Reklama

Niedziela Kielecka

Z czym rolnicy pojechali do Rzymu

Zima za pasem i z pozoru może się wydawać, że to czas odpoczynku dla sektora rolniczego. Dzisiaj, przy wielofunkcyjnych gospodarstwach i dyrektywach unijnych, rolnicy mają nie mniej obowiązków niż w sezonie.

Niedziela kielecka 50/2025, str. IV

[ TEMATY ]

pielgrzymowanie

T.D.

Takiej wsi już nie ma. Park Etnograficzny w Tokarni

Takiej wsi już nie ma. Park Etnograficzny w Tokarni

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oto niektóre z nich: codzienna opieka nad bydłem, trzodą, drobiem – karmienie, kontrola zdrowia inwentarza; przygotowanie i podawanie pasz objętościowych i treściwych; bieżące zajęcia w oborach, chlewniach, kurnikach; opracowanie płodozmianu i strategii siewów; analiza kosztów i przygotowanie dokumentacji dopłat i wniosków (np. ARiMR); rozliczenia podatkowe, przygotowanie dokumentów do dopłat.

Podczas listopadowej jubileuszowej pielgrzymki do Rzymu odbywanej w Roku Świętym, z udziałem ok. 125 osób z związanych z Duszpasterstwem Rolników Diecezji Kieleckiej, rolnicy z różnych stron regionu modlili się w bazylikach Rzymu, u grobów Apostołów i męczenników w wielu intencjach, także prosząc o wsparcie w bolączkach dotykających współczesne rolnictwo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z energią i pasją

Reklama

Ewa Jaskólska z miejscowości Galów to pełna energii rolniczka. Wraz z mężem gospodarują na 12 hektarach, syn – na 20 (łącznie z dzierżawami). Mają 15 mlecznych krów. Hodowla bydła jest w miarę opłacalna, ale wpływy z niej – raz na pół roku, a „trzeba z czegoś żyć”. – Cena mleka spada poniżej 2 zł za litr, odbiera je pośrednik, to jest poniżej opłacalności – mówi. – Moje krówki chodzą luzem, są zadbane, mleko mamy dobre – dodaje. Inny obszar produkcji rolniczej Jaskólskich to zboża i nieco warzyw. Trzeba się przy nich napracować, bo ziemia niewysokiej klasy, od czwartej do szóstej. Część zboża jest przeznaczana dla bydła, część na sprzedaż, po stosunkowo niskich cenach w tym roku. Ewa Jaskólska podkreśla konieczność nieustannych inwestycji, szczególnie na podnoszenie stopnia zmechanizowania gospodarstwa, co jest konieczne. Przeraża podporządkowanie się normom unijnym i częste w związku z tym kontrole, którym towarzyszy ogromny stres („ten stres mnie zabija” – mówi). Ziemniaki, marchew, buraczki uprawiane są bez chemii, Jaskólska ma na nie stałych klientów podobnie jak na ogórki do kiszenia, sprzedaje też trochę robionych przez siebie serów. Od dekady interesuje się zdrową produkcją i wprowadza jej standardy w swoje gospodarstwo. – Może poszłabym w tę stronę i rozwijała te ekologiczne produkty, choćby sery, na które jest popyt, ale lata ciężkiej pracy zrobiły swoje, choruję na kręgosłup, muszę uważać na siebie, rehabilitować się – wyjaśnia. Wspomina, jak się z mężem dorabiali, jak sama robiła (w tysiącach) pustaki, jak przez 15 lat stawiali dom i zabudowania. – Upracowaliśmy się, ale jest satysfakcja. Ale na wycieczki czy pielgrzymki razem nie możemy wyjechać, taki los rolnika – mówi.

Syn ma 27 lat. Od małego miał zapał do pracy na roli. Jest na pewno z tych, którzy zostaną przy gospodarstwie, swoim i rodziców. Ewa podczas pielgrzymki do Rzymu modliła się, aby dobrze mu się życie ułożyło.

Krzysztof Służalski z żoną Małgorzatą (Nowy Folwark) wyspecjalizowali się w sadownictwie. Łącznie mają 9,5 hektara ziemi, z czego prawie połowę przeznaczyli pod uprawę śliw w 20 odmianach, tak aby plonowały od lipca do późnej jesieni. Najstarsze drzewa mają 25 lat. Ale teraz, jesienią, chyba spokój, odpoczynek? – No nie, od jesieni przez całą zimę przycinam drzewa i robię to sam, tylko do zbiorów wynajmujemy ludzi. Robaczywej śliwy nikt nie kupi, potrzebne są odpowiednie środki ochrony, wykoszenie wokół każdego z drzew – opowiada Służalski. W 2025 r. śliwy sprzedawali w hurcie po 2 zł. Narzekają na pośrednictwo. – Sadownik powinien wyprodukować i sprzedać za godziwą cenę, a nie po giełdach jeździć i szukać rynku – mówi. W 2024 r. wiosenne przymrozki zniszczyły ogromny procent spodziewanych plonów. Czasami jest gradobicie lub – dla odmiany – klęska urodzaju, więc wówczas zyski zerowe albo i poniżej kosztów. W takich kryzysowych okresach ratuje emerytura żony.

Borówka dobra na wszystko

Reklama

Marek Płusa (Kameduły) jest w regionie świętokrzyskim wiodącym producentem borówki amerykańskiej. Zaczynał od dwóch krzaczków zakupionych w Kielcach, a pomysł podsunął mu pewien amerykański lekarz, który reklamował borówki jako świetne antidotum na choroby nowotworowe, w tym czerniaka. I tak to się zaczęło. Płusa pochodzi z Częstochowy, do Kameduł k. Buska-Zdroju przeniósł się po ślubie. Jest absolwentem akademii rolniczej, z praktykami odbytymi w Szwajcarii i różnymi doświadczeniami w resorcie rolnictwa, jak ferma kurcząt rzeźnych czy praca w Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa. Dzisiaj na 2 hektarach zakupionego pola rośnie borówka plonująca ok. 6-7 ton rocznie, a na kolejnych dwóch – śliwy i czereśnie. Gospodarstwo ma charakter rodzinny, w jego funkcjonowanie włączeni są żona i syn. Jest wysokiej jakości, certyfikowane i nagradzane. Od 20 lat właściciele praktykują także przetwórstwo, a wiodącym produktem są powidła borówkowe, zawierające 93% borówki. W ofercie są oprócz tego powidła śliwkowe oraz śliwkowo-borówkowe. – Nasze produkty wytwarzamy tylko ze świeżych owoców, nie później niż 24 godziny od zbioru. Uzupełniamy sokiem z cytryny. Produkty uzyskujemy w technologii podciśnienia, dzięki czemu zachowują naturalną wartość biologiczną, witaminę C, kolor i smak. Nie degradować owocu – to nasze motto – mówi Płusa. Właśnie na ten rodzaj przetwórstwa firmy „Manufaktura Kameduły” przeznacza się gros zbiorów.

Właściciel tłumaczy, że środki na dofinansowanie gospodarstwa są zawsze za małe, a każda najdrobniejsza maszyna, np. wózek widłowy, to zakup rzędu kilkudziesięciu tysięcy. Współpraca z bankami jest uciążliwa, czego doświadczyli szczególnie przy zakupie maszyn z Włoch, dzięki którym przetwory wykonuje się w technologii podciśnienia. I kontrole, np. Urzędu Miar i Wag, Sanepidu, Wojewódzkiej Inspekcji Sanitarnej. – Od takich gospodarstw jak moje i mniejsze wymaga się takich norm i respektowania tego rodzaju przepisów, jak w przypadku tych, które zatrudniają tysiące ludzi – mówi Płusa. I dodaje: – To moja pasja, ale i kierunek zawodowy, dzięki któremu żyję.

Problemy rolników

Reklama

Wskazuje je duszpasterz rolników ks. Marek Tazbir. Zauważa, jak bardzo rolnictwo „w ostatnich czasach zostało boleśnie doświadczone”. – Tegoroczne zbiory są mocno poniżej wkładów w produkcji, więc rolnicy albo ich nie sprzedają, albo wręcz je niszczą, bo koszty zbiorów są zbyt wysokie i po prostu nie ma żadnej kalkulacji – wyjaśnia duszpasterz i podaje przykład kukurydzy. Rolnicy emitują w Internecie filmiki zachęcające do bezpłatnego zbioru kukurydzy i darmowego jej przekazania. Ceny zboża są dwa razy tańsze, a ci którzy je zebrali nie są w stanie go sprzedać. Ks. Tazbir dodaje, że np. południowa część diecezji, od Pińczowa, przez Chroberz, po Skalbmierz, Proszowice, Kazimierzę Wielką specjalizuje się w warzywach, które „obecnie idą za grosze”.

– Rolnicy już przyzwyczaili się, że pośrednik zarabia sto procent, ale obecnie jest to niemal 200-300 procent – zauważa duszpasterz.

Najbardziej obawia się wprowadzenia rozwiązań unijnych, związanych z Mercosur, które określa jako „szaleństwo, które utopi rolnictwo zupełnie”. – Produkty, którymi będziemy zasypani, nie będą spełniały norm, np. zdrowotnych, ale będą tańsze, przyzwyczai się do nich społeczeństwo i wyeliminują całkowicie rolnictwo rodzime – stwierdza ks. Tazbir.

Mercosur to skrót od hiszpańskiego „Mercado Común del Sur” - Wspólny Rynek Południa. Jest to międzynarodowa organizacja gospodarcza powołana w 1991 r. Liczy 6 członków oraz 6 państw stowarzyszonych, korzystających ze strefy wolnego handlu, ale bez udziału w unii celnej.Rozmowy pomiędzy Mercosur a Wspólnotą Europejską toczą się od lat 90. XX w. 4 września 2025 r. Komisja Europejska przegłosowała podpisanie umowy UE-Mercosur. Umowie sprzeciwiają się Polska i Francja.

2025-12-09 11:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z pielgrzymką nadziei do Rzymu

Niedziela rzeszowska 46/2025, str. V

[ TEMATY ]

pielgrzymowanie

Ks. Stanisław Szwanenfeld

Pielgrzymi z dekanatu sokołowskiego w Asyżu

Pielgrzymi z dekanatu sokołowskiego w Asyżu

„Pielgrzymka zawsze była ważnym wydarzeniem w życiu chrześcijan – jest ona symbolem wędrówki człowieka wierzącego śladami Odkupiciela” – te słowa, wypowiedziane przez ks. Mirosława Juchno, usłyszeliśmy w Grazu podczas Mszy św. kończącej nasze pielgrzymowanie.

Pielgrzymka rozpoczęła się w nocy z czwartku na piątek, 10 października br., Mszą św. w kościele w Górnie. Umocnieni błogosławieństwem bp. Jana Wątroby wyruszyliśmy jako przedstawiciele dekanatu sokołowskiego w drogę. Grupę tworzyło 58 osób z Górna, Wólki Niedźwiedzkiej, Łowiska, Sokołowa pod przewodnictwem pilota p. Bartosza Korczyńskiego i pod duchową opieką dziekana ks. Tomasza Kozickiego oraz ks. Stanisława Szwanenfelda.
CZYTAJ DALEJ

Bp Ignacy Dec z wizytą we Lwowie

2026-09-12 10:01

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Lwów

abp Mieczysław Mokrzycki

Ks. Andrzej Adamiak

Bp senior Ignacy Dec (z prawej) podczas zwiedzania Lwowa.

Bp senior Ignacy Dec (z prawej) podczas zwiedzania Lwowa.

Bp senior Ignacy Dec przebywa z kilkudniową wizytą w archidiecezji lwowskiej. W programie znalazły się spotkania, modlitwa w miejscach związanych ze świętymi oraz udział w uroczystościach ku czci bł. Jakuba Strzemię.

Podróż rozpoczęła się w czwartek, 10 września, od przyjazdu do Lubaczowa. Po dotarciu do Lwowa bp Ignacy Dec zwiedził miasto i nawiedził miejsca związane z historią Kościoła łacińskiego na tych ziemiach. Modlił się m.in. przy relikwiach św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego oraz przy grobie sługi Bożej Matki Marii od Krzyża Morawskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Odwiedził także siostry zakonne oraz rektoralny kościół św. Benedykta.
CZYTAJ DALEJ

Papież udaje się do Francji. Co mówił jego poprzednik 18 lat temu w Paryżu?

2026-09-12 11:33

[ TEMATY ]

Francja

Paryż

wizyta

papież Benedykt XVI

Vatican Media

W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości

W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości

Za niespełna dwa tygodnie Leon XIV rozpocznie podróż do Francji. Poprzednia papieska wizyta nad Sekwaną miała miejsce dokładnie 18 lat temu, gdy z okazji 150-lecia objawień w Lourdes kraj odwiedził Benedykt XVI. Choć młodzi ludzie, którzy dziś czekają na Papieża nie mogą jej pamiętać, to zapoznanie się z nią może być dobrym wprowadzeniem w słuchanie słów Ojca Świętego. Bowiem jego poprzednik połączył szacunek do francuskiego dziedzictwa z doskonale sobie znanym nauczaniem św. Augustyna.

Gdy 12 września 2008 r. Benedykt XVI wyruszał z czterodniową wizytą do Paryża, media rozpisywały się o tym, że nad Sekwanę przybywa „papież – frankofil”. Z jednej bowiem strony od dziesięcioleci znane było jego zamiłowanie do francuskiej kultury i dzieł naukowych, z którymi zapoznawał się w oryginale, biegle posługując się językiem francuskim. Z drugiej zaś także i Francja nie szczędziła mu gestów sympatii, m.in. w 1992 r., gdy został włączony do prestiżowego grona Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, czy w 1998 r., gdy w Ambasadzie Francji przy Stolicy Apostolskiej nadano mu tytuł Komandora Legii Honorowej. Przyjmując go przyszły papież wygłosił słynne przemówienie, w którym mówił, że od młodości „był zagorzałym wielbicielem łagodnej Francji” i wymieniał francuskich pisarzy, których lektura towarzyszyła mu od najmłodszych lat, jako antidotum na powojenną atmosferę w ojczyźnie. A także w 1999 r. gdy był jedynym teologiem katolickim w gronie 18 wybitnych intelektualistów, zaproszonych na paryską Sorbonę na konferencję poświęconą przyszłości świata, wchodzącego w 3. tysiąclecie i gdzie wygłosił odważny wykład o kryzysie chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie bez znaczenia był też fakt, że to właśnie on przewodniczył w 2004 r. uroczystościom 60. rocznicy lądowania aliantów w Normandii – notabene, wśród których był też tato obecnego Papieża.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję