Reklama

Polska

Matka polskiej niepodległości

Setki tysięcy demonstrantów, biorących udział w marszach 11 Listopada, obok portretów Piłsudskiego, Dmowskiego i Paderewskiego powinni nieść także podobiznę matki Urszuli Ledóchowskiej – niesprawiedliwie zapomnianej matki polskiej niepodległości. W pamięci potomnych zapisała się jako założycielka nowej rodziny zakonnej, edukującej kolejne pokolenia młodzieży, mało natomiast wiadomo o jej wielkiej akcji promującej Polskę, gdy ważyły się losy odrodzenia państwa polskiego. Jej dzieło powinno być zauważone w podręcznikach opisujących walkę o niepodległość.

[ TEMATY ]

św. Urszula Ledóchowska

Archiwum Sióstr Urszulanek SJK

M. Urszula Ledóchowska była matką dla zakonnic, ale też najlepszą opiekunką, zatroskaną jak matka o najmłodszych

Historyczka szarych urszulanek s. Małgorzata Krupecka USJK, autorka biografii Założycielki, w książce „Ledóchowska. Polka i Europejka” i artykułu o jej działalności na rzecz niepodległosci, zwraca uwagę na fakt, że do wielkiej akcji promującej Polskę, zwłaszcza w latach 1915-1918, gdy ważyły się losy kraju jako niepodległego państwa, przyszła Święta była doskonale przygotowana niejako „z urodzenia”. W jej żyłach płynęła krew kilku europejskich narodów. Po matce, Józefinie Salis-Zizers, odziedziczyła szwajcarsko-południowoniemiecko-nadbałtycką krew, wśród jej przodków byli lombardzcy, wirtemberscy i inflanccy szlachcice. Pradziadek Julii – baron von Bühler – był wysokim rosyjskim urzędnikiem. Z kolei polscy przodkowie ojca, Antoniego Ledóchowskiego, brali udział w wyprawie wiedeńskiej, obradach Sejmu Czteroletniego i Powstaniu Listopadowym. Urodzenie i koligacje otwierały przed nią drzwi do europejskich elit, a fenomenalne zdolności językowe pozwalały jej wypowiadać się w językach skandynawskich.

Urodzona w Austrii w 1865 roku hrabianka, która z najbliższymi porozumiewała się po niemiecku, do końca życia mówiła z lekkim cudzoziemskim akcentem i dopiero w wieku 18 lat zamieszkała na ziemiach polskich, miała więc w czym wybierać, gdy chodzi o identyfikację, a jednak bezapelacyjnie wybrała polskość. Miała świadomość, że jeśli chodzi o patriotyzm, jest „zbyt gorąca”. Podkreślała, że choć nie ma znaczenia, w „jakim pułku człowiek służy Bogu”, bo kocha On wszystkie narody, ale „to się nie na wiele zda, nie stanę się przez to chłodniejsza”. Nie był to jednak patriotyzm bezkrytyczny, Julia Ledóchowska jasno zdawała sobie sprawę z przywar i słabości rodaków. „Polak z natury jest bohaterem, ale bohaterem lubującym się w rozgłosie, sławie. (...) A tu trzeba cichej pracy” – mówiła w jednym z wystąpień publicznych.

Okazją do bezpośredniego włączenia się w akcję na rzecz Polski był wybuch I wojny światowej. Po 21-letnim pobycie w krakowskim klasztorze urszulanek, do których wstąpiła w wieku 21 lat, Urszula Ledóchowska znalazła się w Petersburgu, gdzie miała kierować misyjną placówką urszulańską oraz internatem dla dziewcząt przy tamtejszej parafii św. Katarzyny i współpracować przy organizowaniu życia licznej grupy katolików, w większości Polaków. Wybuch wojny uczynił z niej „personę non grata” (była obywatelską austriacką, czyli państwa, które było w konflikcie zbrojnym z Rosją). Miała już wcześniej kupiony dom nad Zatoką Fińską i to był pierwszy krok Ledóchowskiej w kierunku Skandynawii. W Szwecji znalazła się, gdyż wydalona w fińskich terenów przez władze carskie, chciała być jak najbliżej swej zakonnej wspólnoty.

Reklama

W Djursolm pod Sztokholmem założyła szkołę językową dla dziewcząt dzięki czemu nawiązała kontakty z ich rodzinami. Udzielała też gościny polskim emigrantom i politykom. „Kiedyś pan Łempicki – wspominała – poprosił, by mogło się odbyć u nas zebranie kilku panów na tematy polityczne. Spotkali się więc: Daszyński, Patek Łempicki, jeden Fin-rewolucjonista i rabin-syjonista. Tamci pierwsi też każdy z innej partii”. Matka Ledóchowska potrafiła łączyć ludzi bardzo różnych - mogli być z innych partii, jej zależało na jednym - żeby pracowali zgodnie dla dobra kraju. Rok po przybyciu do Skandynawii zaczęła własną imponującą rozmachem i zasięgiem działalność odczytową na rzecz niepodległości Ojczyzny po tym jak w marcu 1915 Główny Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, którym kierował Henryk Sienkiewicz poprosił ją aby prezentowała go w Skandynawii. Zrealizowała wówczas trzy cykle odczytów – w sumie około osiemdziesięciu publicznych wystąpień przed licznym audytorium – promujących Polskę. Wędrując po krajach Północy, organizowała kolejne dzieła edukacyjne i charytatywne, a po przeniesieniu szkoły języków obcych dla dziewcząt do Danii, założyła pismo dla szwedzkich katolików „Solglimtar”, świetlicę dla zaniedbanych wychowawczo duńskich dzieci, dom dla polskich sierot i in.

Ogromnym atutem w tej działalności były genialne uzdolnienia lingwistyczne – matka Urszula potrafiła nauczyć się obcego języka w kilka miesięcy. Nauczyła się rosyjskiego, fińskiego, szwedzkiego, duńskiego i norweskiego. Z inteligencją i warstwami wyższymi porozumiewała się po francusku, ale podziw wzbudzał fakt, że znała języki ojczyste Skandynawów. Dodatkowo jej stosunek do ludzi, otwartość na osoby innych narodowości, kultur i wyznań – wszystko to sprawiało, że wszędzie była przyjmowana z szacunkiem i podziwem. Jej pełne pasji odczyty robiły na słuchaczach ogromne wrażenie. Hrabina-zakonnica docierała do arystokracji, elit intelektualnych i decydentów, sprawiając, że na los jej ojczyzny otwierały się nie tylko serca, ale i portfele. „Odczyty Ledóchowskiej nie nosiły cech uczoności... W druku płowiały, traciły krasę. Natomiast w żywym słowie urastały do kształtów wizjonerskich, przykuwających. Widocznie mówiło przez nią natchnienie, rzucające na klęczki” – wspominał pisarz Ernest Łuniński, autor publikacji „Jałmużnica”, w której opisywał jej skandynawską epopeję.

Miała świadomość, jak ważne jest ukształtowanie opinii elit na temat Polski, dlatego starała się nawiązać kontakty z intelektualistami, politykami, działaczami społecznymi. Byli wśród nich pisarka i aktywistka ruchu kobiecego Ellen Key czy ceniony poeta i pisarz szwedzki Verner von Heidenstam. W kolejnych miejscach tworzyła lokalne komitety pomocy Polsce. W Szwecji wchodziły w ich skład takie osobistości, jak pisarka i noblistka Selma Lagerlöf, dyrektor Muzeum Narodowego Oscar Montelius, wybitny slawista Alfred Jensen. W skład komitetu kopenhaskiego weszli zaś: Harald Ostenfeld, naczelny biskup ewangelicki, biskup katolicki Johennes von Euch oraz nadrabin kopenhaski. Matka Ledóchowska nie miała trudności z nawiązaniem kontaktów z ludźmi innych wyznań i światopoglądów – doskonale współpracowała z socjalistą Ignacym Daszyńskim czy Georgiem Brandesem, żydowskim wolnomyślicielem, wielkim przyjacielem Polski, którego nieustraszona patriotka pozyskała dla sprawy mimo, że miał na koncie okres wrogości i krytycyzmu wobec Polaków.

Reklama

Docierała też do prasy – w ciągu jej sześcioletniej emigracji (1914–1920) ukazało się w prasie skandynawskiej około 180 publikacji prasowych życzliwych Polsce. Potrafiła zrobić ze swych odczytów wydarzenie medialne. „Czwartego lipca [1916 r. w Oslo przyszło do mnie moc żurnalistów na interview. Mówiłam ile tylko mogłam” – wspominała po latach. Również ówczesna polska prasa poświęciła jej działalności około 40 artykułów.

W ramach popularyzacji swojego kraju zainicjowała wydanie kilkujęzycznego zbioru tekstów, poświęconych Ojczyźnie, który ukazał się w 1917 roku pod tytułem „Polonica”. Ellen Key napisała esej o „Chłopach” Reymonta, zamieszczono artykuły o twórczości Matejki i Szopena, o Kościuszce i królowej Jadwidze. Matka Ledóchowska chciała zaprezentować od najlepszej strony Skandynawom mało znaną i nieobecną w ich świadomości Polskę. Wstęp do książki podpisali Duńczyk Aage Meyer Benedictsen, Norweg Jens Raabe, Szwed Alfred Jensen – doskonale znani przez rodaków tłumacze i akademicy.

Jednak największe wrażenie robiła akcja odczytowa matki Ledóchowskiej, wędrującej po Skandynawii jedynie z dwiema walizeczkami i sukienczynie, jak pisał świadek jej działalności. Żyjła w bardzo skromnych warunkach, utrzymywała się z korepetycji, „jak za młodych lat”, i z prowadzonej ze wspólnotą urszulańską szkoły. Pisali o niej nie tylko dziennikarze w mediach, ale też poszczególni słuchacze, oczarowani jej pasją. Ta, jak mówiła o sobie, „jałmużnica, prosząca za Polskę”, która dysponowała „ głosem-królem”, starsza kobieta w czarnej sukni – opowiadała o dziejach swojego narodu, zapewniała, że Polska zawsze będzie istniała, bo żyje w sercach swoich dzieci, choćby los rzucił je do miast amerykańskich czy na Saharę. „Wszystkie państwa wojujące mniemają, że niepodległość Polski jest koniecznością. Przyłączcie się do tej opinii i powiedzcie również, że Polska powinna być wolna” – apelowała w 1916 roku w Danii.

Ważnym efektem jej działalności były zbiórki pieniędzy na Komitet w Vevey i finansowane przez niego dzieła charytatywne. Świadkowie wspominają, że po jednym z odczytów do stolika, przy którym przyjmowano wpłaty, wzruszeni słuchacze tłoczyli się, by złożyć ofiarę. Król norweski Haakon unikał jednoznacznych deklaracji politycznych, ale ofiarował Matce tysiąc koron. „W kwietniu pojechał prof. Ellinger do Krakowa i Warszawy i zawiózł tam czternaście wagonów mleka skondensowanego i mąki” – pisała o reakcjach Duńczyków. Kolejne wagony z odzieżą i żywnością dostarczył na ziemie polskie syn prof. Ellingera. Dla wyniszczonego wojną i porzuconego przez zaborców kraju była to pomoc bezcenna.

O tym, jak intensywnie żyła, świadczy jeden z jej listów: „Miałam 27 X odczyt po szwedzku w Sztokholmie, 2 XI będę miała w Uppsali, 5 XI w Falköping, 9 XI w Göteborgu, 12 w Malmö, 13 spodziewam się w Lund, a 16 i 18 w Kopenhadze, potem muszę śpieszyć do mej szkoły. (…) W styczniu urządzę w Sztokholmie żywe obrazy z naszej historii…”.

Efekty jej akcji były widoczne. Jednym z nich, choć „ubocznym”, stał się później literacki Nobel dla Władysława Reymonta. Opinia publiczna Skandynawii została nastawiona do Polski przychylnie, dla kraju płynęła też pomoc materialna. „Pytają mnie, skąd to umiem, a ja wszystkim mówię, że to Bóg chce, bym Polsce pomagała” – Ledóchowska pisała do brata.

Do Polski matka Ledóchowska wróciła w 1920 roku. Celem ostatniego cyklu odczytów była zbiórka na kupno domu w Pniewach dla polskich dzieci, by mogły wrócić do Ojczyzny, i dla urszulańskiej wspólnoty, która zaczęła się rozrastać i przeobrażać w nowe zgromadzenie: Urszulanek Serca Jezusa Konającego. O swoich skandynawskich przyjaciołach matka Ledóchowska nigdy nie zapomniała. Na patrona klasztoru w Pniewach wybrała św. Olafa, patrona Norwegii. Pieniądze na zakup wielkopolskiej posiadłości ofiarował konsul norweski w Danii Stolt-Nielsen z żoną. Byli wdzięcznymi rodzicami córki – wychowanki instytutu języków obcych, założonego przez matkę Urszulę.

Niepodległa Polska odwdzięczyła się Urszuli Ledóchowskiej - została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w dziedzinie narodowo-społecznej, Krzyżem Niepodległości i Złotym Krzyżem Zasługi za pracę społeczną. Senat 5 marca 2009 r. podjął uchwałę „w sprawie uczczenia 70. rocznicy śmierci św. Urszuli Ledóchowskiej i uznania jej za wzór patriotki”.

2015-11-10 19:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czynią świat lepszym

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

św. Urszula Ledóchowska

Zdjęcia: archiwum Zgromadzenia Urszulanek SJK

Św. Urszula Ledóchowska, założycielka zgromadzenia

Stulatki – tak dziś mówią o sobie siostry ze Zgromadzenia Urszulanek Serca Jezusa Konającego, które obchodzą właśnie jubileusz 100-lecia istnienia. Główne uroczystości zaplanowane są na 29 maja br. – w liturgiczne wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej.

Jak cały świat z powodu pandemii COVID-19 zmienia swoje plany, tak i siostry jubilatki musiały zmienić sposób świętowania.

Dziękczynienie

Mszę św. jubileuszową zgodnie z planem odprawi w sanktuarium św. Urszuli w Pniewach o godz. 18 metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Wielu jednak będzie mogło w niej uczestniczyć tylko za pośrednictwem transmisji na kanale YouTube sanktuarium (www.youtube.com/c/sanktuarium-pniewyPl). – Z oczywistych względów nie odbędzie się zaplanowane na noc z 9 na 10 czerwca br. czuwanie sióstr na Jasnej Górze. Inaczej będą też przebiegać uroczystości w Warszawie z udziałem kard. Kazimierza Nycza, zaplanowane pierwotnie na 30 maja. Niemniej jednak dziękczynienie wciąż trwa, a rozpoczęło się w zeszłym roku – 28 lipca 2019 r., gdy na kapitule generalnej w Pniewach, z okazji wyboru nowego zarządu generalnego zgromadzenia, spotkały się przedstawicielki ze wszystkich krajów, w których jesteśmy obecne – opowiada s. Małgorzata Krupecka, która pełni funkcję rzeczniczki prasowej zgromadzenia i zajmuje się badaniem duchowości oraz historii urszulanek szarych. – Mszę św. sprawował wówczas nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio.

Święta i prymas

– Stolica Apostolska zatwierdziła zgromadzenie 7 czerwca 1920 r. – wyjaśnia s. Krupecka. – Z racji planowanej beatyfikacji prymasa Wyszyńskiego nasze obchody zaplanowałyśmy trochę wcześniej – zdradza moja rozmówczyni. Obie zastanawiamy się, co na dzisiejsze – trudne także dla Kościoła – czasy pandemii powiedzieliby sługa Boży Stefan Wyszyński i św. Urszula. – Cechą wszystkich świętych, w tym prymasa Wyszyńskiego i św. Urszuli Ledóchowskiej, była umiejętność wsłuchiwania się w natchnienia Ducha Świętego. My często zagłuszamy ten głos i natchnienie pochodzące od Boga... Nie wiemy, co przyniesie pandemia, siostra jest jednak przekonana, że matka założycielka z pewnością mądrze by ten czas wykorzystała. Podobnie prymas Wyszyński, który w latach uwięzienia napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu. Tu znów pojawia się urszulański wątek: kiedy w 1956 r. na Jasnej Górze gromadzi się blisko milion Polaków i składa śluby przed Maryją, symboliczny pusty fotel, podkreślający nieobecność prymasa, przygotowuje przełożona urszulanek – m. Franciszka Popiel.

Charyzmat

W centrum duchowości urszulanek szarych jest kontemplacja Serca Jezusa, konającego na krzyżu z miłości do człowieka. Jednocześnie założeniem jest pozytywny, radosny przekaz Ewangelii. Święta Urszula Ledóchowska uważała uśmiech, pogodę ducha i dobroć za szczególnie wiarygodne świadectwo więzi z Chrystusem. Potrafiła kochać i tę wartość przekazała następczyniom: kochać i szanować każdego człowieka, bez względu na wyznanie, przekonania i pozycję. Wychodzić do drugiego człowieka, odpowiadać na jego potrzeby, w czym ma pomagać również skromny, prosty szary habit. „Bo nawet strojem nie separujące się od świata, od ubogich – napisał w jednym z licznych listów do sióstr prymas Wyszyński – nosicie na sobie właśnie takie szare, urszulańskie szaty, dobrze przystosowane do kontaktowania z brudnymi miejscami, ze wszystkimi śmietnikami ludzkiego życia i z całą jego niedolą. Nie musicie ich unosić i wchodzicie w błoto, bo nic im nie zaszkodzi. Zostaną takie, jakimi były i jakimi je macie. Dla siebie potrzebujecie niewiele. Widać to po waszym ubiorze. Jest on bardzo skromny”. I dalej wśród listów odnajdujemy wciąż aktualne dla całego Kościoła zdanie: „Kościół pragnie zdjąć z nas wszystko, co odgradzałoby nas od współczesnego człowieka, co by nam przeszkadzało służyć jemu. Jesteście Zgromadzeniem nowoczesnym, to znaczy dostosowanym do potrzeb nowoczesnych. Jesteście Zgromadzeniem, które jest w drodze do czasów przyszłych, a ponieważ jesteście Zgromadzeniem w drodze, nie wolno wam być zasiedziałymi. Musicie wciąż krążyć i kursować (...) musicie być w drodze, gotowe do zaradzania każdej potrzebie, którą Wam Kościół ukaże”.

Współczesność

Siostry zdają sobie sprawę, że muszą umieć uchwycić to, co się zmienia, wyczuć potrzeby człowieka XXI wieku i wyjść mu naprzeciw.

Jedną z ważniejszych działalności sióstr jest edukacja. W Polsce kilkadziesiąt sióstr katechizuje w szkołach i przedszkolach i animuje różne grupy parafialne, zwłaszcza Eucharystyczny Ruch Młodych. Urszulanki szare prowadzą też publiczne koedukacyjne Liceum Ogólnokształcące w Pniewach – tam, gdzie tętni życiem sanktuarium św. Urszuli Ledóchowskiej. Zgromadzenie prowadzi w Polsce siedemnaście przedszkoli, dwa domy dziecka, ponadto domy akademickie dla studentek, świetlice, oratoria, ogniska wychowawcze. Siostry pracują na wyższych uczelniach, ale i w kuchni dla ubogich w Poznaniu czy w DPS w Sieradzu. Obecnie siostry nauczycielki prowadzą zajęcia zdalne z uczniami i przedszkolakami. W czasie pandemii szyją maseczki – już kilkoma tysiącami obdarowały warszawskie szpitale. Trzy siostry z łódzkich domów odpowiedziały na potrzeby DPS w Głownie, gdzie część personelu i pacjentów zachorowało na COVID-19 – służą tam pomocą.

Urszulanki posługują dziś w czternastu krajach na pięciu kontynentach, m.in.: w Polsce, we Francji, Włoszech, w Niemczech, Finlandii, Rosji, na Ukrainie, Białorusi, w Kanadzie, Brazylii, Argentynie, Boliwii, Tanzanii i na Filipinach. Idą zawsze tam, gdzie widzą ubóstwo materialne i duchowe. Na ok. 750 sióstr ponad 500 to Polki.

Na pytanie, czego życzyć siostrom z okazji ich jubileuszu, s. Małgorzata odpowiada: – Żebyśmy umiały jak św. Urszula wsłuchiwać się w Ducha Świętego i zgodnie z tym, co usłyszymy, odważnie iść do ludzi z przesłaniem miłości. I oczywiście – nowych powołań.

CZYTAJ DALEJ

MZ: od piątku 18 powiatów objętych obostrzeniami

2020-08-13 14:32

[ TEMATY ]

koronawirus

PAP/Paweł Supernak

Od piątku 18 powiatów będzie objętych obostrzeniami - strefami żółtymi i czerwonymi - czyli o jeden mniej niż dotychczas - poinformował w czwartek wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Cieszyński zauważył podczas konferencji prasowej, że spośród wszystkich powiatów w Polsce 95 proc. jest w strefie "zielonej". Wyjaśnił również, że podział na strefy, oprócz "zielonych", na "żółte" i "czerwone" ma na celu dostosowanie środków bezpieczeństwa do sytuacji w danym powiecie.

Podkreślił, że przy początkowym ogłoszeniu tego podziału powiatów wyróżnionych jako te, z obostrzeniami było 19. Od jutra - podał Cieszyński - będzie ich 18.

Od piątku strefa czerwona obejmie powiaty i miasta na prawach powiatu: nowosądecki, Nowy Sącz, rybnicki, wodzisławski, Rudę Śląską, ostrzeszowski, wieluński, Rybnik oraz Jastrzębie Zdrój, które - zauważył Cieszyński - dotychczas było w strefie żółtej.

Z kolei w strefie żółtej znajdą się powiaty: pszczyński, który był w strefie czerwonej, cieszyński, wieruszowski i Żory. Ponadto, do tej strefy dołączają powiaty, które dotychczas były "zielone", czyli: raciborski, limanowski, nowotarski, grajewski oraz Biała Podlaska, gdzie na poziom zakażeń koronawirusem, jak wskazał wiceminister, miały wpływ przede wszystkim wesela.

Tym samym z listy powiatów z obostrzeniami skreślone zostały powiaty: nowosądecki, jarosławski, przemyski i Przemyśl, kępiński, oświęcimski i pińczowski.

W "czerwonych" powiatach jest obowiązek noszenia maseczek lub przyłbic wszędzie w przestrzeni publicznej. Wesela i inne imprezy rodzinne mogą się odbywać w grupie do 50 osób. Restauracje i gastronomia obowiązuje zasada zakrywania ust i nosa oraz maksymalnie 1 osoba na 4mkw. Kościoły i miejsca kultu religijnego mają limity maksymalnie 1 osoba na 4 m kw., do 150 osób na zewnątrz. W powiatach w czerwonej strefie w kinach zajęte może być 25 proc. miejsc. Parki rozrywki i wesołe miasteczka są nieczynne. Targi i konferencji nie odbywają się. Siłownie, kluby i centra fitness mają ograniczenie - 1 osoba na 10 m kw. Wydarzenia sportowe mogą się odbywać, ale bez publiczności.

W "żółtych" powiatach w przestrzeni publicznej nie trzeba nosić maseczek lub przyłbic. Należy natomiast zachowywać 1,5 metrowy dystans społeczny. Wesela i inne imprezy rodzinne mogą odbywać się do 100 osób. W restauracjach i gastronomii należy zakrywać usta i nos, jest tez limit max. 1 osoba na 4 m kw. W kinach także jest limit 25 proc. zajętych miejsc. W strefie żółtej przy organizacji targów i kongresów obowiązuje m.in. limit 1 osoba na 4 m kw. W parkach rozrywki i wesołych miasteczkach może przebywać 1 osoba na 5 mkw. Limity w siłowniach i centrach fitness to 1 osoba na 7 mkw. Wydarzenia sportowe mogą odbywać się przy 25 proc. widowni.

Dotychczas strefa czerwona obejmowała w woj. śląskim powiaty i miasta na prawach powiatu: pszczyński, rybnicki, wodzisławski oraz Rudę Śląską i Rybnik, w woj. wielkopolskim – ostrzeszowski, w woj. małopolskim – nowosądecki i Nowy Sącz oraz w woj. łódzkim powiat wieluński. Strefa żółta obejmowała w woj. śląskim powiaty i miasta na prawach powiatu: cieszyński oraz Jastrzębie-Zdrój i Żory, w woj. podkarpackim – jarosławski, przemyski i Przemyśl, w woj. wielkopolskim – powiat kępiński, w woj. małopolskim – oświęcimski, w woj. świętokrzyskim – pińczowski, a w woj. łódzkim powiat wieruszowski.(PAP)

autor: Dorota Stelmaszczyk

dst/ krap/

CZYTAJ DALEJ

„Utopia tęczowej rewolucji” . Bezpłatna broszura Centrum Życia i Rodziny

2020-08-13 19:25

[ TEMATY ]

LGBT

Centrum Życia i Rodziny

tęczowa rewolucja

broszura

Magdalena Wojtak/Niedziela

Centrum Życia i Rodziny wydało bezpłatną broszurę „Utopia tęczowej rewolucji. 10 pytań i 100 argumentów”. Publikacja obala główne tezy i manipulacje aktywistów LGBT

- Jest odpowiedzią na to, co w ostatnich dniach widzieliśmy na ulicach polskich miast, a szczególnie w Warszawie. Tęczowa homoagresja, agresja aktywistów LGBT dała się poznać od najgorszej strony. W związku z tym Centrum Życia i Rodziny przygotowało publikację, w której przypomina o założeniach ideologii LGBT, a także ideologii gender. Obalamy w niej również niektóre najbardziej popularne tezy, jakie pojawiają się w języku zwolenników ideologii LGBT - powiedział podczas prezentacji publikacji Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny. Organizacja przygotowała także film „To nic takiego” ujawniający metody wprowadzania do polskich szkół demoralizującej seksedukacji.

Autorzy broszury zauważają, że zwolennicy ideologii gender oraz LGBT podważają najbardziej podstawowe wartości i cechy takie jak rodzina, małżeństwo, macierzyństwo czy płeć. Przestrzegają także przed próbą zmiany definicji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzn i kontestowaniem przez działaczy LGBT  polskiego porządku prawnego. Broszura odpowiada na pytania dotyczące tego m.in. dokąd zaprowadzi nas tęczowa rewolucja, w jaki sposób odpowiadać na tezy i manipulacje aktywistów LGBT, a także co jest największym zagrożeniem dla ładu społecznego i prawnego. - Konfrontujemy hasła tęczowej rewolucji z faktami, danymi, statystykami i badaniami naukowymi - tłumaczy autorka broszury i członek Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich Agnieszka Marianowicz-Szczygieł.

W publikacji zmierzono się z popularnymi sloganami i tezami rozpowszechnianymi przez środowiska i organizacje promujące ruch LGBT. Z broszury dowiemy się m.in. dlaczego ideologia LGBT oraz gender są groźne dla społeczeństwa; czym w rzeczywistości jest płeć społeczno-kulturowa; czy polskie prawo wystarczająco chroni rodzinę, a także niebezpieczna jest edukacja seksualna oraz w jaki sposób uporać się z językowymi manipulacjami ideologów LGBT.

Zwrócono także uwagę, że wbrew wieloletnim działaniom mającym na celu przekonywanie opinii publicznej, że osoby LGBT są prześladowane i nie mają wystarczających praw i swobód obywatelskich, rzeczywistość jest zgoła inna.

Autorzy wskazują, że wbrew fałszywym informacjom, osoby LGBT mają własne media, zakładają swoje organizacje, ich czynności erotyczne nie są prawnie zakazane, a także mogą dziedziczyć po sobie na mocy testamentu. Mają również prawo do dostępu do dokumentacji medycznej partnera. Wskazują, że ich postulaty stają się jedynie nośnymi hasłami, którymi można sprawnie manipulować, a osoby LGBT przedstawiać jako środowisko dyskryminowane i pozbawione praw.

Publikację „Utopia tęczowej rewolucji 10 pytań i 100 argumentów” bezpłatnie można pobrać na stronie internetowej www.teczowautopia.pl. Można ją także zamówić w formie papierowej,. Centrum Życia i Rodziny planuje przesłać broszurę posłom i senatorom, a także kuratoriom oświaty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję