Reklama

Wiadomości

Prawdziwy cel Putina

Sytuacja na Ukrainie jest dramatyczna, bo Rosjanie mają rosnącą przewagę w liczbie żołnierzy i produkcji uzbrojenia. Rozpędzoną machinę wojenną Putina bardzo trudno zatrzymać. – Nawet gdyby doszło do zawieszenia broni, to nikt nie odeśle rosyjskiego wojska do domu – mówi prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Niedziela Ogólnopolska 1/2025, str. 34-35

[ TEMATY ]

Ukraina

Rosja

Karol Porwich/Niedziela

Światoszyn

Światoszyn

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest 17 kwietnia 2024 r. w Nowym Jorku. Kandydat na prezydenta USA przyjmuje prezydenta Andrzeja Dudę w Trump Tower. Wystawna kolacja w złoconym apartamencie trwa prawie 3 godz. Donald Trump zadał prezydentowi RP wiele pytań, ale miał szczególnie dopytywać m.in. o to, czy możliwa jest wojna Rosji na jeszcze większą skalę. „Jesteśmy następni” – odpowiedział Andrzej Duda. Trudno było pozostać obojętnym wobec argumentów prezydenta Dudy, opis „rosyjskiego zagrożenia nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Polski, Europy i demokracji na całym świecie” był „poruszający i emocjonalny”.

Reklama

Spotkanie prezydentów w Nowym Jorku rekonstruuje wybitny amerykański dziennikarz Bob Woodward w swojej najnowszej książce War. Po tym spotkaniu Trump powstrzymywał się od krytykowania pomocy dla Ukrainy. Zdaniem Woodwarda i jego rozmówców, dzięki temu spotkaniu odblokowana została przez republikanów dalsza pomoc dla Ukrainy. Bez tego wsparcia militarnego i finansowego sytuacja na froncie byłaby jeszcze gorsza. – Rzeczpospolita, zanim zniknęła z map Europy, miała trzy rozbiory, bo dużych państw nie podbija się w jednej kampanii. Podobnie Ukraina miała pierwszy rozbiór w 2014 r., teraz Rosja usiłuje dokonać drugiego – wskazuje prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert ds. bezpieczeństwa i członek Narodowej Rady Rozwoju. Jego zdaniem, cele Rosji zostały jasno zdefiniowane w memorandach z 2021 r. i dotyczą całej Europy Środkowej oraz rozbicia NATO.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czy w Polsce będzie wojna?

Spotkanie prezydenta Polski i prezydenta elekta USA dobitnie pokazuje, że europejskie bezpieczeństwo jest oparte na sojuszu z Ameryką. Bez zaangażowania USA europejska część NATO nie ma szans ani chęci do stawiania czoła rosyjskiej agresji. Czy Polskę czeka wojna, gdyby USA uznały, że mają ważniejsze plany? – Nie grozi nam wojna, bo wojna ma miejsce wtedy, gdy strona zaatakowana ma zdolności do obrony. My takich zdolności nie mamy, a więc pełnoskalowej wojny jak na Ukrainie u nas nie będzie. Przewaga Rosji nad Polską jest na tyle duża, że o wiele szybciej dojdzie do rozstrzygnięć politycznych niż do działań typowo militarnych – tłumaczy Marek Budzisz, analityk ds. postradzieckiego Wschodu ze Strategy & Future.

Reklama

Polska na tle prawie wszystkich europejskich państw NATO przynajmniej się stara i robi zakupy uzbrojenia, ale Zachód po 3 latach wojny nadal nie przebudził się z letargu epoki „końca historii”. Skutek wspierania Ukrainy to wyczerpanie europejskich magazynów broni, które nie zostały uzupełnione odpowiednim zwiększeniem produkcji. Obecnie Rosja produkuje znacznie więcej pocisków artyleryjskich niż USA i wszystkie europejskie państwa łącznie. Putin nakazał przedsiębiorstwom cywilnym produkcję elementów o zastosowaniu wojskowym oraz przestawił cały przemysł zbrojeniowy na całodobową produkcję. Co ciekawe, Moskwa raczej nie planuje końca wojny, bo budżet zbrojeniowy na 2025 r. jest prawie dwukrotnie większy niż w 2024 r. Były dowódca Ukraińskich Sił Zbrojnych gen. Walerij Załużny powiedział, że wystarczy miesiąc ataku rakiet, dronów i pocisków szybujących na europejskie NATO, jaki ma miejsce w ostatnim czasie na Ukrainie, by sojusz nie miał się czym bronić. – Po 3 latach wojny mamy cały czas zwiększającą się asymetrię między zdolnościami militarnymi Rosji a NATO. Krytyczne będą 2025 r. i pierwsza połowa 2026 r. – podkreśla Budzisz.

