W kościele seminaryjnym zebrało się liczne grono kapłanów, aby rozpocząć cykl spotkań, które zaowocować mają przede wszystkim w duchowym przygotowaniu archidiecezji do jubileuszu.
Patronami naszej diecezji od 1972 r. są NMP Matka Kościoła oraz św. Otton z Bambergu. Za dwa lata przeżywać będziemy 900-lecia Pomorskiej Misji Ewangelizacyjnej św. Ottona.
Wagę i znaczenie obchodów uwypuklił abp Andrzej Dzięga, który wskazał na przypomnienie życiorysu świętego, jego pomorskiej misji oraz odniesienia jej do odnowienia przymierza chrztu św. w naszych parafiach, podczas przygotowań, które owocować będą, czy to Niedzielą Ottonową, czy czterodniowymi rekolekcjami, czy wręcz także misjami ottonowymi.
Pomocą w pochyleniu się nad postacią św. Ottona były dwa wykłady prezentujące postać naszego patrona. Biskup prof. Henryk Wejman przybliżając postawę duchową św. Ottona podkreślił trzy wymiary jego wewnętrznej postawy, owocującej świadectwem ewangelizacji. Pierwszy to potrzeba uznania przez człowieka Chrystusa za Pana i kierowania się Jego Ewangelią, aby budować jedność Kościoła. Drugim ważnym akcentem będzie ukazanie współczesnej rodziny w duchu postawy świętości, a tym samym poprzez ukazywanie świadectwa o Chrystusie tak, jak czynił to św. Otton. Trzecim zaś wymiarem jest to, by w duchu działalności św. Ottona budować wierność swojej osobistej misji, która ma być podstawą pokoju w świecie i ma sprzyjać wzajemnej otwartości na siebie. Święty Otton jest więc na obecne czasy wzorem religijności i troski o własną świętość.
Fundament wiary
Natomiast ks. kan. dr hab. Grzegorz Wejman, prof. US, ukazał bardzo szeroko życiorys św. Ottona akcentując jego szczególne zaangażowanie w budowanie fundamentów wiary na Pomorzu Zachodnim. Przypomniał różnorodne aspekty jego misji powiązanej z istotnymi wydarzeniami historycznymi tamtego okresu, w tym roli władców naszego narodu. Uwypuklił także istotne kwestie wynikające z postaci św. Ottona takie jak: człowiek miłujący małe ojczyzny, otwarty na głos Boga, zatroskany o powiązania z rodziną, wierność papieżowi, Stolicy Apostolskiej i Kościołowi, realizujący swą służbę w posłuszeństwie, Apostoł pojednania, służący Bogu do końca.
Eucharystia
Dopełnieniem tych ważnych treści były świadectwa kapłanów posługujących w miejscach związanych z misją św. Ottona w naszej archidiecezji. Swoimi refleksjami, zarówno historycznymi, jak i stanem przygotowań do jubileuszu, podzielili się: ks. kan. dr Grzegorz Harasimiak z Pyrzyc, ks. dr Andrzej Supłat z Cerkwicy, ks. kan. Dariusz Żarkowski z Kamienia Pomorskiego oraz ponownie ks. Grzegorz Wejman prezentując środowisko szczecińskie. Ukoronowaniem spotkania kapłanów w seminarium duchownym była koncelebrowana Eucharystia pod przewodnictwem metropolity szczecińsko-kamieńskiego. Niedługo także swoje formacyjne spotkanie odbędą kapłani – kaznodzieje, którzy za kilka miesięcy podejmą się głoszenia rekolekcyjnego słowa ottonowego we wszystkich parafiach archidiecezji.
Postać św. Ottona jest dla ludzi Pomorza bardzo ważna, ponieważ jest on ojcem wiary.
Święty Jan Paweł II w szczecińskiej katedrze w 1987 r. nawiązując do relikwii św. Ottona powiedział: „Kościół w Polsce otacza głęboką czcią wszystkich tych, którzy głosili mu Ewangelię, bez względu na to, skąd pochodzili, czy z krajów słowiańskich, czy z Irlandii, czy z krajów germańskich. Przychodzili w imię Chrystusa i przychodzili jako nasi bracia (...)”.
To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania.
Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE!
Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia.
Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr.
Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja!
Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami.
Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy!
Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
Polska po trudnym meczu pokonała w Warszawie Albanię 2:1 i zagra we wtorek ze Szwecją w finale baraży o awans do piłkarskich mistrzostw świata. Szansę zakwalifikowania się na mundial zachowali m.in. Włosi, którzy opuścili dwie poprzednie edycje.
Na PGE Narodowym to goście prowadzili do przerwy 1:0, bo w 42. minucie błąd techniczny popełnił Jan Bednarek, a sytuację sam na sam z bramkarzem Kamilem Grabarą wykorzystał Arber Hoxha.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.