Reklama

Wiadomości

Od specjalsów do terytorialsów

O służbie ojczyźnie w żołnierskim mundurze z płk. Tomaszem Białasem – dowódcą 13. Śląskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej – rozmawia Margita Kotas

Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 16-18

[ TEMATY ]

wojsko

terytorialsi

Wojska Obrony terytorialne

media.terytorialsi.wp.mil.pl

MARGITA KOTAS: – Wojska Obrony Terytorialnej cieszą się coraz większą popularnością, przynajmniej wyraźnie widać to na Śląsku. Można nawet mówić o pewnej modzie na wojsko. Czy wstępujący w ich szeregi kierują się pobudkami patriotycznymi, czy może jest to raczej chęć przeżycia przygody...?

PŁK TOMASZ BIAŁAS: – Służba żołnierza zawodowego, którym jestem, to sposób na życie, na 100 proc. – decyzja, by od początku kariery aż do jej zakończenia związać się z wojskiem. Ten sposób na życie – w moim przypadku, jak też w przypadku wielu innych żołnierzy zawodowych – podyktowany jest przede wszystkim patriotyzmem, ale też, nie ukrywam, chęcią doświadczenia męskiej przygody. Co do żołnierzy terytorialnej służby wojskowej, którzy często mają już na koncie karierę w życiu cywilnym – myślę, że w pierwszej kolejności podejmują decyzję właśnie z pobudek patriotycznych. Dlaczego jestem o tym przekonany? W szeregach brygady mamy bowiem żołnierzy, którzy wykonują zawody na co dzień niosące ze sobą sporą dawkę adrenaliny, np. ratowników medycznych. W tym przypadku pierwszą pobudką jest patriotyzm, chęć służenia ojczyźnie, a dodatkowo – chęć osobistego rozwoju.

– Czy więcej ochotników stanowią ludzie młodzi czy raczej dojrzali, z ugruntowanymi wartościami i postawami?

– Z prowadzonych przez nas statystyk wynika, że najwięcej żołnierzy mamy między 25. a 35. rokiem życia. Są jednak także ochotnicy grubo po czterdziestce czy też uczniowie klas maturalnych, czyli osoby bardzo młode.

Reklama

– Ile czasu potrzeba, by wyszkolić żołnierza WOT?

– Zgodnie z programem szkolenia WOT – 3 lata. Dopiero po tym okresie ochotnik staje się w pełni wyszkolonym żołnierzem. Nie jest to więc okres krótki. Nie jest prawdą, jak mówią niektórzy, że okres szkolenia trwa 16 dni. 16 dni trwa pierwsze szkolenie, podczas którego ochotnik może podjąć decyzję, czy jest to droga dla niego.

– Jak wiele osób rezygnuje, nie daje rady?

– Retencję, czyli odpływ żołnierzy z brygady, mamy na poziomie ogólnym 10-12 proc. Różne są powody odchodzenia ze służby. Większość z nich stanowi przecenienie swoich możliwości psychofizycznych. Wielu żołnierzy, gdy składają wniosek o rezygnację, dopisuje uwagę, że jeśli tylko poprawią swoją kondycję fizyczną, postarają się wrócić do służby. Częstym powodem rezygnacji jest również trudność pogodzenia służby z pracą zawodową. I tu mój gorący apel do pracodawców, by swoim pracownikom, którzy są żołnierzami, umożliwili służbę. My także w nich inwestujemy. Wiele umiejętności, które nabywają w czasie służby terytorialnej, mogą wykorzystać w swojej pracy zawodowej.

– Przeciwnicy Wojsk Obrony Terytorialnej wysuwają zarzuty, że wydawane na nie środki można by przeznaczyć na zawodową armię...

– To niedorzeczne. Koszt utrzymania żołnierza wojsk terytorialnych jest sześciokrotnie niższy niż żołnierza zawodowego. Poza tym żołnierz WOT nie wchodzi w wojskowy system emerytalny, a to jest bardzo duży składnik budżetu wojskowego. Również sama struktura naszych oddziałów i nasze wyposażenie nie generują wysokich kosztów. Są dużo mniejsze niż w wojskach operacyjnych, jednostkach zawodowych, i to jest normalne, bo technika wojskowa musi kosztować. W przypadku naszych oddziałów mamy do czynienia z lekką piechotą, owszem – nasze wyposażenie może w pierwszym momencie wydawać się drogie, ponieważ kupujemy je nowe, ale po to, by służyło przez kolejnych 20-30 lat.

Reklama

– Pojawiają się również negatywne opinie dotyczące kadry szkoleniowej i samego szkolenia w WOT. Gdy się sugeruje, że przypomina to zabawę chłopców w lesie, podważa się nierzadko zasadność istnienia tej formacji...

– Każdego oponenta zapraszam na szkolenie. Trudno w inny sposób wytłumaczyć, że przyjęty przez nas model szkoleniowy jest właściwy. Nie bez kozery większość programów szkoleniowych tworzyli żołnierze wywodzący się z jednostek specjalnych, w których wsparcie militarne, czyli szkolenie, prowadzi się nowymi czy specyficznymi metodami, po to, by jak najszybciej osiągnąć jego efekt. To jedno z zadań wojsk specjalnych. Mobilne zespoły szkoleniowe, teamy, które szkolą instruktorów, dowodców plutonów, dowódców drużyn w batalionach czy na kompaniach WOT, też wywodzą się z wojsk specjalnych. A wszystko po to, by przez nich niejako nadzorować utrzymanie odpowiedniej jakości.

– Pan Pułkownik nie jest wyjątkiem w tej regule. Trafił Pan do terytorialsów od specjalsów z Lublińca...

– Do 1. Pułku Specjalnego w Lublińcu trafiłem podczas pierwszego przydziału w 1997 r. Obecnie jest to jednostka wojskowa komandosów. Tę służbę, z dwuletnią przerwą na zdobywanie doświadczenia w też nowo formowanym dowództwie wojsk specjalnych, pełniłem do 2017 r., kiedy to podjąłem się wyzwania, by budować jednostki w ramach WOT. Mam za sobą również doświadczenie misyjne. Kilkakrotnie byłem w Afganistanie. Przeszedłem drogę od dowódcy sekcji, czyli tego najmniejszego elementu, do dowódcy zespołu, a tak naprawdę – szefa szkolenia jednostki. Ot, cała moja kariera.

– Bardzo skromnie mówi Pan Pułkownik o sobie, ale jest Pan pierwszym żołnierzem polskich wojsk specjalnych uhonorowanym w 2011 r. w Kabulu w imieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych medalem za chwalebną służbę – Meritorious Service Medal.

– Zawsze będę to powtarzał: ja tylko dowodziłem, to moi podwładni – i ich praca – stali się powodem, dla którego otrzymałem to odznaczenie.

– Jestem kompletnym laikiem w tej dziedzinie, mogę jedynie się domyślać, jak trudno jest trzymać kogoś na celowniku. Jak do tak trudnego zadania przygotowywani są ochotnicy WOT? Oby nigdy nie doszło w Polsce do sytuacji realnego zagrożenia, ale i takiego scenariusza nie można przecież wykluczyć.

– Najlepszym rozwiązaniem jest zbudować takie siły zbrojne, które zapobiegną konfliktowi. Tu jest też rola Wojsk Obrony Terytorialnej, by pokazać, że ten potencjał w społeczeństwie jest bardzo duży. O pewnych umiejętnościach wojskowych, proszę mi wybaczyć, nie rozmawiamy natomiast z osobami, które nie przystępują do szkolenia. Powiem tyle: wszystko jest kwestią treningu i my ten trening mamy zaprogramowany w sposób odpowiedni i nadzorowany.

– Wojska Obrony Terytorialnej mają również swoje zadania w czasie pokoju.

– Nasze podstawowe hasło: „Zawsze gotowi, zawsze blisko”, wynika z tego, że nie przygotowujemy się jedynie na ewentualność zagrożenia wojennego, ale w sposób bardzo realny przygotowujemy się do zagrożeń związanych z klęskami żywiołowymi. Nie chodzi o to, by wchodzić w kompetencje innych służb, ale by wesprzeć czy uzupełnić naszymi działaniami ich pracę. Brygada śląska jako pierwsza brygada w ramach wojsk terytorialnych buduje zdolność grup poszukiwawczo-ratowniczych z wykorzystaniem psów. Nie robimy tego po to, by wchodzić w paradę straży pożarnej czy policji; przygotowujemy psy do działań wojennych, ale nie przeszkadza to w rozszerzeniu ich szkolenia, tak aby nabyły umiejętności niezbędnych do udziału w akcjach poszukiwawczo-ratowniczych w terenach: leśnym i zurbanizowanym.

– Atutem terytorialsów jest fakt, że mają działać na własnym, dobrze znanym terenie.

– Brygady są formowane pod kątem województw. Każda brygada zajmuje jedno województwo, jedynym wyjątkiem jest województwo mazowieckie, w którym – ze względu na jego specyfikę – są dwie brygady. W ramach województw budowane są poszczególne bataliony, składające się z ok. 50 żołnierzy zawodowych i ponad 700 terytorialsów. W województwie śląskim planowane są 3 bataliony lekkiej piechoty: w Gliwicach, Cieszynie oraz Częstochowie.

– Tradycją, do której odwołują się Wojska Obrony Terytorialnej, jest Armia Krajowa...

– Tradycje są w wojsku bardzo ważne. Umożliwiają żołnierzom gromadzenie się wokół pewnych ideałów. My jako Wojska Obrony Terytorialnej chcemy, by identyfikowano nas z żołnierzami Armii Krajowej, gdyż w bardzo podobny sposób odczuwamy naszą potrzebę służby ojczyźnie. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli powtarzać ich doświadczeń życia pod okupacją, dlatego szkolimy siebie i naszych żołnierzy, ale ich przykład daje nam siłę. My, na Śląsku, obok tego, że dziedziczymy tradycję Armii Krajowej, identyfikujemy się także z naszymi poprzednikami z powstań śląskich. To oni zdecydowali, że Śląsk jest teraz polski. Patronem brygady jest ppłk dypl. Tadeusz Puszczyński ps. Wawelberg, bohater trzeciego powstania śląskiego, dowódca słynnej akcji „Mosty”.

* * *

Płk Tomasz Białas
Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu, dowódca zespołu bojowego, szef pionu szkolenia Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu, a także uczestnik misji poza granicami kraju, podczas których m.in. szkolił Irakijczyków i Afgańczyków do walki z terrorystami. Budował policję antyterrorystyczną w Ghazni. Instruktor spadochronowy.
W 2011 r. w Kabulu odznaczony Meritorious Service Medal. Laureat Buzdygana 2012 za osiągnięcie bezprecedensowych w historii misji ISAF efektów operacyjnych. Odznaczony Orderem Krzyża Wojskowego klasy II za umiejętne i skuteczne dowodzenie jednostką bojową, wybitne czyny połączone z wyjątkową ofiarnością i odwagą w czasie działań bojowych przeciwko aktom terroryzmu w kraju lub podczas użycia Sił Zbrojnych RP poza granicami państwa w czasie pokoju.

2019-11-05 12:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zbrojny Dolny Śląsk

Niedziela wrocławska 33/2017, str. 6-7

[ TEMATY ]

wojsko

MON

Selfie z Ministrem Obrony Narodowej

Selfie z Ministrem Obrony Narodowej

Z okazji Święta Wojska Polskiego, przypadającego w 97. rocznicę Bitwy pod Warszawą – Cudu nad Wisłą, z Ministrem Obrony Narodowej Antonim Macierewiczem rozmawiają ks. Cezary Chwilczyński i Krzysztof Kunert

KS. CEZARY CHWILCZYŃSKI, KRZYSZTOF KUNERT: – Dolny Śląsk to obszar południowo-zachodniej Polski. Jakie jest obecnie, z punktu widzenia obronności kraju, znaczenie militarne tego regionu, który zdaje się być poza militarnie znaczącymi miejscami typu przesmyk suwalski?

CZYTAJ DALEJ

Cypr: papież zabierze migrantów do Włoch

2021-11-26 10:43

[ TEMATY ]

papież

migranci

papież Franciszek

Watykan dokonuje obecnie uzgodnień z władzami cypryjskimi w kwestii przewiezienia migrantów z Cypru do Włoch – powiedział agencji Associated Press rzecznik rządu w Nikozji, Marios Pelekanos.

Zastrzegł, że nie ma jeszcze żadnych szczegółów dotyczących liczby migrantów, którzy opuszczą wyspę, ani logistyki ich podróży, ponieważ papież zaraz po swojej wizycie na Cyprze uda się do Grecji. Rzecznik Watykanu nie udzielił odpowiedzi na pytanie o ewentualny transfer migrantów.

CZYTAJ DALEJ

Konferencja poświęcona ks. Aleksandrowi Zienkiewiczowi

2021-11-27 23:39

Marzena Cyfert

W auli Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu 27 listopada odbyła się konferencja naukowa pt. „Miłości trzeba się uczyć... Miłość w małżeństwie i rodzinie w nauczaniu sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza”. Sesja poświęcona nauczaniu „Wujka” w 25. rocznicę jego śmierci miała się odbyć w ubiegłym roku, jednak z powodu pandemii została wówczas odwołana.

Poranną sesję otworzył ks. dr hab. Rajmund Pietkiewicz, poprowadził zaś wychowanek „Wujka” ks. dr Jerzy Witczak. Pierwszy wykład pt. „Kształtowanie dojrzałych postaw w małżeństwie i rodzinie na fundamencie Ewangelii” przedstawił ks. dr Stanisław Puchała z Katowic. Nawiązał do słów ks. Zienkiewicza, będących wyrazem wielkiej troski o tych, których obejmował swoją duszpasterską pieczą: „Jeżeli miłość jest najwyższą wartością moralną, jeżeli miłość nadaje sens życiu i nasze szczęście tworzy, jeżeli miłość jest najwyższym nakazem Chrystusa i to nakazem, do którego sprowadzają się wszystkie inne; jeżeli miłość jest warunkiem zbawienia, to wtedy konsekwentnie wszystko musi być prześwietlane miłością i wszystko tej miłości podporządkowane”. – Te słowa sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza brzmią jak program jego życia. Określają też i wyrażają jego ogromną troskę i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka. Wypowiedź ta jest świadectwem osobistego życia ks. Aleksandra, który przez pryzmat wiary patrzył na życie swoje i tych, których obejmował duszpasterską troską – mówił ks. Puchała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję