Dzień Długoszowski łączył historię, kulturę oraz atmosferę dawnych wieków z opowieścią o Janie Długoszu i dziejach Nowego Korczyna. Kulturowe wydarzenie budowała mozaika kilku elementów: korowód średniowieczny, wystawa poświęcona Janowi Długoszowi, czytanie fragmentów kronik, muzyka, koncert. Marta Lira, pomysłodawczyni Dnia i prezeska Fundacji Domu Długosza od lat walczy o stosowną rangę dawnego domu rodzinnego kronikarza, który od 1941 r. jest z kolei własnością jej rodziny. – Te mury widziały i słyszały niejedno. Chcemy ożywić Dom i związane z nim historie – tłumaczy.
Podczas inauguracji Dnia Długosza powiedziała: – Jako osoba od lat zaangażowana w ratowanie tego miejsca wiem jedno – dziedzictwo nie chroni się samo. Wymaga pracy, obecności ludzi, środków, ale przede wszystkim poczucia, że takie miejsca mają sens i powinny dalej żyć – podkreślała. – Każda forma wsparcia tego miejsca ma ogromne znaczenie; czy będzie to pomoc merytoryczna, organizacyjna, obecność, dobre słowo, przekazanie informacji, czy wsparcie finansowe – wszystko to realnie pomaga ratować ten Dom i przywracać mu należne miejsce. Wierzę, że zabytki nie powinny być martwymi obiektami. Powinny być przestrzenią żywą, taką, w której spotykają się historia, kultura i współczesność – podkreślała Lira.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Podczas odczytu Grażyna Kańska przypomniała historię rodziny Długoszów, ale i Domu, który dotrwał do XXI w. – Przez wieki działała tutaj szkoła związana z Akademią Krakowską, a później także kolonia akademicka Uniwersytetu Krakowskiego. Można więc powiedzieć, że przez stulecia był to dom wiedzy, pamięci i opowieści – podkreślała. Jedną z atrakcji wydarzenia była obecność samego „Jana Długosza”. Historyczna postać została odtworzona w specjalnie przygotowanym stroju inspirowanym zachowanymi wizerunkami kronikarza.
Co dzisiaj można zobaczyć
Piwnice i przyziemie budynku datowane są na ok. 1300 r. Obecnie udostępnione zostały dwa pomieszczenia, które przekształcono w Izbę Pamięci. Tłem dla informacji poświęconych Długoszowi są piękne, historyczne sklepienia, portale i odkryte średniowieczne cegły, tzw. palcówki. – Były one wykonywane ręcznie, a mają charakterystyczne ślady. Można dostrzec nawet drobne elementy skorupek jaj, które dawniej dodawano do zaprawy – tłumaczy Lira. W kolejnym pomieszczeniu odsłonięto średniowieczne palenisko. Historyk sztuki Piotr Stefaniak zwrócił uwagę, że podobne obiekty zachowały się jedynie w nielicznych miejscach w Polsce, np. na zamku w Malborku i u norbertanek w Krakowie.
Prace na piętrze pozwoliły odkryć masywne, zabytkowe drewniane belki, które wykorzystano m.in. do wytworzenia mebli tradycyjną techniką, bez użycia gwoździ, śrub czy kleju. Wystrój Izby Pamięci uzupełniają także nawiązujące do średniowiecza przedmioty, jak świeczniki oraz symboliczne pióro długoszowskie. Dom skrywa także liczne tajemnice. Według legend z jego piwnic prowadziły przejścia do zamku, kościoła i klasztoru.
Z wdzięcznością
Magdalena Żwan od lat mieszka i pracuje w Berlinie, a w rodzinne strony na Ponidzie wraca w wakacje. – To fantastyczne miejsce, które ożyło na lokalnej mapie, to uratowany zabytek i impuls do spotkań oraz odkrywania historii – mówi. Podobnego zdania byli goście aż z Olsztyna, ale i wielu okolicznych miejscowości. Integralną część wydarzenia stanowiło rozstrzygnięcie konkursu szkolnego „Stwórz pióro, którym można napisać historię”, z udziałem ponad 50 osób, ze szkół w Nowym Korczynie i Brzostkowie.
