Reklama

Polska

Urszula Ledóchowska – niedoceniona matka polskiej niepodległości

Matka Urszula Ledóchowska w pamięci potomnych zapisała się jako założycielka nowej rodziny zakonnej, edukującej kolejne pokolenia młodzieży, mało natomiast wiadomo o jej wielkiej akcji promującej Polskę, gdy ważyły się losy odrodzenia państwa polskiego. Artykuł ten publikujemy w ramach cyklu, ukazującego wkład Kościoła w budowanie polskiej niepodległości.

[ TEMATY ]

św. Urszula Ledóchowska

Archiwum Sióstr Urszulanek SJK

Specjalistka od historii szarych urszulanek s. Małgorzata Krupecka USJK, autorka biografii Założycielki, w książce „Ledóchowska. Polka i Europejka” zwraca uwagę na fakt, że do wielkiej akcji promującej Polskę, zwłaszcza w latach 1915–1918, gdy ważyły się losy kraju jako niepodległego państwa, przyszła Święta była doskonale przygotowana niejako „z urodzenia” – w jej żyłach płynęła krew kilku europejskich narodów. Po matce, Józefinie Salis-Zizers, odziedziczyła szwajcarsko-południowoniemiecko-nadbałtycką krew, wśród jej przodków byli lombardzcy, wirtemberscy i inflanccy szlachcice. Pradziadek Julii – baron von Bühler – był rosyjskim ministrem. Z kolei polscy przodkowie ojca, Antoniego Ledóchowskiego, brali udział w wyprawie wiedeńskiej, obradach Sejmu Czteroletniego i Powstaniu Listopadowym. Urodzenie i koligacje otwierały przed nią drzwi do europejskich elit, a fenomenalne zdolności językowe pozwalały jej wypowiadać się w językach skandynawskich.

Urodzona w Austrii w 1865 roku hrabianka, która do końca życia mówiła z lekkim cudzoziemskim akcentem i dopiero w wieku 18 lat zamieszkała na ziemiach polskich, miała więc w czym wybierać, gdy chodzi o identyfikację, a jednak bezapelacyjnie wybrała polskość. Miała świadomość, że jeśli chodzi o patriotyzm, jest „zbyt gorąca”. Podkreślała, że choć nie ma znaczenia, w „jakim pułku człowiek służy Bogu”, bo kocha On wszystkie narody, ale „to się nie na wiele zda, nie stanę się przez to chłodniejsza”. Nie był to jednak patriotyzm bezkrytyczny, Julia Ledóchowska jasno zdawała sobie sprawę z przywar i słabości rodaków. „Polak z natury jest bohaterem, ale bohaterem lubującym się w rozgłosie, sławie. (...) A tu trzeba cichej pracy” – mówiła w jednym z wystąpień publicznych.

Okazją do bezpośredniego włączenia się w akcję na rzecz Polski był wybuch I wojny światowej. Po 21-letnim pobycie w krakowskim klasztorze urszulanek, do których wstąpiła w wieku 21 lat, Urszula Ledóchowska znalazła się w Petersburgu, gdzie miała kierować misyjną placówką urszulańską oraz internatem dla dziewcząt przy tamtejszej parafii św. Katarzyny i współpracować przy organizowaniu życia licznej grupy katolików, w większości Polaków. Wybuch wojny uczynił z niej „personę non grata” (była obywatelską austriacką, czyli państwa, które było w konflikcie zbrojnym z Rosją). Miała już wcześniej kupiony dom nad Zatoką Fińską i to był pierwszy krok Ledóchowskiej w kierunku Skandynawii. W Szwecji znalazła się, gdyż wydalona w fińskich terenów przez władze carskie, chciała być jak najbliżej swej zakonnej wspólnoty. Tu właśnie rok później zaczęła swą imponującą rozmachem działalność odczytową na rzecz niepodległości Ojczyzny.

Reklama

W Skandynawii, jako reprezentantka veveyskiego Głównego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, zrealizowała trzy cykle odczytów – w sumie około osiemdziesięciu publicznych wystąpień przed licznym audytorium – promujących Polskę. Wędrując po krajach Północy, organizowała kolejne dzieła edukacyjne i charytatywne, m.in. otworzyła pod Sztokholmem szkołę języków obcych dla dziewcząt, przeniesioną później do Danii, czy pismo dla szwedzkich katolików „Solglimtar”, świetlicę dla zaniedbanych wychowawczo duńskich dzieci, dom dla polskich sierot i in.

Ogromnym atutem w tej działalności były genialne uzdolnienia lingwistyczne – matka Urszula potrafiła nauczyć się obcego języka w kilka miesięcy. Nauczyła się rosyjskiego, fińskiego, szwedzkiego, duńskiego i norweskiego. Z inteligencją i warstwami wyższymi porozumiewała się po francusku, ale podziw wzbudzał fakt, że znała języki ojczyste Skandynawów. Dodatkowo jej stosunek do ludzi, otwartość na osoby innych narodowości, kultur i wyznań – wszystko to sprawiało, że wszędzie była przyjmowana z szacunkiem i podziwem. Jej pełne pasji odczyty robiły na słuchaczach ogromne wrażenie. Hrabina-zakonnica docierała do elit i decydentów, sprawiając, że na los jej ojczyzny otwierały się nie tylko serca, ale i portfele.

„Odczyty Ledóchowskiej nie nosiły cech uczoności... W druku płowiały, traciły krasę. Natomiast w żywym słowie urastały do kształtów wizjonerskich, przykuwających. Widocznie mówiło przez nią natchnienie, rzucające na klęczki” – wspominał pisarz Ernest Łuniński, autor publikacji „Jałmużnica”, w której opisywał jej skandynawską epopeję.

Reklama

Miała świadomość, jak ważne jest ukształtowanie opinii elit na temat Polski, dlatego starała się nawiązać kontakty z intelektualistami, politykami, działaczami społecznymi. Byli wśród nich pisarka i aktywistka ruchu kobiecego Ellen Key czy ceniony poeta i pisarz szwedzki Verner von Heidenstam. W kolejnych miejscach tworzyła lokalne komitety pomocy Polsce. W Szwecji wchodziły w ich skład takie osobistości, jak pisarka i noblistka Selma Lagerlöf, dyrektor Muzeum Narodowego Oscar Montelius, wybitny slawista Alfred Jensen. W skład komitetu kopenhaskiego weszli zaś: Harald Ostenfeld, naczelny biskup ewangelicki, biskup katolicki Johennes von Euch oraz nadrabin kopenhaski. Matka Ledóchowska nie miała trudności z nawiązaniem kontaktów z ludźmi innych wyznań i światopoglądów – doskonale współpracowała z socjalistą Ignacym Daszyńskim czy Georgiem Brandesem, żydowskim wolnomyślicielem, wielkim przyjacielem Polski, którego nieustraszona patriotka pozyskała dla sprawy mimo okresu wrogości i krytycyzmu wobec Polaków.

Docierała też do prasy – w ciągu jej sześcioletniej emigracji (1914–1920) ukazało się w prasie skandynawskiej około 180 publikacji prasowych życzliwych Polsce. Potrafiła zrobić ze swych odczytów wydarzenie medialne. „Czwartego lipca [1916 r. w Oslo przyszło do mnie moc żurnalistów na interview. Mówiłam ile tylko mogłam” – wspominała po latach. Również ówczesna polska prasa poświęciła jej działalności około 40 artykułów.

W ramach popularyzacji swojego kraju zainicjowała wydanie kilkujęzycznego zbioru tekstów, poświęconych Ojczyźnie, który ukazał się w 1917 roku pod tytułem „Polonica”. Ellen Key napisała esej o „Chłopach” Reymonta, zamieszczono artykuły o twórczości Matejki i Szopena, o Kościuszce i królowej Jadwidze. Matka Ledóchowska chciała zaprezentować od najlepszej strony Skandynawom mało znaną i nieobecną w ich świadomości Polskę. Wstęp do książki podpisali Duńczyk Aage Meyer Benedictsen, Norweg Jens Raabe, Szwed Alfred Jensen – doskonale znani przez rodaków tłumacze i akademicy.

Jednak największe wrażenie robiła akcja odczytowa matki Ledóchowskiej, wędrującej po Skandynawii jedynie z dwiema walizeczkami, przypominającymi duże torebki, żyjącej w bardzo skromnych warunkach, utrzymującej się z korepetycji, „jak za młodych lat”, i z prowadzonej ze wspólnotą urszulańską szkoły. Pisali o niej nie tylko dziennikarze w mediach, ale też poszczególni słuchacze, oczarowani jej pasją. Ta, jak mówiła o sobie, „jałmużnica, prosząca za Polskę”, która dysponowała „głosem-królem”, starsza kobieta w czarnej sukni – opowiadała o dziejach swojego narodu, zapewniała, że Polska zawsze będzie istniała, bo żyje w sercach swoich dzieci, choćby los rzucił je do miast amerykańskich czy na Saharę. „Wszystkie państwa wojujące mniemają, że niepodległość Polski jest koniecznością. Przyłączcie się do tej opinii i powiedzcie również, że Polska powinna być wolna” – apelowała w 1916 roku w Danii.

Ważnym efektem jej działalności były zbiórki pieniędzy na Komitet w Vevey i finansowane przez niego dzieła charytatywne. Świadkowie wspominają, że po jednym z odczytów do stolika, przy którym przyjmowano wpłaty, wzruszeni słuchacze tłoczyli się, by złożyć ofiarę. „W kwietniu pojechał prof. Ellinger do Krakowa i Warszawy i zawiózł tam czternaście wagonów mleka skondensowanego i mąki” – pisała o reakcjach Duńczyków. Kolejne wagony z odzieżą i żywnością dostarczył na ziemie polskie syn prof. Ellingera.

O tym, jak intensywnie żyła, świadczy jeden z jej listów: „Miałam 27 X odczyt po szwedzku w Sztokholmie, 2 XI będę miała w Uppsali, 5 XI w Falköping, 9 XI w Göteborgu, 12 w Malmö, 13 spodziewam się w Lund, a 16 i 18 w Kopenhadze, potem muszę śpieszyć do mej szkoły. (…) W styczniu urządzę w Sztokholmie żywe obrazy z naszej historii…”.

Efekty jej akcji były widoczne. Jednym z nich, choć „ubocznym”, stał się później Nobel dla Reymonta. Opinia publiczna Skandynawii została nastawiona do Polski przychylnie, dla zniszczonego kraju płynęła pomoc materialna. „Pytają mnie, skąd to umiem, a ja wszystkim mówię, że to Bóg chce, bym Polsce pomagała” – Ledóchowska pisała do brata.

Do Polski matka Ledóchowska wróciła w 1920 roku. Celem ostatniego cyklu odczytów była zbiórka na kupno domu w Pniewach, dla polskich dzieci, by mogły wrócić do Ojczyzny, i dla urszulańskiej wspólnoty, która zaczęła się rozrastać i przeobrażać w nowe zgromadzenie: urszulanki Serca Jezusa Konającego. O swoich skandynawskich przyjaciołach matka Ledóchowska nigdy nie zapomniała. Na patrona klasztoru w Pniewach wybrała św. Olafa, patrona Norwegii. Pieniądze na zakup wielkopolskiej posiadłości ofiarował konsul norweski w Danii Stolt-Nielsen z żoną. Byli wdzięcznymi rodzicami córki – wychowanki instytutu języków obcych, założonego przez matkę Urszulę.

2018-03-21 16:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czynią świat lepszym

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

św. Urszula Ledóchowska

Zdjęcia: archiwum Zgromadzenia Urszulanek SJK

Św. Urszula Ledóchowska, założycielka zgromadzenia

Stulatki – tak dziś mówią o sobie siostry ze Zgromadzenia Urszulanek Serca Jezusa Konającego, które obchodzą właśnie jubileusz 100-lecia istnienia. Główne uroczystości zaplanowane są na 29 maja br. – w liturgiczne wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej.

Jak cały świat z powodu pandemii COVID-19 zmienia swoje plany, tak i siostry jubilatki musiały zmienić sposób świętowania.

Dziękczynienie

Mszę św. jubileuszową zgodnie z planem odprawi w sanktuarium św. Urszuli w Pniewach o godz. 18 metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Wielu jednak będzie mogło w niej uczestniczyć tylko za pośrednictwem transmisji na kanale YouTube sanktuarium (www.youtube.com/c/sanktuarium-pniewyPl). – Z oczywistych względów nie odbędzie się zaplanowane na noc z 9 na 10 czerwca br. czuwanie sióstr na Jasnej Górze. Inaczej będą też przebiegać uroczystości w Warszawie z udziałem kard. Kazimierza Nycza, zaplanowane pierwotnie na 30 maja. Niemniej jednak dziękczynienie wciąż trwa, a rozpoczęło się w zeszłym roku – 28 lipca 2019 r., gdy na kapitule generalnej w Pniewach, z okazji wyboru nowego zarządu generalnego zgromadzenia, spotkały się przedstawicielki ze wszystkich krajów, w których jesteśmy obecne – opowiada s. Małgorzata Krupecka, która pełni funkcję rzeczniczki prasowej zgromadzenia i zajmuje się badaniem duchowości oraz historii urszulanek szarych. – Mszę św. sprawował wówczas nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio.

Święta i prymas

– Stolica Apostolska zatwierdziła zgromadzenie 7 czerwca 1920 r. – wyjaśnia s. Krupecka. – Z racji planowanej beatyfikacji prymasa Wyszyńskiego nasze obchody zaplanowałyśmy trochę wcześniej – zdradza moja rozmówczyni. Obie zastanawiamy się, co na dzisiejsze – trudne także dla Kościoła – czasy pandemii powiedzieliby sługa Boży Stefan Wyszyński i św. Urszula. – Cechą wszystkich świętych, w tym prymasa Wyszyńskiego i św. Urszuli Ledóchowskiej, była umiejętność wsłuchiwania się w natchnienia Ducha Świętego. My często zagłuszamy ten głos i natchnienie pochodzące od Boga... Nie wiemy, co przyniesie pandemia, siostra jest jednak przekonana, że matka założycielka z pewnością mądrze by ten czas wykorzystała. Podobnie prymas Wyszyński, który w latach uwięzienia napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu. Tu znów pojawia się urszulański wątek: kiedy w 1956 r. na Jasnej Górze gromadzi się blisko milion Polaków i składa śluby przed Maryją, symboliczny pusty fotel, podkreślający nieobecność prymasa, przygotowuje przełożona urszulanek – m. Franciszka Popiel.

Charyzmat

W centrum duchowości urszulanek szarych jest kontemplacja Serca Jezusa, konającego na krzyżu z miłości do człowieka. Jednocześnie założeniem jest pozytywny, radosny przekaz Ewangelii. Święta Urszula Ledóchowska uważała uśmiech, pogodę ducha i dobroć za szczególnie wiarygodne świadectwo więzi z Chrystusem. Potrafiła kochać i tę wartość przekazała następczyniom: kochać i szanować każdego człowieka, bez względu na wyznanie, przekonania i pozycję. Wychodzić do drugiego człowieka, odpowiadać na jego potrzeby, w czym ma pomagać również skromny, prosty szary habit. „Bo nawet strojem nie separujące się od świata, od ubogich – napisał w jednym z licznych listów do sióstr prymas Wyszyński – nosicie na sobie właśnie takie szare, urszulańskie szaty, dobrze przystosowane do kontaktowania z brudnymi miejscami, ze wszystkimi śmietnikami ludzkiego życia i z całą jego niedolą. Nie musicie ich unosić i wchodzicie w błoto, bo nic im nie zaszkodzi. Zostaną takie, jakimi były i jakimi je macie. Dla siebie potrzebujecie niewiele. Widać to po waszym ubiorze. Jest on bardzo skromny”. I dalej wśród listów odnajdujemy wciąż aktualne dla całego Kościoła zdanie: „Kościół pragnie zdjąć z nas wszystko, co odgradzałoby nas od współczesnego człowieka, co by nam przeszkadzało służyć jemu. Jesteście Zgromadzeniem nowoczesnym, to znaczy dostosowanym do potrzeb nowoczesnych. Jesteście Zgromadzeniem, które jest w drodze do czasów przyszłych, a ponieważ jesteście Zgromadzeniem w drodze, nie wolno wam być zasiedziałymi. Musicie wciąż krążyć i kursować (...) musicie być w drodze, gotowe do zaradzania każdej potrzebie, którą Wam Kościół ukaże”.

Współczesność

Siostry zdają sobie sprawę, że muszą umieć uchwycić to, co się zmienia, wyczuć potrzeby człowieka XXI wieku i wyjść mu naprzeciw.

Jedną z ważniejszych działalności sióstr jest edukacja. W Polsce kilkadziesiąt sióstr katechizuje w szkołach i przedszkolach i animuje różne grupy parafialne, zwłaszcza Eucharystyczny Ruch Młodych. Urszulanki szare prowadzą też publiczne koedukacyjne Liceum Ogólnokształcące w Pniewach – tam, gdzie tętni życiem sanktuarium św. Urszuli Ledóchowskiej. Zgromadzenie prowadzi w Polsce siedemnaście przedszkoli, dwa domy dziecka, ponadto domy akademickie dla studentek, świetlice, oratoria, ogniska wychowawcze. Siostry pracują na wyższych uczelniach, ale i w kuchni dla ubogich w Poznaniu czy w DPS w Sieradzu. Obecnie siostry nauczycielki prowadzą zajęcia zdalne z uczniami i przedszkolakami. W czasie pandemii szyją maseczki – już kilkoma tysiącami obdarowały warszawskie szpitale. Trzy siostry z łódzkich domów odpowiedziały na potrzeby DPS w Głownie, gdzie część personelu i pacjentów zachorowało na COVID-19 – służą tam pomocą.

Urszulanki posługują dziś w czternastu krajach na pięciu kontynentach, m.in.: w Polsce, we Francji, Włoszech, w Niemczech, Finlandii, Rosji, na Ukrainie, Białorusi, w Kanadzie, Brazylii, Argentynie, Boliwii, Tanzanii i na Filipinach. Idą zawsze tam, gdzie widzą ubóstwo materialne i duchowe. Na ok. 750 sióstr ponad 500 to Polki.

Na pytanie, czego życzyć siostrom z okazji ich jubileuszu, s. Małgorzata odpowiada: – Żebyśmy umiały jak św. Urszula wsłuchiwać się w Ducha Świętego i zgodnie z tym, co usłyszymy, odważnie iść do ludzi z przesłaniem miłości. I oczywiście – nowych powołań.

CZYTAJ DALEJ

Duda: przedstawię projekt zmian w konstytucji wykluczający adopcję dziecka przez osobę w związku jednopłciowym

2020-07-04 09:52

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

PAP

W polskiej konstytucji powinien wprost być zapis, że wykluczone jest przysposobienie lub adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym; w poniedziałek podpiszę odpowiedni dokument wraz z prezydenckim projektem zmian w konstytucji - zapowiedział w sobotę prezydent Andrzej Duda.

Dziecko w Polsce - mówił Duda w Szczawnie-Zdroju - podlega specjalnej ochronie, o czym przesądzają już obwiązujące przepisy konstytucji, ale - w tym aspekcie - wymagają one dopracowania. Szczególnej ochronie państwa - podkreślił - podlegają dzieci kiedy rodzice są pozbawiani władzy rodzicielskiej, "dzieci, które mogą podlegać przysposobieniu, mogą podlegać adopcji".

"Uważam, że w polskiej konstytucji powinien się expressis verbis znaleźć zapis, że wykluczone jest przysposobienie lub adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym" - powiedział prezydent w Szczawnie-Zdroju.

Wyraził przekonanie, że dla dobra dziecka taki zapis powinien istnieć, bo "w tym momencie to jest odpowiedzialność państwa za to, komu to dziecko do wychowania powierza". "Dlatego zdecydowałam się zaproponować parlamentarzystom wprowadzenie takiego zapisu - poinformował.

Wyjaśnił, że w poniedziałek, zostanie podpisany "odpowiedni dokument", wraz z prezydenckim projektem zmiany konstytucji, który zostanie złożony w Sejmie. "To jest ważny element związany z ochrona dziecka, wypełniający i dopełniający pełni praw konstytucyjnych, które już dziś istnieją" - podkreślił. (PAP)

autor: Krzysztof Kowalczyk, Piotr Doczekalski

krz/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Premier: w czasie kryzysu i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina

2020-07-04 20:46

[ TEMATY ]

premier

Facebook.com

W tym trudnym, emocjonalnym czasie kryzysu, koronawirusa i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina, a spory, które prowadzimy, mają tak naprawdę jeden cel – bezpieczną i szczęśliwą przyszłość naszych dzieci – napisał na Facebooku premier Mateusz Morawiecki.

W sobotę szef rządu poinformował na swoim profilu na Facebooku o otrzymaniu zaproszenia na 10. urodziny Kaliny, mieszkanki gminy Pieniężno. Dziewczynka postanowiła wykorzystać to, że w dniu jej urodzin premier przebywał z wizytą w województwie warmińsko-mazurskim.

"Tort był pyszny, a radość Kaliny i jej mamy na długo pozostaną mi w pamięci. Warto sobie uświadomić, że w tym trudnym, emocjonalnym czasie kryzysu, koronawirusa i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina, a spory, które prowadzimy, mają tak naprawdę jeden cel – bezpieczną i szczęśliwą przyszłość naszych dzieci" – napisał Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję