Reklama

Niedziela Lubelska

Entuzjazm wiary

W czym tkwi fenomen wakacyjnych oaz zapoczątkowanych ponad pół wieku temu przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego?

Niedziela lubelska 32/2024, str. IV-V

[ TEMATY ]

Oaza Nowego Życia

Paweł Wysoki

Uczestnicy II stopnia Oazy Nowego Życia w Nadrybiu

Uczestnicy II stopnia Oazy Nowego Życia w Nadrybiu
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Kuba na wakacje zamiast do Francji wybrał się do Nadrybia k. Łęcznej. Podobnych mu młodych ludzi, którzy zamieniają udział w obozach, koloniach i wczasach w modnych kurortach na dwutygodniowe rekolekcje oazowe, jest coraz więcej. W lipcu i sierpniu na kilkunastu turnusach zorganizowanych przez Ruch Światło-Życie Archidiecezji Lubelskiej dla dzieci i młodzieży wypoczywało i formowało się ok. 500 osób. Do tego należy dodać małżeństwa i rodziny z Domowego Kościoła, dla których wakacje to również czas rekolekcyjnego spotkania z Panem Bogiem i bliźnimi.

Czas przyjaźni

Julia Warząchowska niecierpliwie czeka na oazowe rekolekcje, czy to w najdłuższej, wakacyjnej wersji, czy też na śródroczne, weekendowe. – Tym, co mnie do nich ciągnie, jest czas na odpoczynek i odnowienie relacji z Bogiem, na poznawanie Go jeszcze bliżej i jeszcze bardziej, na poznawanie Pana Boga w drugim człowieku. Na oazie zawsze są cudowni ludzie, którzy dodają mi skrzydeł – dzieli się licealistka z Lublina. – Wiem, że wakacje można spędzić zupełnie inaczej, a ponad dwa tygodnie rekolekcji to strasznie dużo z lata, ale to nie jest marnowanie czasu. Tu doświadczam Bożej obecności i miłości, tu patrzę na siebie przez pryzmat Bożego wzroku. Tu wreszcie, w bezpiecznej atmosferze, mogę mówić o swoich emocjach i marzeniach, bez lęku, że ktoś mnie oceni czy wyśmieje. Oaza to czas prawdziwej przyjaźni z Bogiem i z ludźmi – mówi z przekonaniem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Dla przyszłorocznej maturzystki nie straszny jest rekolekcyjny program, w którym wiele czasu poświęca się na modlitwę. – Na oazie modlimy się od rana do nocy, a nawet w nocy – śmieje się Julka. – Dzień zaczynamy jutrznią, w centrum jest Msza św. W czasie II stopnia Oazy Nowego Życia zgłębiamy liturgię, której piękno i znaczenie ukazują nam animatorzy oraz moderator. Szczególnym czasem był nasz exodus na wzór wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej – dzieli się nastolatka. Przyznaje, że dla wielu osób to był szok, nawet ksiądz w parafii ogłaszał, że młodzież będzie w nocy po wsi się szwendać, żeby mieszkańcy po policję nie dzwonili. – Animatorzy obudzili nas ok. godz. 1 w nocy wołaniem, że faraon nas goni i trzeba uciekać. Jak w Księdze Wyjścia, najpierw mieliśmy paschę, z barankiem, przaśnymi chlebami i gorzkimi ziołami, potem okrężną drogą poszliśmy do kościoła, gdzie po poświęceniu światła, z zapalonymi świecami w dłoniach, powędrowaliśmy nad pobliskie jezioro. Stamtąd, po odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych i Mszy św. rezurekcyjnej (wakacyjne oazy odbywają się według tajemnic Różańca – red.), rankiem wróciliśmy do ośrodka – opowiada Julka, nie kryjąc emocji.

Przeżyciowy charakter rekolekcji, jak i możliwość spędzania czasu w gronie rówieśników wyznających te same wartości, bardzo odpowiadają młodym ludziom. – Tak naprawdę zaangażowałam się w oazę trzy lata temu, chociaż wcześniej znałam ruch, bo moi rodzice kiedyś byli w Domowym Kościele. Poznałam cudowne osoby z oazy podczas przygotowania do bierzmowania i zdecydowałam się dołączyć do tej wspólnoty. Młodemu człowiekowi trudno jest wyznawać wiarę; by jej nie utracić, stworzyłam sobie otoczkę z ludzi, którzy tak samo wierzą. Podobnie w szkole, bo uczę się w „Biskupiaku”, ale znam też osoby, które wszystko negują, buntują się przeciw chrześcijańskiej tradycji i po bierzmowaniu „pożegnały się” z Kościołem. Z nimi najtrudniej się dogadać, więc tym bardziej trzeba przekonywać ich do Pana Boga świadectwem codziennego życia. Miłość potrafi ludzi przemieniać – dzieli się Julia Warząchowska.

Co jest najważniejsze

Reklama

Jakub Klajn z okolic Chełma, również licealista, lipcowe dni spędził na oazie. – W tym czasie mogłem wyjechać do Francji, ale wybrałem oazę w Nadrybiu. To owocny czas, nie żałuję wyboru – zapewnia. Jak wylicza, wcześniej był już na wakacyjnych rekolekcjach, także na krótszej oazie ewangelizacyjnej. – To czas bliskości z Bogiem, pokoju w sercu, który dał mi Pan. Wszystko dzięki codziennej Eucharystii, rozważaniom Słowa Bożego i tajemnic Różańca, które pozwalają przeżywać na nowo całe życie Pana Jezusa. To niezwykle piękne, że można całkowicie oddać się Panu Bogu – dzieli się Kuba. Chłopak związał się z oazą podczas przygotowania do bierzmowania w sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej, jest tam też lektorem. To nie jedyne aktywności licealisty, który od 10 lat uczy się w szkole muzycznej gry na akordeonie oraz udziela w Zespole Pieśni i Tańca Ziemi Chełmskiej. – Wszystko mógłbym zostawić, tylko nie oazę. To, co może dać mi Pan Bóg, jest najważniejsze – mówi z przekonaniem. Licealista mieszka poza Chełmem, więc trudności w prowadzeniu tak bogatego życia, szczególnie komunikacyjnych, nie brakuje, ale w realizacji młodzieńczych pasji wspiera go mama i dalsza rodzina. – Zawsze, jak skończę lekcje w szkole, od razu idę do kościoła na Górce Chełmskiej. Potem odbiera mnie mama i podwozi na różne zajęcia. Od niej zaczęła się moja wiara. To mama pokazała mi, czym jest Kościół i jak żyć Dobrą Nowiną, którą daje nam Chrystus na co dzień; jest dla mnie największym wsparciem – mówi z wdzięcznością.

W jednej z religijnych piosenek znajdują się słowa: Każdy musi odnaleźć swoją własną odpowiedź; tylko ten jest szczęśliwy, kto dowiedział się raz: co jest najważniejsze, co jest najpiękniejsze, co prawdziwe, jedyne, największe, za co warto życie dać. Młodzi oazowicze zapewniają, że już znaleźli odpowiedź. I chociaż obrana droga nie jest łatwa, nie rezygnują z przyjaźni z Jezusem. – Jeśli niesie się Dobrą Nowinę, którą nam daje Chrystus, nie ma znaczenia, czy zostanie się pochwalonym, czy skrytykowanym. Nie wstydzę się wiary. Zawsze staram się mówić o Jezusie, chodzę na lekcje religii w szkole, przyznaję się do oazy i do służby liturgicznej. Wiem, że swoją postawą daję świadectwo. Nawet, jak ktoś mnie wyśmiewa, wiem, że to, co robię, jest dobre i daje mi prawdziwą radość, a moja relacja z Panem Jezusem jest najpiękniejsza i najważniejsza. Rzucam małe ziarenka wiary w serca napotkanych osób – dzieli się Jakub Klajn.

Piękno wspólnoty

Siostra Sylwia Stelmach, franciszkanka misjonarka Maryi, na prośbę moderatora ks. Jerzego Krawczyka jako odpowiedzialna bierze udział w wakacyjnych oazach już po raz drugi. – Obecność sióstr zakonnych na rekolekcjach młodzieżowych to przede wszystkim świadectwo życia, ale też okazja do rozmowy na ważne i trudne tematy – mówi. Przyznaje, że przed wstąpieniem do klasztoru przez 9 lat była członkiem Ruchu Światło-Życie i dzięki niemu wybrała drogę życia konsekrowanego. Spoglądając wstecz, dostrzega, że ukształtowały ją oaza i Krucjata Wyzwolenia Człowieka. – Coraz wyraźniej widzę smak i bogactwo oazy, doceniam wartość bezalkoholowych spotkań, mądrość formacji liturgicznej i biblijnej, pogłębioną obecność w Kościele. Myślę, że bez oazy, bez poczucia miłości Pana Boga i wspólnoty, nie byłabym w tym miejscu, w którym dziś się znajduję, może poszłabym zupełnie inną drogą – dzieli się zakonnica.

Jak zapewnia s. Sylwia, oaza to dla młodego człowieka dobry wybór przyjaznego środowiska wzrostu, przede wszystkim w wierze. – Każde spotkanie przy Bogu jest ważne. Mocną stroną wakacyjnych oaz jest ich długi czas; usłyszane i przemyślane treści mają szansę zapaść głęboko w serce. Równie ważna jest grupa rówieśnicza, to, że młodzi ludzie tak samo wierzą, mogą umacniać swoją chrześcijańską tożsamość i wspólnie pokonywać trudności – mówi siostra. Dodaje, że we współczesnych czasach jest to coraz trudniejsze, bo jest coraz więcej rzeczy, od których trudno się oderwać, a które oddalają od Boga i od siebie. – Niezmiennie urzeka mnie pasja życia młodych, piękno poszukiwania przez nich Boga, radość i otwarcie, także na doświadczenie modlitwy. Zaskakuje to, jak poważnie traktują swoje życie i Pana Boga – podkreśla s. Sylwia Stelmach.

2024-08-07 08:02

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Oaza z biskupem Adrianem

– Podczas oazy chcemy ukazać postać Maryi, która jest Matką Kościoła, ale Kościół też jest Matką, dlatego pokazujemy młodym, jak bardzo ważna jest wspólnota – mówi moderatorka Dagmara Zywer.

CZYTAJ DALEJ

Św. kard. Karol Boromeusz - wzór pasterza

Niedziela łowicka 44/2005

[ TEMATY ]

św. Karol Boromeusz

pl.wikipedia.org

„Wszystko, co czynicie, niech się dokonuje w miłości” - mawiał św. Karol Boromeusz. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że w tym zdaniu wyraża się cała Ewangelia Chrystusowa. Jednocześnie stanowi ono motto życia i działalności św. Karola Boromeusza, którego Kościół liturgicznie wspomina 4 listopada.

Przyszło mu żyć w trudnych dla Kościoła czasach: zepsucia moralnego pośród duchowieństwa oraz reakcji na to zjawisko - reformacji i walki z nią. Karol Boromeusz urodził się w 1538 r. na zamku Arona w Longobardii. Ukończył studia prawnicze. Był znawcą sztuki. W wieku 23 lat, z woli swego wuja - papieża Piusa IV, na drodze nepotyzmu został kardynałem i arcybiskupem Mediolanu, lecz święcenia biskupie przyjął 2 lata później. Ta nominacja, jak się później okazało, była „błogosławioną”. Kiedy młody Karol Boromeusz zostawał kardynałem i przyjmował sakrę biskupią, w ostateczną fazę obrad wchodził Sobór Trydencki (1545-63). Wyznaczył on zdecydowany zwrot w historii świata chrześcijańskiego. Sprecyzowano wówczas liczne punkty nauki i dyscypliny, m.in. zreformowano biskupstwo, określono warunki, jakie trzeba spełnić, aby móc przyjąć święcenia, zajęto się (głównie przez polecenie tworzenia seminariów) lekceważoną często formacją kapłańską, zredagowano katechizm dla nauczania ludu Bożego, który nie był systematycznie pouczany. Sobór ten miał liczne dobroczynne skutki. Pozwolił m.in. zacieśnić więzy, jakie powinny łączyć papieża ze wszystkimi członkami Kościoła. Jednak, aby decyzje były skuteczne, trzeba je umieć wcielić w życie. Temu głównie zadaniu poświęcił życie młody kard. Boromeusz. Od momentu objęcia diecezji jego dewiza zawarła się w dwóch słowach: modlitwa i umartwienie. Mimo młodego wieku, nie brakowało mu godności. W 23. roku życia nie uległ pokusie władzy i pieniądza, żył ubogo jak mnich. Kard. Boromeusz był przykładem biskupa reformatora - takiego, jakiego pragnął Sobór. Aby uświadomić sobie ogrom zadań, jakie musiał podjąć Karol Boromeusz, trzeba wspomnieć, że jego diecezja liczyła 53 parafie, 45 kolegiat, ponad 100 klasztorów - w sumie 3352 kapłanów diecezjalnych i 2114 zakonników oraz ok. 560 tys. wiernych. Na jej terenie obsługiwano 740 szkół i 16 przytułków. Kardynał przeżył liczne konflikty z władzami świeckimi, jak i z kapłanami i zakonnikami. Jeden z mnichów chciał go nawet zabić, gdy ten modlił się w prywatnym oratorium. Kard. Boromeusz był prawdziwym pasterzem owczarni Pana, dlatego poznawał ją bardzo dokładnie. Ze skromną eskortą odbywał liczne podróże duszpasterskie. W parafiach szukał kontaktu z ludnością, godzinami sam spowiadał, głosił Słowo Boże, odprawiał Mszę św. Jego prostota i świętość pozwoliły mu zdobywać kolejne dusze.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę ws. ratyfikacji Traktatu między RP a Wielką Brytanią

2026-11-04 12:45

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

ustawy

prezydent.pl

Ustawę z dnia 18 września 2026 r. o ratyfikacji Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności, podpisanego w Londynie dnia 27 maja 2026 r. (numer druku sejmowego 2840)
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję