w proch krzyżyka, monetę i biały, porcelanowy guziczek od koszuli. Te pamiątki zabrał Władysław Mickiewicz. Cynkową trumnę Mickiewicza grabarze paryscy pocięli na kawałeczki i „w kilka dni po ekshumacji za pół franka można było nabyć taką pamiątkę” – napisał Stanisław Rosiek („Mickiewicz po śmierci. Studia i szkice nekrograficzne”, 2013).

Podczas uroczystości w Zurychu – na trasie przewozu zwłok - „wygłoszono nad zwłokami dziewięć mów, w tej liczbie jednę po francusku, jednę po niemiecku, jednę po włosku, jednę po rosyjsku, a nawet jednę po bułgarsku” – odnotowała „Książka pamiątkowa z 22 ilustracyami”. W Wiedniu natomiast obyło się bez uroczystości. „Pod nieobecność rodziny i członków delegacyi, bez świadków” przełożono trumnę wieszcza z pociągu francuskiego do austriackiego. Zarząd kolejowy (Nordbahn) sprzeciwił się składaniu wieńców u trumny „pod pozorem, że zbyteczne przepełnienie wagonu mogłoby spowodować w drodze pożar”.

W Wadowicach powstał Ludowy Komitet przy Towarzystwie Ochrony Ziemi, który 19 maja 1890 r. wydał ogólnopolską odezwę, zachęcając do nadsyłania wieńców i materiałów na wieńce - na swój adres, zwłaszcza z miejscowości, nie mogących przysłać delegacji na pogrzeb wieszcza. „Miał bowiem naród wielu i wielkich królów i książąt, miał wiele i najszlachetniejszych królowych, miał wielkich biskupów i kapłanów, nieustraszonych wodzów i bohaterów, miał Kazimierzów Wielkich, królewny Jadwigi, Sobieskich, Kościuszków, Kilińskich i Bartoszów, ale przez całe wieki, przez długi tysiąc lat miał tylko jednego Adama Mickiewicza” - uzasadniono.

Do Wadowic zaczęły spływać przesyłki pocztowe z kłosami, liśćmi i szarfami, z wierszami i dedykacjami, a także wieńce ze wszystkich ziem polskich – z Litwy i Królestwa Polskiego, z Wielkopolski, Prus i Górnego Śląska, z Galicji i Śląska Austriackiego. Franciszek Zalański, sekretarz Komitetu, sporządził spis ponad 4 tys. przesyłek.

30 czerwca 1890 r. w wadowickiej szkole ludowej ruszyła produkcja - setki mieszkańców miasta i okolicznych wsi splatały wieńce, mocowały szarfy, tworzyły napisy. 2 lipca wieczorem, tłumy obejrzały na wadowickim rynku prezentację 44 wieńców: każdy zaopatrzony w jedną wielką literę. 43 litery tworzyły napis: „Adamowi Mickiewiczowi lud wszystkich ziem Polski”. „Głoski napisu wite były z mieszanego-materyału całej Polski, tylko pierwsza +A+ z samych kłosów i borów litewskich oraz z gałązek modrzewia, sadzonego przez króla Sobieskiego, pierwsze +I+ uwite było z traw od Gopła i Kruszwicy, głoska +U+ (utrapienie) z samych kłosów z Królestwa Polskiego, pierwsze +S+ z kłosów pruskiego i austryackiego Szląska, a drugie +S+ z bardzo pięknych traw Białowiejskiej Puszczy, wreszcie jedno +W+ z kłosów i zieleni z Wielkopolski” – napisał Zalański.

44 element stanowił „srebrzysty sierp oświecony gwiazdą postępu” czyli godło wadowickiego Towarzystwa Ochrony Ziemi przymocowane do wieńca splecionego z kłosów całej Polski, i zaopatrzonego w trójkolorową szarfę „o barwach polskich, małoruskich i krajowych, z napisem (…) +Tyś Jozue narodu, prowadź nas do szczęśliwszej przyszłości!+” - opisał sekretarz.

By wysłać wieńce do Krakowa, na stację kolejową w Wadowicach wyruszył kilkutysięczny pochód „wśród okrzyków i nietłumionej radości, że tak wspaniałe dzieło doszło szczęśliwie do skutku” - podsumował Zalański.

3 lipca wieczorem do Krakowa dotarła trumna ze szczątkami Mickiewicza. Złożono ją na przechowanie w składzie zbożowym przy ul. Warszawskiej 21. W piątek, 4 lipca 1890 r., była piękna pogoda. Kraków miał wygląd odświętny, wzdłuż trasy pochodu zawieszono na słupach biało-czerwone chorągiewki i flagi. Słupy zostały połączone girlandami z zieleni. Ustawiono też ozdobne pylony, na których podczas pochodu płonęło purpurowe światło. „W ulicy Sławkowskiej olbrzymie chorągwie zwieszały się gęsto ze wszystkich domów, tak, że sięgały poniżej trumny, jakby ścieląc się pod nią” - opisywano. W Rynku Głównym, naprzeciw wylotu ul. Siennej wzniesiono obelisk, ozdobiony lirą i medalionem z podobizną Wieszcza.

Trumnę ustawiono na karawanie, zaprzęgniętym w sześć karych koni - miał kształt ściętej piramidy, obity był purpurową materią, ozdobiony obrazami Matki Boskiej Ostrobramskiej i Częstochowskiej. „Na szczycie dla trumny urządzono posłanie z kwiatów polnych, rodzimych, które tak pięknie opiewał wieszcz nasz w poezyach swoich: kąkol, bławaty i rumianek przeplatane śnieżystemi pękami lilii” - odnotowali kronikarze wydarzeń. Nad trumną zawieszono baldachim z purpurowego pluszu, ozdobionego ręcznie malowanymi kwiatami oraz napisem: „O grób dla kości naszych w ziemi naszej prosimy Cię Panie”.

Po przemówieniach Władysława Mickiewicza i hr. Jana Tarnowskiego, w takt dzwonów bijących w kościele św. Floriana – rozpoczął się przemarsz pogrzebowego orszaku. Trasa wiodła z ul. Szlak przez ul. Warszawską, Basztową i Sławkowską do Rynku Głównego. Na czele kroczyła orkiestra lwowskiej „Harmonii”, za nią - zastępy ochotniczych strażaków z Galicji „w błyszczących kaskach i w różnobarwnych mundurach”.

Następnie szła deputacja z 44 wieńcami uwitymi w Wadowicach – a za nimi kilkaset delegacji z trzech zaborów i spoza granic. Na pogrzeb przyjechali mieszkańcy Królestwa Polskiego, Litwy, Ukrainy, Wołynia, Podola, Poznańskiego, Śląska, Warmii oraz Polacy z emigracji. Delegatów przysłali także Ukraińcy, Czesi, Serbowie i Bułgarzy.

„W ogromnym orszaku mieniły się tysiączne wspaniałe barwy: świt włościańskich, krakowskich, ruskich, góralskich, huculskich. Obok świt włościańskich i sukman zmieszane razem z nimi i wśród nich stroje narodowe szlachty, charakterystyczne kapoty mieszczan. Ponad tym strzelają czaple kity, mienią się brylantowe ich zapinki, błyszczą kaski strażaków. Na czele duchowieństwa w imponującej liczbie przeszło 500 kapłanów, profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego i Lwowskiego w togach i z insygniami, posłowie sejmowi. Słowem, kiedy się powiodło okiem po tych tysiącach widziało się jasno i dobitnie, że cały naród, wszystkie jego stany, stawiły się na uroczystą chwilę” - napisał świadek tamtych chwil. Pochód zamykały delegacje Uniwersytetu Lwowskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego. Za nimi, tuż przed karawanem - szedł jedynie arcybiskup.

Przemarsz trwał blisko godzinę. Gdy czoło pochodu było u Kościoła Mariackiego, trumna dopiero ruszyła z miejsca. Za karawanem kroczyła rodzina poety, Wydział Krajowy oraz posłowie do rady państwa i sejmu. Orszak zamykały straże pożarne.

Rodzina Juliusza Kaden-Bandrowskiego mieszkała wtedy przy Rynku. „Ludzi na Rynek wysypało się bez końca — a jeszcze ilu do nas na obiad zaproszonych? Ludzi, ludzi, ludzi. Chodzą, stoją, wiszą na latarniach, siedzą na wszystkich słupach. (…) Jadą banderie krakusów, chłopi z kosami, różne cechy, różni zakonnicy. Idą szlachcice w kontuszach” – czytamy „W cieniu zapomnianej olszyny” (1928).

Także w salonie Kaden-Bandrowskich stały kosze i beczka z kwiatami. Matka chwyciła synka oburącz za ramiona i odwróciła ku oknu, aby zapamiętał podniosłą chwilę. „Pochód sunął w najlepsze, u brzegu naszego domu, pośród tłumu zobaczyłem górę drżących kwiatów. Rzucali je wszyscy ze wszystkich stron, ojciec ze swego okna wysypywał koszyki jeden za drugim. Nie wiem, czy tę górę kwiatów wlokło sześć koni, czy też ją ludzie dźwigali? Pamiętam, z całego widoku, że szpaler strażaków raz za razem przerywał się i pękał. Wtedy tłum opływał zewsząd ten kwiecisty pagórek”.

Matka pisarza, spłakana ze wzruszenia, zanurzyła ręce w beczułce z kwiatami. „I rzuciła gałązki w powietrze. Nie w dół na chodnik, ale przed siebie w powietrze, jakby na ślepo — nikomu. Przechylona daleko za okno, zawołała wreszcie: +Mickiewicz! Mickiewicz! Mickiewicz!+. Ani jednego słowa więcej. Odebrało jej głos. Same łzy” – zakończył Kaden.

Przed kościołem Mariackim prochy wieszcza powitał pieśniami Moniuszki ponad 200-osobowy chór z połączonych towarzystw śpiewaczych, a na czele konduktu arcybiskupa Issakowicza zastąpił arcybiskup lwowski Seweryn Tytus Morawski. Na ul. Bernardyńskiej trumnę przeniesiono na mary, które poniosła do katedry wawelskiej młodzież akademicka. Ledwo zdjęto trumnę, „publiczność rozebrała na pamiątkę obicie karawanu i wszystkie kwiaty”.

W południe trumna dotarła pod katedrę. W tej chwili z zachmurzonego na moment nieba ozwały się grzmoty – a jednocześnie zaczął bić Zygmunt. Pierwszy przemawiał poeta Adam Asnyk. Opowiedział jak „po utracie naszej niepodległości, gdy zabrakło nam dawnych królów i hetmanów (…) opatrzność zesłała nowego wodza. Wódz ten podniósł padający sztandar pokonanego narodu (…) i rozwinął w błękitach na takich wyżynach, na jakich go już dosięgnąć nie mogły żadne nieprzyjazne moce”.

Wrażenie spotęgowała sama natura. Gdy Asnyk mówił o cierpieniach przeszłości – niebo „zawrzało gromem, jednym i drugim, jak gdyby głosem tym chciało potwierdzić prawdę słów mówcy (…) Gdy mówca z kolei przyszedł na nadzieje nasze i zapowiadał ich spełnienie, niebo przed chwilą grożące burzą i deszczem, rozjaśniło się zupełnie i piękna pogoda powróciła” - odnotowali świadkowie.

Ostatnie słowo należało do prof. dr. Stanisława hr. Tarnowskiego. „Jak zaś w modlitwie przy konających Kościół wzywa Świętych różnych, żeby duszę chrześcijańską u wrót Raju powitali, tak nam godzi się powiedzieć: +Niech Cię tu przyjmie i powita duch Łokietka, jedności Państwa odnowiciela, Ciebie, coś jedność ducha utwierdził; — duch Kaźmierza, co urządzał i oświecał, Ciebie, coś jaśniał niewidzianą przedtem u nas światłością, i smugę jej po sobie zostawił. Niech Cię — Litwina — przyjmie pierwszy nasz Litwin Jagiełło, i jego Jadwiga: Ciebie, coś jest znakiem, dowodem, stwierdzeniem i utwierdzeniem świętego Litwy z Koroną małżeństwa” – powiedział.

Gdy trumnę wniesiono do katedry, przed ołtarzem klęczał już kardynał Albin Dunajewski. Pośrodku nawy głównej wybudowano 3-metrowy podest, na który wiodły od bramy kościoła szerokie schody o kilkunastu stopniach - całość obita była ciemno-wiśniowym pluszem. Właściwy katafalk, wzniesiony na postumencie, miał ok. 2 m wysokości. Wykonali go architekt Teodor Talowski i artysta malarz Piotr Stachiewicz. Także był obity bordowym pluszem, okolony wieńcem kwiatów i makatą ze złotymi ornamentami.

Na frontowej części katafalku jaśniał złocisty wieniec. A ponad nim górowały dwa olbrzymie sztandary, pomiędzy którymi wisiał dwustronny obraz. Od strony bramy oglądało się Matkę Boską Ostrobramską, a od strony kaplicy św. Stanisława, Matkę Boską Częstochowską.

„Katafalk ten zbudowany w imponujących oryginalnością i wielkością rozmiarach, miał kształty monumentalne, przeważnie spiż imitujące; robił wrażenie, jakby był stałą od wieków ozdobą katedry; była to tymczasem budowa wykonana w ciągu jednego tygodnia” - relacjonował „Czas”.

Około godz. 15 trumnę złożono w krypcie. „Stanęli wszyscy oddać hołd temu co ukochał naród cały, cierpiał za miliony i wieszczył im świetlaną przyszłość” – napisał Kazimierz Bartoszewicz w broszurze „Mickiewicz na Wawelu. Album pamiątkowe złożenia zwłok wieszcza w krypcie katedralnej” (1890).

Nie był to zwykły pogrzeb, ale „uroczyste zwłok przeniesienie i podniesienie podobne temu, jakie obchodzi Kościół Boży, kiedy relikwie świętych z jednego miejsca na drugie przenosi” – ocenił Karol Suchodolski w „Pamiątce podniesienia relikwii Adama Mickiewicza z dodatkiem najpiękniejszych wyjątków z jego Ksiąg narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego” (1890).

Pamiątki z krakowskiego pogrzebu Adama Mickiewicza znajdują się obecnie w magazynie Muzeum Narodowego w Krakowie „w dobrym stanie zachowania, pod stałą opieką konserwatorską i udostępniane są zainteresowanym podczas kwerend” - poinformowała PAP kustosz Monika Paś. „Aktualnie w stałej ekspozycji, w Galerii Rzemiosła Artystycznego w Gmachu Głównym w gablocie z pamiątkami po Adamie Mickiewiczu, znajduje się jeden wieniec srebrny z napisem dedykacyjnym: +Szkoły żeńskie krakowskie 4/VII 1890 Adamowi Mickiewiczowi+” - dodała.

Iwona L. Konieczna (PAP)

ilk/ pat/ aszw/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję