Reklama

Historia

Bose stopy cesarza

Co sprawiło, że cesarz Otton III osobiście pofatygował się na rubieże chrześcijańskiego świata, aby wejść boso do Gniezna i włożyć w symbolicznym geście własną koronę na głowę polskiego księcia?
W marcu obchodzimy 1020. rocznicę tego wydarzenia.

Niedziela Ogólnopolska 10/2020, str. 62-63

[ TEMATY ]

Dzień św. Ottona

Slavinia, Germania, Galia i Roma (Italia) oddające hołd Ottonowi III. Ilustracje znajdują się w Ewangeliarzu Ottona III z 1000 r.

Slavinia, Germania, Galia i Roma (Italia) oddające hołd Ottonowi III. Ilustracje znajdują się w Ewangeliarzu Ottona III z 1000 r.

W polityce nie ma cudów, o coś musiało chodzić zarówno Ottonowi III, że przyjechał wraz ze swym dworem do ówczesnej stolicy Polski, jak i księciu Bolesławowi, że ugościł cesarza ochoczo i godnie, co w tamtych czasach oznaczało niemałe nadwyrężenie skarbu państwa – tygodniowy pobyt bardzo wielu gości, hojne podarki dla wszystkich i na koniec wystawienie prezentu w postaci 300 opancerzonych wojowników.

Cele Ottona III

Od kiedy papież Leon III koronował Karola Wielkiego na cesarza rzymskiego, kolejni germańscy władcy starali się kontrolować Rzym, aby otrzymać z rąk papieża godność cesarską. Nie była ona przyznawana automatycznie. Otton III był królem Niemiec od 983 r., a papież Grzegorz V nałożył na jego skronie koronę cesarską dopiero w 996 r., podczas pierwszego pobytu Ottona w Wiecznym Mieście. Sam cesarz był gruntownie wykształcony, umiał pisać i czytać, znał teksty starożytnych, interesował się historią, prawem, swobodnie wypowiadał się po łacinie i prawdopodobnie znał także grekę. Ideą, która przyświecała mu przez całe życie, było odtworzenie uniwersalnego (czyli powszechnego) cesarstwa, w którym było miejsce nie tylko dla Niemiec i Italii, ale także dla innych ziem chrześcijańskich – Galii oraz Słowiańszczyzny (w czasach Ottona III większość Słowian była już ochrzczona), z władcami poszczególnych części jako królami. Pozyskanie poparcia najpotężniejszego wówczas władcy słowiańskiego, czyli Bolesława Chrobrego, było ważnym punktem planu Ottona. Nie bez znaczenia był także fakt, że podróż do Gniezna przedstawiana była jako pielgrzymka do grobu św. Wojciecha, którego młody cesarz podziwiał i poznał osobiście w Rzymie, jeszcze przed misją chrystianizacji Prus.

Reklama

Otton do Gniezna wszedł boso jak ubogi pątnik – nawet w takich gestach nawiązywał do Karola Wielkiego czy Oktawiana Augusta, którzy chcieli być postrzegani jako władcy skromni i bogobojni.

Cele Bolesława Chrobrego

Polski książę zupełnie się za to nie hamował. Podobała mu się wizja siebie jako króla Słowiańszczyzny, zależało mu, żeby cesarza i jego dwór olśnić, i doskonale mu się to udało. Niemiecki kronikarz Thietmar z Merseburga, który dał się poznać ze swoich nieprzychylnych Polsce sądów i uwag, spotkanie władców i ich podróż do stolicy opisywał z zachwytem, pisał wręcz, że „trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i jak prowadził go przez swój kraj aż do Gniezna”. I nie wiadomo, czy Thietmar o podróży napisał tylko to jedno zdanie dlatego, że rzeczywiście przez ową wspaniałość przyjęcia zaniemówił, czy to przez zazdrość. Na szczęście o szczegółach dużo więcej opowiedział Anonim, tzw. Gall. Wyobraźmy sobie, że podróżujemy w orszaku cesarskim (a towarzyszyć mu mogły nawet setki osób, od dostojników, książąt, rycerzy, kapłanów, po giermków i służbę), i po drodze witają nas oddziały rycerstwa i orszaki dostojników. Oddajmy głos kronikarzowi: „Z osobna stojące hufce wyróżniała odmienna barwa strojów. A nie była to tania pstrokacizna byle jakich ozdób, lecz najkosztowniejsze rzeczy, jakie można znaleźć gdziekolwiek na świecie”. Dalej opisuje, jak bogato w Polsce nosili się rycerze i panny dworskie – wszystko było modne, szykowne i oczywiście drogie, co zupełnie nie dziwi: „złoto bowiem za jego czasów było tak pospolite u wszystkich jak dziś srebro, srebro zaś było tanie jak słoma”. Zapewne zabiegi marketingowe księcia osiągnęły swój cel, skoro cesarz, nakładając na jego skronie własną koronę, uznał go za niezależnego władcę – choć do tej pory z niektórych ziem Bolesław płacił cesarzowi trybut, poza tym udało się uzyskać rzecz niezmiernie cenną – utworzenie w Gnieźnie niezależnej od Niemiec metropolii kościelnej i kilku biskupstw (we Wrocławiu, w Krakowie i Kołobrzegu). Zjazd wzmocnił pozycję księcia Polski wobec sąsiadów, co było nie bez znaczenia w kontekście jego planów zagarnięcia części ziem czeskich i węgierskich.

Jak bawiono się w Gnieźnie

Na takie owoce zjazdu trzeba było najpierw zapracować. Władcy z reguły wymieniali się podarkami. Otton podarował Bolesławowi bardzo szczególny prezent. Była to kopia włóczni ceremonialnej, której oryginał, uznawany za symbol władzy cesarskiej, noszony był zawsze przed władcą; jej wizerunek pojawił się na pieczęciach cesarskich. Włócznia była także relikwiarzem, w którym umieszczono gwóźdź z krzyża Jezusa Chrystusa, i jego fragment został przekazany księciu Bolesławowi wraz z kopią włóczni. W sensie symbolicznym był to prezent wyjątkowy. Jak bardzo ceniony w Polsce – wystarczy powiedzieć, że traktowano go jak relikwię i w okresie rozbicia dzielnicowego włócznia była jednym z symboli jedności Polski. Przechowywana na Wawelu znalazła się na pieczęciach Leszka Czarnego i Przemysła II. Do naszych czasów zachował się grot włóczni.

Reklama

Bolesław ofiarował swojemu dostojnemu gościowi fragment relikwii św. Wojciecha (ramię), wspomnianych już wcześniej 300 opancerzonych wojów i – jak wyraził się Thietmar – „cesarz otrzymał od księcia Bolesława wspaniałe dary”. Anonim Gall był znacznie mniej powściągliwy w opisach książęcych podarków. Napisał, że przez 3 dni biesiadowano i codziennie zmieniano zastawy na coraz bardziej kosztowne, wykonane ze srebra i złota. Codziennie także całą tę wyszukaną zastawę stołową książę kazał zanosić w darze Ottonowi. Nie tylko zresztą zastawę. „Komornikom zaś rozkazał zebrać rozciągnięte zasłony i obrusy, dywany, kobierce, serwety, ręczniki, i cokolwiek użyte było do nakrycia, i również znieść to wszystko do izby zajmowanej przez cesarza. A nadto jeszcze złożył wiele innych darów, mianowicie naczyń złotych i srebrnych rozmaitego wyrobu i różnobarwnych płaszczy, ozdób niewidzianego dotąd rodzaju i drogich kamieni; a tego wszystkiego tyle ofiarował, że cesarz tyle darów uważał za cud”. Gall wspomina, że obdarowany został każdy przyjezdny, nawet najmniejszy sługa.

Co znajdowało się na stołach oprócz naczyń, Anonim nie wspomina. Chyba jednak Bolesław musiał uzyskać specjalną dyspensę od miejscowego biskupa, bo co prawda zjazd odbywał się w czasie Wielkiego Postu, a polski książę znany był ze srogości, gdy przyłapał kogoś na jego łamaniu, to chyba nikt nie uwierzy, że złota i srebrna zastawa uginała się pod ciężarem kaszy i nabiału przepijanych źródlaną wodą. Na dworach jadano różne rodzaje pieczywa, mięsa i sosy, kołacze, sery, ryby. Znano różnorodne przyprawy i chętnie ich używano. Wykopaliska przynoszą informacje o produktach spożywczych używanych w średniowiecznej Polsce. Można z nich wyciągnąć wniosek, że kuchnia naszych przodków była zróżnicowana i ciekawa.

Bolesław i Otton spędzili ze sobą dużo czasu. Thietmar wspomina, że polski książę z doborowym pocztem odprowadził cesarza aż do Magdeburga, gdzie razem obchodzili Niedzielę Palmową. Zapewne po drodze snuli wielkie plany. Niestety, cesarz zmarł w styczniu 1002 r., a jego następca, Henryk II, był przeciwny wzrastającej potędze Bolesława i między sąsiadami przez 15 lat trwała wojna. Na szczęście sytuacja polityczna Polski była zupełnie inna niż jeszcze 20 lat wcześniej – polska prowincja kościelna była niezależna od niemieckiej, a polski książę nie był już cesarskim lennikiem. Można śmiało powiedzieć, że o ile chrzest wprowadził Polskę do rodziny państw cywilizacji łacińskiej, o tyle zjazd w Gnieźnie uświadomił wszystkim, że za Odrą powstało państwo mające duże aspiracje do kształtowania rzeczywistości na wschodnich rubieżach łacińskiego chrześcijaństwa.

2020-03-03 09:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzień św. Ottona w Lubinie

Niedziela szczecińsko-kamieńska 28/2016, str. 2

[ TEMATY ]

jarmark

Dzień św. Ottona

UM w Międzyzdrojach

Zapaleniem pochodni rozpoczął się jarmark rodzinny

Zapaleniem pochodni rozpoczął się jarmark rodzinny

Letnia słoneczna pogoda i bogaty program jarmarku przyciągnął na lubińskie grodzisko wielu mieszkańców gminy Międzyzdroje oraz turystów. Okazją do spotkania był obchodzony po raz pierwszy w naszej gminie Dzień św. Ottona

Dzień ten rozpoczął się uroczystą Mszą św. w kościele pw. Matki Bożej Jasnogórskiej w Lubinie celebrowaną przez bp. Mariana Błażeja Kruszyłowicza. Wśród zaproszonych gości byli: Ewa Stanecka – wojewódzki konserwator zabytków w Szczecinie, byli i obecni przedstawiciele samorządu, radni. Po Mszy św. podczas odczytu prof. Marian Rębkowski opowiedział zgromadzonym w kościele o historii grodziska w Lubinie.

CZYTAJ DALEJ

Dzieją się cuda

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

CZYTAJ DALEJ

Papieski astronom: turystyka kosmiczna wymaga większej troski o cały kosmos

2021-07-30 18:23

[ TEMATY ]

Watykan

astronom

Vatican Media

Guy Consolmagno SJ podczas spotkania z Papieżem Franciszkiem w 2018 roku

Guy Consolmagno SJ podczas spotkania z Papieżem Franciszkiem w 2018 roku

Rozwijająca się turystyka kosmiczna wymaga wprowadzenia specjalnych międzynarodowych zasad troski o przestrzeń kosmiczną – uważa główny astronom Watykanu, brat Guy Consolmagno SJ.

Dyrektor Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego w wywiadzie dla Radia Watykańskiego stwierdził m.in., że brakuje obecnie niezbędnych regulacji dotyczących zyskujących coraz większą popularność komercyjnych lotów kosmicznych. Ostatnio z zainteresowaniem obserwowano prywatne wyprawy w kosmos, np. założyciela Amazona Jeffa Bezosa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję