Reklama

Sport

Euforia kibica

Siła sportu tkwi w prostocie zasad i klarowności celu: ktoś wygrywa, ktoś przegrywa. Ale jakie to budzi emocje!

2026-03-17 11:25

Niedziela Ogólnopolska 12/2026, str. 38-39

[ TEMATY ]

kibice

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wyrastałem w czasach złotej epoki polskiej lekkoatletyki lat 60. XX wieku, jednego z najpiękniejszych rozdziałów w historii naszego sportu. Każdy medal odbierano jak narodowe święto. W domach gromadzono się przy radioodbiornikach i czarno-białych telewizorach, a nazwiska bohaterów masowej wyobraźni znali dorośli i dzieci. Do dziś budzą one szacunek i sentyment, a ich sukcesy pozostają punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń. W czasach politycznej szarzyzny i ograniczonych możliwości wyjazdów zagranicznych stadion stawał się miejscem, gdzie mogłem poczuć cichą, ale niezwykle głęboką dumę i światowy wymiar rodzimych osiągnięć.

Reklama

W 1953 r. z zapartym tchem śledziłem mistrzostwa Europy w boksie w Warszawie, które ugruntowały pozycję Polski jako potęgi w tej dyscyplinie. Boks stał się sportem masowej wyobraźni – twardym, męskim, ale jednocześnie technicznym i eleganckim. Mimo oczekiwań władz, ignorując naciski polityczne, by „łagodnie” walczyć z pięściarzami z ZSRR, Polacy wygrali z nimi sportową rywalizację, zdobyli medale w 9 z 10 kategorii wagowych. Nazwiska podopiecznych legendarnego trenera „papy Stamma”, który zbudował system szkolenia oparty na szybkości, technice i inteligencji ringowej, znał niemal każdy. Radość z ich zwycięstwa miała wymiar niemal narodowy. Złote krążki były symbolem powojennego odrodzenia sportu w Polsce, który był także narzędziem propagandy. Pamiętam, że nauczyciel w szkole podkreślał ten fakt na dowód, że kraj podnosi się z ruin i mimo politycznych ograniczeń jest obecny na światowej scenie, i potrafi wygrywać z największymi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Uprawiając lekkoatletykę, a potem śledząc wydarzenia sportowe, „odkryłem”, że sport pełni funkcję znacznie szerszą niż czysta rywalizacja. Jest teatrem emocji, przynosi radość po golu, napięcie w końcówce spotkania czy rozpacz po porażce. Warto zaznaczyć, że organizm kibica reaguje podobnie jak organizm zawodnika: rośnie poziom adrenaliny, przyspiesza tętno. Skądinąd w czasie finałów wielkich imprez służby sanitarne odnotowują znaczny wzrost liczby incydentów sercowo-naczyniowych.

Powiedzmy przy tym, że sport działa jak potężny wzmacniacz wrażliwości. Może budować wspólnotę, podnosić samoocenę i dostarczać inspiracji. Ale może też wywoływać frustrację, agresję i nadmierne uzależnienie od wyników. Jego siła tkwi w prostocie zasad i klarowności celu: ktoś wygrywa, ktoś przegrywa. W tej ekspresyjności ludzie odnajdują porządek, którego często brakuje w codziennym, złożonym świecie.

Reklama

Euforia sportowa w PRL-u i dzisiejsze przeżywanie wrażeń różniły się w kluczowych aspektach. Przede wszystkim wiktorie olimpijskie, mistrzostwa świata czy zwycięstwa w piłce nożnej niejednokrotnie stawały się wydarzeniami pokoleniowymi – były momentami wspólnego wzruszenia, dawały poczucie narodowej chwały. Mieliśmy ograniczony dostęp do świata i scentralizowanych mediów, a transmisje telewizyjne i radiowe ograniczone do kilku kanałów powodowały, że niemal wszyscy oglądali to samo w tym samym czasie. Na kilka godzin czy dni różnice ideologiczne stawały się mniej istotne – wszyscy dzielili radość z wyczynów naszych rodaków.

W dzisiejszej dobie sukces sportowy to jedno z wielu źródeł dumy narodowej, obok kultury, nauki czy biznesu. Transmisje w telewizji, internecie i mediach społecznościowych pozwalają uczestniczyć w wydarzeniu w dowolnym czasie i miejscu na świecie. I co ważniejsze, informacje rozchodzą się natychmiast, ale też szybko gasną zastępowane kolejnymi newsami. Nawet triumfy takich championów jak Robert Lewandowski czy Iga Świątek ustępują miejsca kolejnym wydarzeniom.

Dla wielu ludzi sport stanowi formę odreagowania. Tumult na trybunach, wspólne świętowanie czy nawet wyrażanie frustracji pozwalają rozładować napięcie nagromadzone w codziennym życiu. W tym sensie sport pełni funkcję podobną do katharsis, antycznego oczyszczenia. Bywa, że ta sama energia może nieraz przybierać formy agresji, wrogości wobec rywali czy przemocy stadionowej.

Jak by nie patrzeć, w świecie coraz bardziej zindywidualizowanym imprezy sportowe dały się poznać jako przestrzeń silnej wspólnoty. Pojawiły się osobista tożsamość, identyfikacja z lokalnym klubem czy reprezentacją narodową. Fani legendarnych drużyn często mówią: „wygraliśmy”, choć nie byli na boisku, czerpiąc przy tym chwałę z wyczynów grupy, z którą się utożsamiają.

Reklama

Podczas rozgrywanego w 2014 r. kosmicznego finału mistrzostw świata w siatkówce w katowickim „Spodku” kibice śpiewali hymn, rozpływając się we łzach. Sport, który działał jak „neutralny mediator emocjonalny”, stał się przestrzenią wspólnego święta, które ludzie wspominają jako jedno z najbardziej jednoczących doświadczeń ostatnich czasów.

Miażdżące zwycięstwa na tym polu wprawdzie nie likwidowały podziałów politycznych, ale tworzyły przestrzeń, w której przeżycia były wspólne i silniejsze niż spory. Stadion, telewizor czy transmisja radiowa stawały się miejscem tymczasowej jedności, w którym Polacy mogli poczuć się częścią wspólnoty, niezależnie od tego, po której stronie politycznej barykady się znajdowali.

Sukcesy Adama Małysza na przełomie wieków wywołały zjawisko nazwane „małyszomanią”. Gdy wygrywał Turniej Czterech Skoczni albo zdobywał medale mistrzostw świata, miliony Polaków zasiadały przed telewizorami. W małych miejscowościach ustawiano telebimy, w szkołach przerywano lekcje. Przeżyciem dominującym było poczucie godności osobistej, ale była też wdzięczność, że „ktoś nasz” potrafi wygrywać z potęgami sportowymi. Podobne, choć jeszcze silniejsze poruszenie przyniosły zwycięstwa Kamila Stocha na igrzyskach w Soczi i Pjongczangu. Gdy stawał na najwyższym stopniu podium, pasjonaci mówili o „łzach szczęścia” i o tym, że sport znów zjednoczył kraj ponad podziałami.

Reklama

Kiedyś stadion był przede wszystkim miejscem rywalizacji i wspólnotowego przeżycia; w obecnych czasach dominują tam intensywny marketing, sponsoring i natychmiastowa sprzedaż przeżyć. Sport jednak nie utracił swojej autentyczności – nadal powoduje łzy radości i rozczarowania i chociaż został wpleciony w globalny system ekonomiczny, potrafi przekształcić każdą chwilę triumfu w sprzedażny produkt. Jego komercjalizacja stała się jednym z najbardziej charakterystycznych zjawisk współczesnej kultury masowej.

Punktem zwrotnym było powiązanie wielkich imprez z potężnymi kontraktami sponsorskimi. Finał Super Bowl okazał się nie tylko wydarzeniem sportowym, lecz także jednym z najdroższych bloków reklamowych świata. Wstrząs sportowy splata się tu z narracją marki – wielbiciel ekscytuje się zwycięstwem, a równocześnie przyswaja przekaz marketingowy, w którym obiecuje się, że uczestnictwo w tej ekstazie można przedłużyć przez zakup produktu.

Podobny mechanizm działa podczas piłkarskich mistrzostw świata. Barwy, koszulki, szaliki i gadżety zwycięskiej drużyny natychmiast stają się przedmiotem masowej konsumpcji. W ciągu zaledwie kilku godzin od finału sklepy internetowe notują rekordowe obroty.

Innowacyjne przekształcenia dotyczą również zawodników. Sportowiec to dziś nie tylko olimpijczyk, ale i marka osobista czy partner biznesowy. Globalne gwiazdy, jak Lionel Messi czy Serena Williams, funkcjonują równocześnie jako ambasadorzy brandu luksusowych marek odzieżowych, producentów sprzętu i rozległych kampanii społecznych. Ich sukcesy przekładają się bezpośrednio na wzrost sprzedaży butów, rakiet czy linii ubrań sygnowanych nazwiskiem. Wzruszenia sympatyków zostają powiązane z konkretną marką: kupując produkt, nabywają oni cząstkę zwycięstwa, utożsamiają się z idolem.

W XXI wieku media społecznościowe przyspieszyły ten proces. Zwycięski moment – gol, rekord, medal – w kilka sekund staje się viralowym klipem. Algorytmy platform cyfrowych podchwytują falę emocji i natychmiast podsuwają reklamy, oferty i linki do sklepów. Marketing działa w czasie rzeczywistym. Stan zachwytu, który niegdyś trwał długo, obecnie w ciągu jednego dnia zostaje „opakowany” i sprzedany. Działalność na zasadach rynkowych nie zniszczyła autentyczności wrażliwości. Pasjonaci nadal krzyczą z radości, gdy ich drużyna zdobywa mistrzostwo. Współczesny sport dał się poznać jako paradoks: jest jednocześnie spektaklem biznesowym i przestrzenią szczerych wzruszeń. Marketing potrafi przechwycić symbol zwycięstwa, lecz nie tworzy samego zwycięstwa – ono wciąż rodzi się na boisku, bieżni czy korcie.

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bydgoszcz: "Kapelan narodowców" ks. Kneblewski utracił parafię

[ TEMATY ]

kibice

Bydgoszcz

Krystyna Smerd

Abp Andrzej Dzięga udziela kibicom Komunii św.

Abp Andrzej Dzięga udziela kibicom Komunii św.

Bydgoski proboszcz ks. Roman Kneblewski, zwany w internecie „Kapelanem narodowców” ostatecznie utracił probostwo w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Stolica Apostolska powołała się na względy formalne.

Dekretem z 5 czerwca 2019 r. ks. Roman Kneblewski został odwołany przez bp. Jana Tyrawę z urzędu proboszcza i przeniesiony na emeryturę z prawem zamieszkania w Domu Księży Emerytów im. Jana Pawła II w Bydgoszczy. Odwołał się jednak od tej decyzji do Stolicy Apostolskiej. Jego zdaniem brakowało wystarczającego uzasadnienia dla podjęcia przez biskupa takich kroków.
CZYTAJ DALEJ

Papież do algierskich katolików: jesteście dziedzicami rzeszy świadków

2026-04-13 19:50

[ TEMATY ]

algierscy katolicy

jesteście dziedzicami

rzeszy świadków

Leon w Afryce

Vatican Media

Leon XIV spotkał się w bazylice MB Królowej Afryki z przedstawicielami niewielkiej wspólnoty katolickiej

Leon XIV spotkał się w bazylice MB Królowej Afryki z przedstawicielami niewielkiej wspólnoty katolickiej

Na zakończenie pierwszego dnia pielgrzymki do Algierii, Leon XIV spotkał się w bazylice MB Królowej Afryki z przedstawicielami niewielkiej wspólnoty katolickiej. W pełnym ojcowskiej serdeczności przemówieniu, przypominał o „rzeszy świadków”, którzy ich poprzedzili na tych ziemiach, o których pamięć zobowiązuje do bycia „wiarygodnymi znakami komunii, dialogu i pokoju”. Podkreślił też, że pielęgnowane przez nich braterstwo z muzułmanami jest ważnym znakiem w zwaśnionym świecie.

Leon XIV spotkał się z algierskimi katolikami w świątyni, która symbolicznie streszcza w sobie historię i teraźniejszość tej niewielkiej wspólnoty. Z jednej strony znajdują się w niej relikwie wielu świętych i błogosławionych, związanych na przestrzeni wieków z Afryką Północną. Z drugiej zaś wielki napis w apsydzie: „Matko Boża Afryki, módl się za nami i za muzułmanami” – fragment mozaiki, wykonanej przez muzułmańskiego artystę – przypomina, że tutejsza wspólnota, choć stanowi ogromną mniejszość (obecnie to ok. 9 tys. katolików na blisko 47 mln mieszkańców) powołana jest do budowania braterstwa, świadczenia o wierze i pamięci w modlitwie wbrew podziałom i konfliktom. To właśnie moc budowanego na wierze braterstwa, jakie może łączyć chrześcijan i muzułmanów, było jednym z głównych przesłań papieskiego przemówienia, które do algierskich katolików Papież skierował „z wielką radością i ojcowską serdecznością”.
CZYTAJ DALEJ

Fatima: nabożeństwa w sanktuarium będą emitowane na telebimach

2026-04-13 20:22

[ TEMATY ]

Fatima

sanktuarium

nabożeństwa

telebimy

Grażyna Kołek/Niedziela

Nabożeństwa odprawiane w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie będą emitowane na dużych telebimach ustawionych na placu głównym tego miejsca kultu maryjnego. Jak poinformowała rzecznik prasowa portugalskiego sanktuarium, trzy duże ekrany, które zostały zamontowane na przełomie marca i kwietnia „mają przynieść pątnikom większy komfort i bliskość” wobec wydarzeń odbywających się na terenie sanktuarium. Jego władze przypomniały, że w ostatnich miesiącach zleciły poprawienie systemu nagłośnienia na terenie głównego placu tego miejsca kultu.

Montażowi telebimów w Fatimie towarzyszyły prace przy odbudowie zniszczonych drzew oraz odbudowie chodników po intensywnych wichurach i opadach deszczu, które doprowadziły tam do licznych zniszczeń. W najbliższych dniach łącznie przy fatimskim placu posadzonych zostanie ponad 40 drzew z gatunku ambrowca balsamicznego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję