Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Z Bożym Duchem w Ustroniu

Niedziela bielsko-żywiecka 23/2019, str. 7

[ TEMATY ]

spotkanie ewangelizacyjne

Monika Jaworska

Podczas koncertu Canticum Novum w Ustroniu

Podczas koncertu Canticum Novum w Ustroniu

Spotkanie ewangelizacyjne pod hasłem „Uwierz w Ducha” odbyło się w sobotę, 25 maja, w amfiteatrze w Ustroniu. Zgromadzona młodzież i dorośli mieli okazję posłuchać muzyki w wykonaniu zespołów: Canticum Novum, Saint Joseph Band czy Gospel God’s Property oraz zobaczyć uwielbienie Boga flagami. Były również konferencje, świadectwa, które głosił salezjanin i rekolekcjonista z Krakowa ks. Andrzej Gołębiowski. – Dzisiejsze spotkanie jest pełne mocy Bożej. To pragnienie, które wyśpiewaliśmy: „Zamieszkaj w nas”, jest pragnieniem naszej wiary. Chcemy, aby zamieszkało w nas słowo Boże i Boży Duch, który posyła nam Jezusa Chrystusa. On ma możliwość zmienić nasze serce, jeśli tylko zapragniemy zaprosić Jezusa do swojego życia – podkreślił ks. A. Gołębiowski.

Reklama

– Zaprosiliśmy ks. Andrzeja, żeby wygłosił do nas słowo Boże. Koncerty przepletliśmy konferencjami zaproszonego gościa. Dzisiejsza organizacja nie byłaby możliwa bez kilkudziesięciu wolontariuszy. Ci, którzy służą, są jak króle w dzisiejszym świecie: dziękuję im wszystkim – zaznacza prezes Fundacji Drachma ks. Mirosław Szewieczek. Osoby wchodzące do amfiteatru otrzymywały od wolontariuszy karteczki ze słowem Bożym. – Ks. Mirosław zachęcił nas do pomocy i chętnie się zgodziłyśmy. Rozdajemy słowo Boże, ulotki i chorągiewki. Takie wydarzenie jest bardzo potrzebne, aby umocnić ludzi w wierze – mówią wolontariuszki: Julia Wnuk, Dagmara Kowalska i Oliwia Cieślar z parafii św. Klemensa w Ustroniu.

Podczas ewangelizacji można było skorzystać z modlitwy wstawienniczej. Jak wyjaśniają członkowie Fundacji Drachma, ta modlitwa jest prośbą skierowaną do Pana Boga o Jego działanie w życiu omadlanej osoby w myśl słów Jezusa: „Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich”. – Duch Święty, choć go nie widzimy, to jednak działa w nas i w świecie każdego dnia. I daje radość. Na plakacie zapowiadającym koncert ukazaliśmy barwny kontur człowieka na błękitno-białym tle. Postać ma wyciągnięte ręce ku górze i otwarte dłonie. To kontur człowieka radosnego. Taka radość rodzi się w nas i wypływa głęboko z nas, z naszego bycia człowiekiem i dzieckiem Bożym – zauważa Agata Kamińska z Fundacji Drachma.

Wydarzenie zorganizowała wspomniana Fundacja we współpracy z parafią św. Klemensa z Ustronia i Urzędem Miasta Ustroń.

2019-06-04 13:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowa ewangelizacja w nowych czasach

Niedziela częstochowska 31/2020, str. V

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Radomsko

spotkanie ewangelizacyjne

Damian Krawczykowski/Niedziela

Spotkanie ewangelizacyjne SNE w Radomsku

Spotkanie ewangelizacyjne SNE w Radomsku

Jak przekazywać Dobrą Nowinę w nowych, niełatwych czasach, naznaczonych lękiem o zdrowie, bezpieczeństwo i przyszłość? Zapytaliśmy o to wspólnotę Szkoły Nowej Ewangelizacji z Radomska.

Szkoła Nowej Ewangelizacji powstała jako odpowiedź na słowa Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15). Jest także konsekwencją wezwania św. Jana Pawła II, który mówił o potrzebie ewangelizacji „nowej w swym zapale, w swych metodach, w swym wyrazie” – mówi Niedzieli ks. Grzegorz Piec, opiekun wspólnoty SNE z parafii św. Lamberta w Radomsku.

– W Szkole Nowej Ewangelizacji mogę doświadczyć żywej obecności Boga działającego w moim życiu każdego dnia, modlitwy wspólnotowej, wzrostu w wierze, formacji duchowej w różnych aspektach, a także nowych przyjaźni – przyznaje Anna Łacisz, jedna z członkiń wspólnoty.

Pandemia koronawirusa zmieniła życie społeczne, także w wymiarze religijnym. SNE stara się wypełniać swój charyzmat również w tych niełatwych czasach.

– Czas pandemii pokazał nam, jak cenną, a zarazem kruchą wartością jest nasze zdrowie. Ciągle jest w nas wiele obaw i lęku o nasze życie. Słowo Boże, szczególnie Ewangelia, ukazuje nam Jezusa jako Tego, „który ma władzę” nad naszymi chorobami, obawami i lękiem – mówi ks. Grzegorz, ale dodaje: – Trzeba jednak zauważyć, że wielu ludzi dzisiaj tak mocno skoncentrowało się na zdrowiu fizycznym, że kompletnie zapomina o tym, co duchowe – o zbawieniu. A przecież Jezus powiedział: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16, 26). Dlatego jednym z wyzwań, które stoją dziś przed nową ewangelizacją, jest ukazywanie tego działania Bożego w naszym osobistym, rodzinnym i społecznym życiu, m.in. przez świadectwo osób, w których życiu Bóg objawia swą chwałę i działa.

Potrzebę ewangelizacji w czasach pandemii zauważają także członkowie SNE z Radomska. – Moim zdaniem najlepszymi sposobami na ewangelizację w obecnych czasach są świadectwo życia, spójność czynów z tym, co mówię, radość z Bożego działania i dzielenie się z innymi tym, czego Bóg dokonał i ciągle dokonuje w moim życiu. Otwieranie się na Ducha Świętego to istota, by z biernego katolika stać się żywym świadkiem realnie działającego Boga – zaznacza Jolanta Bąkiewicz.

– Dzięki spotkaniom wspólnoty SNE czuję wewnętrzny pokój i radość. W trudnych chwilach życia musimy zaufać Bogu i oprzeć się na Nim. Z koronawirusem bez Jezusa tym bardziej nie damy rady. Myślę, że modlitwą, pokorą i dobrym przykładem możemy dużo zmienić – mówi Niedzieli Anna Puczkowska.

– Szkoła Nowej Ewangelizacji za swoją „duszę” uznaje głębokie życie wewnętrzne. Jedną z metod ewangelizowania w SNE są organizowane kursy zewnętrzne (dla nowych osób, niezaangażowanych jeszcze w SNE). Takie kursy odbędą się w Radomsku w styczniu i kwietniu 2021 r. – mówi ks. Grzegorz Piec.

Wspólnota zaprasza także na otwarte spotkania modlitewne, które w czasie wakacji odbywają się w każdy czwartek o godz. 19 w kaplicy Matki Bożej Ostrobramskiej w wikariacie przy parafii św. Lamberta w Radomsku, a od września – w tym samym miejscu o godz. 19.45. – Zapraszamy także na wspólną Eucharystię w każdy trzeci czwartek miesiąca o godz. 19 w kościele św. Lamberta. Dziś bardzo mocno potrzebujemy duchowego odrodzenia i nowego spotkania z Chrystusem jako osobistym Panem i Zbawicielem – dodaje opiekun wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Człowiek, który nie lękał się Szatana

2020-09-09 11:43

Niedziela Ogólnopolska 37/2020, str. 20-22

[ TEMATY ]

egzorcyzmy

egzorcysta

egzorcyści

Gra szatana z człowiekiem o duszę wg Maurycego Retzsch/Grażyna Kołek

Mówiono o nim: egzorcysta Watykanu. Swoją posługę rozpoczął w 1986 r., a zakończył dwa miesiące przed śmiercią. Niektóre źródła podają, że w ciągu 30 lat przeprowadził ponad 160 tys. egzorcyzmów.

Czwarta rocznica śmierci jednego z najbardziej znanych egzorcystów świata – ks. Gabriele Amortha (16 września 2016 r.) to dobra okazja, aby przybliżyć najważniejsze zagadnienia jego kapłańskiego przepowiadania.

Ksiądz Amorth chciał na nowo uświadomić ludziom wartość posługi egzorcysty i przestrzec ich przed podstępnym działaniem złego ducha. Zrezygnował nawet z wakacji oraz dni odpoczynku, aby pomóc wszystkim cierpiącym. Tym bardziej że byli to nie tylko Włosi, lecz także osoby z innych, odległych krajów, a nawet muzułmanie. Nigdy nie narzekał na przepracowanie, a to, co robił, czynił z wielką pasją. Dlaczego? Ponieważ czerpał siły z codziennej Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu, lektury Ewangelii i modlitwy różańcowej.

Ostrzegać ludzi

Ksiądz Amorth był nie tylko egzorcystą, lecz także prorokiem, który wskazywał na zagrożenia ze strony złego ducha. I dlatego uważał za swój obowiązek mówić, że wielką potrzebą Kościoła jest ostrzec ludzi, by byli uważni na jedno z największych niebezpieczeństw, którym jest Szatan.

Ksiądz Amorth, jako dziennikarz z długoletnim stażem, z wielką swobodą umiał opowiadać o swojej posłudze egzorcysty. Wielokrotnie występował w radiu i telewizji, a także udzielał mnóstwa wywiadów dziennikarzom z całego świata. Najbardziej dał się jednak poznać ze swoich książek, przetłumaczonych na wiele języków. Chciałbym przybliżyć czytelnikom trzy zagadnienia, na które ks. Gabriele Amorth zwracał uwagę. Po pierwsze – nieustannie przypominał o istnieniu złego ducha. Po drugie – pokazywał, na czym polega zwyczajne i nadzwyczajne działanie demona względem człowieka. Po trzecie – aby nie ulec jego ukrytym podstępom, zachęcał czytelników do używania duchowych środków.

Ksiądz Amorth uważał, że „nie ma takiego miejsca, gdzie nie byłoby Szatana. Nie ma. I jeśli ktoś nie bierze pod uwagę jego istnienia i tego, że on ciągle nas atakuje, to nie będzie się przed nim bronić” (Spotkałem Szatana).

Wskazał także na działania zwyczajne i nadzwyczajne Szatana względem człowieka. Działanie zwyczajne odnosi się do pokus, do grzechu. Egzorcysta twierdził, że demon, kusząc człowieka, „przede wszystkim dąży do tego, aby człowiek zgrzeszył, by móc go zaprowadzić do piekła” (Spotkałem Szatana). „I jeżeli ktoś nie unika pokus, wówczas zaczyna znajdować upodobanie w rzeczach, które sprzeciwiają się Bożym prawom. I wtedy im ulega. Natomiast jeśli ktoś jest czujny, jest ostrożny, to nie daje się zaskoczyć” (Nie daj się zwyciężyć złu!).

Metody

Ukazując działanie nadzwyczajne diabła względem człowieka, ks. Amorth odnosił się do dręczenia, obsesji, nawiedzenia oraz opętania.

Uważał, że „osoby, które zostały przez niego opętane albo są dręczone, (...) same oddały się Szatanowi, np. w celu osiągnięcia konkretnego celu, albo stały się ofiarami kogoś, kto para się czarną magią. Wówczas osoba poszkodowana, mimo że jest niewinna, będzie odczuwać różnego rodzaju dolegliwości spowodowane przez klątwę. (...) I wtedy pomocna staje się modlitwa. Przede wszystkim modlitwa i egzorcyzmy” (Nie daj się zwyciężyć złu!).

„Egzorcyzm, w odróżnieniu od praktyk stosowanych przez osoby zajmujące się magią, do których niestety wielu ludzi zwraca się o pomoc w uśmierzeniu ich cierpień i lęków, stanowi jedną z form duchowej pomocy dzięki modlitwom, które kapłan odmawia, aby uwolnić daną osobę od cierpień zadawanych jej przez demona”.

„Obsesja jest wtedy, kiedy ktoś przytłoczony dolegliwościami o charakterze diabolicznym (albo silnym dręczeniem – istnieją bowiem liczne stopnie dręczenia, zarówno te najmocniejsze, jak i mniej dokuczliwe – lub rzeczywistym opętaniem) jest nękany do tego stopnia, że nie jest w stanie nic robić, nie może pracować, nie może pisać; że nie jest w stanie wytrzymać podczas trwania nabożeństw, bo musi uciekać”. Uważał, że w takich przypadkach potrzebny jest egzorcyzm, gdyż zwykłe modlitwy (o uwolnienie) nie są wystarczające. Twierdził, że „zdarzają się również przypadki, gdzie osoba jest nieznacznie dotknięta obsesją. Wówczas osoba ta może uwolnić się sama, odmawiając modlitwy, poszcząc”.

Egzorcysta uwalnia także nawiedzone domy, rzeczy czy zwierzęta od diabelskiej obecności. W tym celu „egzorcysta musi wielokrotnie odwiedzić dom, aby odmówić egzorcyzm, poświęcić wszystkie pomieszczenia wodą święconą i okadzić je, gdyż okadzanie bardzo pomaga. Stąd święcona woda, kadzidło, odmawianie egzorcyzmów przeznaczonych dla domu prowadzą do uwolnienia”.

Ksiądz Amorth zauważył, że „ludzie świadomie nie podejmują obrony przed atakami demona”.

Twierdził, że „jeśli ktoś nie bierze pod uwagę jego istnienia i tego, że on ciągle nas atakuje, to nie będzie się przed nim bronić. A obrona (...) to modlić się i czuwać, aby nie ulec pokusie. Mamy więc być świadomi faktu, że Szatan stara się umożliwić nam okazje do grzechu. Czyni to bez przerwy, krążąc wokół nas i szukając w nas słabego punktu. A kiedy go znajdzie, to wtedy będzie nas kusił w tym punkcie. I niestety wiele razy mu się udaje” (Spotkałem Szatana).

Jak się bronić?

Egzorcysta wskazał na trzy najbardziej skuteczne środki do pozbycia się diabła oraz pokonania go, jeśli w kimś jest. Środki te nie tylko pomagają uwolnić się od złego ducha, ale także bronią demonowi dostępu do człowieka i go wyrzucają. Są to: wiara, modlitwa i post.

Napisał: „Czuwajcie i módlcie się, aby nie ulec pokusie. Czujność oznacza ucieczkę przed okazjami, ucieczkę za wszelką cenę. Potrzebna jest jeszcze modlitwa, ponieważ wiemy, że bez Bożej pomocy jesteśmy słabi. Natomiast kiedy się modlimy, to mamy siłę, aby odrzucać okazje do czynienia zła”. Szczególnie zalecał uczestnictwo we Mszy św., spowiedź, odmawianie Różańca św. oraz wzywanie pomocy Maryi i świętych.

Ksiądz Amorth radził, aby „każdego dnia po przebudzeniu zwrócić myśl ku Bogu i Matce Najświętszej, aby pomogła nam w walce z Szatanem.

Jest to walka, która zaczyna się w momencie, kiedy się budzimy, i trwa aż do momentu, kiedy zasypiamy. Każdego dnia. Prośmy Ją o to, aby była nam pomocą w tej walce. Aby wciąż nam przypominała, że Szatan kusi nas od narodzin aż do śmierci. Nie tylko od rana do wieczora, ale także nocą. Niech Matka Boża pomaga nam mieć otwarte oczy. Niech nam pomaga, byśmy byli czujni, i niech dodaje nam sił, byśmy umieli dostrzegać pokusy Szatana i potrafili je rozpoznawać w naszych życiowych wyborach, byśmy umieli rozpoznać to, co jest podszeptem Szatana, i zamiast tego wybierali Boże drogi” (Bóg kocha nas każdego dnia).

CZYTAJ DALEJ

Na drodze do świętości

2020-09-26 22:24

[ TEMATY ]

Jasna Góra

św.Ojciec Pio

Grupy Modlitwy

Przeprośna Górka

Beata Pieczykura/Niedziela

Grupy Modlitwy św. Ojca Pio z całej Polski czuwają na modlitwie w dniach 26-27 września. Pierwsza część spotkania odbyła się na Górce Przeprośnej (Koronka do Bożego Miłosierdzia, Droga Krzyżowa, Różaniec, Msza św.). Teraz na Jasnej Górze trwa nocne czuwanie. Po Apelu Jasnogórskim pielgrzymi przeżywają konferencje i o godz. 24 Mszę św.

Spotkali się, aby pogłębić więź z Bogiem i realizować swoje powołanie. Pragną bowiem upodobnić się do Ukrzyżowanego przez miłosierdzie i modlitwę. Dlatego wpatrują się w św. Ojca Pio i pamiętają jego słowa: „Niech Serce Jezusa będzie centrum wszystkich twoich inspiracji”.

– Życie św. Ojca Pio było czytelnym znakiem obecności Boga w świecie – mówił ks. prał. Włodzimierz Kowalik, proboszcz bazyliki archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie, do członków Grup Modlitwy św. Ojca Pio 26 września w sanktuarium św. Ojca Pio na Górce Przeprośnej. Kapłan przewodniczył Mszy św. i wygłosił słowo Boże w miejscu, gdzie jest czczony święty stygmatyk. Przypomniał istotne rysy św. Ojca Pio na jego drodze do świętości, takie jak: modlitwa, pokora, przebaczenie, zgłębianie tajemnicy krzyża i cierpienia, umiłowanie Eucharystii i konfesjonału – miejsca leczenia dusz z ran grzechu, troska o zbawienie ludzi oraz świadczenie miłosierdzia. Kaznodzieja przypomniał, że święty kochał Maryję, a u kresu życia apelował: „Miłujcie Maryję, szerzcie miłość do Niej, odmawiajcie zawsze Różaniec”. Ks. prał. Kowalik zwrócił uwagę na cechy charakterystyczne grup modlitwy, którymi są miłosierdzie i modlitwa. Dlatego ich członkowie mają świadomość, że królestwo Boże buduje nieustanna, pokorna i oddana modlitwa, „modlitwa, która jest obecnością przed Panem, staje się też drogą, sposobem uprasza nawrócenia, uzdrawiania wnętrza ludzkiego”. Z modlitwy rodzą się potrzeba miłości i dobroci. Na zakończenie kaznodzieja pytał: – Co by powiedział dziś św. Ojciec Pio, czy tej modlitwy, fundamentu życia, jest wystarczająco dużo?

O. Eugeniusz Maria Lorek, kustosz sanktuarium św. Ojca Pio, zachęca pielgrzymów, by na wzór św. Ojca Pio rozważnie używali darów Bożych, charyzmatów. W tym duchy wyjaśnia: – Staramy się ukazać, że święty to nie ten, który nie ma problemów, ale ten, którego Bóg powołuje i umacnia do pokonywania trudności.

Mówią pielgrzymi

Członkowie grup jednogłośnie twierdzą, że św. Ojciec Pio pomaga im w życiu i jest bardzo skuteczny, o czym nie raz mogli się przekonać.

Danuta i Władysław z sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie, który przybyli do sanktuarium św. Ojca Pio na Górce Przeprośnej, uważają, że „Ojciec Pio był tak dobry i kochany. I prowadzi nas. Idziemy jego drogą, drogą prawdy, miłości. To jest coś pięknego.

– Wielu z nas ufa i zawierza Miłości, która nas powołała do życia, zawierza troski, ufając, że może odwrócić zło i nauczyć miłości podobnej to tej, którą nasz Stworzyciel i Ojciec nas obdarza, i przekazywać ją dalej. Kiedy człowiek spojrzy na życiorys Ojca Pio, to zauważy trochę podobieństw. W jego życiu były takie chwile, kiedy przeżywał ciemne noce, wątpił, a część osób z naszej grupy jest po różnych przeżyciach, przejściach, pokiereszowanych przez życie, ale, jak to mówią, upaść siedem razy, a powstać osiem i tego mnie nauczył święty – powiedziała „Niedzieli” Aleksandra z parafii Chrystusa Króla w Gliwicach, której towarzyszyły Elżbieta i Barbara.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję