Własnymi rękami budowali ten kościół. Teraz doczekali się jego konsekracji. Wierni ze Stróżnej k. Bobowej w powiecie gorlickim w 40-lecie istnienia Parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego uczestniczyli w historycznym wydarzeniu.
Komunizm kontra marzenia
Własny kościół, a później także parafia – to było wielkie marzenie mieszkańców Stróżnej, którzy należeli do parafii w sąsiedniej Bobowej. Pierwsze rozmowy na temat budowy świątyni podejmowali już w połowie XX wieku. Komuniści utrudniali jednak wszelkie inicjatywy tego typu w całym kraju. Na prośbę mieszkańców kapłani przyjeżdżali więc do Stróżnej, aby odprawiać Msze św. w tej miejscowości przy kapliczce państwa Gąsiorowskich. Później nabożeństwa zostały przeniesione do domu tejże rodziny.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Z kolei w 1982 r. zawiązany został formalnie komitet budowy kościoła – szybko przygotowano dokumenty i rozpoczęto prace. Jak podkreśla ks. Józef Uryga, proboszcz parafii w Stróżnej, decyzja o budowie świątyni zapadła w czasach trudnych nie tylko pod względem politycznym. – Teraz może już tego nie widać, ale starsi wspominają, że w porównaniu z innymi miejscowościami była tu duża bieda. Pomalutku się ta wioska po wojnie, po czasie komunizmu dźwigała – opowiada proboszcz, przypominając opowieści parafian.
Reklama
Trudne warunki jednak nie zniechęcały mieszkańców. W budowę świątyni zaangażowani byli wszyscy, pracowali na trzy zmiany, dzień i noc, bez przerwy. Mężczyźni budowali, a kobiety przynosiły dla nich posiłki. – Ludzie wykonywali swoją pracę, ile mogli, to dali grosza, a i parafia Bobowa też bardzo mocno wspierała, i tak ten kościół został zbudowany – opowiada ks. Uryga. I dodaje: – Posiłki były przygotowywane w domu państwa Muchów, a w ich przygotowanie angażowały się panie ze Stróżnej według wyznaczonej kolejki. Proboszcz przywołuje relację parafianina: – Jak wspominał Józef Mucha, kuchnia dzień i noc drżała od ognia, bo cały czas przygotowywano jedzenie. Od tak intensywnego wykorzystywania blachy pękały. Trzy kuchnie w trakcie budowy kościoła się rozleciały i zostały zbudowane na nowo.
Kapłani
Kościół był budowany w latach 1983-96 wg projektu Marka Jasiewicza. Na samym początku wmurowano tu kamień węgielny poświęcony przez papieża Jana Pawła II w Krakowie. Wspólnota w Stróżnej stała się parafią w 1986 r., czyli w momencie, gdy został tu zainstalowany pierwszy proboszcz – ks. Antoni Bochenek. Kapłan ten również zasłużył się w procesie budowy świątyni.
Proboszcz wspomina też pochodzącego z tej parafii ks. Józefa Gąsiorowskiego, który był przyjacielem Jana Pawła II, a także hojnym ofiarodawcą kościoła. Ufundował m.in. wiele witraży, organy, ołtarze mozaikowe, dzwony czy chrzcielnicę. – Ksiądz Gąsiorowski pod koniec swojego życia większość oszczędności przeznaczył na uposażenie kościoła – zaznacza proboszcz. – Z jego ofiar udało się nawet ułożyć kostkę wokół kościoła. To wszystko był jego dar dla naszej wspólnoty...
Przed dedykacją
Uroczystość konsekracji kościoła w Stróżnej została poprzedzona długim przygotowaniem. Sami mieszkańcy z ogromną radością wyczekiwali tego dnia. – Bardzo się cieszymy. To jest wydarzenie na całe życie. Zapisze się w historii – mówiły mieszkanki Stróżnej. – Nie mogłam się doczekać, kiedy będą te uroczystości, choć chodzę o kulach, ale sama przyszłam do kościoła – dodała parafianka, która pamięta czasy budowy świątyni.
Reklama
W ciągu ostatnich dekad kościół stał się jednym z najważniejszych punktów wsi. Tu toczy się życie miejscowości. – Gdy się patrzy na prawo, na lewo, do przodu, do tyłu, to widać, że to tu dokładnie znajduje się geograficzne centrum Stróżnej – stwierdza proboszcz. I zauważa: – Szkoła i sklep są co prawda starsze od kościoła, który jest młodszą budowlą w tym centrum, ale to on jest tą budowlą najświętszą i najzacniejszą.
– Dla każdego katolika, który jest praktykujący i chodzi do kościoła, to jest bardzo ważne miejsce. Żyjemy tym wszystkim... – mówią mieszkańcy i podkreślają, że świątynia jest miejscem, do którego wraca się nie tylko raz w tygodniu. Wyznają: – Tu dostajemy wielkie umocnienie od Boga i codzienne wsparcie od naszego patrona – św. Maksymiliana.
Do dedykacji przygotowywano się przede wszystkim duchowo. Wierni uczestniczyli m.in. w nabożeństwach w trakcie rekolekcji. Świątynia przeszła także odnowę. – W ostatnich miesiącach troszeczkę przyczyniliśmy się do upiększenia kościoła. Między innymi pomalowane zostały ściany – opowiada proboszcz i dodaje: – Chylę czoła przed moim poprzednikiem, ks. Antonim Bochenkiem, który w tych trudnych czasach był tutaj pierwszym proboszczem i jak mógł, to działał. Udzielał sakramentów, prowadził katechezę i budowę.
Wspólnota
Najważniejszemu dla każdej wspólnoty wydarzeniu, czyli dedykacji kościoła w Stróżnej, przewodniczył bp Andrzej Jeż. Ordynariusz diecezji tarnowskiej podkreślił, że ważne jest świadectwo, jakie dali budowniczowie. – Oczywiście, ważna jest budowa kościoła, ponieważ to miejsce celebracji liturgii, które gromadzi, łączy i jednoczy wspólnotę. Ważne jest też to, że tutaj, w Stróżnej, parafia okrzepła przez te 40 lat, uzyskała swoją tożsamość, wyrazistość, jest miejscem doświadczania obecności Boga i budowy relacji międzyludzkich – powiedział biskup. Podkreślił, jak ważne było zaangażowanie mieszkańców w budowę oraz utrzymanie świątyni przez minione dekady. – Możecie z dumą powiedzieć: to rzeczywiście nasz kościół, bo wzniesiony naszymi rękami. Będzie on na pokolenia świadectwem waszej wiary, pracowitości i ofiarności połączonej z wyrzeczeniem, a nade wszystko potwierdzeniem waszej miłości do Chrystusa – podkreślił bp Jeż.
Dedykacja kościoła jest uroczystym aktem liturgicznym, w trakcie którego świątynia i ołtarz zostają na stałe wyłączone ze zwykłego, świeckiego użytku i oddane na wyłączną własność oraz służbę Bogu. W trakcie dedykacji do ołtarza wkładane są relikwie świętych Kościoła Katolickiego. W Stróżnej były to włosy św. Maksymiliana Marii Kolbego. W ramach liturgii konsekracji następują: pokropienie wodą święconą ścian świątyni, ołtarza i wiernych, namaszczenie krzyżmem świętym ołtarza i ścian, rozpalenie kadzidła na ołtarzu oraz okadzenie całego budynku, a także obrzęd światła – wtedy ołtarz jest uroczyście nakrywany, a w całym kościele zapalane jest światło.