Żądania Putina wobec Polski

Zbliżamy się do 3. rocznicy pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, ale w grudniu upłynęła inna ważna rocznica, która była pretekstem do tego ataku, a może nawet celem, który Putin w tej wojnie chce zrealizować. Dokładnie 15 grudnia Moskwa wezwała przedstawicieli USA i NATO na dywanik, by zażądać m.in. podporządkowania sobie Ukrainy, a także znacznego zdemilitaryzowania wschodniej flanki, w tym Polski. Moskwa jednoznacznie stwierdziła, że nad Wisłą nie może być żadnych baz NATO, żadnych ćwiczeń NATO, a Wojsko Polskie nie powinno posiadać żadnych systemów zdolnych do przechwytywania rakiet średniego i dalekiego zasięgu. Zażądano także wyznaczenia strefy buforowej wokół granic Rosji i Białorusi, gdzie niedozwolone będą ćwiczenia i inna aktywność wojskowa na poziomie brygady sił zbrojnych, co oznaczałoby zupełną demilitaryzację Polski na wschód od Wisły. Państwa, które przystąpiły do NATO po 1997 r., miałyby być rozbrojoną strefą buforową. – W tej wojnie chodzi nie tylko o Ukrainę. Ich nie obchodzi Donbas, który był tylko pretekstem. Im chodzi o odtworzenie swoich wpływów na obszarze postradzieckim i w Europie Środkowej – mówi Marek Menkiszak, kierownik Zespołu Rosyjskiego Ośrodka Studiów Wschodnich.

Reklama

Na przełomie 2021 i 2022 r. ani USA, ani NATO nie zgodziły się na żądania Putina, uznając je za absurdalne. Dlatego Rosja Ukrainę zaatakowała i ugrzęzła na długie miesiące na jej terenie. Po pierwszym roku bohaterskiej walki ukraińskich żołnierzy i sporych niepowodzeniach moskiewskiej armii rosyjscy wojskowi, logistyka, przemysł zbrojeniowy i cała gospodarka uczyli się tej wojny. Teraz ta machina wojenna jest o wiele potężniejsza niż w lutym 2022 r. Putin zdaje sobie sprawę ze swojej przewagi i teraz wróci do tych żądań z 2021 r. w trakcie negocjacji na temat zawieszenia broni. Ponadto będzie się domagał zniesienia sankcji, możliwości sprzedaży gazu do UE i powrotu na światowe salony. – Jesteśmy na wojnie. Udawanie, że wojna nas nie dotyczy i nie musimy nic zmieniać w naszym życiu, jest samooszukiwaniem się. Musimy zaakceptować fakt, że Rosja prowadzi z nami wojnę, i musimy ponosić koszty tej wojny. Bez tych kosztów nie osiągniemy spokoju, bo żądania Rosji będą rosły i rosły – mówi Menkiszak.

Ziemia za pokój

W sytuacji gdy prawie 50% wydatków z budżetu Rosji przeznaczanych jest na wojnę i zbrojenia, i ta spirala cały czas się nakręca, zatrzymanie tej machiny wojennej jest bardzo trudnym procesem. Aby to zatrzymać, trzeba byłoby znaleźć pracę dla weteranów wojennych, a także dla pracowników rozbudowanego sektora zbrojeniowego. Takie ruchy są bardzo trudne społecznie i mogą prowadzić do politycznych przemian. Historia pokazuje, że łatwiej jest rozpocząć kolejną wojnę niż przeprowadzić proces demilitaryzacji państwa. – Rosja tworzy 1,5-milionową armię i ma rozpędzoną gospodarkę w trybie wojennym, a Zachód w tym czasie prawie nic nie zrobił. Jeśli Ukraina zostanie podporządkowana albo zostaną zawieszone działania zbrojne w jakiejkolwiek formule, to rosyjska armia nie zostanie rozbrojona, żołnierze nie wrócą do domu, bo Rosja nie stanie się państwem pokojowym. Rosja zużyje te siły do kolejnej eskalacji, by udowodnić, że NATO jest traktatem jedynie papierowym – zaznacza prof. Żurawski vel Grajewski.

Wciąż zatem bardzo wiele zależy od sytuacji na ukraińskim froncie i od decyzji nowej administracji Białego Domu. W ostatnich miesiącach Kijów jest nakłaniany przez Zachód do „kompromisu” z Moskwą, czyli oddania okupowanych ziem w zamian za zawieszenie broni. – Formuła „ziemia za pokój” na Ukrainie jest niewykonalna. To będzie jedynie pauza strategiczna jak przy I i II wojnie czeczeńskiej. O ile pobicie Rosji jest bardzo trudne, o tyle zawarcie trwałego pokoju z niepobitą Rosją jest niewykonalne – podkreśla Żurawski vel Grajewski.

2024-12-28 16:58

Oceń: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tam, gdzie tęsknią za pokojem

Niedziela rzeszowska 51‑52/2024, str. VI

[ TEMATY ]

Ukraina

Ks. Rafał Przędzik

W kaplicy sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Bóbrce k. Lwowa

W kaplicy sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Bóbrce k. Lwowa

To nie był normalny wyjazd na spotkanie z młodzieżą. Brak pokoju w kraju, do którego się udawałam razem z ks. Rafałem Przędzikiem, wymagał przygotowań.

Spotkanie odbyło się w domu Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Bóbrce koło Lwowa. Temat dnia skupienia dotyczył godności kobiety, na podstawie kobiet biblijnych. Temat realizował ks. Rafał. W przededniu wyjazdu otrzymałam informację od sióstr, że nie ma prądu i wody, że trzeba się zaopatrzyć w lampki. Zabraliśmy też ze sobą produkty żywnościowe i leki dla walczących. Było to możliwe dzięki ofiarności znajomych.
CZYTAJ DALEJ

Kto z Maryją rozważa, ten z Maryją przyzwala

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska/Niedziela

Łukasz pokazuje Kościół w przeddzień Pięćdziesiątnicy i jest to obraz o zdumiewającej gęstości. Jedenastu wymienionych z imienia, „niewiasty”, Maryja, Matka Jezusa, i bracia Jego, w sali na górze, „trwali jednomyślnie na modlitwie”. Greckie homothymadon, jednomyślnie, jednym sercem, jest jednym z ulubionych słów Dziejów i opisuje wspólnotę, która oddycha razem. Imiesłów proskarterountes, trwali wytrwale, mówi o modlitwie jako o stanie. Kościół rodzi się z wieczernika modlitwy. Obecność Maryi jest tu wymieniona po raz ostatni w Nowym Testamencie, i miejsce tej ostatniej wzmianki jest znaczące. Pośrodku modlącego się Kościoła, w oczekiwaniu na Ducha. Ta, która poczęła z Ducha Świętego w Nazarecie, czuwa teraz przy poczęciu Kościoła z tego samego Ducha. Ojcowie lubili tę symetrię dwóch zwiastowań, nad Nią i nad Kościołem. Maryja niczemu w wieczerniku nie przewodniczy, a wszystko podtrzymuje. Jest pamięcią wydarzeń Jezusa pośród tych, którzy będą o Nim świadczyć. Wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, ustanowione po bitwie pod Lepanto (1571), wskazuje właśnie na ten wieczernikowy wzór. Różaniec jest modlitwą trwania, powtarzalną jak oddech, maryjną w formie, chrystologiczną w treści, bo jego rytm nosi tajemnice życia Jezusa. Kto odmawia różaniec, robi dokładnie to, co Kościół w sali na górze. Trwa jednomyślnie na modlitwie „razem z Maryją, Matką Jezusa”, czekając na Ducha, który wciąż przychodzi.
CZYTAJ DALEJ

Abp Tadeusz Wojda nt. "Amoris laetitia": nie można zrezygnować z człowieka, którego historia życia jest skomplikowana

2026-10-07 07:18

[ TEMATY ]

„Amoris laetitia”

BP KEP

Abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ

Abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ

Rodzina potrzebuje Kościoła, ale również Kościół potrzebuje rodzin – ich wiary, świadectwa, doświadczenia miłości, wierności, przebaczenia i odpowiedzialności – mówi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem SJ w związku z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Z tej okazji rozpoczyna się dzisiaj w Watykanie spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, które potrwa do 14 października.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Ekscelencjo, został Ksiądz Arcybiskup zaproszony do Rzymu na spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, w związku z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Zapowiadając to spotkanie, Papież mówił o potrzebie „wzajemnego słuchania” i „synodalnego rozeznania kroków, jakie należy uczynić, aby głosić dzisiaj Ewangelię rodzinom”. Czy stanowisko, które Ksiądz Arcybiskup zawiezie do Rzymu, zostało wypracowane w taki właśnie sposób?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję