Reklama

Niedziela Kielecka

Dobre praktyki bierzmowania

Doświadczenie pokazuje, że nie ma jednej „recepty” na dobre przygotowanie młodzieży do sakramentu bierzmowania. Istnieje za to wiele fascynujących dróg, które mogą pomóc jej wzrastać w wierze i rozpocząć budowanie relacji z Bogiem, a przecież o to w tym sakramencie chodzi. „Niedziela” przygląda się, jak pracują z młodzieżą bierzmowaną księża w parafiach: we Włoszczowie, w Busku-Zdroju, Kielcach i w Małogoszczu

Niedziela kielecka 19/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

bierzmowanie

Archiwum parafii Małogoszcz

Rekolekcje dla bierzmowanych są ważnym wydarzeniem duchowym

W parafii Wniebowzięcia NMP we Włoszczowie 17 czerwca stu jedenastu młodych przyjmie sakrament. – Każdy rocznik jest inny. Dlatego też staramy się dostosować do możliwości młodzieży. Aby zrozumieć młodych, chcemy wejść w ich świat wartości. I dopiero wtedy „wchodzimy” z Dobrą Nowiną. Postawiliśmy na zaufanie i zdaje to egzamin. Nie ma indeksów, ani niepotrzebnego straszenia i nielubianego słowa „musisz” – mówi odpowiedzialny za przygotowania – ks. Kamil Nartowski. Mocnym doświadczeniem dla młodych są rekolekcje. Przez trzy dni gromadzą się w liceum na ewangelizacji i modlitwie.

Młodych prowadzą młodzi

Zdaniem ks. Marcina Gałczyńskiego, pomagającemu w przygotowaniach, taka formuła sprawdza się już od siedmiu lat. – Kandydaci podkreślali, że łatwiej im przyswoić pewne treści, kiedy mówią o nich ich rówieśnicy, których znają ze szkolnych korytarzy. Dzięki niewielkiej różnicy wieku mają podobne problemy i rozterki związane w wiarą i ich miejscem w kościele – podkreśla. Animatorzy są otwarci na pytania swoich kolegów. „Kiedy przystąpiłam do sakramentu bierzmowania narodziła się we mnie chęć bycia z drugim człowiekiem. Moim pragnieniem było, aby przekazywać życie duchowe, dawać świadectwo. Na początku było to wielkie wyzwanie, aby pracować nad sobą, doskonalić się, ale również być oparciem dla swojej grupy. Posługa wymaga zaangażowania, ale dostaliśmy ogromną siłę od Boga, by móc służyć” – mówi Klaudia Wypych, animatorka.

W czasie przygotowań młodzież uczestniczy w Wieczorach Uwielbienia ze Wspólnotą Miriam, w nabożeństwach, gromadzi się na dniu skupienia połączonym ze świadectwem wiary animatorów. Jest także możliwość wyjazdu na rekolekcje oazowe w ferie i wakacje oraz uczestnictwa w parafialnym Duszpasterstwu Młodzieży. Na finiszu przygotowań organizowany jest Kurs Nowe Życie prowadzony przez SNE z Radomia, Wspólnotę Miriam oraz młodzież oazową.

Reklama

Trudności, ziarna i owoce

Oczywiście pojawiają się trudności. Dużo zależy od postawy kandydatów. – Największą trudnością jest brak akceptacji środowiska dla człowieka wierzącego. Młodzi ludzie dzisiaj nie potrafią wyrażać własnego zdania, wolą podążać za tłumem, bo jest to łatwiejsze i wygodniejsze. Dlatego należy wsparać tych, którzy chcą podążać za Chrystusem. Tutaj ogromną rolę odgrywa wrażliwość animatorów i księży – tłumaczy ks. Gałczyński. Mimo to, zauważa, młodzi angażują się w liturgię Słowa podczas Eucharystii, w organizację wydarzeń parafialnych, biorą udział w rekolekcjach oazowych i czasem podejmują formację w Ruchu Światło-Życie.

„Wychowałam się w rodzinie wierzącej, ale niepraktykującej. Jako dziecko chodziłam do kościoła z babcią. Ona też uczyła mnie odmawiania modlitw. Z wiekiem powoli oddalałam się od Boga, pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie ks. Kamil, który przygotowywał nas do bierzmowania. Na rekolekcjach coraz bardziej czułam i zaczęłam wierzyć, że jestem kochanym dzieckiem Boga. Przyszedł czas spowiedzi. Gdy usłyszałam słowa „Pan Bóg odpuszcza ci twoje grzechy”, poczułam ulgę jakby ktoś zdjął ogromny głaz z mojego serca. Po bierzmowaniu ku zdziwieniu wszystkich dalej uczęszczałam na Msze Święte, angażuję się w życie parafii i po raz drugi przygotowuję młodzież do bierzmowania jako animatorka” – wyznaje Wiktoria.

Rodzice dają świadectwo

Ks. Kamil Nartowski ceni zaangażowanie rodziców kandydatów, którzy w zdecydowanej większości raz w miesiącu uczestniczą w katechezach. – Te spotkania stanowią dla nas dobrą naukę prawdziwego wychowania młodego człowieka w oparciu o Słowo Boże i Dekalog. Budzi się refleksja czy podążamy z dzieckiem właściwą drogą? Bo to przede wszystkim rodzic powinien stanowić godny wzór do naśladowania. Jako rodzice kandydatów, chcielibyśmy, aby ten czas umocnił nas w wierze, która jest dzisiaj tak bardzo potrzebna również nam dorosłym” – mówią rodzice – Joanna i Szczepan Bartos.

Reklama

– Jeśli my rodzice żyjemy autentyczną wiarą, to ta wiara umocni się i zakorzeni również w sercu naszego dziecka. Szczęśliwie nasze dzieci i my, mamy kapłana który potrafi nas zachwycić Bogiem, który jednocześnie rozumie młodzież i tak po prostu – jest z nimi. Pamiętam jak ks. Kamil na drugim spotkaniu powiedział do nas: „zobaczycie, Wasze dzieci zmienią się i będzie to piękna zmiana” – rzeczywiście miał rację! Nasze wspólne spotkania traktuję jako szansę na pogłębienie relacji z Panem Bogiem oraz zacieśnienie kontaktów z córką – mówi Barbara Dyrek-Zdańska – mama kandydatki.

W Kościele znajdują swój dom

– Współczesna młodzież jest głodna ciszy i Boga. Jeśli odkryje, że ten głód można zaspokoić tylko w Kościele, znajduje w nim swój dom. Nie obywa się to bez trudności. Są one związane z kryzysem autorytetu i niejednokrotnie ciężko się przebić z Ewangelią przez tę skorupę – mówi ks. Tomasz Szczepanik. Przygotowuje on 84 osoby do bierzmowania w parafii Małogoszcz.

– Istotne jest, aby młodzi doświadczyli obecności Boga w swoim życiu, w Jego Słowie. I realizowali je potem w konkrecie życia. Na przykład dzięki animatorowi, który jest szafarzem w szpitalu, młodzież angażuje się w służbę chorym. Zawsze przed świętami młodzi udają się z paczkami do najbardziej potrzebujących rodzin naszej parafii. Każdego miesiąca księża odwiedzają 60 chorych. Kandydaci modlili się i ofiarowali Drogę Krzyżową za konkretnego chorego. Pomocą dla młodzieży są historie osób nawróconych, katechezy z sieci. Na spotkania do parafii zapraszani byli również członkowie Domowego Kościoła i charyzmatycy. Ciekawą inicjatywą była modlitwa w rodzinach kandydatów przy relikwiach bł. Karoliny Kózkówny.

Owoce? Młodzi są w parafii bardziej aktywni. Część angażuje się w liturgię, we wspólnotę „Niepokonani w Bogu”, w śpiew w scholi. Ostatnio wstawili sztukę „Oskarżenie Nieśmiertelnego”. – Przygotowanie było wymagające – przyznaje Dominika Śliwińska. Pół roku temu powiedziałabym, że idę do bierzmowania tylko po to, żeby kiedyś móc być chrzestną, czy wziąć ślub, otaczała mnie też presja rodziny. Wszystko zaczęło się jednak zmieniać w grudniu, kiedy to została organizowana przez NWB pomoc dla ubogich. Odnalazłam się wśród tej grupy i także niosłam pomoc. Cenne były spotkania z animatorami. Poznawaliśmy również prawdy wiary z Małego Katechizmu. Chciałam, aby bierzmowanie coś we mnie zmieniło na lepsze i tak się dzieje – podkreśla.

Aleksandra Janus powiedziała, że dla niej ważne były spotkania z opiekunami. – Dostawaliśmy bardzo ciekawe materiały. To pomagało mi w znalezieniu odpowiedzi na egzystencjalne pytania. Dzięki wiedzy katechizmowej mam bardziej obiektywne spojrzenie na temat naszej wiary. Zainteresowałam się Pismem Świętym. Moją wiarę umocniły rekolekcje i konferencje o spowiedzi.

Gdy Bóg budzi wielki zapał

Ks. Piotr Białek, który długo był odpowiedzialny za przygotowania młodych do bierzmowania w parafii św. Józefa Robotnika w Kielcach, zwraca uwagę na dobór animatorów i ich solidne przygotowanie do pracy z młodzieżą. Podkreśla, że do formacji przystępują [w większości] ludzie nie znający Boga, bez doświadczenia modlitwy, bez potrzeby życia sakramentalnego. Pierwszym krokiem jest odkrycie „świata wewnętrznego” i okazanie im akceptacji. W ten sposób, tworząc powoli wspólnotę, możemy się wspólnie zacząć modlić, opowiadać o tym, co dla nas w życiu jest ważne i pomagać im na to, co dla nich ważne, patrzeć z perspektywy Boga. – To długa i mozolna droga, wymagająca wielkiej cierpliwości i wyobraźni miłosierdzia ze strony animatorów. Zaznacza, że spotkania nie są kolejną „lekcją religii”. To katechumenat w oparciu o udział w małych grupach z animatorami, celebracje liturgiczne i niedzielną Eucharystię. Wspólna modlitwa pomaga odkrywać im życie modlitwą. Dla niektórych jest to jedyny moment z Bogiem na modlitwie. Czas przygotowania kończy się trzydniowymi rekolekcjami. Cel jest jeden: wprowadzić w doświadczenie wiary.

– Młodzi potrzebują odkryć Kościół jako wspólnotę. Dlatego z animatorami, odwiedzają grupy parafialne i uczestniczą w ich spotkaniach. Widzą, że są różne drogi prowadzące do Boga. Istotne jest rozumienie i właściwe przeżywanie Eucharystii i sakramentu pokuty i pojednania. Poprzez zajęcia warsztatowe mogą zrozumieć znaki i istotę sakramentów. Dla ks. Piotra wielką radością jest zobaczyć bierzmowanych regularnie spowiadających się. – U niektórych Bóg budzi tak wielki zapał, że przez radość swojego spotkania z Bogiem, przyprowadzają innych do Niego – zdarza się, że nawet swoich rodziców – mówi.

Spotkanie z Bogiem w wolności

W parafii św. Brata Alberta Busku-Zdroju 83 osoby 23 czerwca przyjmą bierzmowanie. Ks. Dariusz Węgrzyn, opiekun młodzieży, przyjął formułę katechez ewangelizacyjnych, przeplatanych spotkaniami w małych grupach i czuwaniami. Ważne są rekolekcje wyjazdowe, w których uczestniczy także młodzież z parafii Chęciny i Małogoszczy, w ich prowadzenie zaangażowane jest diecezjalne KSM. W spotkaniach pomaga też Odnowa w Duchu Świętym „Winnica Pana” i świeccy. Ks. Darek podkreśla, że przygotowanie ma być „nie Litery lecz Ducha” (2 Kor 3, 6). To znaczy, że nie chodzi o rozliczenie młodego człowieka.

– Rekolekcje miały to do siebie, że tutaj nie trzeba się wykazywać szczególną sprawnością duchową. Najważniejsze, żeby obrać dobry kierunek i iść. Młodzież chyba to zrozumiała dobrze, że każdy zdobyty szczyt na „Świętych Górach Pana” to jest kolejne doświadczenie. Choćby człowiek był tylko typem „religijnego turysty”, to gdy wchodzi w świętą obecność Boga, zawsze staje się świadkiem wydarzenia, czegoś doświadczy i zawsze Kogoś spotka. Chcemy doprowadzić młodego człowieka do osobistego spotkania z Jezusem, spotkania opartego na Prawdzie i co jest bardzo istotne, w „wolności”. Formacja serca to jest proces, który w przygotowaniu do bierzmowania ma dopiero swój początek, ale dokonywać się będzie później dzięki przyjętym darom.

2019-05-08 08:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z wizytą kanoniczną w parafii świętych Apostołów Piotra Pawła

2020-06-30 14:30

[ TEMATY ]

bierzmowanie

Świebodzice

bp Adam Bałabuch

ks. Mirosław Benedyk

Bp Adam Bałabuch po przybyciu do świątyni zatrzymał się na chwilę modlitwy.

Zakończenie wizytacji kanonicznej było sposobnością, aby bp Adam Bałabuch przewodził uroczystościom odpustowym ku czci św. Piotra i Pawła i udzielił sakramentu bierzmowania świebodzickiej młodzieży.

Biskup jak niegdyś apostołowie odwiedza parafie, by spotkać się z wiernymi wspólnie przeżywać radość chrześcijańskiej wiary. Tak było w par. św. Apostołów Piotra i Pawła w Świebodzicach, gdzie biskup pomocnicy diecezji świdnickiej przybył, by słuchać o radościach, ale także by dzielić troski i prosić Boga o błogosławieństwo dla miejscowej wspólnoty parafialnej. Przybycie biskupia miało także wymiar kanoniczny, podczas którego wizytacji kanonicznej podlegają wszystkie dziedziny życia religijnego, moralnego, apostolskiego i administracyjno-gospodarczego. Jeszcze przed rozpoczęciem Mszy odpustowej proboszcz ks. kan. Jan Mrowca przedłożył charakterystykę parafii, mówiąc o życiu religijnym parafii, katechezie, formach duszpasterstwa i prowadzonych sprawach ekonomiczno-gospodarczych.

ks. Mirosław Benedyk

Proboszcz ks. kan. Jan Mrowca i ks. kan. Józef Siemasz, dziekan dekanatu Świebodzice.

Sprawozdanie proboszcza

Jeszcze przed rozpoczęciem Mszy odpustowej proboszcz ks. kan. Jan Mrowca przedłożył charakterystykę parafii, mówiąc o życiu religijnym parafii, katechezie, formach duszpasterstwa i prowadzonych sprawach ekonomiczno-gospodarczych. - Parafia istnieje od 68 lat i obecnie liczy 5335 mieszkańców. Regularnie we Mszach św. i nabożeństwach uczestniczy około 19% wiernych. Spora grupa wiernych przybywa do naszej świątyni niesystematycznie lub niestety sporadycznie. Zdarzają się także tacy, którzy deklarują swoją wiarę wyłącznie słowami, w swoim mniemaniu uważając się za ludzi wierzących, jednak przychodzą do kościoła jedynie w czasie świąt Narodzenia Pańskiego lub Wielkanocy – relacjonował proboszcz Jan. Wśród spraw gospodarczych proboszcz wymienił prace związane z odbudową i odnowieniem elewacji kościoła. - Widok naszej świątyni przy Rynku jest wizytówką parafii oraz Świebodzic. Kościół oświetlany jest w nocy, aby podkreślić jego status w mieście – relacjonował 74-letni ks. Mrowca.

ks. Mirosław Benedyk

ks. kan. Jan Mrowca odczytuje sprawozdanie za ostanie 5 lat.

Pytanie o wiarę

Natomiast w wygłoszonej homilii mszalnej, biskup przypominając pytanie, które Jezus zadał uczniom pod Cezareą Filipową: „Za kogo mnie uważacie?”, zwrócił uwagę, że w dalszym ciągu Jezus powtarza je do tych, którzy wierzą w Niego, którzy idą za Nim. - Każdemu z nas, każdemu pokoleniu Pan Jezus stawia to pytanie. Kim jestem dla ciebie? I nie chodzi o jakąś odpowiedź wyczytaną w książce, w katechizmie, usłyszaną może na katechezie, czy od rodziców, ale chodzi o odpowiedź, którą będę mógł dać sam od siebie, dlatego, że spotkałem Jezusa w sowim życiu – mówił biskup, który następnie przypomniał, że musi przyjść w naszym życiu taki moment, niezależnie ile mamy lat, kiedy damy odpowiedź, że Jezus jest moim Bogiem, w którego wierzymy i za którym idziemy. - Jakże ważne jest to osobiste wyznanie wiary. Bowiem chrześcijaństwo, to jest moja żywa relacja i moje spotkanie z Jezusem Chrystusem, która wyraża się w codziennej modlitwie, w zgłębianiu Jego nauczania, w życiu sakramentalnym, w Eucharystii, w spowiedzi, gdzie Jezus otacza nas swoim przebaczeniem – podkreślał bp Bałabuch.

ks. Mirosław Benedyk

Syn Ireneusza Zyski Sekretarza Stanu w Ministerstwie Klimatu, przyjmuje sakrament bierzmowania.

Ważna chwila

W słowie skierowanym do bierzmowanych biskup pomocniczy zauważył, że dzisiejsze spotkanie z Jezusem odbywa się w mocy Bożego Ducha, tak jak to było w życiu apostołów Piotra i Pawła, którzy świadczyli o prawdzie, którą żyli i głosili, oddając na końcu za nią swoje życie. – Zanim przyjmiecie sakrament bierzmowania zostaniecie zapytanie o waszą wiarę. Będziecie musieli wobec zgromadzonej wspólnoty Kościoła, wyrzec się zła i wyznać wiarę, bo w tej wierze przyjmujecie sakrament bierzmowania, w tej wierze macie wzrastać i świadkami tej wiary macie się stawać. Za chwilę przyjmiecie sakrament bierzmowania, będzie to krótka chwila, ale jakże ważna w waszym życiu. Proście Ducha św., aby zstępując na was, napełnił was swoją obecnością, a wy wsłuchujcie się w jego głos i dajcie się Mu prowadzić przez życie – zakończył bp Adam.

ks. Mirosław Benedyk

W czasie komunii św. śpiew "Panis Angelicus" wykonała Grażyna Pantal.


Następnie 29 kandydatom z miejscowej parafii i 19 kandydatom z par. MB Królowej Polski ze świebodzickich Cierni, biskup udzielił sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Wśród bierzmowanych był syn Ireneusza Zyski - Sekretarza Stanu w Ministerstwie Klimatu.

ks. Mirosław Benedyk

Młodzież z księdzem biskupem

Galeria zdjęć dostępna jest na Facebook-owym profilu Niedzieli Świdnickiej.

CZYTAJ DALEJ

To Chrystus jest w centrum

2020-07-13 21:16

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Wśród zabudowań rynku w Kątach Wrocławskich wznosi się dyskretnie, ale zaznaczając swoją obecność kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. O żywej wspólnocie parafialnej i zaangażowaniu wiernych, z ks. Krzysztofem Tomczakiem rozmawia Grzegorz Kryszczuk.

Dostał ksiądz nominację na proboszcza w Kątach Wrocławskich dwa lata temu. Po przyjściu na parafię okazało się, że nie było wcześniej wielu poprzedników.

Po 2 wojnie światowej jestem dopiero czwartym proboszczem. To jest właśnie ta charakterystyka tej parafii i wspólnoty. Jeżeli był proboszcz to urzędował długie lata. Ks. Piszczor, ks. Zieliński, ks. Reputała i ja. I to, że oni byli tutaj długo z taką wspólnotą, to oznaczało pewne ukształtowanie duchowe parafian. Zawsze ksiądz proboszcz ma swój styl duszpasterski.

Przed 2018 rokiem był ksiądz proboszczem w niewielkiej miejscowości, w zasadzie na granicy archidiecezji wrocławskiej.

Pakosławsko to parafia zdecydowanie mniejsza, która posiada jeszcze jedną kaplicę filialną. Myślałem o tym, że zostanę przeniesiony dlatego uwrażliwiałem parafia, że z księżmi jest tak, że może przyjść moment rozstania. Oni mi nie wierzyli.

Ale jednak przyszła zmiana...

Wiedziałem, gdzie są Kąty Wrocławskie, bo urodziłem się w Świdnicy, więc niedaleko stąd. Zawsze wiedziałem, że Kąty to mój poprzednik ks. Ryszard Reputała. Zresztą wprowadził mnie we wspólnotę bardzo dobrze, za co mu dziękuję. Jestem z moim poprzednikiem w kontakcie, jest zawsze mile widziany. Parafianie widzą, że jesteśmy w dobrych relacjach.

Łatwo było się dopasować?

Myślę, że musieliśmy się wszyscy poznać, choć podkreślam, że ten proces cały czas trwa. 1 lipca minie drugi rok od kiedy jestem tu proboszczem. Ludzie patrzyli co ja zrobię, czy coś zmienię. Ja się najpierw przypatrywałem i nie podejmowałem od razu radykalnych decyzji. Jestem człowiekiem, który musi najpierw przemodlić wszystko i dobrze się zastanowić. Jak jest? Coraz lepiej. To pokazuje, że sprawa naszego poznania jest rozwojowa. Zauważyłem, że to co ja zaproponowałem nowego zostało dobrze odczytane i przyjęte. I widzieli moi parafianie, że to było zrobione dla dobra wspólnoty.

Co w takim razie udało się zmienić?

Zmieniłem dzień, w którym czytaliśmy intencje do Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Do tej pory sposób jej odmawiania był wypracowany przez parafian, był taki „kątecki”. Intencje były zawsze czytane w niedzielę podczas ogłoszeń parafialnych. Zapytałem księży współpracowników czy jest szansa, żeby to zmienić. Nie było to dla nich łatwe, a wiem to z głosów, które pojawiły się po „kolędzie”. Szczególnie księża wikarzy o tym mówili, bo proboszczowi powiedzieć w cztery oczy jest zdecydowanie trudniej [śmiech]. Dzisiaj nie ma tego problemu.

Ale jak słyszę księdza opowiadanie, to wychodzi na to, że rewolucji nie było.

Podczas pierwszej Mszy Św. w nowej parafii powiedziałem, że w centrum jest Pan Jezus, my przy Chrystusie i razem z nami Matka Najświętsza. Chociaż to co powiedziałem jest sprawą zupełnie oczywistą, to ta myśl towarzyszy nam codziennie. W centrum nie jest nowy proboszcz, nawet nie moi sympatyczni parafianie, tylko Jezus.

Rozmawiamy cały czas, a ksiądz się uśmiecha, żywo gestykuluje, widać taką radość. Skąd to się bierze?

Nie ma nic piękniejszego dla mnie, jeżeli ktoś z parafian mówi do mnie – dziękujemy księdzu za to, że mówicie o Panu Jezusie. Ludzie się tym cieszą, że to Słowo często pada, że to wszystko jest ukierunkowane na Niego.

Potrafi być też ksiądz surowy?

W sprawach kancelaryjnych muszę być niekiedy radykalny. Czasem głośno powiem, że pewne sytuacje są niedopuszczalne, dla których Kościół mówi stanowcze „nie”. Niektórzy się oburzają, ale skoro mamy się rozwijać i wzrastać duchowo, wszystko musi być oparte na prawdzie, a nie na zasadzie „fajnie jest”.

A jako przełożony i szef?

A tu chciałbym podziękować moim księżom współpracownikom, ponieważ cały czas rozmawiamy i ustalamy pewne kwestie. Trwa dialog. Wiele spraw i poprawek, które się zrodziły i które wprowadziliśmy to owoc naszych rozmów. Oczywiście ostateczna decyzja należy do mnie jako proboszcza, ale ja słucham i wiele rzeczy udało nam się zrobić. Nasi parafianie chwalą wikarych, dlatego to cieszy bardzo moje serce. Nawet nie wpadam w zazdrość [śmiech].

W parafii pojawiły się też nowe formy duszpasterskie. Jakie?

Moim ulubioną formą jest Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Wzięło się to z czasów, kiedy pracowałem w Miliczu. Wtedy św. Jan Paweł II zawierzył świat Miłosierdziu Bożemu. Pamiętam jak dziś ten początek, kiedy zaczęliśmy odmawiać Koronkę wspólnie. Nie ukrywam, że Kult Bożego Miłosierdzia zajmuje w moim sercu wyjątkowe miejsce. Odkrywałem jego piękno w mojej poprzedniej parafii w Pakosławsku i wprowadzam też tutaj w Kątach Wrocławskich. Modlimy się wtedy w każdy ostatni piątek miesiąca, czytają to pięknie parafianie.

Widziałem też przy ołtarzu piękną figurę Maryi.

Dodatkowo wprowadziliśmy nabożeństwo fatimskie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tutejsza wspólnota wiernych kocha Matkę Bożą. Oni to potwierdzają i pokazują swoim życiem. Nabożeństwo zaczynamy 13 maja, kończymy w październiku. Figura Maryi przywieziona została z Fatimy, a kiedy wyruszamy z nią w procesji, to przyłączają się do nas także mieszkańcy okolicznych wsi i miejscowości.

Zna ksiądz dobrze swoich parafian?

Najstarsi z nich to repatrianci ze Wschodu, z okolic Lwowa oraz Wołynia. Mam takie wrażenie, że fundamentem tej parafii są ludzie starsi. Oni trzymają ta wspólnotę, są przywiązani do kościoła, do swojej wiary i są bardzo ofiarni. To nie jest zarzut, że parafia się starzeje i nie ma młodych ludzi. Mało jest osób przyjezdnych, większość to urodzeni w Kątach Wrocławskich, ale pracują przeważnie we Wrocławiu. Powstają nowe osiedla, parafia liczy ponad 7400 osób, ale cały czas się powiększa.

Jakieś wnioski duszpasterskie jeszcze krążą w księdza głowie?

Po kilku miesiącach obserwacji, razem z księżmi współpracownikami doszliśmy do wniosku, że nasi wspaniali parafianie kochają adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To było takie odkrycie, które z pozoru może wydawać się prozaiczne. Skoro chodzisz do kościoła, to chyba naturalne jest, że chcesz adorować Chrystusa. Tutaj było dla nas zaskoczeniem, ale także impulsem do dalszej pracy duszpasterskiej. Ludzie zaczęli mówić – jest więcej adoracji, będą nowe powołania do kapłaństwa i zakonu. Na razie takich nie ma, ale gorliwie się modlimy.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: pierwsza Msza św. w zwróconym kościele w Bohorodczanach

2020-07-14 21:31

[ TEMATY ]

Ukraina

wikipedia.org

„Maryjo powracająca do Bohorodczan, jesteś nam potrzebna na czas niepewności, jaki przeżywamy i na czas szczęśliwy, o który się nieustannie modlimy” – powiedział metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki w Bohorodczanach koło Iwano-Frankiwska. 12 lipca dokonał tam ponownego poświęcenia XVII-wiecznego kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, który władze ukraińskie przekazały w nieodpłatne użytkowanie Kościołowi łacińskiemu na Ukrainie. We wspólnej modlitwie uczestniczyli też grekokatolicy i prawosławni.

Hierarcha przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię. „Przez wieki w tym kościele czczony był obraz Matki Bożej, który po wojnie, opuszczający te ziemie Polacy, zabrali ze sobą – mówił abp Mokrzycki. - Wzięli Matkę, przy której wzrastali do wiary, dojrzewali do zawierania małżeństwa, chrzcili swoje dzieci i żegnali umierających. Dzisiaj ten obraz znajduje się w Korbielowie, na terenie diecezji bielsko-żywieckiej, gdzie otoczony wielkim szacunkiem, odbiera należną mu cześć. Do nas powraca wierna kopia, która tak jak przez wieki, tak i teraz, jest w głównym ołtarzu. Możemy zatem powiedzieć – Matko witaj w domu! Witaj pośród swego ludu! Witaj w Bohordczanach, aby znowu uczyć nas drogi zaufania i pełnego oddania się Bogu!”.

Po zakończeniu liturgii abp Mokrzycki wręczył listy dziękczynne i medale pamiątkowe obecnym duchownym Prawosławnego Kościoła Ukrainy i Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, przedstawicielom władz obwodu iwano-frankowskiego i rejonu bohorodczańskiego oraz wiernym.

„Bardzo cieszymy się, że nasi wierni znów będą modlić się w tej świątyni. We wrześniu zostanie mianowany kapłan do Bohorodczan, aby Msza św. była sprawowana codziennie i ażeby wierni mogli się modlić i wypraszać pokój tak niezbędny dla naszej Ojczyzny, i modlić się o pokonanie pandemii” – zaznaczył metropolita lwowski.

Ks. Władysław Iwaszczak, który dojeżdża z Iwano-Frankiwska, wyjaśnił KAI, że do tej pory z budynku kościoła korzystali prawosławni, a rzymscy katolicy gromadzili się na modlitwy w kaplicy greckokatolickiej. 16 czerwca decyzję o przekazaniu budynku kościoła w bezpłatne korzystanie przez rzymskich katolików podjął szef państwowej administracji obwodowej w Iwano-Frankiwsku Witalij Fedoriw.

Kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny konsekrowano w 1775 r. Fundatorem był Stanisław Kostka Kossakowski, kasztelan kamieński. Obok wzniesiono klasztor oo. dominikanów. W kościele znajdował się cudowny obraz Matki Boskiej, który po II wojnie światowej został wywieziony przez parafian do Jarosławia, a obecnie znajduje się w Korbielowe k. Żywca. Podczas I wojny światowej kościół poważnie ucierpiał (zniszczeniu uległa fasada, zawaliły się sklepienia i spłonął dach). Odbudowa trwała do 1933 r. Za czasów sowieckich kościół użytkowano jako magazyn, a na początku lat 90. świątynię przekazano prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego. Jest to zabytek architektury o znaczeniu krajowym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję