Reklama

Kościół

Odnowa moralna

Wielka Nowenna przed Milenium Chrztu Polski

Dziwny jest ten prymas… Stawia poprzeczkę tak wysoko, że można by powiedzieć, iż wierzy w niemożliwe.

Niedziela Ogólnopolska 9/2020, str. 18-20

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Maryja

prymas

Jasnogórskie Śluby Narodu

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Maryjne drogi kard. Wyszyńskiego

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Kardynał Stefan Wyszyński przemawia do wiernych zebranych przed jasnogórskim szczytem, 26 sierpnia 1957 r

Najpierw pisze śluby inne niż wszystkie: podkreśla w nich to, co leży po naszej stronie; jest w nich mowa nie tyle o tym, co ma nam dać Bóg, ile o tym, co damy Mu my, Polacy, przez ręce Maryi. Ta zachwiana równowaga, nietypowość ślubowań, wskazuje na Prymasowską radykalność. Wyszyński pisze tekst, który na Jasnej Górze powtarza milion ludzi, a niebawem powtórzy go cały katolicki naród zebrany w parafialnych świątyniach. Ludzie wołają: „Przyrzekamy!”, i zobowiązują się do przeprowadzenia w Polsce duchowej „rewolucji” – i to w czasach, kiedy trwa inny przewrót, a komunizm przestaje być zjawiskiem przejściowym, zamieniając się w „stałe” działanie, w którym przyjdzie żyć następnym pokoleniom. Wbrew tym faktom ówczesny prymas jest pewien, że jego rodacy mogą – nawet w środowisku komunizmu – zamienić swoje domy i swoją ojczyznę w krainę Bożego prawa.

Wiara prymasa

On rzeczywiście w to wierzy. Wie, że Bóg jest większy od największych ideologii. Wierzy w Boga „blisko”, w Boga „nieobojętnego”, czego gwarantem jest mu Matka Boża z Jasnej Góry. Dlatego wiąże swój program ratowania ojczyzny i rodaków z Maryją. Jej Magnificat uważa za manifest społeczny – widzi w nim program, który wyznacza przyszłość. Jest przekonany, że Polacy za nim pójdą, są przecież głęboko przywiązani do Matki Najświętszej. Wyszyński wierzy, że cześć oddawana Matce Bożej może się w prosty sposób przekładać na Jej naśladowanie i upodobnienie się do Niej w codziennym życiu. To ostatnie oznacza „chrześcijańską rewolucję”, która zatrzyma komunistyczny program ateizacji społeczeństwa.

Agresywny komunizm

Wyszyński zna mechanizmy, które poruszają świat, wie, że można „przestroić” człowieka, by odbierał inne przekazy i według nich budował swoje życie. Wie też, że nie wolno dopuścić do przejęcia władzy nad duszą rodaków przez ateistyczne idee, które nie tylko chcą stworzyć nowe, ateistyczne społeczeństwo, ale też stawiają sobie za cel stworzenie „człowieka socjalistycznego”. Przecież myśl marksistowska chlubi się swą historyczną rolą w dziejach ludzkości: po homo sapiens pojawi się homo sovieticus, ukształtowany na kanwie przeprowadzanego przez komunistów eksperymentu społecznego.

Reklama

Kiedy analizujemy czasy, w których Stefanowi Wyszyńskiemu przyszło sprawować posługę prymasa Polski, i patrzymy na tworzony przez niego program, budzi się w nas zdumienie. Czy on wierzy, że zdoła powstrzymać komunistów, którzy chcą wprowadzić człowieka na „nowy” stopień rozwoju? Dziś nie jesteśmy do końca świadomi tego, o jaką stawkę zdecydował się grać Prymas Tysiąclecia. Zmiana polskiej mentalności na sowiecką była kwestią czasu...

Sprzeciw wobec człowieka sowieckiego

Prymas wie, że psychika człowieka oraz jego charakter kształtują się pod wpływem czynników zewnętrznych i że w myśl tej maksymy radzieccy przywódcy chcą stworzyć nowy rodzaj człowieka. To soczłek (sowiecki człowiek) – człowiek pracy, odcięty od przeszłości, wykorzeniony i wyzuty z religii. To ktoś pozbawiony własnej osobowości i zdolności samodzielnego myślenia.

Stefan Wyszyński mówi marksistowskiemu programowi stanowcze: „nie”, i pisze swój własny, maryjny manifest. A ponieważ nakreślone przez niego cele są w każdym punkcie sprzeczne z ideologią komunistyczną, za chwilę dojdzie do ostrej konfrontacji państwa i Kościoła. Prymas jest pewien, że skoro droga Kościoła jest naśladowaniem Maryi, zwycięstwo będzie udziałem ludzi wierzących.

Reklama

Już w pierwszym zamyśle prymasa Śluby Jasnogórskie nie stanowią jednorazowej manifestacji wiary: są programem, który ma dotknąć życia Polaków i zmienić w nim wszystko. „Oby każde słowo Przyrzeczeń Jasnogórskich weszło w naszą krew, w nasze myśli, wolę i uczucia, w każdy czyn nasz, w całe życie narodu” – woła kilka tygodni po wyjściu z więzienia.

Homo christianus

Założenie leżące u podstaw przyrzeczeń zostaje zdefiniowane krótkim hasłem: „Śluby złożone muszą być wykonane!” – muszą zostać podjęte w praktyce i muszą zaowocować pojawieniem się nowego człowieka: homo christianus. Polacy mają pokazać, jak wygląda chrześcijaństwo w praktyce. Prymas mówi: „Musimy się wczuć dobrze i wmyśleć w nasze sumienie, aby się przekonać, czy istotnie duch Ewangelii jest duchem Narodu” i stawia jasny cel: „by każdy z nas był chrześcijaninem nawet w drżeniu serca, poruszeniu myśli i porywie woli”. Za wzór stawia pierwszego homo christianus – Maryję.

Czas stosowny

Wyszyński umie odczytywać znaki czasu. Rozumie, że jeśli trzeba podjąć wysiłek odnowy narodu, to powinno się zacząć właśnie teraz. Jest przekonany, że Śluby Jasnogórskie przyszły z natchnienia Bożego i że z tego samego natchnienia rodzi się idea 9-letniej nowenny: „Śluby Jasnogórskie, Wielka Nowenna to natchnienie Matki Najświętszej, jakby Jej macierzyńska dłoń wyciągnięta na ratunek swym dzieciom” – pisze. Znakiem działania Opatrzności jest też dla niego obecność miliona rodaków na Jasnej Górze w dniu ślubowań. To wszystko przekonuje go, że śluby otwierają naród polski na jakąś dziejową szansę... Jakby samo niebo dawało stosowne miejsce i czas: okrągłą rocznicę Ślubów Kazimierzowskich, oddziaływanie Jasnej Góry, gwałtowne przemiany w samym systemie partii komunistycznej...

To takie „okno pogodowe”, którego nie wolno przegapić. Społeczeństwo na moment się ożywia, pojawia się chwila większej swobody – pora na następny krok.

Wybór drogi maryjnej

By wykorzystać tę dziejową szansę, trzeba znaleźć odpowiednie narzędzia do dokonania chrześcijańskiej rewolucji. Wyszyński nie ma wątpliwości, że droga będzie maryjna i że to także jest wskazówka dana mu przez Bożą Opatrzność. Dlatego „chciał ratować naród przez Maryję, chciał wyzwolić z niego jak największe moce”.

Jeszcze w Komańczy przygotowuje „ciąg dalszy” ślubowań. Swoją wizję przekazuje episkopatowi Polski i to jemu zleca realizację opracowanego programu. Między 15 a 29 sierpnia 1956 r. przygotowuje szczegółowy plan Wielkiej Nowenny. Do roku Milenium Chrztu Polski pozostaje 9 lat, więc myśl, by przygotowanie było „wielką nowenną”, nasuwa się sama. Wyszyński chce, aby przez kilkuletnią nowennę naród wyprosił sobie niezwykłą łaskę: „zachowania wiary, zwycięstwo i wolność Kościoła”.

29 sierpnia 1956 r. prymas wręcza plan nowenny biskupom Klepaczowi i Choromańskiemu. Decyduje, że każdy ze ślubów stanie się programem duszpasterskim na kolejny rok i znajdzie swoje odzwierciedlenie w całym programie duszpasterskim: kazaniach, dniach skupienia, czuwaniach, rekolekcjach. Przez kolejne lata Kościół w Polsce ma mieć tylko jeden program: nowennę.

Celem jest „rewolucja”: „Musimy być w pełni świadomi tego, do czego dążymy: gruntownej przemiany ducha Narodu przed Milenium” – pisze w Apelu do duchowieństwa.

W oparciu o Maryję

Rzeczywiście, prymas chce obudzić w ludziach ducha: „Musimy zerwać z tym swoistym «laicyzmem narodowej katolickości», w której wszystko na zewnątrz w słowach i gestach jest «katolickie», tylko w sercach i umysłach jest całe piekło dantejskie”. A że zdaje on sobie sprawę, iż ludzi pociągają żywe przykłady i że trzeba się też odwołać do warstwy uczuciowej, w oczywisty sposób kieruje uwagę na Maryję.

Wierzy w rolę Matki Bożej w dziejach swego narodu. Powtarza, że Maryja jest nie tylko postacią historyczną, ale też że działa w Kościele i w narodzie także dziś – „jest aktualnie czynna”. Przekonują go do tego wiedza historyczna – ciągłość obecności i działania Matki Najświętszej w każdym pokoleniu Polaków – ale przede wszystkim osobiste doświadczenie. Powie przed Jej Cudownym Obrazem: „Maryja Jasnogórska? Ona była mi przez cały czas Mocą, Wytrwaniem, Światłem i Oparciem, Pociechą, Nadzieją i Pomocą Nieustanną”.

Nic dziwnego, że 3 dni po Ślubach Jasnogórskich Wyszyński pisze do generała paulinów: „Stał się cud wiary! Może wszyscy uwierzą w potęgę Jasnej Góry w Polsce! Wszyscy! Ja wierzę od dawna!”.

Prymas wie, że droga ocalenia narodu jest związana z Maryją. Jest przekonany, że tak chce Bóg, że per Mariam to jedyna skuteczna reguła zwycięstwa. Dwa lata później powie: „W każdej ciężkiej sytuacji mówimy sobie: skoro nawet sam Bóg, Ojciec Przedwieczny, zaczął dzieło Odkupienia od Niewiasty, to chyba i my, zwłaszcza teraz, roztropnie czynimy, gdy od Niej zaczynamy”.

Swoje doświadczenie uważa za powtarzalne, dlatego przekłada je na życie rodaków. Mówi o tym w jednym z pięknych, ocierających się o mistykę, sformułowań programowych nowenny: „Dzieci najlepiej się czują na kolanach matki. To nasze miejsce! Nie schodźmy z macierzyńskich kolan Maryi. Tam był ongiś Jezus. A dziś ustąpił nam miejsca. Przecież powiedział: «Oto Matka twoja!»”.

Komunistyczna antynowenna

Rozpoczyna się Wielka Nowenna, która ma odrodzić w narodzie chrześcijańskiego ducha. Nie trzeba wiele czasu, by stało się jasne, że nie będzie zgody władz komunistycznych na stworzenie homo christianus.

Komuniści przygotowują własną „nowennę”. Program pierwszego roku prymasowskiej nowenny wiąże się z hasłem: „Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego pasterzom”, a władze organizują ogólnopolską akcję usuwania krzyży z przestrzeni publicznej. Pokazują, że nowenna jest nie tylko nieskuteczna, ale wręcz szkodliwa. Bo jak mówić o wierności krzyżowi, kiedy Kościół nie potrafił nawet obronić jego obecności w urzędach, szkołach, szpitalach?

Polityka władzy okazuje się skuteczna – wśród biskupów pojawiają się głosy, by zrezygnować z nowenny, bo jej skutki będą odwrotne do oczekiwanych. Jednak Wyszyński mówi stanowcze: „nie”. Trudno to zrozumieć, ale nie boi się konfrontacji. Nie cofa się ani o piędź.

Komunistyczna antynowenna idzie za Wielką Nowenną jak cień. Kiedy Kościół ogłasza hasło: „Naród wierny łasce”, władze odpowiadają wyrzucaniem religii z przestrzeni publicznej. Kiedy hasłem nowenny jest obrona życia, komuniści promują swobodę seksualną i ogłaszają ustawę zezwalającą na „aborcję na życzenie”. Na program nierozerwalności małżeństwa i obrony godności kobiety władze komunistyczne odpowiadają uderzeniem w nierozerwalność małżeństwa. Gdy Kościół podejmuje hasło: „Młodzież wierna Chrystusowi”, komuniści ogłaszają program ateizacji młodego pokolenia, a na obozach i koloniach wprowadzają zakaz praktyk religijnych. Gdy Kościół akcentuje sprawiedliwość społeczną, etos pracy, uczciwość i solidarność, komuniści zaczynają zamykać ludziom wierzącym drogę do awansu zawodowego, a nawet zwalniają ich z pracy. Kiedy Kościół rozpoczyna 8. rok nowenny i wypowiada walkę wadom narodowym, komuniści nasilają akcję rozpijania społeczeństwa i prześladują ruchy trzeźwościowe. Gdy ostatni rok nowenny przebiega pod hasłem: „Weź w opiekę Naród cały”, władze ogłaszają blokadę Jasnej Góry i likwidują połączenia komunikacyjne z Częstochową... Ale Wielka Nowenna zostaje przeprowadzona do końca.

Największe wydarzenie

Wielka Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski to „idea szalona”, związana z wielkim ryzykiem: w przypadku jej niepowodzenia Kościół mógł przegrać wszystko. Okazała się latami nasilonych represji ze strony władzy komunistycznej, które – patrząc po ludzku – powinny zniszczyć opracowaną przez Wyszyńskiego ideę maryjnej odnowy moralnej narodu. Ale inicjatywa prymasa była opatrznościowa – tak jak i znaki poprzedzające jej rozpoczęcie były odczytywane przez Wyszyńskiego jako opatrznościowe.

Wielka Nowenna nie miała i nie ma sobie równych w świecie. Historycy twierdzą, że wraz ze Ślubami Jasnogórskimi była ona największym wydarzeniem świadczącym o zbiorowej samoświadomości narodu od czasu zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r. To dobry sposób definiowania nowenny – pod przewodem prymasa podjął ją i wytrwał w niej polski, katolicki naród!

2020-02-25 11:59

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryjność prymasa Stefana Wyszyńskiego

2020-05-25 17:57

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Maryja

Archiwum

Prymas kard. Stefan Wyszyński z obrazem Czarnej Madonny

Maryjność prymasa Wyszyńskiego realizowała się w dwóch wymiarach: osobistego zawierzenia Matce Bożej oraz w wymiarze społecznym i narodowym, wyrażonym m.in. w Jasnogórskich Ślubach Narodu Polskiego z 1956 r. Warto zauważyć, że maryjność Prymasa Wyszyńskiego była chrystologiczna, gdyż zawsze podkreślał on, że „rolą Maryi jest wskazywanie nam drogi do Chrystusa”.

Korzenie

Maryjność Prymasa miała swe korzenie w jego domu rodzinnym w Zuzeli i Andrzejewie. Obojgu rodzicom bliski był kult Matki Bożej. „Mój ojciec z upodobaniem jeździł na Jasną Górę, a moja matka do Ostrej Bramy. […] Oboje odznaczali się głęboką czcią i miłością do Matki Najświętszej i jeżeli co na ten temat ich różniło – to wieczny dialog, która Matka Boża jest skuteczniejsza: czy ta, co w Ostrej świeci Bramie, czy ta, co Jasnej broni Częstochowy…” – wspominał Prymas.

Cała rodzina modliła się codziennie przed obrazami Matki Boskiej Częstochowskiej, Ostrobramskiej i Nieustającej Pomocy. Ta właśnie nuta uległa wzmocnieniu po śmierci Matki, która zmarła 31 października 1910 r. (miał wtedy 11 lat). Tak wczesne odejście matki miało konsekwencje w jego relacji do Matki Bożej, na którą przeniósł swą miłość. Podczas swej Mszy prymicyjnej, jaką odprawił 5 sierpnia 1924 r. na Jasnej Górze, powiedział, że teraz będzie „mieć Matkę, która nie umiera”.

Duży wpływ na młodego Stefana oraz na kształtowanie jego maryjności - przeżywanej w wymiarze społecznym - miała wojna z bolszewikami i „cud nad Wisłą”. Oddanie Polski Matce Bożej, dokonane przez Episkopat Polski 20 lipca 1920 r. na Jasnej Górze, a potem zwycięstwo nad armią sowiecką, były powszechnie odczytywane jako znak szczególnej opieki Matki Bożej nad Polską.

W okresie studiów lubelskich (1925-29), kiedy ks. Wyszyński zapoznawał się z myśleniem tomistycznym i personalistycznym, największy wpływ na jego myśl teologiczną wywarła lektura dzieł ks. Charles’a Journeta (późniejszego kardynała), a szczególnie jego książka „Kościół Chrystusowy”. Rozdział poświęcony Matce Bożej był jego ulubioną lekturą, także w okresie uwięzienia. Zainteresowanie tym wybitnym szwajcarskim teologiem zawdzięczał ks. Władysławowi Korniłowiczowi, z którym – jako wykładowcą liturgiki i etyki oraz dyrektorem konwiktu dla księży – spotkał się podczas studiów na Uniwersytecie Lubelskim. Prymas podkreślał, że lata, kiedy ks. Korniłowicz był jego spowiednikiem i kierownikiem duchowym, były „jak drugie seminarium”.

Kolejny etap pogłębienia refleksji maryjnej ks. Stefana Wyszyńskiego przypadł na lata II wojny, a szczególną role odegrał ówczesny jego związek z Dziełem Lasek. Zachowały się jego kazania maryjne, wygłoszone w latach 1943–1944. Już wtedy mówił o Maryi jako Matce Kościoła.

Charakterystyczne jest, że na miejsce swej konsekracji biskupiej 12 maja 1946 r., jako nowy biskup lubelski Wyszyński wybrał Jasną Górę. Do swego herbu wpisał wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej. Jako ordynariusz lubelski zdecydowanie popierał maryjną linię kard. Augusta Hlonda. 8 września 1946 r., gdy biskupi polscy poświęcili na Jasnej Górze naród Niepokalanemu Sercu Maryi, bp Wyszyński wygłosił homilię, która wywarła duże wrażenie na zgromadzonych. Po śmierci kard. Augusta Hlonda w 1948 r. bp Wyszyński został mianowany prymasem Polski, kontynuując maryjny testament swego poprzednika. Kard. Hlond przed śmiercią powiedział: „Pracujcie i walczcie pod opieką Matki Bożej. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”. Tę myśl prymas Wyszyński powtarzał wielokrotnie później.


Okres internowania, oddanie się w „macierzyńską niewolę”

Trudnie lata internowania od 25 września 1953 do 28 października 1956 r. były dla uwięzionego Prymasa czasem, w którym pogłębił swoją cześć i przywiązanie do Maryi. W zapiskach z tego okresu tematyka maryjna stanowi znaczną część jego zainteresowań. W Stoczku Warmińskim 8 grudnia 1953 r. Prymas złożył akt osobistego oddania się Matce Bożej według wskazań św. Ludwika Grignion de Montfort. „Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej. Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności”.

Prymas był przekonany, że jego obowiązkiem sumienia jest „wszystko postawić na Maryję”. To właśnie z duchowości św. Ludwika Grignion de Montfort, zaczerpnął ideę „niewolnictwa Najświętszej Maryi Pannie”, która stanęła u podłoża ślubowań jasnogórskich. Na ostatnim etapie swego uwięzienia, w Komańczy wiosną 1956 r., Prymas przygotował tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Śluby zostały przez „ósemki” przewiezione na Jasną Górę.

Wielka Nowenna i Millenium

26 sierpnia 1956 r. ponad milionowa rzesza pielgrzymów przybyła na Jasną Górę, by złożyć Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego. Dokonano tego w bezpośredniej łączności z uwięzionym jeszcze Prymasem Wyszyńskim, który składał je w tym czasie w Komańczy. Śluby Jasnogórskie były najszerzej zakrojonym w historii Polski programem moralnej odnowy społeczeństwa. Miały zmobilizować Polaków, by poszli za Maryją do walki ze złem, zarówno w ich życiu indywidualnym jak i zbiorowym, społecznym i narodowym. Ich sednem było naśladowanie Matki Bożej w oddaniu Jezusowi.

Po uwolnieniu Prymasa w październiku 1956 r. duszpasterstwo w Polsce w dużej mierze było skoncentrowane wokół realizowanych z inicjatywy Prymasa programów maryjnych. Zawierzenie Matce Bożej było tajemnicą życia Prymasa i „strategią jego posługi biskupiej”. 3 maja 1957 r. Prymas zainaugurował Wielką Nowennę, która trwała nieprzerwanie przez dziewięć lat do obchodów tysiąclecia chrztu Polski w 1966 r. i stanowiła bezpośrednie do nich przygotowanie. Każdy jej rok przebiegał pod hasłem, nawiązującym do konkretnych przyrzeczeń Jasnogórskich Ślubów Narodu. Program odnowy duchowej narodu koncentrował się na: wierności Bogu, Kościołowi i Ewangelii, rodzinie i katolickiemu wychowaniu dzieci, trwałości małżeństwa, ochronie życia nienarodzonych, sprawiedliwości i miłości społecznej oraz oczywiście walce z licznymi wadami narodowymi. Prymas układając ten program nawiązywał także do spuścizny obecnej w polskiej duchowości w czasie zaborów, a propagowanej wówczas przez Zgromadzenie Księży Zmartwychwstańców, streszczającej się w haśle: „Od odrodzenia moralnego ku odrodzeniu narodowemu”. Dziewiąty rok Wielkiej Nowenny (1964/1965) koncentrował się wokół roli Matki Bożej i przebiegał pod hasłem „Weź w opiekę Naród cały”.

Nowennie towarzyszyła peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w wizerunku poświęconym przez Piusa XII przy okazji pobytu Prymasa w Rzymie w maju 1957 r. Mimo wielu trudności stawianych przez komunistów Obraz Nawiedzenia do 1966 r. peregrynował po dziesięciu polskich diecezjach. Kopia jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej - a po jego uwięzieniu (od 2 września 1966 r.) same ramy obrazu - wędrowała nadal po wszystkich polskich diecezjach. W poszczególnych uroczystościach brali udział przedstawiciele Episkopatu i wielotysięczne rzesze pielgrzymów.

Ukoronowaniem koncepcji Prymasa było oddanie przez Episkopat całej Polski w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w Ojczyźnie i w świecie, dokonane na Jasnej Górze 3 maja 1966 r. z okazji Millennium chrztu Polski. Wzięło w nim udział kilkaset tysięcy pielgrzymów.

Bardzo istotną pomocą dla Prymasa w organizacji tych szeroko zakrojonych, ogólnopolskich uroczystości był założony 3 maja 1957 r. Instytut Prymasowski Ślubów Narodu na Jasnej Górze (dziś Instytut Prymasowski), wywodzący się z kręgu „ósemek”, powołanego w 1942 r. przez Marię Okońską i Stefana Wyszyńskiego. Z kolei w 1969 r. Prymas powołał do istnienia Ruch Pomocników Maryi Matki Kościoła. Jego członkowie mieli nieść pomoc Kościołowi przez modlitwę i czynne apostolstwo.

Kard. Wyszyński w czasie Wielkiej Nowenny spotykał się nie tylko z przeciwdziałaniem władz komunistycznych, lecz także z oporem znacznej części tzw. katolików postępowych, którzy inaczej widzieli przyszłość polskiego katolicyzmu. Formułowali oni postulat „pogłębienia intelektualnego” i promowali wizję Kościoła elitarnego. Wśród tych kręgów inteligencji katolickiej a także części duchowieństwa negatywne komentarze wywoływała peregrynacja obrazu Matki Bożej ze względu na jej „ludowy charakter”, a szczególnie napisany przez Prymasa akt oddania się w niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce i świecie. Wielu zamiast o niewoli wolało mówić o oddaniu się w opiekę Maryi. Koncepcję Prymasa popierał natomiast abp Karol Wojtyła, który bronił go na forum Episkopatu. Wygłosił przemówienie, w którym tłumaczył, że zaproponowane przez kard. Wyszyńskiego dobrowolne oddanie się w niewolę Maryi, zawierzenie Jej życia swojego i narodu było w istocie aktem duchowej wolności, aktem religijnym, ale także moralnym, dającym siły do życia w narzuconym systemie.

Ks. Bronisław Piasecki, były kapelan prymasa Wyszyńskiego wspomina, że Prymas miał „ulubiony obraz Matki Bożej, który zawsze woził ze sobą, kiedykolwiek był w podróży i dokądkolwiek jechał. Prymas siedział z tyłu, a Matka Boża przed Prymasem na pierwszym siedzeniu”.

Choć Prymas był przekonany o szczególnej roli Jasnej Góry, gdzie przybył ponad 600 razy, to często pielgrzymował po licznych innych polskich sanktuariach maryjnych, przyczyniając się do rozwoju kultu maryjnego. W sumie koronował 41 i rekoronował 6 wizerunków Matki Bożej.


Maryja Matką Kościoła

Kard. Wyszyński aktywnie uczestniczył w pracach II Soboru Watykańskiego, wzbogacając jego obrady m.in. swoją refleksją mariologiczną. Zabierał głos na dziesięciu sesjach generalnych, między innymi w sprawie tekstu o Matce Bożej. Proponował przesunięcie go do II rozdziału konstytucji o Kościele oraz uznanie duchowego macierzyństwa Maryi wobec Kościoła, łącznie z przyjęciem tytułu „Matka Kościoła”. W imieniu całego polskiego Episkopatu złożył na ręce Pawła VI memoriał, prosząc o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła. Paweł VI, przychylny tej propozycji sprawił, że chociaż tytuł ten nie znalazł się w dokumentach soborowych, to na zakończenie III sesji Soboru, 21 listopada 1964 r. uroczyście ogłosił Maryję Matką Kościoła.

Kolejne działania Prymasa wiązały się z prośbą do papieża o powierzenie opiece Maryi całego świata. Prymas w imieniu polskich biskupów prosił Pawła VI w 1968 r., aby we wspólnocie biskupów całego Kościoła, poświęcił świat Matce Bożej i ogłosił święto Matki Kościoła. Stolica Apostolska w 1971 r. wydała dekret pozwalający na obchodzenie tego święta w Polsce. Pierwszy raz święto Matki Kościoła obchodzono w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego 1971 r. W tym też roku Episkopat Polski zwrócił się do biskupów całego świata, aby wprowadzono to święto w całym Kościele. W 1974 r. Prymas wraz z kard. Wojtyłą ponownie przekazali tę prośbę Pawłowi VI. W odpowiedzi na to papież zawierzył świat Matce Bożej 8 grudnia 1975 r.

Na prośbę kard. Wyszyńskiego papież Paweł VI zdecydował także o budowie kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Rzymie, jako wotum za tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce. Kamień węgielny pod ten kościół prymas Wyszyński poświęcił 4 grudnia 1965 r. Tego samego dnia w auli soborowej został ogłoszony apel polskiego Episkopatu z prośbą o modlitwę za Polskę i zaproszenie na uroczystości milenijne. Po czym z inicjatywy Episkopatu ofiarowano ojcom soborowym 2400 kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.


Ostatnie lata życia

Ostatnim maryjnym programem duszpasterskim ustanowionym z inicjatywy kard. Wyszyńskiego były przygotowania do obchodów 600-lecia obecności obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze (1382–1982). Na jego prośbę Episkopat ogłosił sześcioletni program przygotowania do tego jubileuszu. Sześć lat przygotowań do jubileuszu Prymas nazwał „latami wdzięczności za sześć wieków obecności obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Polsce, za łaski wyproszone w Jej sanktuarium jasnogórskim”. Był to ostatni jego program duszpasterski, którego zakończenia nie doczekał.

Przypieczętowaniem maryjnej drogi prymasa Stefana Wyszyńskiego były jego słowa na łożu śmierci, wygłoszone 16 maja 1981 r.: „Jestem całkowicie uległy woli Ojca i woli Syna, który sam jeden ma wieczne kapłaństwo i je przydziela oraz przekazuje innym. Jestem uległy wobec Ducha Świętego, dlatego, że moje życie wewnętrzne było w Trójcy Świętej. I jestem ufny wobec Matki Najświętszej, z którą się związałem w więzieniu w Stoczku i wszystko przez Jej dłonie składałem na chwałę Trójcy Świętej”.

Kard. Franciszek Macharski podsumowując dorobek Prymasa Tysiąclecia podczas obrad Konferencji Episkopatu w czerwcu 1981 r. powiedział m.in., że „źródłem siły duchowej zmarłego Prymasa było zawierzenie Matce Najświętszej, czego nie ukrywał, we wszystkim bowiem postawił na Maryję”.

CZYTAJ DALEJ

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

Portugalia: wierni mogą powrócić do sanktuarium w Fatimie

2020-05-25 20:08

[ TEMATY ]

Fatima

StockPhotosArt/stock.adobe.com

Od wtorku do sanktuarium w Fatimie mogą powrócić wierni, poinformował w poniedziałek rektorat tego portugalskiego miejsca kultu. Było ono zamknięte dla pielgrzymów od 14 marca z powodu epidemii koronawirusa.

Według władz sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w pierwszej kolejności przywrócony zostanie wstęp dla pielgrzymów do części muzealnych. Z kolei w sobotę wznowione zostaną w Fatimie Msze święte z udziałem wiernych. W najbliższych tygodniach większość nabożeństw będzie organizowanych na głównym placu sanktuarium, bądź wewnątrz bazyliki Trójcy Przenajświętszej, która jest największą świątynią Portugalii.

Warunkiem uczestnictwa w nabożeństwach w Fatimie będzie noszenie maseczki ochronnej. Będzie można ją zdjąć tylko w momencie przystępowania do Komunii Świętej. Przyjęcie jej możliwe będzie po położeniu przez kapłana hostii na dłoń osoby przystępującej do Eucharystii.

13 maja odbyły się pierwsze w historii sanktuarium w Fatimie obchody rocznicy objawień z 1917 r. bez udziału pielgrzymów. Wprawdzie rząd Portugalii dopuścił organizację tego wydarzenia, ale władze rektoratu nie zdecydowały się na masowy udział wiernych, tłumacząc, że nie posiadają możliwości spełnienia wymogów sanitarno-epidemiologicznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję