Świętowanie Objawienia Pańskiego z udziałem bp. Romana Pindla rozpoczęło się od Mszy św. w kościele św. Floriana na Zabłociu. – Szukajmy i my naszej nadziei, by się nią cieszyć, jak czynili to mędrcy czy królowie. Skoncentrujmy się na poszukiwaniu Jezusa, pragnąc szczerze oddawać Mu pokłon. Nadzieją się cieszmy, że i w naszym życiu Bóg osłoni nas od naszych nieprzyjaciół i nieszczęść, jak przestrzegł mędrców przed Herodem i zachował przy życiu Jezusa w sąsiednim Egipcie – zaznaczył w kazaniu bp R. Pindel.
Hierarcha poświęcił kredę, kadzidło i mirrę, po czym pobłogosławił wiernych. O oprawę muzyczną liturgii zatroszczyły się zespoły: „Ziemia Żywiecka”, „Pilsko” oraz „Mieszczanie” z Żywca. Ks. Grzegorz Gruszecki, proboszcz parafii Narodzenia NMP, przypomniał, że Ordynariusz tego dnia świętuje 12. rocznicę święceń biskupich, a jednocześnie ingresu do bielskiej katedry św. Mikołaja.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zanim pochód Trzech Króli ruszył, wolontariusze różnych stowarzyszeń, grup i środowisk rozdawali uczestnikom orszaku korony. Jedną z nich była Zofia Piątek z „Młodzieży Maryjnej” działającej przy parafii św. Floriana. – W takich grupach można znaleźć bardzo dużo przyjaciół. Wszyscy są wzajemnie dla siebie mili. Jest fajnie. Dlatego chce się pomagać i angażować w różne kościelne inicjatywy. To sprawia mi przyjemność – mówiła Z. Piątek.
Reklama
Na czele orszaku jak zwykle stanęli jukace, barwna grupa noworocznych kolędników. Trzask i świst batów w ich rękach oznajmiał wymarsz pochodu. – Taki pokaz robi niezłą furorę. Dajemy ludziom radość i kultywujemy to, co przekazali nam przodkowie – zaznaczył Sebastian Ścieszka, jeden z jukacy. – Cieszymy się, że przez nasze występy promujemy to, co stanowi o pięknie tutejszych obyczajów. Wspólnie spotykamy się i oddajemy cześć Bożej Dziecinie. Łączy nas ziemia, wiara i tradycja – podkreśla kierownik jukacy K. Ścieszka. – To jest bardzo piękna tradycja i trzeba ją zachować. Zacząłem za dzieciaka i tak gonię od kilkunastu lat. To już mój 9. orszak. Przed tym wydarzeniem trzeba było sobie poćwiczyć siłę w ręce, żeby dobrze wypaść. Z techniką nie ma problemów, bo wszyscy jukace potrafią posługiwać się batem – stwierdza Patryk Sanetra. – Wszedłem w jukaców jako dziecko. Zaczynałem jako diabeł, potem był kominiarz, baba, dziad. Teraz jestem kasjerem. Podążam śladem moich dwóch wujków, którzy kultywowali te zwyczaje. Obaj też byli kasjerami – wyjawia Paweł Młyński.
– To niesamowity spektakl. Przeplata się w nim regionalizm i żywa wiara. Trzaski i świst batów, przebierańcy, regionalizm, to mnie tu zaciągnęło. Niby jestem na nartach w Szczyrku, ale chciałem na własne oczy zobaczyć, jak mieszkańcy Żywca kultywują spuściznę swych przodków – mówi Jarosław Widych z Warszawy.
Przemarsz z kościoła św. Floriana na główny rynek miał wielu cichych bohaterów i rekonstruktorów. W ich gronie znaleźli się reprezentanci m.in. stowarzyszenia „Dzieci Serc”, „Jednostka Strzelecka” i „Asysty Żywieckiej”. Nie brakło też średniowiecznych wojów ani konnych husarzy. – Chcemy uczestniczyć w lokalnych wydarzeniach, bo stąd się wywodzimy i w tę kulturę wrośliśmy. Chcemy również zaprezentować i wypromować nasze bractwo rycerskie – tłumaczy Michał Jaworski, mistrz Chorągwi Żywieckiej. Po dotarciu na żywiecki rynek oddano pokłon nowonarodzonemu Mesjaszowi. W postacie Świętej Rodziny wcieliły się w tym roku Karolina i Maciej Jamborek wraz z synem Piotrusiem. Zaraz po hołdzie wybrzmiały kolędy, które wspólnie intonowały połączone siły „Ziemi Żywieckiej”, „Pilska” i „Mieszczan”. – Trzeba kultywować to, w co się wierzy, a przy okazji pokazywać zdobyte umiejętności instrumentalne i wokalne. U nas orszak zawsze jest z regionalną nutą. Tym bardziej więc trzeba go wspierać – mówi Tomasz Mojżeszek z zespołu „Pilsko”. Na osoby, które dotarły do celu, czekał m.in. bigos przygotowany przez członków zespołu „Pilsko”.
