Reklama

Kościół

Twarze cierpienia

Niedziela Palmowa, ta brama do Wielkiego Tygodnia, przynosi też pytania o sens cierpienia. W ciągu kilku najbliższych dni przejdziemy przecież od niedzielnej radości do rozpaczy i bólu Wielkiego Piątku.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Cierpienie jest jedną z rzeczy, które od zarania dziejów wywołują zainteresowanie zarówno zwykłych zjadaczy chleba, jak i filozofów, artystów, teologów i psychologów. Choć się go słusznie boimy i chcemy je od siebie odsunąć, nie przestaje nas intrygować jako nieodłączny element ludzkiego losu. Skąd się wzięło? Czy ma jakiś cel? Czy może być dobre, czy zawsze jest złe? Co wnosi w życie człowieka? Ksiądz Józef Tischner napisał, że „cierpienie nie uszlachetnia, oczyszcza nas ono z gier i masek...”.

Konsekwencje jednej decyzji

Reklama

Według Biblii, pierwotnym źródłem cierpienia jest grzech pierworodny. Człowiek postawiony przed wyborem, czy poznawać dobro i zło, czy też nie, i przestrzeżony przez Boga o konsekwencjach tego wyboru, decyduje się jednak na zerwanie owocu z drzewa poznania. Ale poznawszy dobro i zło, nie umie, tak jak Bóg, zawsze wybierać dobra. Konsekwencją jest wygnanie z raju, czyli wejście w stan śmiertelności, z czym wiąże się także obecność cierpienia. Może ono być wielorakie. Znamy nie tylko cierpienie fizyczne. Miejscem przeżywania cierpienia może być także nasza psychika czy wręcz to, co Biblia nazywa duszą. Źródłem cierpienia mogą się stać smutek, przeżycie straty, doświadczenie bycia zdradzonym, poczucie odrzucenia, samotność, utrata sensu życia. Jest to rodzaj cierpienia nie mniej dotkliwego niż ból fizyczny, za to często mniej zrozumiałego. Szczególnie trudnym rodzajem cierpienia jest to, które dotyka nie nas samych, lecz tych, którzy są dla nas drodzy. Kiedy przed wieloma laty moja mama ciężko chorowała, tata, który się nią opiekował, żalił się, że najtrudniejsze jest dla niego to, iż patrzy na jej cierpienie, a nie może pomóc.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z powodu swego pochodzenia cierpienie nie może być samo w sobie dobre. Złe drzewo, jakim jest grzech, nie może bowiem wydawać dobrych owoców. Temu jednak, co nie jest dobre z natury, Bóg może nadać zgoła inną wartość. On potrafi pisać prosto po krzywych liniach, a w Jego ręku to, co złe, może się stać narzędziem dobra. Zanim jednak o tym powiemy, spróbujmy się zastanowić, co cierpienie robi z człowiekiem i jaką może odegrać rolę w jego życiu.

Czy istnieją plusy cierpienia?

Zacznijmy od negatywów, bo one są bardziej oczywiste. Cierpienie może np. człowieka złamać. Poczucie bezradności wobec niektórych jego rodzajów doprowadza często do rozpaczy, depresji, negacji wszystkiego. W skrajnych przypadkach może spowodować zachowania autodestrukcyjne, takie jak ucieczka w nałogi czy nawet samobójstwo. Cierpienie może uczynić człowieka smutnym, zgorzkniałym, skoncentrowanym na sobie, pozbawionym empatii, zanurzonym w poczuciu krzywdy, skłonnym do krzywdzenia innych. Kiedy Jezus uzdrawia człowieka przy sadzawce Betesda, ten nie umie już przeżyć radości z powrotu do zdrowia, nie jest nawet wdzięczny swemu uzdrowicielowi. Długie lata choroby, bezradność wobec faktu, że inni wchodzili zawsze przed nim do sadzawki, że nikt mu nie pomógł, pozbawiły go wszelkiej nadziei. Jedyne, na co było go stać, to pójść i donieść Żydom, że to Jezus uzdrowił go w szabat.

Reklama

Cierpienie może być także rodzajem próby. Biblijny Hiob zostaje dotknięty ubóstwem, chorobą, śmiercią dzieci. Przyjaciele próbują go przekonać, że to kara za grzech. Nawet jego żona ma mu do zaproponowania tylko jedno: przeklinaj Boga i umieraj! Hiob, przekonany o swojej niewinności, nie chce obarczać Boga winą za to, co go spotkało. Wytrzymuje cierpienie z nadzieją, że mimo tego, czego doświadcza, Bóg całkowicie sie od niego nie odwróci. Za tę nadzieję Hiob zostaje wynagrodzony. Bóg czyni go bogatszym i szczęśliwszym, niż był przed rozpoczęciem czasu próby.

Jeszcze inny rodzaj cierpienia poddającego próbie znajdziemy w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Zostają jej poddani kapłan, lewita i tytułowy bohater, Samarytanin. Poraniony przez zbójców człowiek, mimo woli, robi przechodzącym test z empatii. Jak się zachowają wobec cierpienia? Niestety, dwie trzecie z nich oblewa ten test. Jest to tym smutniejsze, że są nimi ci, którzy ze względu na swoją posługę codziennie ocierają się o sacrum. Na ich tle Samarytanin, obcy, staje się prawdziwym bohaterem. Cierpienie żydowskiego wędrowca wydobywa z niego to, co najlepsze: empatię, miłosierdzie, bezinteresowność. Czytając tę przypowieść, zawsze sobie myślałem, że ten Samarytanin sam musiał w życiu doświadczyć wielkiego cierpienia, które wytworzyło w nim szczególny rodzaj wrażliwości. Czy tak było, tego, oczywiście, nie wiem, ale nie zmienia to faktu, że tak jak cierpienie może kogoś złamać, może też wydobyć z człowieka to, co najlepsze, i obdarzyć go umiejętnością dostrzegania potrzeb innych.

Czy cierpienie nawraca?

Reklama

Tak! Może prowadzić też do nawrócenia. Tak było często w historii narodu wybranego. Kiedy Izraelici grzeszyli i odwracali się od Boga, On dopuszczał na nich cierpienie, zwykle w postaci zewnętrznych wrogów, którzy gnębili ich, rozpraszali lub porywali w niewolę. Prowadziło to Żydów do refleksji i nawrócenia, które nie trwało jednak zbyt długo, i historia na nowo się powtarzała. Podobnie było choćby z Szawłem, który oślepiony pod Damaszkiem doświadczył cierpienia, które przygotowywało go na przyjęcie wiary w Chrystusa za pośrednictwem Ananiasza.

Swoisty wykład na ten temat stanowią też Izajaszowe pieśni o cierpiącym Słudze Jahwe. Tym, który obarczył się naszym cierpieniem i wziął na siebie nasze słabości. Tym, na którego spadła chłosta zbawienna dla nas. Tym, którego dręczono, lecz który sam siebie pozwolił dręczyć. Największy prorok Starego Przymierza, ewangelista wśród proroków, wyczuwa prawdę, że ostateczne odkupienie człowieka dokona się przez cierpienie. Możemy zapytać: jak to? Przecież na początku powiedzieliśmy, że cierpienie jest złe. Jest wyrokiem za grzech. Odkupienie, zbawienie, polega jednak właśnie na tym, że Jezus, cierpiący Sługa Jahwe, dobrowolnie przyjmuje na siebie zło cierpienia, by w ten sposób uzyskać wyrok uniewinniający dla wszystkich ludzi. Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym. Gdzie jest zbrodnia, tam musi być i adekwatna kara. Miłosierdzie Boże polega jednak na tym, że zamiast wymierzać nam tę karę, Syn Boży przyjmuje ją na siebie. W taki sposób zostajemy raz na zawsze odkupieni.

Dokonując zbawienia przez krzyż, Jezus nadaje zupełnie nowy sens cierpieniu. Z czegoś, co jest z natury złe, robi narzędzie dobra. To daje zupełnie nową perspektywę wszystkim cierpiącym. Mówi im: to od ciebie zależy, co zrobisz ze swoim cierpieniem. Możesz je odrzucać, przeklinać i masz do tego prawo. Człowiek ma bowiem prawo unikać tego, co złe. Nikt, także Jezus, nie każe nam pokochać naszego cierpienia. Jeśli jednak stać cię na miłość heroiczną, na zaakceptowanie własnego cierpienia, możesz zrobić z nim to, co zrobił Jezus. Chociaż bowiem nie zasługujesz na cierpienie, i z pewnością nie jest ono karą za twój grzech (Bóg się tak nie zachowuje), to gdy je przyjmiesz dobrowolnie, możesz je ofiarować Bogu w jakiejkolwiek intencji, wierząc, że Ten, który jest miłością, nie pozostanie obojętny na ofiarę z twojego niezasłużonego cierpienia. A jeśli w danej chwili życia nie masz konkretnej intencji, możesz ją po prostu ofiarować z Jezusem za zbawienie świata. On będzie wiedział najlepiej, jak tę twoją piękną ofiarę zagospodarować.

Nie życzę nikomu cierpienia. Ale kiedyś przyjdzie na każdego z nas, to jest nieuniknione. Tylko od nas zależy, co z nim zrobimy. Możemy się zatrzymać na minimalizowaniu cierpienia i to jest całkowicie w porządku. Jeśli jednak stać kogoś na więcej, to niech zbawia świat z Jezusem. Można bowiem stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa i dzięki temu nawet najbardziej zatwardziali grzesznicy otrzymają swoją szansę nawrócenia i pojednania z Bogiem i ludźmi, a to jest niezbędnym warunkiem zbawienia.

2026-03-24 14:46

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miłość, która jest od zawsze

Niedziela Ogólnopolska 22/2026, str. 22-23

[ TEMATY ]

życie Kościoła

Karol Porwich/Niedziela

Trójca Święta, Katedra w Częstochowie

Trójca Święta, Katedra w Częstochowie

Kiedy w kalendarzu liturgicznym zbliża się uroczystość Trójcy Przenajświętszej, wielu kaznodziejów odczuwa pewne zakłopotanie. Nie dlatego, że temat jest mało ważny. Przeciwnie – trudno wskazać prawdę bardziej centralną dla chrześcijaństwa.

Problem polega na czym innym. Im bardziej coś znajduje się w samym centrum, tym trudniej mówić o tym prostym językiem. Łatwo przecież głosić kazanie o przebaczeniu, modlitwie, uczciwości czy miłosierdziu. Każdy z tych tematów daje się bez trudu przełożyć na codzienne doświadczenie i zobrazować barwnymi i chwytliwymi przykładami. Tymczasem Trójca Święta kojarzy się z pojęciami abstrakcyjnymi: natura, Osoba, współistotność, pochodzenie. Wystarczy kilka zdań i wielu słuchaczy ma poczucie, że kaznodzieja wszedł na teren teologicznej matematyki, gdzie wszystko brzmi poprawnie, ale niewiele z tego zostaje w pamięci.
CZYTAJ DALEJ

To jedyna taka schola. Siostry z różnych zgromadzeń śpiewają co tydzień przy grobie św. Jana Pawła II

2026-08-13 16:28

Vatican Media

Siostry z różnych zgromadzeń tworzą Scholę św. Jana Pawła II

Siostry z różnych zgromadzeń tworzą Scholę św. Jana Pawła II

Co czwartek ich głosy rozbrzmiewają przy grobie św. Jana Pawła II. Dla jednych jest to kontynuacja szczególnej więzi z Papieżem Polakiem, dla innych przede wszystkim służba pielgrzymom. Siostry z różnych zgromadzeń tworzą w Bazylice Watykańskiej Scholę św. Jana Pawła II. „Pamiętamy również o tych, którzy chcieliby tutaj być, ale nie mogą” – mówią Vatican News.

Czwartkowa polska Msza św. przy grobie św. Jana Pawła II od lat gromadzi pielgrzymów przybywających do Rzymu. Dzięki transmisjom uczestniczą w niej również wierni w Polsce i innych krajach. O oprawę muzyczną liturgii troszczą się siostry zakonne, którym przed laty powierzono zadanie stworzenia scholi i prowadzenia wspólnego śpiewu.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: do prezydenta nie wpłynął wniosek o odwołanie ambasadora przy Watykanie

2026-08-13 21:31

[ TEMATY ]

Warszawa

wniosek

odwołanie ambasadora

przy watykanie

Karol Porwich/Niedziela

Do dnia dzisiejszego, tj. 13 sierpnia 2026 r., do prezydenta RP nie wpłynął wniosek o odwołanie ambasadora Adama Kwiatkowskiego - poinformowała KAI Kancelaria Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

Oto treść odpowiedzi Kancelarii Prezydenta na pytanie KAI:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję