Reklama

Niedziela Lubelska

Muszą zwyciężyć

Regularnie dostarczamy pomoc humanitarną, podtrzymujemy na duchu i pokazujemy, że nikt nie zapomniał o walczącej Ukrainie – zapewnia Monika Pawłowska.

Niedziela lubelska 9/2023, str. IV

[ TEMATY ]

pomoc dla Ukrainy

Paweł Wysoki

W Brzuchowicach dom znaleźli uchodźcy z ogarniętego wojną wschodu Ukrainy

W Brzuchowicach dom znaleźli uchodźcy z ogarniętego wojną wschodu Ukrainy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W przededniu rocznicy zbrojnych działań w Ukrainie z Lublina wyruszył kolejny konwój z darami dla mieszkańców Lwowa i żołnierzy walczących na froncie z rosyjskim najeźdźcą. Tym razem Stowarzyszenie Bezpieczna Lubelszczyzna we współpracy z poseł Moniką Pawłowską zorganizowało transport do Lwowa oraz Brzuchowic. Robert Persona, Dobiesław Taras, Marcin Sim, Marek Brodacki i Tomasz Lebiocki nie liczą już, który to wyjazd. Narażając życie, od roku regularnie dostarczają pomoc pogrążonemu w wojnie sąsiedniemu narodowi. Są przekonani, że wolna i bezpieczna Ukraina to wolna i bezpieczna Polska.

Trzeba jechać

W sobotę, tuż przed świtem, ciszę rozespanej podlubelskiej miejscowości zakłócają przejeżdżające samochody i gwar rozmów. Do trzech wypełnionych darami pojazdów wsiadają kolejne osoby. Zaczyna się podróż ku granicy. Szybkie upewnienie się, że każdy ma przy sobie kamizelkę kuloodporną i ciche rozmowy, że w ostatnich dniach Rosjanie znów zarzucili Ukrainę gradem rakiet, dodają powagi sytuacji. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że trzeba jechać. Za oknami przenikliwy mróz i złowroga ciemność, a w sercach nadzieja, że kolejny raz uda się pokonać strach i dostarczyć bezcenną pomoc. Kilometry mijają szybko, a znaki drogowe informują, że do Lwowa jest już o wiele bliżej, niż do Warszawy. Świt na granicy zlewa się ze sprawną odprawą i nie wiedzieć kiedy za oknami budzi się Ukraina.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wojenna rzeczywistość

Reklama

Senny Lwów nie zapomina o wojnie. Rozsunięte zasieki na wjeździe do miasta, zabezpieczone taśmami i obite dyktą okna kościołów i urzędów, otoczone rusztowaniami pomniki i punkty kontroli wojskowej nie pozostawiają złudzeń. Jak gdyby nic się nie działo, pierwsi mieszkańcy wychodzą na zakupy do sklepów, jadą tramwajami i marszrutkami do pracy, po ośnieżonych ulicach przemykają ze zmarzniętymi psiakami, ale w powietrzu drzemie złowrogi nastrój. Każda chwila pozornej normalności może zostać przerwana jękiem syren i hukiem spadających bomb. Strachu nie można oswoić, ale tym bardziej nie można wyrwać z ludzkich serc nadziei na zwycięstwo i zwykłe, lwowskie życie.

Niegasnąca nadzieja

We wczesnych godzinach porannych konwój witają pierwsi pracownicy lwowskiej wojskowej administracji państwowej. Andrzej Hodyk, zastępca gubernatora obwodu lwowskiego, odbiera leki, zimowe ubrania, ciepłe koce i płyny dezynfekujące. – Dziękuję polskim przyjaciołom za pomoc, jaka po ataku Rosji na Ukrainę trafia do obwodu lwowskiego – mówi z wdzięcznością. Zapewnia, że jego naród nigdy się nie podda i będzie walczyć aż do pokonania wroga, do zwycięstwa. Szczególnie, że ma po swojej stronie wypróbowanych przyjaciół, którzy podtrzymują na duchu i niosą konkretną pomoc. – Teraz najbardziej potrzeba nam ciepła i światła, ale też leków dla walczących żołnierzy – podkreśla z nadzieją, że w kolejnych dniach i tygodniach polsko-ukraińskie przejścia graniczne będą przekraczać kolejne konwoje z pomocą dla cywili i żołnierzy. W dowód wdzięczności przekazuje polskiej ekipie pozyskany na polu walki rosyjski hełm, który pamięta dawne czasy sowieckie. Pierwsze spotkanie we Lwowie kończy się wśród optymistycznych komentarzy, że okupanci z takim sprzętem długo nie pociągną.

Niezawodni przyjaciele

Zaledwie kilka kroków dalej, w filharmonii lwowskiej na konwój z Lublina czekają Juri i Jolanta Przyszlakowie. Od wybuchu wojny z niegasnącym zapałem organizują pomoc dla walczących żołnierzy. W biurze, które niegdyś było sercem impresariatu, zamiast nut na stołach i afiszy z programami koncertów znajdują się malowane łuski po nabojach i stosy przywiezionych z frontu zdobycznych hełmów, wyposażenia żołnierskiego, a nawet części czołgów. Wkrótce ruszy aukcja tych przedmiotów, a zgromadzone pieniądze zostaną przeznaczone na zakup artykułów najbardziej potrzebnych na froncie. – Od pierwszych dni wojny robimy więcej, niż możemy – przyznaje dyrektor filharmonii. Niektórzy muzycy poszli na front i zamienili ukochane instrumenty na karabiny; inni koncertują w różnych częściach świata. Oprócz pomocy humanitarnej wspólnymi siłami organizują koncerty, z których dochód jest przeznaczany na zakup leków, samochodów ratunkowych, dronów. – Dzięki zaprzyjaźnionym muzykom koncertowaliśmy m.in. w Szwajcarii i Holandii, otrzymaliśmy duże wsparcie z Japonii, ale to pomoc z Polski jest dla nas najważniejsza – mówi Juri Przyszlak. – Robert Persona i chłopaki ze stowarzyszenia Bezpieczna Lubelszczyzna byli pierwszymi, którzy wyciągnęli do nas rękę z pomocą. To wypróbowani i niezawodni przyjaciele – zapewnia. Dyrektor oprowadza ekipę z Lublina po filharmonii, w której pod ścianami leżą stosy pudeł z różnymi darami. W segregacji leków, które w zależności od potrzeb trafiają do cywili lub żołnierzy, niestrudzenie pomaga małżeństwo lekarzy z Mariupola. Chociaż stracili dom, na nowo odnaleźli sens życia w niesieniu pomocy walczącym rodakom. Czasem wraz z mieszkańcami Lwowa słuchają koncertów, które sporadycznie powracają do filharmonii. – Chociaż jest wojna, życie toczy się dalej, a muzyka, szczególnie ukraińska, podtrzymuje w sercach nadzieję – mówi dyrektor. – Musimy zwyciężyć – dopowiada z mocą pani Jolanta. – Bardzo dziękuję Polakom za wsparcie. Dzięki wam możemy tak wiele zrobić dla Ukrainy – zapewnia. W muzycznych magazynach lądują kolejne pudła z lekami i generatory prądu, a na pożegnanie pojawia się zapewnienie, że w ciągu kilku tygodni kolejne transporty znów dotrą do Lwowa.

Schronisko pokoju

Po niedługim czasie konwój dociera do podmiejskich Brzuchowic. Tu, w „schronisku pokoju” prowadzonym przez siostry z Kongregacji św. Anny azyl znaleźli uciekinierzy ze wschodniej Ukrainy. Wdowy i sieroty po poległych żołnierzach, a także brutalnie wygnani z domów mieszkańcy Mariupola, Krematorska i Bachmutu leczą najtrudniejsze do zagojenia rany serca. To pierwsza wizyta stowarzyszenia w tym miejscu, zorganizowana przez ukraińskiego przedsiębiorcę z Lublina Włodzimierza Nepelaka. Młody mężczyzna poznał to miejsce, gdy lubelski Rotary Club wraz z organizacją „Kirche in not” podjął się remontu zniszczonego domu katechetycznego. W zaledwie kilka miesięcy udało się odnowić klasztor, w którym bezpieczny dom znalazło już kilkadziesiąt osób. – Tu potrzeby były zupełnie inne, dlatego przywieźliśmy zabawki i odzież dla dzieci – mówi poseł Monika Pawłowska. Dary odebrała s. Daniła. Zakonnica złożyła je u stóp Matki Bożej, wierząc, że to Jej orędownictwu zawdzięcza wszelką dobroć, jaką udręczonej Ukrainie okazują bratnie narody. Łzy nie pozwalały jej opowiedzieć historii osób, które w klasztorze znalazły gościnę. Zarówno seniorzy, jak i matki z kilkumiesięcznymi niemowlętami, naznaczeni piętnem wojny jeszcze długo będą dźwigać na swoich ramionach ciężar okrucieństw, które przekraczają ludzką wyobraźnię. Dla nich jasnym promieniem w mrocznej codzienności są drobne gesty życzliwości, okazywane przez nieznanych bliźnich. - Potrzeba nam pokoju i światła - podkreśla siostra Daniła, niespiesznie żegnając darczyńców z Lublina.

2023-02-21 13:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozpalają nadzieję

Niedziela lubelska 11/2023, str. I

[ TEMATY ]

pomoc dla Ukrainy

S. Bożena Noga FMM

Franciszkanki regularnie wysyłają transporty z darami

Franciszkanki regularnie wysyłają transporty z darami

Sieć wzajemnej pomocy ocaliła już wiele osób. Warto być jej częścią – mówi siostra Bożena Noga.

Przez cały rok klasztorne pomieszczenia u Franciszkanek Misjonarek Maryi dosłownie zawalone są pudłami z żywnością, chemią gospodarczą, opatrunkami... Gdy jedne jadą do potrzebujących, pojawiają się następne. Nie ma dnia, żeby do domu sióstr przy ul. Nałęczowskiej w Lublinie ktoś nie przyszedł z darami dla mieszkańców Ukrainy. Te regularnie są dostarczane do klasztorów w Dunajowcach i Krzywym Rogu. – Tam do naszych sióstr codzienne przychodzą setki, a nawet tysiące osób. Nie możemy ich zostawić bez pomocy – mówią zgodnie s. Bożena Noga i s. Irena Karczewska. W ogarniętym wojną kraju mają bliską sercu zakonną rodzinę, która dzieli losy Ukrainy.
CZYTAJ DALEJ

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

2026-10-08 09:21

[ TEMATY ]

śmierć

Karol Porwich/Niedziela

Krajowy duszpasterz Romów ks. Stanisław Opocki zginął 7 października w wypadku samochodowym w Jurkowie w powiecie brzeskim. Wczoraj przed południem auto osobowe marki Dacia zderzyło się czołowo z samochodem ciężarowym. Na miejsce wezwano śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego, jednak kapłana nie udało się uratować.

Ks. Stanisław Opocki od wielu lat odpowiadał za duszpasterstwo Romów, przygotowywał ich do sakramentów świętych, organizował pielgrzymki do Limanowej i Wał-Rudy.
CZYTAJ DALEJ

Stolica Apostolska w ONZ: wprowadzić moratorium na egzekucje

2026-10-09 08:58

[ TEMATY ]

ONZ

Stolica Apostolska

moratorium na egzekucje

Vatican Media

Abp Christophe Z. El-Kassis, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych

Abp Christophe Z. El-Kassis, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych

Obrona życia musi być „spójna i powszechna”, obejmując „każdego człowieka, na każdym etapie życia i w każdych okolicznościach”. Podkreślił to arcybiskup Christophe Z. El-Kassis, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, w oświadczeniu wygłoszonym podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego na temat „Promocja i ochrona praw człowieka”. Wezwał do moratorium na wykonywanie kary śmierci, jako krok ku jej całkowitemu zniesieniu.

Przypominając, że kara śmierci jest „niedopuszczalna”, ponieważ stanowi „zamach na nienaruszalność i godność osoby ludzkiej”, hierarcha podkreślił, że godność ta, „dana przez Boga”, nigdy nie zanika, „niezależnie od ciężaru” popełnionego przestępstwa. Jak zauważył, postęp dokonany w systemach karnych pozwala dziś państwom „skutecznie chronić” społeczeństwo, „nie zamykając drogi do skruchy i odkupienia”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję