W niedzielę, 30 sierpnia, mieszkańcy diecezji podziękowali za zebrane plony i pracę rolników, jednocześnie przypominając, jak ważną rolę w lokalnej społeczności nadal odgrywają przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje.
Dożynkowa tradycja
Uroczystości rozpoczął korowód dożynkowy, który wyruszył sprzed Kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Przegini w kierunku placu spotkania przy Remizie Ochotniczej Straży Pożarnej. Przejechały przystrojone traktory, wozy z paniami z Kół Gospodyń Wiejskich, a przede wszystkim niesione były wieńce dożynkowe. Następnie na placu przed remizą biskup sosnowiecki Artur Ważny sprawował dziękczynną, polową Eucharystię. Po Liturgii odbył się obrzęd dożynkowy, przegląd wieńców i ogłoszenie wyników konkursu na najpiękniej udekorowaną zagrodę. Nie zabrakło także czasu na zabawę. Na scenie przed remizą wystąpiły dzieci ze Szkoły Podstawowej w Przegini oraz rodzice w przedstawieniu Rzepka, zespół taneczny „Dzieci Cygana”, panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Przeginanki”, zespół „Sokoły”. Na najmłodszych czekał park rozrywki. A starsi mogli obejrzeć wystawę sprzętu rolniczego. Nie zabrakło stoisk z lokalnymi przysmakami, w tym stoiska Caritas Diecezji Sosnowieckiej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Dożynki, jak nakazuje tradycja, muszą mieć starostów. W tym roku tę zaszczytną rolę pełnili rolnicy z Przegini. Starościną była Bożena Baran, która prowadzi małe, rodzinne gospodarstwo oparte na wielopokoleniowych wartościach i ekologii. W swoim gospodarstwie stawia na różnorodność, uprawiając zboża, ziemniaki, warzywa i słonecznik. Starostą był Michał Stach, który szacunek do roli łączy z nowoczesnym podejściem. Wspólnie z bratem zarządza 18-hektarowym gospodarstwem, w którym królują uprawy zbóż, kukurydzy, owsa i pszenicy.
Chleb ma zapach pracy
W homilii biskup sosnowiecki podkreślił trud i zmaganie rolników podczas tegorocznych niełatwych zbiorów, podziękował im za pracę, bo to dzięki ich zaangażowaniu i determinacji będziemy mieć chleb na stołach. – Patrzę dziś na wasze twarze i widzę w nich zapisane całe mijające lato: słońce, wiatr i kurz, ale widzę też głębokie, ciche bruzdy troski. Przynieśliście przed ołtarz te wspaniałe wieńce dożynkowe i bochenki chleba. Pachną sierpniem, pachną waszym ogromnym trudem. W tych misternych wieńcach, splecionych sprawnymi dłońmi naszych kobiet, dostrzegam kłosy pszenicy, mieniące się w słońcu jarzębiny i zioła, ale nade wszystko widzę w nich cichą, ufną modlitwę matek, żon i córek polskiej wsi. To wy, drogie gospodynie, wplatałyście w te korony ziaren swoją miłość, ludową pobożność i pachnące wiatrem pieśni, czyniąc z nich prawdziwe arcydzieła ducha – podkreślił biskup.
Czas radości i czas troski
Reklama
Zaznaczył, że dożynki to z natury czas świętowania, czas zasłużonej radości z plonów. – Jednak doskonale wiemy, że kiedy dziś wieczorem wrócicie do swoich domów, gdy zdejmiecie odświętne ubrania i zostaniecie sami w ciszy, ta radość często będzie mieszać się z lękiem o jutro. Nie żyjemy w próżni. Obserwujemy ten świat, czytamy, słuchamy, rozmawiamy. Zaniepokojeni odgłosami wojny i przestraszeni pogłębiającym się chaosem. Widzimy system, który z roku na rok staje się coraz bardziej nielogiczny i niezrozumiały. Bliżej nas słyszymy też o nieuczciwych cenach skupu, o bezdusznej biurokracji, w której toniecie, o zbożu zalewającym rynek i o globalnej polityce, która człowieka ciężkiej pracy traktuje jak pionka na giełdzie. Do tego dochodzi pogoda, która w tym roku znów była kapryśna, a nawet bezlitosna. Bóg to wszystko wie. Dlatego Słowo, które daje nam dzisiaj Kościół, nie jest zbiorem tanich pocieszeń. Jest Słowem twardym, ale pełnym miłości; Słowem, które rzuca jasne światło na wasz rolniczy znój. Nie bójcie się jednak tego światła, bo ono nie potępia, ale podnosi i nadaje głęboki sens każdej kropli waszego potu. Chcę, abyście dziś poczuli, że Kościół nie tylko was szanuje, ale twardo stoi po waszej stronie, w obronie waszej godności. Otwórzmy więc nasze serca, aby to Słowo przemieniło nasz niepokój w ufną nadzieję i dało siłę do dalszego, pięknego trwania i wędrowania – nauczał sosnowiecki ordynariusz.
Rolnictwo to nie kalkulacja
Hierarcha przypomniał, że rolnictwo to nie jest po prostu zawód czy chłodna kalkulacja. – Gdyby tak było, wielu z was dawno by to rzuciło. Często powtarzacie: „To się w ogóle nie opłaca, sprzedam traktory, wyjadę”. A jednak następnego dnia wstajecie o czwartej rano i znowu idziecie w pole. Dlaczego? Bo rolnictwo to rytm serca zgrany z rytmem pór roku. To swoisty romans, miłosna – choć często wymagająca – relacja z ziemią, bez której po prostu nie potraficie oddychać. I tu z czułością i wdzięcznością patrzę także na was, kochane kobiety, które z różańcem w dłoni, z ufnym westchnieniem do Matki Bożej Zielnej, otwieracie każdy nowy dzień, nadając tej twardej, rolniczej pracy rys poetyckiej świętości i słonecznej lekkości. To wasza ludowa pobożność uczy nas, że każde wyjście w pole to nie tylko fizyczny znój, ale niemal liturgia życia, w której niebo styka się z ziemią. Nie zgubcie tego! Dzisiejszy świat, operujący językiem korporacji, chce was zredukować do miana „producentów rolnych”. Ewangelia mówi wam coś zupełnie innego: jesteście współtwórcami w dziele Boga. Jesteście kustoszami życia. Chleb nie rośnie na półkach w supermarkecie. Chleb rośnie na krzyżu ludzkiej pracy, na polach zraszanych waszym potem. I Bóg tę waszą wierność ziemi widzi i nieskończenie ceni. I my dzisiaj chcemy to zobaczyć i uszanować. Zdecydujcie się dziś na nowo, by z dumą nosić to imię opiekunów stworzenia, nie pozwalając nikomu wmówić sobie, że jesteście na przegranej pozycji. Kiedy jutro znów wyjdziecie w pole, dotknijcie tej ziemi z czułością i powiedzcie Bogu w sercu: „Panie, oto jestem, przyjmuję tę misję”. Niech ta świadomość Bożego wybrania stanie się waszą duchową tarczą przeciwko zniechęceniu i źródłem niewyczerpanej, codziennej motywacji do działania – zachęcił bp Artur Ważny.
Na koniec przypomniał słowa św. Jana Paweł II, że praca na roli ma wymiar zbawczy, a chleb smakuje życiem tylko dlatego, że wcześniej został zagnieciony dłońmi pełnymi trudu.
