Reklama

Rodzina

Specjalna opieka dla kobiet, które straciły dziecko

[ TEMATY ]

szpital

kobieta

Magdalena Niebudek/niedziela

Kobieta, która straciła dziecko, nie powinna przebywać w sali razem z innymi ciężarnymi lub kobietami, które urodziły zdrowe dzieci - to jeden z zapisów standardów opieki okołoporodowej w sytuacji niepowodzeń położniczych, które 2 czerwca weszły w życie.

Standardy opieki okołoporodowej w ciąży z powikłaniami przygotowało poprzednie kierownictwo resortu zdrowia, rozporządzenie w tej sprawie podpisał minister Marian Zembala. Jak uzasadniał resort zdrowia, ciąża - mimo, iż jest stanem naturalnym - może wiązać się z wystąpieniem powikłań zagrażających życiu i zdrowiu, zarówno matki, jak i dziecka. Standardy opieki nad ciężarną w przypadku występowania powikłań określają sposoby postępowania w najczęstszych patologiach ciąży i głównych przyczynach umieralności i zachorowalności okołoporodowej zarówno matek, płodów, jak i noworodków.

Standardy uwzględniają także tzw. niepowodzenia położnicze czyli sytuacje, gdy dochodzi poronienia, urodzenia dziecka martwego, niezdolnego do życia lub obarczonego letalnymi schorzeniami. Są to także sytuacje, gdy kobieta spodziewa się urodzenia chorego dziecka.

Reklama

Autorzy standardów wskazują, że w sytuacji utraty dziecka szczególnie ważne jest poszanowanie praw pacjentki przez personel medyczny, w szczególności poszanowanie prawa do uzyskania informacji o warunkach rejestracji martwego urodzenia w urzędzie stanu cywilnego. W standardach zapisano także, że po przekazaniu kobiecie informacji o śmierci lub ciężkiej chorobie dziecka lekarz powinien dać jej czas na możliwość oswojenia się z tą sytuacją, zanim wyjaśni jej szczegółowo przyczyny tego niepowodzenia i zanim podejmą decyzję o dalszym postępowaniu. Na życzenie pacjentki należy jej też umożliwić wsparcie psychologiczne i wsparcie bliskich.

Zaznaczono, że kobieta, która straciła dziecko, nie powinna przebywać w sali razem z innymi ciężarnymi lub kobietami, które urodziły zdrowe dzieci. Należy też zadbać o to, aby pacjentka nie miała z nimi kontaktu podczas pobytu na oddziale. Z kolei personel powinien ją traktować z szacunkiem, a badania i zabiegi powinny być wykonywane w intymnej atmosferze.

Najczęstszymi przyczynami powikłań w ciąży są nadciśnienie tętnicze, przedwczesny poród, ciąża bliźniacza, niedotlenienie wewnątrzmaciczne płodu oraz krwotok położniczy. Rozporządzenie określa poszczególne elementy opieki medycznej w takich sytuacjach, m.in. zakres niezbędnych badań diagnostycznych, świadczeń profilaktycznych i leczniczych, a także miejsce ich udzielania.

Narodowy Fundusz Zdrowia w poniedziałek przedstawił projekt zarządzenia, którego celem jest zwiększenie dostępności do świadczeń z zakresu opieki psychologicznej i położnej podstawowej opieki zdrowotnej, kobietom od 21. tygodnia ciąży i w połogu (6 tyg. po porodzie), u których w trakcie trwania ciąży rozpoznano wady rozwojowe płodu. Projekt przewiduje także możliwość korzystania ze wsparcia psychologicznego dla rodzin tych kobiet.

2016-06-03 08:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wzór kobiety według Świętej Hildegardy

2020-08-27 17:03

[ TEMATY ]

kobieta

św. Hildegarda

wzór

Adobe.Stock.pl

Lubimy czasem ponarzekać - na pracę, rządy, służbę zdrowia, znajomych, pogodę. Często też poszukujemy właściwej dla siebie drogi życiowej, czasem upadamy w wierze i nie ucząc się na własnych potknięciach, błądzimy dalej. Współczesna kobieta ma jeszcze więcej dylematów.

Sprzeczne wzorce, nagonka medialna, społeczne oczekiwania powodujące, że kobiety próbują spełniać wygórowane ( a przede wszystkim nie swoje ) oczekiwania i ambicje. A wystarczy czerpać wskazówki z życia kobiet, które całym swoim dorobkiem pokazały, że można być silną, spełnioną i szczęśliwą, nie rezygnując z siebie. Takim przykładem jest Święta Hildegarda z Bingen - mistyczka, wizjonerka, miłośniczka przyrody oraz znawca medycyny, reformatorka Kościoła. Tak, reformatorka w czasach średniowiecza!

Wzór kobiety

Mniszka z Bingen była w wielu dziedzinach prekursorką i dla wielu z nas może być wzorem. Jako pierwsza kobieta w średniowieczu założyła samodzielnie klasztor żeński, jest pierwszą znaną autorką moralitetu; pierwszą, która zostawiła po sobie autobiografię i pamiętniki. To, z czego niewątpliwie zasłynęła najbardziej to całościowy, samodzielnie dokonany opis fauny i flory. Z kolei jej pisma z zakresu medycyny i ginekologii to dzieła, które na zawsze zapiszą się na kartach historii, zwłaszcza, że można uznać Świętą Hildegardę za prekursorkę teorii stresu oraz sportu i kultury fizycznej. Wiele aspektów jej ówczesnej działalności może dziwić, ale nie ma wątpliwości, iż teorie mniszki, które znacząco wyprzedzały średniowiecze, to zasługa boskiego tchnienia i wizji. Hildegarda od najmłodszych lat miewała wizje, dlatego jej działalność oraz ponadczasowość poglądów należy przypisać właśnie im.

Mniszka bardzo aktywnie zaangażowana była politycznie, prowadząc ożywioną korespondencję ze średniowiecznymi władcami. Istotną rolę w całym jej życiorysie odegrała jej działalność apostolska, podczas której głosiła odważną nawet jak na dzisiejsze czasy teorię, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, bez względu na wiarę i poglądy.

Jak to możliwe, że średniowieczna mniszka nie bała się wyrażać swoich poglądów, stać w pierwszym rzędzie, grozić palcem władzy, kiedy czuła, że dzieje się niesprawiedliwość?

Nie można jej odmówić hartu ducha, mądrości, ogromnej siły wewnętrznej. To niewątpliwie zasługa wspomnianych cech, ale ponownie źródła tej siły należy upatrywać w wizjach. Jak sama mówiła, „owe wizje oglądam nie we śnie, nie tracąc zmysłów, ale nie postrzegałam ich cielesnymi oczami i uszami. Nie otrzymywałam ich w miejscach ukrytych, ale zgodnie z wolą Bożą oglądałam je jawnie, widząc wzrokiem i słysząc słuchem wewnętrznego człowieka, będąc przytomna i o zdrowych zmysłach“. Przez wiele lat mniszka nie opowiadała o tej wyjątkowej relacji z Bogiem, ale za sprawą wizji mogła doświadczyć tego, czego normalnie zobaczyć ani doświadczyć się nie da. Po wielu latach usłyszała w jednej z nich nakaz spisywania tego, co słyszała i widziała, a dalej przekazywanie ich światu i głoszenie słowa Bożego stało się misją Hildegardy, którą pełniła do końca swoich dni.

Dla kobiet zrzeszonych w ramach Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Świętej Hildegardy mniszka jest wzorem do naśladowania w codziennym życiu. „Kobiety szukają inspiracji w życiu Świętej Hildegardy, ale też wskazówek żywieniowych, medycznych i ogólnie życiowych, bo przecież mniszka całym swoim życiem pokazała jak żyć w sposób wartościowy, jak nie wstydzić się wiary, korzystać z boskich darów i dbać o siebie tak, aby oddać Bogu ciało w stanie możliwie najlepszym“ - mówi Jolanta Zajdel, prezes Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Świętej Hildegardy.

W czym tkwi fenomen?

Święta Hildegarda wiedziała coś, co jest w swej prostocie piękne, a o czym dzisiaj zupełnie zapomnieliśmy. Kluczowym założeniem mniszki było to, że człowiek stworzony na boskie podobieństwo jest wyjątkowy, ale też z natury obdarzony zdrowiem. I przez odpowiedni styl życia może to zdrowie albo zachować albo zniszczyć, a więc jeśli choruje, to z reguły na własną odpowiedzialność, przez zaniedbanie, niewłaściwy styl życia, itd. O roli stylu życia mówi się dzisiaj bardzo dużo, Święta Hildegarda wiedziała to już w XII wieku. Niewłaściwie prowadzone życie to jednak nie tylko złe odżywianie, ale też zaniedbanie kondycji duchowej. Zdrowa dusza to zdrowe ciało, zresztą dzisiaj również wiemy, że od siły duchowej zależy ta fizyczna. W ramach dbania o duchowy rozwój i dobrostan duszy, Święta zaleca praktykowanie cnót przeciwstawnych do wad, będących często czynnikami zapalnymi wielu chorób. Pielęgnowanie w sobie właściwych postaw i dobrych cech sprawia, że człowieka wypełniają siły witalne, niezbędne zarówno do komfortu psychicznego, jak i fizycznego.

To, co jest we wskazaniach Świętej Hildegardy najbardziej istotne to zapobieganie chorobom. W ramach długotrwałego procesu dbania o zdrowie Święta zaleca odpowiednią dietę ( opartą o orkisz i zioła ), ale też posty, które służą oczyszczeniu organizmu ze złogów i toksyn.

Jaka dzisiaj powinna być kobieta?

Pewnie wielu coach’ów uznałoby, że samo słowo „powinna“ narzuca pewne schematy i wzorce, a dalej kreuje stereotypy. Czyżby? Kobieta ma znacznie więcej predyspozycji choćby do dbania o domowe ognisko, a tu z pomocą przychodzi Święta Hildegarda, która pokazuje jak odnajdować w sobie siłę, nie wstydzić się wiary, zaufać Najwyższemu, ale też spełniać swoje codzienne role najlepiej jak się da. Wskazówki żywieniowe Świętej to podanie na tacy prostych rozwiązań, które zapewnią całej rodzinie właściwe odżywianie, ale też optymalne dbanie o zdrowie. Dzisiaj można samodzielnie uprawiać wiele ziół i roślin, ale też kupić dobrej jakości orkisz ( na uwagę zasługuje odmiana Oberkulmer Rotkorn - ekologiczna, bez domieszek; więcej informacji na stronie Towarzystwa Przyjaciół Św. Hildegardy ), a nawet dietę pudełkową opartą całkowicie na wskazówkach Świętej Hildegardy, która pozwoli zaoszczędzić czas i zapewnić całej rodzinie zdrowy posiłek.

Mniszka z Bingen dzisiejszym kobietom pokazuje, że bez względu na okoliczności zewnętrzne warto odnaleźć w sobie siłę do realizacji życiowej misji. Bez dwóch zdań Święta żyła w znacznie trudniejszych warunkach niż współczesne kobiety, a jej dokonania były niezwykłe mimo niesprzyjających okoliczności. Dzisiaj mamy warunki idealne do spełniania ambicji zawodowych, dbania o rodzinę, właściwy styl życia i zdrowie. Wystarczy czerpać dobre wzorce, a tych u Świętej Hildegardy nie brakuje.

Więcej informacji na temat Świętej Hildegardy można znaleźć na stronie hildegarda.edu.pl

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Pierwszy Polak, który został biskupem w Australii, zawierzył swoją posługę na Jasnej Górze

2020-09-26 19:47

[ TEMATY ]

Australia

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Pierwszy od lewej - ks. Karol Kulczycki

Pierwszy od lewej - ks. Karol Kulczycki

Na Jasną Górę przybyli w sobotę nuncjusz apostolski w Australii abp Adolfo Tito Yllana oraz nowo mianowany biskup diecezji Port Pirie, salwatorianin ks. Karol Kulczycki. Modlili się zwłaszcza za chorych na koronawirusa w tym kraju i za młodych, by nie tracili wiary i potrafili oddawać swe życie Bogu. Ks. Kulczycki jest pierwszym Polakiem, który został biskupem w Australii.

„Pragnę dotrzeć zwłaszcza do tych, którzy się zagubili” - mówi biskup nominat Karol Kulczycki w rozmowie z KAI. - „Będąc na Jasnej Górze chciałbym zawierzyć siebie i dzieło, do którego zostałem powołany, Matce Najświętszej. W swoim herbie symbolicznie umieściłem literę ‘M’, żeby podkreślić, że jestem salwatorianinem, który głosi Chrystusa Zbawiciela, ale jestem też tym, który zawierza siebie i swoje dzieło Matce Najświętszej” - podkreśla ks. Karol Kulczycki.

Abp Adolfo Tito Yllana, nuncjusz apostolski w Australii, po raz pierwszy odwiedził Polskę i Jasną Górę, która jest mu szczególnie znana dzięki św. Janowi Pawłowi II: - „Jasna Góra miała wielkie znaczenie dla Jana Pawła II, i dlatego w tym miejscu chcę szczególnie prosić w modlitwie za ludzi, którzy są chorzy na epidemię koronawirusa w Australii, i za młodych ludzi, aby zawierzyli siebie Matce Najświętszej”.

Biskup nominat ks. Karol Kulczycki należy do Towarzystwa Boskiego Zbawiciela. Po święceniach kapłańskich pracował jako promotor powołań, a następnie wyjechał do Australii, gdzie m.in. pełnił funkcję prowincjała. Od kilku lat jest wikariuszem prowincjalnym salwatorianów w Polsce.

Ceremonia święceń biskupich ks. Karola Kulczyckiego odbędzie się w uroczystość Świętych Archaniołów, 29 września 2020r. w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa i Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini. Otrzyma święcenia biskupie z rąk abpa Adolfo Yllana, nuncjusza apostolskiego w Australii. Współkonsekratorami będą: abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski oraz bp Jacek Kiciński, biskup pomocniczy arch. wrocławskiej i przewodniczący Komisji KEP ds. Życia Konsekrowanego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję