Reklama

Świat

Włochy: zabezpieczono transept i absydę bazyliki św. Benedykta w Nursji

Zgodnie z wcześniejszym programem robót zabezpieczono w tych dniach transept i absydę bazyliki św. Benedykta w Nursji w środkowych Włoszech. Silne trzęsienie ziemi, które nawiedziło Umbrię 30 października ubiegłego roku, poważnie uszkodziło kościół wzniesiony w miejscu urodzenia patrona Europy. Zachowała się jedynie jego fasada, którą w styczniu tego roku zabezpieczono specjalnym rusztowaniem, nazwanym klatką, chroniącym ją przed upadkiem.

[ TEMATY ]

Bazylika

Archiwum benedyktynów z Nursji

Nursja – stan po kataklizmie, z powodu którego zawaliła się bazylika św. Benedykta, pozostała tylko fasada

Następnie przystąpiono do prac wewnątrz bazyliki, która stała się symbolem trzech trzęsień ziemi, jakie na przełomie lat 2016 i 2017 dotknęły środkowe Włochy.

Odbudowie towarzyszy lemika pomiędzy zwolennikami widocznego połączenia zachowanych elementów ze współczesnymi uzupełnieniami budowli, za czym opowiada się ordynariusz Nursji biskup Renato Boccardo, a tymi, którzy uważają, że nie powinno być śladów tych ostatnich zniszczeń.

2017-06-08 13:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: papież mianował komisarza nadzwyczajnego w Fabryce Świętego Piotra

[ TEMATY ]

Watykan

Bazylika

Franciszek

włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty mianował nuncjusza apostolskiego, abpa Mario Giordanę komisarzem nadzwyczajnym w Fabryce Świętego Piotra – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Urząd ten jest odpowiedzialny za zarządzanie, utrzymanie, konserwację i dekorację Bazyliki św. Piotra na Watykanie.

Franciszek pragnie aby abp Giordana wyjaśnił kwestie związane z zarządzaniem Fabryką Świętego Piotra. Ma on dokonać aktualizacji statutu, wyjaśnić kwestie administracyjne i dokonać reorganizacji biur administracyjnych i technicznych. W tym delikatnym zadaniu komisarz będzie wspierany przez komisję.

Jak podaje komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej decyzja ta wynika również z raportu biura Rewizora Generalnego, który doprowadził dziś rano do pozyskania dokumentów i sprzętu elektronicznego w biurach techniczno-administracyjnych Fabryki Świętego Piotra. Ta ostatnia operacja, jak brzmi tekst, „została zatwierdzona dekretem Promotora Sprawiedliwości Trybunału Państwa Watykańskiego, Gian Piero Milano, i zastępcy Alessandro Diddiego, po poinformowaniu Sekretariatu Stanu".

CZYTAJ DALEJ

Chrzestny czy sponsor?

Chrzestny elegancki, chrzestna zrobiona na bóstwo. Stoją szykowni tuż obok malucha przy kościelnej chrzcielnicy. Ale czy naprawdę wiedzą, że podejmują właśnie zadanie pilnowania ognia, który ma się palić na wieki?

Święty Grzegorz napisał, że chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga: „Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze”. Ale czy my to wszystko rozumiemy, gdy stajemy w roli rodziców chrzestnych obok rodziców dziecka?

Podczas chrztu św. kapłan wypowiada m.in. słowa: „Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dzieci, (...) trwając w wierze, mogły wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie”.

Czy mamy świadomość, gdy odpalamy świecę chrzcielną od paschału, że ten obowiązek spoczywa na nas, chrzestnych? Czy wiemy, że jeśli płomień wiary zgaśnie, to nie tylko będzie to nasza wina, ale też że dusza powierzonego nam na chrzcie nie wyjdzie w niebie na spotkanie przychodzącego Boga, bo bez płomienia nie trafi w ciemności?! Duszpasterze alarmują, że świadomość kandydatów na chrzestnych, mimo katechez chrzcielnych, wcale nie wzrasta. Co rusz przychodzą bowiem do parafialnych kancelarii ludzie, którzy żyją w konkubinatach i tego nie ukrywają, ale chcą zostać matką chrzestną lub ojcem chrzestnym, mimo że Kodeks prawa kanonicznego mówi wyraźnie, iż „chrzestnym może zostać katolik, który prowadzi życie zgodne z wiarą”. (Więcej na ten temat na str. 59 – przyp. red.) Wydaje się, że teoria o naszym życiu wiarą i praktykowanie cnót wynikających z wiary coraz bardziej się od siebie oddalają. Uważamy, że wymagania są za trudne, albo po prostu grzech tak nam plącze życie, że nie potrafimy już sobie poradzić...

W patchworkowej rodzinie

Ewa z Markiem mają dwoje dzieci. Gdy urodziło się drugie, Zosia, o zostanie ojcem chrzestnym poprosili męża siostry Marka. Tomasz chętnie się zgodził, ale 2 lata później jego małżeństwo się rozpadło – przestał być szwagrem, nie przestał być chrzestnym. I zaczęły się prawdziwe trudności, ponieważ z dnia na dzień przestał być traktowany jak członek rodziny, mimo że to nie on złożył wniosek o rozwód. Zależało mu na kontakcie zarówno z własnymi dziećmi, jak i z chrześniakami w rodzinie byłej żony. O ile kontakt z własnymi dziećmi zagwarantował mu sąd, o tyle do chrześniaków nie miał żadnego dostępu.

Na początku o spotkaniach w gronie rodzinnym, np. na urodzinach chrześnicy, w ogóle nie było mowy. Próbował dzwonić, prosił o spotkanie, ale za każdym razem, pod różnymi pretekstami, spotykał się z odmową. Aż przyszedł czas, gdy Zosia miała przystąpić do Pierwszej Komunii św. – Zadzwonił do mnie były szwagier i spytał, na jaki adres może wysłać zaproszenie, bo zbliża się Komunia i chrzestny powinien być – opowiada Tomasz. – Co ciekawe, przez kilka poprzednich lat nie byłem w ogóle potrzebny i kontakt z Zosią całkowicie się urwał. Gdy przyszedłem do kościoła, a potem na proszony obiad, czułem się jak intruz i szczerze mówiąc, do dziś nie jestem pewien, czy nie chodziło tylko o prezent od chrzestnego. Potem założyłem nową rodzinę, zresztą moja była żona też, i teraz odwiedzam chrześnicę z okazji urodzin, ale nigdy w tym samym czasie, co reszta rodziny. Widzę, że rodzice Zosi dbają o to, by tak było. Czy mam im to za złe? Nie, obydwie strony noszą jakieś rany, uprzedzenia, trudno razem siadać do stołu. Ale Zosia wyrosła na świetną dziewczynę i staram się, choć kontakt jest rzadki, jakoś ją wspierać – zwierza się Tomasz.

Idealny, bo jeden z nas...

Rozpad rodziny nie jest jedyną sytuacją, w której trudno być aktywnym chrzestnym. Znam rodzinę, która przez kilka lat należała do katolickiej wspólnoty małżeństw. Coraz większe społeczność, zażyłości, a w tym gronie – zdaniem wielu praktykujących – idealni kandydaci na chrzestnych co rusz rodzących się dzieci! Bo przecież są świadomi, chcą czegoś więcej, należą do wspólnoty... I rzeczywiście, moja znajoma przyjęła obowiązek zostania matką chrzestną. Tyle że okazało się, iż w tej wspólnocie działa mechanizm podobny jak w małżeństwie po rozwodzie: jesteś chciany, gdy jesteś jednym z nas, gdy jednak odchodzisz ze wspólnoty, przestajesz być dla nas wiarygodny, także jako chrzestny. Rzeczywiście, gdy małżonkowie opuścili wspólnotę (katolicką!), byli pomawiani i oczerniani, ale przede wszystkim rodzice dziecka, którzy poprosili moją znajomą o zostanie matką chrzestną, zabronili jej kontaktu z chrześnicą pod kilkoma warunkami ściśle związanymi z rzeczywistością tej wspólnoty.

Na 100 małżeństw rozpadają się 33, wielu z małżonków to chrzestni. Po rozwodzie trudno utrzymywać kontakt z chrześniakami z rodziny byłej żony czy byłego męża.

Mimo że moralność, obyczaje i praktyki moich znajomych nie zmieniły się po opuszczeniu wspólnoty, zostali wręcz potępieni przez grupę ludzi, z którymi kiedyś wspólnie przeżyli niejedną Eucharystię. Małżeństwo, któremu kobieta zechciała służyć, zostając matką chrzestną ich dziecka, posunęło się dalej niż była rodzina Tomasza: nie zaprosili jej na Pierwszą Komunię św. chrześnicy.

Łaska woła o pomoc

Trudnych sytuacji jest w rodzinach coraz więcej. Rozpady sakramentalnych małżeństw są plagą, a chrzestnymi zwykle zostają osoby z kręgu najbliższych krewnych, dlatego po rozwodzie, niemal z automatu, są traktowani jak wrogowie. Dlaczego tak się dzieje w katolickich rodzinach, które, według wszystkich obietnic składanych w czasie przyjmowania sakramentów, powinny rozumieć sens tego, w czym zdecydowali się mieć udział? W 1255. kanonie Katechizmu Kościoła Katolickiego czytamy: „Aby mogła rozwijać się łaska chrztu, potrzebna jest pomoc rodziców. Na tym polega także rola rodziców chrzestnych, którzy powinni być głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku, jak dorosłemu, na drodze życia chrześcijańskiego. (...)

Rodzice chrzestni powinni być strażnikami ognia. A czasem to są strażacy

Cała wspólnota eklezjalna ponosi częściowo odpowiedzialność za rozwój i zachowywanie łaski otrzymanej na chrzcie”. A więc jeśli cała, to i dziadkowie, i ciocie, i wujkowie, i poranieni rozwodem małżonkowie, którzy kiedyś zostali rodziną, a teraz, z dnia na dzień, rozwodowym dokumentem próbują zerwać wszystkie relacje, które w ciągu lat małżeństwa udało się zbudować w rodzinie. Psychologowie mówią, że rozwód, poza złamaniem życia dwojga ludzi i ich dzieci, uderza w całą rodzinę, rykoszetem – to jest rozrywanie ogromnego koca, który daje ciepło wielu ludziom, i nagle dwoje z nich zaczyna ten koc szarpać, tarmosić, ciąć nożycami, nożami i czym tylko się da. Nagle wszyscy są poranieni, odsłonięci i zaczynają marznąć. Jak po rozwodzie wypełniać obowiązki rodzica chrzestnego? Duszpasterze radzą, że w sytuacjach, gdy spotkania nie są możliwe, trzeba nieustannie otaczać chrześniaka modlitwą. W dniu urodzin, gdy spotkanie nie jest możliwe, można pójść na Mszę św. w intencji dziecka. Lepiej być blisko, ale gdy się nie da, płomienia wiary można strzec na odległość – modlitwa podsyca każde gasnące ognisko.

CZYTAJ DALEJ

Stacjonarne rekolekcje oazowe w archidiecezji łódzkiej

2020-08-04 16:38

Archiwum Wspólnoty

Okres wakacji dla członków ruchu oazowego, to czas rekolekcji i zamknięcia całorocznej formacji. Ograniczenia wprowadzone z nadal istniejącą epidemią koronawirusa wymusiły na organizatorach zmianę formy przeżywania tegorocznych oaz.

W archidiecezji łódzkiej podjęto decyzję, że zdecydowana większość rekolekcji odbędzie się stacjonarnie, dlatego wyznaczono kilka miejsc, w których młodzież może bezpiecznie w nich uczestniczyć. Wśród nich znalazły się parafia w Bedoniu, Kurowicach oraz wybrane parafie w Koluszkach, Ozorkowie, Tomaszowie Mazowieckim, Piotrkowie Trybunalskim oraz w Łodzi.

- Hasłem tegorocznych rekolekcji jest: Wspólnota. „To ją właśnie utraciliśmy w czasie epidemii. Młodzież tej wspólnoty jest spragniona i widzimy to podczas spotkań, które się odbywają w ramach rekolekcji” – podkreśla ks. Marcin Majsik – archidiecezjalny moderator Ruchu Światło-Życie. Przyjęliśmy zasadę, że rekolekcje trwać będą siedem pełnych dni, a nie jak to jest tradycyjnie – piętnaście. Zazwyczaj spotykania rozpoczynamy wspólną modlitwą o godz. 10.00. Codziennie uczestniczymy w eucharystii. Towarzyszy nam również namiot spotkania, podczas którego rozważamy słowo Boże. Ważnym elementem rekolekcji jest spotkanie w grupie, kiedy to młodzież ma okazję nie tylko do podzielenia się wiarą, ale również może wymienić się poglądami. Istotną częścią rekolekcji jest tzw. pogodne spotkanie, które ma charakter integracyjny a tego w tym roku potrzeba szczególnie. „Jeśli chodzi o kształt oaz stacjonarnych wiele zależy o lokalnych duszpasterzy i wspólnot. Mając świadomość problemów wynikających z sytuacji epidemicznej, wszyscy chcemy się skupiać nie na trudnościach, ale staramy się zrobić jak najwięcej aby nie pozostawić młodzieży samej” – podkreśla ks. Marcin.

Mamy nadzieję, że czas tegorocznych rekolekcji będzie skutkował pięknymi owocami w ciągu całego roku.

Zobacz zdjęcia: Stacjonarne rekolekcje Oazowe w Archidiecezji Łódzkiej
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję