Reklama

Niedziela Lubelska

Wierni tradycji

Przy VI Liceum Ogólnokształcącym im. Hugona Kołłątaja w Lublinie został odsłonięty pomnik zasłużonych dla lotnictwa braci Bronisława i Janusza Żurakowskich, mieszkańców dzielnicy Dziesiąta

Niedziela lubelska 5/2019, str. V

Katarzyna Artymiak

Poświęcenie obelisku upamiętniającego braci Żurakowskich

Poświęcenie obelisku upamiętniającego braci Żurakowskich

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Liceum Ogólnokształcące przy ul. Mickiewicza w Lublinie obchodziło 70-lecie powstania. Szkoła jest integralnie związana z rozwojem dzielnicy; jej początki sięgają czerwca 1948 r., kiedy Andrzej Misiuk, kierownik Publicznej Szkoły Powszechnej nr 14 został upoważniony przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Lubelskiego do organizacji Publicznej Szkoły Ogólnokształcącej w peryferyjnej wówczas dzielnicy miasta. Powstające liceum wzbudziło żywe zainteresowanie rodziców i młodzieży nie tylko z tej części Lublina, lecz także mieszkańców okolicznych wsi. 1 września 1948 r. naukę w trzech klasach licealnych rozpoczęło ponad 100 uczniów. Od siedmiu dekad szkoła cieszy się dużym zainteresowaniem młodzieży; nad rozwojem oferty edukacyjnej czuwa grono pedagogiczne z dyrekcją. Obecnie placówką kieruje dr Dariusz Tomczuk.

Nauczyciel prawdy

Szkolny jubileusz rozpoczęła Msza św. w kościele parafialnym pw. Najświętszego Serca Jezusa. Pod przewodnictwem bp. Józefa Wróbla koncelebrowali ją ks. Waldemar Sądecki, proboszcz miejsca, ks. prał. Janusz Bogdański, poprzedni proboszcz, katecheta ks. Rafał Furtak, ks. Krzysztof Gałan, dyrektor Wydziału ds. Wychowania Kurii Metropolitalnej, oraz księża absolwenci. Liturgię uświetniła gra orkiestry wojskowej z Dęblina. Obok pocztów sztandarowych liceum i zaproszonych szkół dla uhonorowania braci Żurawskich obecny był poczet sztandarowy 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego z Dęblina.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W homilii bp Józef Wróbel wskazał na dwa wymiary posłannictwa Jezusa Chrystusa jako prawdziwego Mistrza, który uczy prawdy i wskazuje drogę życia, oraz Tego, który przyszedł, aby dać świadectwo o prawdzie przez akt swojej miłości, większej niż nasza ludzka miłość. Ta perspektywa uczy spojrzenia „nie tylko na nasze życie, ale również na szczególne posłannictwo szkoły”, gdyż „w niej chcemy dostrzec szczególną misję, powołanie przez Boga w Jego mądrości i zamyśle, aby człowiek mógł się kształcić i wzrastać w swoim intelekcie”. Bp Wróbel podkreślał, że prawda stanowi pierwszy fundament godności osoby człowieka i zobowiązuje do tego, by dać jej świadectwo. – W prawdzie znajdujemy sens i radość życia poprzez miłość, poprzez uczenie się, jak można służyć najbliższym, społeczeństwu, ojczyźnie – podkreślał Pasterz.

Bracia Żurakowscy

W drugiej części spotkania uczniowie, dyrekcja, nauczyciele i pracownicy szkoły oraz goście zgromadzili się w budynku szkoły. Tam z udziałem rodziny lotników odbyło się odsłonięcie pomnika Żurakowskich. Najprawdopodobniej jest to pierwszy pomnik upamiętniający braci, których młodość związana była z dzielnicą Dziesiąta i gdzie do tej pory mieszkają ich krewni. Za obecność i inicjatywę podziękowała przedstawicielka rodziny Małgorzata Żurakowska. W uroczystości udział wzięli także prezesi Klubów Seniora Lotnictwa z Krakowa, Warszawy i Świdnika z Ryszardem Witkowskim, honorowym prezesem Rady Seniorów Lotnictwa i honorowym prezesem Klubu Pilotów Doświadczalnych, jednym z 5. pierwszych pilotów śmigłowcowych, wieloletnim współpracownikiem Bronisława Żurakowskiego.

Rodzina Żurakowskich sprowadziła się do Polski w 1921 r.; w Lublinie zamieszkała 5 lat później w dzielnicy Dziesiąta, kiedy ojciec Adam został wojewódzkim inspektorem zdrowia. Syn Bronisław, który od młodości fascynował się lotnictwem, był wybitnym inżynierem i konstruktorem lotniczym; wada wzroku uniemożliwiła mu zostanie pilotem. Skończył studia na Wydziale Mechaniki Politechniki Warszawskiej i został konstruktorem w Zakładach Lotniczych znanych samolotów RWD. Zasłynął jako konstruktor śmigłowców, których budowa jest bardzo skomplikowana (BŻ-1, BŻ-4). Prace nad polskimi helikopterami wstrzymał zakup rosyjskich licencji. Bronisław Żurakowski był ostatnim przedwojennym konstruktorem lotniczym. Zmarł 9 października 2009 r. w wieku 98 lat.

Janusz Żurakowski zasłynął jako pilot myśliwski w czasie II wojny światowej. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie latał w RAF. W 1942 r. dowodził 316. Dywizjonem Myśliwskim „Warszawskim”; otrzymał wiele odznaczeń bojowych w misjach na terenie Niemiec oraz w bitwie o Wielką Brytanię. Po wojnie był jednym z najbardziej znanych pilotów doświadczalnych oraz akrobatów na świecie. Opracował i wykonał dwie nowe figury akrobatyczne Zurabatic Cartwheel i Falling Leaf, uważane za niemożliwe do wykonania. Od 1952 r. zamieszkał w Kanadzie, gdzie pracował dla Avro Canada jako pilot doświadczalny. Testował najlepszego w tamtych czasach myśliwca ponaddźwiękowego CF-105 Arrow, którego produkcję nagle wstrzymano. Po tym zdarzeniu przeszedł na emeryturę. W 2000 r. w Los Angeles jako jedyny Polak i Kanadyjczyk został honorowym członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Pilotów Doświadczalnych, stając obok najwybitniejszych lotników wszechczasów. Zmarł 9 lutego 2004 r.

2019-01-30 11:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odrzucona Ewangelia nie przestaje być Ewangelią

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
CZYTAJ DALEJ

Polak współtworzył muzykę Mszy św. Leona XIV w Paryżu

2026-10-01 07:16

[ TEMATY ]

muzyka

Autorstwa ElenaDelaporte/commons.wikimedia.org

Karol Mossakowski

Karol Mossakowski

Karol Mossakowski, polski organista tytularny kościoła Saint-Sulpice w Paryżu, znalazł się w zespole odpowiedzialnym za przygotowanie muzyki liturgicznej podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej przez papieża Leona XIV 26 września na paryskim Place de la Concorde i Polach Elizejskich.

Jego udział był jednak znacznie większy, niż wynikało z pierwszych oficjalnych informacji. Szczegóły swojej pracy organista przekazał bezpośrednio redakcji „Muzyka w diecezji”. Cytując informacje przekazane przez Karola Mossakowskiego, prosimy o podanie źródła: Muzyka w diecezji – muzykawdiecezji.pl.
CZYTAJ DALEJ

Włochy/ Podczas skrajnie trudnej akcji uratowano dwoje polskich alpinistów

2026-10-02 07:54

[ TEMATY ]

Alpy

Adobe Stock

Włoskie i francuskie ekipy uratowały podczas skrajnie trudnej akcji dwoje polskich alpinistów w masywie Mont Blanc. Młody wspinacz przez 12 godzin wisiał na linie czekając na pomoc, a jego partnerka przywiązana do skały nie mogła mu jej udzielić. Nagrania z akcji ratunkowej opublikowały włoskie media.

W relacjach podkreśla się, że na granitowej iglicy skalnej o nazwie Ząb Olbrzyma (Dente del Gigante) na wysokości około 4 tysięcy metrów n.p.m. w masywie Mont Blanc niemal w ostatniej chwili udało się uniknąć tragedii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję