Reklama

Niedziela Legnicka

Ministranci na pontonach

[ TEMATY ]

ministrant

BFV Studio B. Fiałkowski

W sobotę 16 kwietnia z inicjatywy Żołnierzy 62. Kompanii Specjalnej Commando zorganizowany został spływ pontonowy dla członków Służby Liturgicznej z czterech bolesławieckich parafii.

W sumie w spływie wzięło udział ponad 80 młodych ludzi, pełniących rozmaite funkcje liturgiczne w swoich macierzystych parafiach. Opiekę duszpasterską nad całą grupą piastował ks. ppor. rez. Sławomir Dębowiak z parafii św. Cyryla i Metodego w Bolesławcu.

BFV Studio B. Fiałkowski

W sobotni ranek dwa autokary wyruszyły w kierunku Przejęsławia, gdzie rozpoczął się spływ pontonami. Najpierw żołnierze 62. Kompanii Commando pod dowództwem swojego prezesa Bogdana Fiałkowskiego podzielili całą grupę na mniejsze zespoły. Następnie przeprowadzili instruktaż oraz podali treść regulaminów wszystkim uczestnikom, podając najważniejsze zasady bezpieczeństwa. Każdy otrzymał kapok ratunkowy i został przydzielony do jednego z pontonów pod opieką żołnierzy. Po czym rozpoczął się ponad godzinny spływ po spokojnych nurtach Bobru.

Reklama

Gdy cała grupa dopłynęła do Kliczkowa rozpoczęto wspólne biwakowanie przygotowane przez żołnierzy. Każdy uczestnik mógł skosztować najlepszej na świecie żołnierskiej grochówki, myśliwskiego bigosu oraz przygotowanych słodkości. Po odpoczynku i posiłku uczestnicy przeszli do przygotowanych stanowisk strzeleckich, gdzie odbyły sie zawody ze strzelania z broni krótkiej i długiej oraz na zaaranżowanej rzutni granatów ćwiczebnych. Najlepsi zawodnicy zostali nagrodzeni okolicznościowymi upominkami.

Serdeczne podziękowania dla prezesa Bogdana Fiałkowskiego oraz wszystkich żołnierzy 62. Kompanii Specjalnej Commando, którzy zorganizowali spływ pontonowy dla członków Służby Liturgicznej. Słowa wdzięczności należą się także ks. ppor. rez. Sławomirowi Dębowiakowi, który sprawował opiekę duszpasterską. To z jego inicjatywy grupa modliła się za swoich rodziców oraz w intencji żołnierzy, prosząc o błogosławieństwo Boże dla domowych Kościołów.

2016-04-23 09:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nasi mistrzowie

[ TEMATY ]

ministrant

Magda Nowak

Ministranci z Zawiercia, lektorzy młodsi z Gorzędowa oraz lektorzy starsi z Konopisk okazali się najlepszymi piłkarzami w archidiecezji częstochowskiej. Pojadą na Mistrzostwa Polski Liturgicznej Służby Ołtarza o Puchar KnC do Elbląga.

Zobacz zdjęcia: Nasi Mistrzowie

Finał diecezjalny Turnieju Mistrzostw LSO w Piłce Nożnej Halowej odbył się 7 marca. Zakwalifikowane do rozgrywek drużyny spotkały się na boisku hali sportowej IV Liceum Ogólnokształcącego im. H. Sienkiewicza w Częstochowie.

Ministranci z parafii św. Stanisława Kostki w Zawierciu mówią zgodnie, że liczyli na zwycięstwo. – Było dużo łez smutku i szczęścia, ale jednak szczęście przezwyciężyło. Smutku dlatego, że mogliśmy nie awansować, bo na początku mieliśmy drugie miejsce – wyjaśnia Michał. – Cieszę, że mogę trzymać puchar – dodaje Jakub. – Graliśmy zespołowo. Jesteśmy zgraną drużyną – mówi z dumą Mateusz. Opiekun drużyny ks. Bartosz Kasprzak potwierdza, że od początku byli uznawani za faworytów. – Jestem bardzo dumny z moich ministrantów. Ale dla mnie najważniejsze jest, żeby się nie zmieniali, żeby byli sobą i cieszyli się tym, co robią – zaznacza kapłan.

Ks. Rafał Białas z parafii św. Walentego w Konopiskach mówi: – Cicho liczyliśmy na zwycięstwo, bo w tamtym roku naprawdę nie dużo nam brakło, choć brakło nam chyba wtedy pokory. Dzisiaj przyjechaliśmy z nadzieją, ale i z pokorą, żeby zagrać na tyle, na ile nas stać. – Obawiałem się rywali, bo dobrze grali, ale udało się – relacjonuje Paweł. – Emocje są ogromne. Jedziemy do Elbląga! – krzyczy z radości drugi Paweł, bramkarz drużyny.

Dla chłopaków z parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Gorzędowie zwycięstwo w kategorii lektor młodszy to ogromne zaskoczenie. – Ogólnie nikt się tego nie spodziewał. To nasz pierwszy wielki sukces – wyznaje Bartłomiej. – Myślałem, że przyjedziemy tutaj, pogramy trochę z chłopakami i wrócimy, a tu proszę, jedziemy dalej – mówi Igor. – W Elblągu liczymy na to, że powalczymy, i że damy o sobie znać – dodaje ks. Cezary Kaleta.

Więcej na www.lso.archiczest.pl Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Co bł. Frassati mówi dziś młodym?

O. Dariusz Kantypowicz OP podkreślił w rozmowie z KAI, że Pier Giorgio był człowiekiem odważnym i bardzo szczerym. Tego, zdaniem dominikanina, młodzi mogą się od niego uczyć. "My często zastanawiamy się, co inni powiedzą, jak coś zostanie odebrane, a w Pier Giorgiu nie było zupełnie takiego podejścia. On robił rzeczywiście to, co uważał, że jest wolą Bożą i co, według niego, powinien był robić. Nie patrzył na to, że ktoś to może wyśmiać, że ktoś jest temu przeciwny – po prostu to robił" - wskazuje o. Kantypowicz.

Frassati był człowiekiem bardzo aktywnym - działał nie tylko w Kościele, ale także w różnych studenckich organizacjach. "Wszystko, co robił, robił z Chrystusem" - mówi tercjarka dominikańska, Marta Bizacka, której przygoda z Frassatim trwa już od 20 lat.

Przyznaje, że na przestrzeni lat jej spojrzenie na tego błogosławionego zmieniało się. "Na początku byłam zdziwiona, że osoba tak zwyczajna. Mnie świętość zawsze kojarzyła się z zakonnikami, a on pokazuje, że jest dostępna dla każdego. To dla mnie przykład, jak żyć Ewangelią będąc osobą świecką" - mówi Marta Bizacka dodając, że to dla niej najbardziej pociągający przykład świętości, jaki zna.

Piotr Górski, także świecki dominikanin, podkreśla, że źródłem świętości Frassatiego była jego relacja z Panem Bogiem i to powinno być wskazówką dla młodych.

"On bardzo ukochał Eucharystię, codziennie starał się przyjmować Komunię św. w kościele, a w tamtych czasach to nie było łatwe, bo post Eucharystyczny trwał od północy. To oznaczało, że np. gdy wybierał się ze znajomymi na wycieczkę górską, prosił kapłanów, by jak najwcześniej odprawili Mszę św., żeby mógł w niej uczestniczyć. To był wręcz warunek uczestnictwa w wycieczce" - mówi Górski.

Frassatiego często widywano także na nocnych adoracjach Najświętszego Sakramentu. Troszczył się też o swój rozwój duchowy, przystępując regularnie do spowiedzi. "Robił to naturalnie i spontanicznie, potrafił np. poprosić o spowiedź znajomego księdza na schodach kościoła, jeśli widział taką potrzebę. To jest taki element, który może być ważny dla młodych dzisiaj, też w kontekście Światowych Dni Młodzieży" - mówi Piotr Górski.

Małgorzatę Korzeniewską w Pier Giorgiu fascynuje prostota i podejmowanie dzieł miłosierdzia. "Nie mógł obojętnie przejść obok biedy ludzkiej, czy to była bieda materialna czy duchowa. Nie ograniczał się, miał nieustannie wypchane kieszenie karteczkami, na których zapisywał, kto czego potrzebuje i gdzie trzeba jeszcze pójść. Był z tymi ludźmi, nie tylko im pomagał - to jest coś, czego możemy się od niego uczyć" - mówi tercjarka dominikańska.

Frassati był świeckim dominikaninem - do III zakonu św. Dominika wstąpił trzy lata przed śmiercią.

Urodził się w 1901 roku w zamożnej włoskiej rodzinie. Jego ojciec, Alfredo, był założycielem i właścicielem turyńskiej "La Stampy". Pier Giorgio swoje krótkie, 24-letnie życie poświęcił czynieniu miłosierdzia.

Opiekował się biedakami, chorymi i opuszczonymi. Był człowiekiem głębokiej modlitwy. Mając 13 lat podjął praktykę codziennej Komunii św., co w tamtym czasie było wciąż jeszcze nowością w Kościele. Miał duże poczucie humoru, dystans do siebie i niezwykłą skromność. Mimo, że fałszował jak mało kto, śpiewał często i głośno.

Był wysportowany - najbardziej lubił górskie wspinaczki i regularnie organizował z przyjaciółmi wyprawy na alpejskie szczyty. Świadomie wybrał życie osoby świeckiej, bo chciał w ten sposób być bliżej ludzi, którzy nie spotkali jeszcze Chrystusa.

Zmarł w wieku 24 lat. Zaraził się od jednego ze swoich podopiecznych chorobą Heinego-Medina. Jan Paweł II nazwał Frassatiego "człowiekiem ośmiu błogosławieństw", stawiając go młodym za wzór. To on beatyfikował go w 1990 roku. Jak stwierdzono podczas procesu beatyfikacyjnego, ciało Per Giorgia mimo upływu lat nie uległo rozkładowi.

CZYTAJ DALEJ

Premier: w czasie kryzysu i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina

2020-07-04 20:46

[ TEMATY ]

premier

Facebook.com

W tym trudnym, emocjonalnym czasie kryzysu, koronawirusa i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina, a spory, które prowadzimy, mają tak naprawdę jeden cel – bezpieczną i szczęśliwą przyszłość naszych dzieci – napisał na Facebooku premier Mateusz Morawiecki.

W sobotę szef rządu poinformował na swoim profilu na Facebooku o otrzymaniu zaproszenia na 10. urodziny Kaliny, mieszkanki gminy Pieniężno. Dziewczynka postanowiła wykorzystać to, że w dniu jej urodzin premier przebywał z wizytą w województwie warmińsko-mazurskim.

"Tort był pyszny, a radość Kaliny i jej mamy na długo pozostaną mi w pamięci. Warto sobie uświadomić, że w tym trudnym, emocjonalnym czasie kryzysu, koronawirusa i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina, a spory, które prowadzimy, mają tak naprawdę jeden cel – bezpieczną i szczęśliwą przyszłość naszych dzieci" – napisał Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję