Reklama

Polska

Prezydent Duda w Markowej: to wielkie miejsce dla Rzeczypospolitej Polskiej

To wielkie miejsce dla Rzeczypospolitej Polskiej – powiedział prezydent Andrzej Duda podczas otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej na Podkarpaciu. W uroczystości wziął udział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i metropolita przemyski abp Józef Michalik oraz naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

[ TEMATY ]

prezydent

muzea

Andrzej Duda

Artur Stelmasiak

- To wielkie miejsce dla Rzeczypospolitej Polskiej, bo tu jak w soczewce skupia się to, o czym możemy powiedzieć, że jest jednym, że my jako Polacy możemy się czuć godnie, że byli wśród nas tacy, którzy nie bali się nawet za cenę życia. Że byli wśród nas ludzie więcej niż przyzwoici, którzy byli bohaterami. Bohaterami, których trzeba postawić na równi z tymi, którzy z bronią w ręku walczyli o wolność Polski. Nie ma różnicy, jedni i drudzy oddali życie za drugiego człowieka i za wolność, bo wolność to godność – mówił prezydent Polski.


Prezydent Andrzej Duda, zasadził dzis drzewo na terenie Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmow w Markowej.

Opublikowany przez Artur Rytel-Andrianik na 17 marca 2016

Reklama

- Jest to niezwykle przejmujące muzeum. Jestem ogromnie wdzięczny i dziękuję w imieniu Rzeczypospolitej i moich rodaków tym, którzy przyczynili się do jego powstania – powiedział Andrzej Duda. Zaznaczył, że wbrew wielu opiniom Polacy w ogromnej większości podczas II wojny światowej zachowali się szlachetnie. - Polska, a także i sprawiedliwość dziejowa bardzo takiego pomnika potrzebowała – podkreślił.

- Dlaczego Józef i Wiktoria Ulmowie tak się zachowali? Czym się kierowali? – pytał w swoim przemówieniu prezydent Duda. – Może dlatego, że tysiące obywateli polskich żydowskiego pochodzenia walczyło za Polskę w roku 1918, 20, 39. Może właśnie dlatego. Nie wiemy, ale tak właśnie było, oni walczyli za Polskę razem z nami, bo Polska była naszą wspólną ojczyzną – mówił.

Andrzej Duda zwrócił uwagę, że Józef Ulma był „zwykłym podkarpackim rolnikiem”, ale jednocześnie był człowiekiem światłym i inteligentnym, a innym rolnikom był stawiany za wzór.

Reklama

Prezydent wyraził nadzieję, że muzeum w Markowej będzie miejscem wielkim świadectwem tragicznej, ale dobrej pamięci i ostrzeżeniem co pogarda czyni z ludźmi. Stwierdził, że jest to muzeum braterstwa, miłosierdzia i wspólnoty.

W Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej prezentowane będą historie Polaków, którzy udzielali pomocy Żydom. Wystawione eksponaty będą też prezentować relacje polsko-żydowskie przed wojną, w trakcie okupacji, a także stosunki powojenne.

Muzeum zgromadziło pierwsze zabytki i dokumenty związane z Polakami ratującymi Żydów podczas okupacji niemieckiej. Zakupiono między innymi część wyposażenia domu rodziny Ulmów, zgromadzono też kopie zdjęć wykonanych przez Józefa Ulmę. W zbiorach znalazła się część zdjęć oryginalnych. Wśród nich zdjęcie wykonane w 1940 r., na które 24 marca 1944 r. padły krople krwi ofiar niemieckiej zbrodni. W zbiorach znajdują się także drzwi ze śladami po kulach powstałymi podczas egzekucji rodziny Baranków, których Niemcy zabili za pomoc udzieloną Żydom. Do muzeum wpływają relacje dotyczące Polaków ratujących Żydów podczas okupacji niemieckiej.

Małżonkowie Józef i Wiktoria Ulmowie mieszkali wraz z sześciorgiem dzieci w Markowej na Podkarpaciu. W czasie okupacji ukrywali w swoim gospodarstwie ośmioro Żydów. 24 marca 1944 r. w nocy do ich domu wtargnęli hitlerowcy. Najpierw zamordowali ukrywanych Żydów, a potem całą rodzinę Ulmów, w tym Wiktorię, która była w dziewiątym miesiącu ciąży, a także dzieci, z których najstarsze miało 8 lat, a najmłodsze 1,5 roku.

W 1995 r. Józef i Wiktoria Ulmowie zostali uhonorowani tytułem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”. Proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów na etapie diecezjalnym zakończył się w 2008 r. W 2011 r. wszystkie dokumenty trafiły do Watykanu. W 2004 r. odsłonięto pomnik przypominający heroiczność rodziny Ulmów.

2016-03-17 20:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gliński: sieć nowych muzeów naszym wianem na stulecie Bitwy Warszawskiej

[ TEMATY ]

historia

muzea

muzeum

PAP/Radek Pietruszka

Naszym wianem na stulecie odzyskania niepodległości, a także 100-lecie Bitwy Warszawskiej, jest budowa sieci nowoczesnych muzeów - powiedział wicepremier, minister kultury Piotr Gliński. Zapowiedział otwarcie 14 sierpnia Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w siedzibie MKiDN wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński oraz dyrektor Biura Programu "Niepodległa" Jan Kowalski zaprezentowali plan obchodów 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Działania realizowane są pod wspólnym hasłem #Wiktoria1920.

"Ministerstwo Kultury koordynuje w imieniu polskiego rządu obchody ważnych rocznic już od pewnego czasu. Chodzi oczywiście przede wszystkim o obchody stulecia odzyskania niepodległości" - wyjaśnił Gliński.

Wicepremier przypomniał, że proces kształtowania się polskich granic i odzyskiwania niepodległości "trwał aż 6 lat i tyle trwa nasz program".

"Zaczynamy od przedstawienia wydarzenia może kluczowego z punktu widzenia MKiDN (…) naszym podstawowym wianem na 100-lecie odzyskania polskiej niepodległości, w tym także 100-lecie Bitwy Warszawskiej (…) jest budowa sieci nowoczesnych muzeów" - podkreślił.

Poinformował, że obecnie w MKiDN realizowane są 83 projekty inwestycyjne w obszarze muzealnym. "To są 43 projekty z tzw. funduszy europejskich (…) i 40 projektów w różnych fazach budowy, modernizacji, nadawania nowego impulsu poprzez współprowadzenie (przez MKiDN) i tworzenia nowych instytucji muzealnych" - mówił.

Minister kultury przypomniał, że niektóre obiekty są już gotowe jak np. oddane w 2019 r. do użytku w Świątyni Opatrzności Bożej Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Inne inwestycje są kończone, np. Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Muzeum Domu Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej.

Podkreślił, że symboliczny wymiar będzie miało otwarcie 14 sierpnia 2020 r., w przededniu rocznicy Bitwy Warszawskiej, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. "To ważny element realizowanej przez MKiDN nowoczesnej sieci muzeów, której zwieńczeniem będzie Muzeum Historii Polski" - ocenił.

Wicepremier poinformował, że na 100-lecie Bitwy Warszawskiej MKiDN wraz z TVP przygotowuje film "Wojna Światów" wykorzystujący relacje uczestników i świadków wydarzeń oraz świadectwa materialne, które przetrwały do naszych czasów: unikalne filmy archiwalne, rozkazy oraz zapisy rozszyfrowanych tajnych raportów oraz świeżo odnalezione materiały archiwalne.

Za scenariusz i reżyserię filmu odpowiadają Mirosław Bork i Krzysztof Talczewski. Jest to duet, który realizował film "Niepodległość", pokazujący fenomen odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r.. Premiera "Wojny Światów" odbędzie się około 15 sierpnia 2020 r.

"Co pozostanie po nas, po tym 100-leciu? Pozostanie (…) zmiana mentalności, zmiana świadomości społecznej. Pozostaną także instytucje materialne w postaci sieci nowych, nowoczesnych polskich muzeów" - podkreślił szef resortu kultury.

Zaznaczył, że pomimo sytuacji związanej z koronawirusem, obchody 100-lecia Bitwy Warszawskiej są przygotowywane. Wyjaśnił, że rocznicowe obchody będą miały wymiar ogólnopaństwowy, zaplanowano m.in. defiladę wojskową.

Dyrektor Biura Programu Niepodległa Jan Kowalski zapowiedział m.in. organizację wielkiego widowiska multimedialnego na stadionie PGE Narodowy, premierę filmu VR pt. "Wiktoria 1920" oraz akcję ogólnonarodowego dokumentowania i odszukiwania pamiątek Cudu nad Wisłą.

"Celem Programu Niepodległa jest zwiększanie poczucia wspólnoty obywatelskiej Polaków. I ten cel jest realizowany, ten cel jest mierzalny" - powiedział Kowalski. Wyjaśnił, że Narodowe Centrum Kultury prowadzi coroczne badania, "i te statystyki pokazują, że to poczucie wspólnoty jest coraz większe"

"Dla uczczenia obrońców wolności Polski i Europy z 1920 r. zrealizujemy zarówno projekty edukacyjne, jak i widowiska, które przypomną nam, czym była nie tylko Bitwa Warszawska, ale i szerzej, cała wojna z bolszewikami. (…) Nasze działania są przygotowane wielowątkowo i interdyscyplinarnie" - podkreślił.

Kowalski wyjaśnił, że z okazji obchodów 100-lecia Bitwy Warszawskiej już 15 lipca uruchomiony zostanie specjalny serwis www.bitwa1920.gov.pl, zrealizowany wspólnie z Polskim Radiem. Portal będzie posiadał kilka wersji językowych.

"Widowisko multimedialne stworzone wspólnie z PGE Narodowy przypomni nam wszystkim, czym była dla nas Bitwa. Do opowieści o tak ważnej dla Polaków i dla świata historii zaangażujemy również nowe technologie" - zapowiedział.

"Już teraz zapraszam na sierpniową premierę filmu fabularnego +Wiktoria 1920+ w technologii VR 360 stopni 3D" – mówił dyrektor Biura Programu Niepodległa. Wyjaśnił, że akcja 20-minutowego filmu "skupi się na szyfrantach". Premiera zaplanowana jest na 12 sierpnia i odbędzie się jednocześnie w Muzeum Narodowym w Warszawie i w Internecie.

Zaplanowano również przygotowanie wystawy "Fotorelacje. Wojna 1920" w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jej wernisaż ma się odbyć 13 sierpnia.

"Chcemy również włączyć całe społeczeństwo w przypomnienie roku 1920. Zapraszamy Polaków do publikowania w mediach społecznościowych zdjęć z pamiątkami z 1920 r. i oznaczania ich hasztagiem #wiktoria1920. Z wybranych zdjęć przygotujemy kolaż układający się w hasło +Wiktoria1920+, który zawiśnie na ogrodzeniu placu budowy pomnika Bitwy Warszawskiej" – mówił Kowalski.

Ogłosił, że można już nadsyłać opowiadania na konkurs literacki "1920". Teksty powinny nawiązywać do wojny polsko-bolszewickiej 1920 r.

Kowalski zapowiedział też uruchomienie od poniedziałku przez Biuro Programu Niepodległa naboru wniosków do programu dotacyjnego "Koalicje dla Niepodległej", czyli na mikrogranty do 40 tys. zł. Wnioski można składać do 15 lipca, a aplikować mogą samorządowe instytucje kultury, fundacje i stowarzyszenia.(PAP)

autorzy: Grzegorz Janikowski, Katarzyna Krzykowska

gj/ ksi/ pat/

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego na pielgrzymim szlaku

2020-09-26 22:20

Archiwum WSD

Tradycyjnie przed rozpoczęciem wykładów, wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu pielgrzymuje do jakiegoś sanktuarium, aby prosić o łaski potrzebne na nowym etapie formacji i studiów. W tym roku było to sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu oraz św. Jana z Dukli.

Po dotarciu do Dębowca, przełożeni seminaryjni z rektorem ks. Rafałem Kułagą na czele, klerycy i siostry zakonne zapoznali się z historią sanktuarium i odwiedzili jego najważniejsze miejsca. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, który zachęcał w homilii do odczytywania Bożych znaków i podążania za nimi. Zauważył, że nieraz kwestionują one nasz świat ludzi i rzeczy. Są niepokojące jak łzy Najświętszej Maryi Panny w La Salette. Stanowią jednak okazję do tego, żeby pojednać się z Bogiem i odzyskać pełnię życia. Kaznodzieja, życzył wszystkim i sobie takiego nowego początku w roku jubileuszowym 200-lecia Seminarium. Po Eucharystii, Ojcowie Saletyni ugościli pielgrzymów obiadem.

Kolejnym etapem pielgrzymki było sanktuarium św. Jana z Dukli, gdzie odmówiona została Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Archiwum WSD

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję