Reklama

Kościół

Zasięgi dla Boga

Arcybiskup Fulton J. Sheen zrobił dla Ewangelii coś, o czym dzisiejsi specjaliści od mediów i zasięgów mogą tylko marzyć.

2026-09-15 13:02

Niedziela Ogólnopolska 38/2026, str. 24-26

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

commons.wikimedia.org

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie tańczył przed kamerą i nie prosił: „zostaw łapkę w górę”. Nie starał się przypodobać widzom ani im nie schlebiał. Stawał przed kamerą w biskupiej sutannie, z kredą w dłoni, i mówił o grzechu, wolności, komunizmie, cierpieniu oraz wieczności. A Ameryka słuchała go z zapartym tchem.

Był jednym z największych geniuszy mediów XX wieku. 24 września 2026 r. w Saint Louis kard. Luis Antonio Tagle będzie przewodniczył Mszy św. beatyfikacyjnej, podczas której ten Boży showman zostanie wyniesiony na ołtarze. Beatyfikacja nie jest jeszcze kanonizacją. Potrzebny będzie kolejny uznany cud, ale droga do kanonizacji została przed abp. Sheenem szeroko otwarta.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mądrość, moc i miłość

Arcybiskup Sheen wskazywał trzy elementy, których człowiek potrzebuje do szczęścia. Po pierwsze: mądrość wyższą od całej ułomnej mądrości świata. Po drugie: moc większą niż ta, którą dysponuje człowiek – samotnie lub razem z innymi. Po trzecie: miłość gotową umrzeć, aby ocalić nas, gdy zawiedziemy. Napisał o tym w książce Idź do nieba! Duchowa mapa do wieczności.

Reklama

Wszystkie te trzy składniki, jeśli dobrze się im przyjrzeć, są dostępne dla każdego i zupełnie za darmo. To fatalny model biznesowy, ale znakomity model zbawienia. Być może właśnie niezachwiana wiara abp. Sheena – nie we własny urok, lecz w prawdy, które głosił – sprawiła, że stał się absolutnym fenomenem medialnym. Jego ambona, najpierw radiowa, a potem telewizyjna, stała się najgłośniejszą amboną świata. Najgłośniejszą, choć sam niemal nigdy nie musiał podnosić głosu.

Zmienił Amerykę

Przez ponad 20 lat prowadził w NBC The Catholic Hour. Pod koniec radiowej epoki słuchało go co tydzień ok. 4 mln ludzi. Potem przyszło Life Is Worth Living – program emitowany przez 169 stacji telewizyjnych i oglądany, zależnie od szacunków, przez 10 mln, a w szczycie nawet 30 mln widzów. W kraju, w którym katolicyzm wciąż budził podejrzliwość, jeden człowiek zmieniał wyobrażenie milionów Amerykanów o Jezusie i Kościele. Pokazał, że ortodoksja nie musi być nudna, a zasięg może służyć Bogu, nie własnemu ego.

Ów apostoł mikrofonu nigdy nie korzystał z telepromptera. Miał tablicę, kredę, głos i mistrzowskie wyczucie pauzy. Konkurował o widza z Frankiem Sinatrą i Miltonem Berle’em – i wygrywał. Kiedy otrzymał Nagrodę Emmy, podziękował czterem scenarzystom: Mateuszowi, Markowi, Łukaszowi i Janowi. Nie nosił zegarka, a jednak kończył program dokładnie po 22 minutach i 30 sekundach. To ramówka musiała nauczyć się chodzić jego krokiem.

Krok po kroku

Reklama

Jego talent ujawnił się wcześnie, choć z początku dość hałaśliwie. Jako 8-letni ministrant upuścił podczas Mszy św. ampułkę z winem. Przerażonemu chłopcu bp John Spalding przepowiedział, że będzie studiował w Louvain i sam zostanie biskupem. Spełniło się jedno i drugie. Później, jako kapelan sierocińca, Sheen ćwiczył kazania, przemawiając do słupów telefonicznych i drzew. Dobra szkoła dla influencerów: zanim przemówisz do milionów, naucz się mówić do publiczności, która nie zostawia złośliwych komentarzy.

Arcybiskup Sheen nie uważał słuchacza za istotę, którą trzeba zabawić, zanim ucieknie. Radiu powierzał tematy ciężkie jak ołów. W kazaniu Znaki naszych czasów z 1947 r. powiedział: „Tylko ci, którzy żyją wiarą, naprawdę wiedzą, co dzieje się na świecie”. W cyklu Siedem ostatnich słów napisał: „Nie było nigdy kaznodziei jak umierający Chrystus ani kazania jak Siedem Ostatnich Słów”. A w Krzyżu i błogosławieństwach podkreślał: „Bóg odnajduje nas najlepiej wtedy, gdy gubimy się w innych”. Nie były to ozdobniki, lecz zdania zdolne przemeblować człowiekowi sumienie.

Odzyskiwał ludzi

Lista ludzi, których spotkał, wygląda jak spis treści całej epoki. Znał papieży, polityków, artystów i milionerów. Podczas Soboru Watykańskiego II współpracował z młodym Josephem Ratzingerem. Jan Paweł II, zaledwie 2 miesiące przed śmiercią abp. Sheena, objął go w Katedrze św. Patryka i pochwalił za wierne głoszenie Jezusa. Dzięki abp. Sheenowi do Kościoła trafili m.in.: Clare Boothe Luce, Henry Ford II, Fritz Kreisler oraz były komunista Louis Budenz.

Nie kolekcjonował sław. Kolekcjonował okazje, by doprowadzić człowieka do Chrystusa.

Reklama

Sekret jego mocy znajdował się nie w studiu, lecz przed tabernakulum. W dniu święceń postanowił codziennie spędzać godzinę przed Najświętszym Sakramentem. Dochował tej obietnicy przez 60 lat kapłaństwa. Tam przygotowywał kazania i odzyskiwał właściwe proporcje między własną popularnością a wielkością Boga.

Bywało też zwyczajnie, po ludzku. Raz pewien proboszcz niechcący zamknął go w kościele. Pobyt Sheena w świątyni mocno się przedłużył, a zakończył skokiem przez niewielkie okno – prosto do składu węgla. Innym razem zmęczony Sheen przespał całą adorację i pocieszał się, że Apostołowie swoją pierwszą Godzinę Świętą odprawili podobnie. Powtarzał, że nasze krzyże są codzienne, nie cotygodniowe. Zmarł w prywatnej kaplicy, przed Eucharystią. Bóg otrzymywał pierwszą godzinę – świat dostawał siłę z niej zrodzoną.

Ten głos wciąż tam jest

Byłem w Peorii w stanie Illinois. W muzeum mieszczącym się w Spalding Pastoral Center oraz w pobliskiej Katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – jego parafii z okresu dzieciństwa i miejscu święceń kapłańskich – naprawdę czuć tam ducha abp. Sheena. Ten katolicki głos Ameryki nadal tam brzmi: nie tylko w ponad 200 godzinach skrzętnie zarchiwizowanych i zdigitalizowanych nagrań, lecz także w powietrzu, murach, wysłużonych klęcznikach katedry i przy jego grobie.

Reklama

Ten głos wciąż tam jest. Nie jako eksponat pokryty muzealnym kurzem, lecz jako żywy ton odwiecznego Słowa, którego najlepiej słucha się sercem. Od 2019 r. jego doczesne szczątki spoczywają w bocznej kaplicy katedry, dokąd przeniesiono je z nowojorskiej Katedry św. Patryka. Przy tym grobie wielki medialny zasięg mistycznie kondensuje się do rozmiaru jednego klęczącego człowieka – a przecież słychać tam wszystko, co do szczęścia potrzebne.

Czyj patron

Kościół do tej pory nie ogłosił abp. Sheena patronem żadnej dziedziny, ale wszystkim, którzy zajmują się przekazem medialnym, polecam już dziś, by właśnie u niego szukali oparcia dla swoich projektów. Intuicja podpowiada mi, że to przyszły patron mediów, dziennikarzy, kaznodziejów, twórców internetowych, youtuberów, tiktokerów, podcastowców i tych wszystkich, dla których ważne jest, by nowa ewangelizacja nie trąciła siermięgą i schematem.

Może stanie się on także ważnym patronem misjonarzy. Przez 16 lat kierował amerykańskim Dziełem Rozkrzewiania Wiary i wykorzystywał swoją popularność, by zbierać miliony dolarów na misje. Dla tych zaś, którzy obawiają się, że Ewangelia przegra z rozrywką, intelektualną łatwizną i cyrkiem, abp Sheen pozostaje żywym dowodem, iż Ewangelia nie przegrywa z cyrkiem dlatego, że ma za mało sztuczek. Przegrywa dopiero wtedy, gdy jej głosiciele zaczynają naśladować cyrk.

Arcybiskup Sheen udowodnił, że największy zasięg rodzi się nie wtedy, gdy człowiek goni za zasięgiem, lecz wtedy, gdy klęka tam, gdzie nikt nie bije brawa. Przed anteną – tabernakulum. Przed kamerą – adoracja. Przed całym światem, łakomym na nasz czas, uwagę i względy – Bóg, hojny w dary Ducha.

Świat sądzi, że człowiek na kolanach maleje. Arcybiskup Sheen wiedział, że właśnie wtedy przestaje sobą zasłaniać niebo.

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: „Abp Sheen jest czysty” – najnowsze ustalenia w sprawie odwołanej przed laty beatyfikacji

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

Można powiedzieć, iż jeszcze żaden proces beatyfikacyjny nie został przeprowadzony tak skrupulatnie jak w przypadku abp. Fultona Sheena, i to z punktu widzenia prawa zarówno kanonicznego, jak i cywilnego. We wszystkich tych dochodzeniach nie znaleziono niczego, co mogłoby zatrzymać ten proces. Powiedział o tym 3 sierpnia w wywiadzie dla Catholic News Agency ks. Jason Grey, przewodniczący Fundacji Fultona Sheena. Wyraził też przekonanie, że działania te potwierdziły heroiczność cnót sługi Bożego. Wyjaśnił ponadto, dlaczego na trzy tygodnie przed wyznaczoną już na grudzień 2019 datą beatyfikacji została ona nagle wstrzymana.

Według ks. Greya powodem tego było nowe prawo stanu Nowy Jork, które wtedy właśnie weszło w życie. Uchylało ono ograniczenia czasowe w sprawach dotyczących przestępstw (seksualnych). W świetle tych nowych przepisów nie było wiadomo, czy nie pojawią się przypadkiem jakieś oskarżenia, o których do tego czasu niczego nie wiedziano. W tej sytuacji Stolica Apostolska postanowiła nie spieszyć się z ostateczną decyzją dotyczącą daty tej beatyfikacji – oświadczył kapłan.
CZYTAJ DALEJ

Atak w klasztorze w Jarosławiu: Prokuratura podaje nowe informacje ws. zatrzymanego Ukraińca

2026-09-24 16:23

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

PAP/Piotr Polak

Policyjne bariery w miejscu ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa

Policyjne bariery w miejscu ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa

Nowe informacje w sprawie tragicznego ataku w klasztorze w Jarosławiu przekazała prokuratura. W czwartek rano 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem osoby przebywające na terenie opactwa. Poszkodowanych zostało pięć osób. Jedna z nich - ksiądz - zmarła w szpitalu, a dwie kolejne są w stanie zagrażającym życiu.

- Wiemy, że czynu tego dokonał 31-letni mężczyzna, obywatel Ukrainy, który w dniu dzisiejszym z terenu Niemiec wjechał do Polski. Udawał się na przejście graniczne w Korczowej, jednak granicy nie przekroczył - poinformowała.
CZYTAJ DALEJ

Gdyby bł. Fulton Sheen miał dziś smartfon

2026-09-24 20:50

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

Abp Fulton Sheen

fultonsheen.tv

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

Błogosławiony Fulton J. Sheen przez radio i telewizję docierał do milionów ludzi. Gdyby żył dzisiaj, zamiast mikrofonu i telewizyjnej kamery miałby smartfon, podcast, YouTube, Instagram i TikToka. Jak mógłby dziś wykorzystać współczesne media, aby dotrzeć do człowieka żyjącego w świecie nieustannego natłoku informacji?

Najpierw radio, później telewizja stały się dla niego przestrzenią ewangelizacji. Jego program „Life Is Worth Living” przyciągał miliony widzów. Nie potrzebował jednak spektakularnej scenografii. Biurko, książki, tablica i człowiek, który potrafił mówić o Bogu, wierze i ludzkich problemach w sposób zrozumiały dla szerokiego grona odbiorców – to wystarczyło.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję