Codzienność kobiet rzadko przypomina łagodny powiew. Częściej jest wichurą obowiązków: dom, praca, dzieci, troska o bliskich i sprawy, których nie można odłożyć. Łatwo w tym wszystkim zagubić siebie. Jeszcze łatwiej przestać słyszeć Boga, który zazwyczaj nie próbuje przekrzyczeć świata. Dlatego potrzebne są miejsca, w których można nabrać duchowego oddechu.
Źródło siły
Takim miejscem stał się Dom Rekolekcyjny Diecezji Świdnickiej im. św. Anieli w Bardzie. Od 17 do 19 lipca odbyły się tam rekolekcje dla kobiet „Powiew Ducha”, przygotowane w ramach inicjatywy „Córka Króla”. – Powiedziałam dziewczynom, jak ważne jest, żeby nie rezygnować z drogi, z zadania czy z pragnień tylko dlatego, że na naszej drodze pojawiają się „kłody”. One nie są po to, żeby przeszkodzić nam iść do przodu ani żebyśmy mogły powiedzieć: „No, widocznie Bóg tak chciał”. Kłody są po to, żeby przez nie przechodzić – przekonywała Agnieszka Lesiów, odpowiedzialna w diecezji świdnickiej za duszpasterstwo kobiet.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Wiara nie jest obietnicą życia bez problemów. Jest odkrywaniem, że także pośród nich człowiek nie pozostaje sam. Ksiądz dr Paweł Kilimnik przywołał ewangeliczny obraz uczniów walczących z burzą na jeziorze. Piotr wyszedł z łodzi, ponieważ zaufał Jezusowi. Zaczął tonąć, gdy zamiast na Chrystusa patrzył na wzburzone fale. Każda kobieta ma swoje fale: lęk o przyszłość, trudną relację, chorobę, zmęczenie albo przekonanie, że nie jest wystarczająco dobra. Nie chodzi o udawanie, że burzy nie ma, lecz o odpowiedź na pytanie: na kogo patrzę, kiedy zaczynam tonąć?
– Mamy problem ze sobą, z umiejętnością zaakceptowania siebie, pokochania siebie, zrozumienia siebie – zauważył rekolekcjonista. – To, jak ja siebie odbieram, jak na siebie patrzę, czy potrafię uwierzyć w to, kim jestem w oczach Pana Boga, warunkuje mój sposób budowania relacji z drugim człowiekiem.
Osobista więź z Bogiem nie jest dodatkiem do życia, ale źródłem siły. – Ja jako chrześcijanin, jako chrześcijanka, jako mama, jako babcia, nauczycielka, prawniczka czy lekarka mogę czerpać siłę z mojej relacji z Ojcem – podkreślił ks. Kilimnik.
Dotknąć obecności
Służyły temu Eucharystia, adoracja, Różaniec na bardzkich dróżkach oraz „Herbata z Bogiem”, czyli osobiste rozważanie Słowa Bożego. Były też ruch, taniec, cisza, spotkanie poświęcone św. Hildegardzie i warsztaty plastyczne prowadzone przez Darię Orłowską. Kobiety próbowały na płótnie wyrazić, czym jest dla nich obecność. – O emocjach jest bardzo ciężko mówić i łatwiej jest te emocje przekazać w jakimś wyrazie artystycznym – wyjaśniała prowadząca. Modliła się również: – Dla Ciebie jesteśmy najpiękniejszym dziełem, bo jesteśmy dziełem Twojego stworzenia.
Może właśnie tym jest powiew Ducha: nie ucieczką od codzienności, ale nowym oddechem pośród niej. – Miłość potrafi nadawać życiu sens. Miłość ma w sobie moc uzdrawiania, ale ta miłość ma konkretne imię: Jezus – przypomniał ks. Kilimnik. Od każdej życiowej burzy silniejsza jest miłość Boga, która podnosi człowieka, przywraca mu nadzieję i prowadzi ku bezpiecznemu brzegowi.
