Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Z posługą wśród najuboższych

Joanna Błasiak z Bestwiny zdecydowała się pojechać na roczną misję do Salwadoru.

2020-10-14 10:49

Niedziela bielsko-żywiecka 42/2020, str. II

[ TEMATY ]

Domy Serca

wolontariat misyjny

Salwador

Archiwum Joanny Błasiak

Joanna leci do Salwadoru

Joanna leci do Salwadoru

Jak podkreśla, od dawna w jej sercu kryje się pragnienie dzielenia się radością i miłością z innymi. Przez rok będzie posługiwała w Salwadorze pośród ludzi najuboższych, towarzysząc im w cierpieniu i trudach dnia powszedniego. Jednak, aby to było możliwe, potrzebne jest wsparcie finansowe, gdyż sama nie dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi.

– Salwador jest znany na świecie głównie z gangów, narkotyków, prostytucji i wielu innych niefortunnych aspektów. A ja jadę tam po to, żeby dać najprostsze świadectwo, że można żyć inaczej. Oprócz wolontariatu wewnętrznego, który będę tam pełniła, będę również odbywała wizyty w pobliskim szpitalu oraz w dzielnicy prostytucji kobiet i transwestytów – mówi Joanna. Na misje wyjeżdża w październiku w ramach katolickiego wolontariatu misyjnego „Domy Serca”. – Lecę z tym wolontariatem, bo to właśnie w ich charyzmacie jest posługa drugiemu człowiekowi poprzez obecność, a ja kocham być dla kogoś tu i teraz, i nawet na drugim końcu świata – podkreśla. Jej misję można wesprzeć ofiarami na zrzutka.pl .

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wybiera życie bez bieżącej wody, pralki, internetu, by być bliżej potrzebujących

2020-10-07 10:36

[ TEMATY ]

misje

Domy Serca

wolontariat misyjny

Anna Olma (pierwsza z lewej) z młodymi wolontariuszami wyruszającymi w tym roku na misje.

Anna Olma z Bielska-Białej zdecydowała się pojechać na misje do Hondurasu. Ania zaczęła myśleć o wyjeździe parę lat temu. Aktywnie angażowała się w Duszpasterstwie Salwatoriańskim BAGNO, streetworkingu wśród bezdomnych w „Zupa w Kato i Bielsku”, wolontariacie w szpitalu jednoimiennym zakaźnym COVID w Wolicy k. Kalisza.

Na misje wyjeżdża w październiku w ramach katolickiego wolontariatu misyjnego „Domy Serca”. – Pragnę na ustach i w sercu zanieść nadzieję tym, którzy ją stracili, miłość tym, którzy jej nie doświadczyli, i wiarę tym, którzy nie poznali jeszcze Boga. Wyraziłam gotowość do zostawienia kawałka swojego świata, by w najbliższym czasie zamieszkać w ubogiej dzielnicy, wśród slumsów Tegucigalpy – stolicy Hondurasu. Decyduję się na życie bez bieżącej wody, bez pralki, bez stałego łącza internetowego, by być bliżej tych, którzy w tym czasie będą tego najbardziej potrzebować – opisuje Anna Olma na fanpage: „Wiarygodna misja”.

Jej zadaniem będzie posługa wśród ubogich, odwiedzanie przyjaciół z dzielnicy, zabawa z dziećmi, odwiedzanie więzienia w Tamra czy szpitala psychiatrycznego w Sana Rosita.

Wyjazd i pobyt na misjach przekracza jej możliwości finansowe, stąd wesprzeć można jej misje na: domyserca.pl/donate, wybierając Anię z listy wolontariuszy. Więcej informacji o formach pomocy na Fb „Wiarygodna misja”.

O Ani Olmie z Bielska-Białej i jej decyzjach przeczytają Państwo również w nowej papierowej Niedzieli na Podbeskidziu nr 41 na 11 października w obszernym artykule „Kierunek Honduras”.

CZYTAJ DALEJ

Kocham, ale...

2020-10-27 19:17

pixabay.com

Generalnie kocham ludzi, ale... i tu zaczyna się cała masa epitetów określających tych, których z obszaru kochania należy wykluczyć. Generalnie szanuję każdego, ale... i znów katalog tych, którym szacunek się nie należy. Generalnie jestem za życiem, ale... jestem wierzący, ale...

Jedno krótkie słowo – „ale” – a tak wiele się pod nim kryje. Owo „ale” często ma zabarwienie negatywne, nastawione na nie, jest anty, skierowane jest przeciw. To jedno słowo wyprowadziło na ulice tysiące ludzi. To jedno słowo sprawiło, że niszczone są kościoły, dewastowane pomniki i miejsca pamięci. To jedno słowo sprawiło, że jeden opluwa drugiego i w imię wyznawanych wartości odmawia godności drugiemu człowiekowi.

Piszę te słowa, bo pęka mi serce, gdy patrzę na stojących naprzeciw siebie bliźnich z zaciśniętymi pięściami. Z przerażeniem patrzę w oczy pełne nienawiści. Ze smutkiem patrzę na rzucony na ziemię Najświętszy Sakrament. Ze łzą patrzę na dziecko trzymające tabliczkę ze słowem „wy...ć!”. Co się z nami stało? Zawsze się różniliśmy, bo każdy z nas jest inny. Nigdy jednak nie skakaliśmy sobie do gardeł. Nad jednymi i nad drugimi świeci to samo słońce i deszcz pada tak samo na tych, którzy są „pro” i tych, którzy są „anty”. A jednak...

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzającego, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją RP w Polsce zawrzało. Nie dziwi mnie radość osób wierzących, które na serio traktują przykazania i naukę Kościoła, który stanowią. Nie dziwi mnie oburzenie tych, którzy tych wartości nie podzielają. Dziwi natomiast to, że winą za orzeczenie TK obarcza się chrześcijan, katolików, kapłanów, Kościół. A przecież to nie Kościół stanowi prawo w Polsce. Owszem, ktoś mi odpowie, ale wtrąca się do polityki, ludzie Kościoła piszą petycje i składają projekty ustaw itp. I to prawda. Robią to, bo na to pozwala im obowiązujące prawo, więc dlaczego mieliby rezygnować ze swoich praw? No dobrze, ale dlaczego w świątyniach księża z ambon poruszają kwestię aborcji i mówią, że to zabijanie? Przecież to jest napiętnowanie tych, którzy myślą inaczej, wykluczanie ich. Odpowiem słowami Pisma św., które jest źródłem nauczania Kościoła: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20, 13). W tych trzech słowach mieści się wszystko, co sprzeciwia się życiu. To prawda, którą wyznaje Kościół. Czy w imię tolerancji ma się wyrzec tego, w co wierzy? Czy ma zmienić Boże przykazanie tylko dlatego, żeby nikomu nie było przykro? Kościół jako wspólnota wierzących ma określone zasady. Jeśli chcesz możesz je przyjąć i stać się jego częścią, jeśli nie chcesz – możesz odejść. Nie domagaj się jednak, że w imię postępu czy tolerancji Kościół zacznie mówić, że zło jest dobrem.

Sługa Boży abp Fulton Sheen podkreślał w swoim nauczaniu, że świat może oskarżać nas – Kościół o nietolerancję i będzie miał słuszność, bo „Kościół jest nietolerancyjny – nietolerancyjny w kwestii Prawdy, nietolerancyjny w kwestii zasad, nietolerancyjny w kwestii Boskości, podobnie jak nasz Zbawiciel był nietolerancyjny w kwestii swojej Boskości. Inne religie mogą zmieniać swoje zasady i zmieniają je, ponieważ ich zasady ustalane są przez ludzi. Kościół nie może się zmieniać, ponieważ jego zasady ustanowione zostały przez Boga. (...) Kościół będzie nietolerancyjny w kwestii świętości małżeństwa, albowiem co Bóg złączył, tego człowiek nie może rozdzielać; będzie nietolerancyjny w kwestii swojego Credo i będzie gotowy oddać zań życie, gdyż boi się on nie tych, którzy zabijają ciało, lecz tych, którzy mają moc wrzucić ciało i duszę do piekła. (…) Lecz trwając w swojej nietolerancyjności, aż do przelania krwi, trwając w przylgnięciu do prawd danych mu przez jego Boskiego Założyciela, Kościół zawsze będzie tolerancyjny wobec tych, którzy oskarżają go o nietolerancję, gdyż ten sam Boski Założyciel nauczył go mówić: Ojcze, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią.”

Przytoczyłem te słowa abpa Sheena nie po to, by przekonywać przeciwników, lecz by, choć trochę, poruszyć serca wierzących. Dlaczego? Ponieważ z bólem obserwuję moich braci w wierze, którzy na zło odpowiadają złem, a na przemoc przemocą. To nie jest droga Chrystusa. Jego drogą jest miłość, która sprawia, że modli się za nieprzyjaciół. Nie zawsze oznacza ona milczenie, bo i On nie zawsze milczał. Nigdy jednak nikogo nie skrzywdził, nie odrzucił, nie potępił. Co to oznacza dla mnie? Masz prawo wyrazić swoją radość z tego, że życie nienarodzonych jest coraz bardziej chronione; masz prawo do mówienia prawdy i życia według wyznawanych zasad; masz prawo do obrony swoich wartości i przekonań; masz prawo do obrony swoich świętych miejsc. Nie zapominaj jednak nigdy, że Chrystus za prześladowców się modlił: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Patrząc na ten krzyczący tłum, niejednokrotnie pełen młodych osób, które dopiero rozpoczynają swoja drogę życia; tłum, w którym obecne są małe dzieci ze swoimi rodzicami jestem gotów powtórzyć za Mistrzem: „Nie wiedzą, co czynią.”

Niech ten trudny czas, który przeżywamy, będzie czasem wytężonej modlitwy, indywidualnej i wspólnotowej, wszystkich członków Kościoła. Wołajmy do Boga, by doprowadził wszystkich ludzi do Prawdy i by nas zachował od zła. „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy” - niech te jedne z ostatnich słów bł. ks. Jerzego Popiełuszki staną się naszym mottem w tej ciemnej godzinie. Bądźmy wolni, bo tylko wtedy będziemy mogli wyzwolić innych.

CZYTAJ DALEJ

#Wymadlać - dzień 1 nowenny

2020-10-28 19:55

vaticannews.va

Księża Archidiecezji Wrocławskiej zapraszają na wspólną modlitwę. Dziś, w pierwszym dniu nowenny, prowadzi o. Adam Choma, dominikanin. 

Dołącz do modlitwy:

Kliknj tutaj!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję