Reklama

Aspekty

Czym żyje młody Kościół

Powstała w 2016 r. z okazji Światowych Dni Młodzieży. Młodzieżowa Agencja Informacyjna MAIKA to portal ogólnopolski, ale jego korzenie są w naszej diecezji

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 41/2018, str. VI

[ TEMATY ]

Młodzieżowa Agencja Informacyjna MAIKA

Maciej Krawcewicz

MAIKA to fantastyczna forma ewangelizacji – twierdzą zgodnie Agnieszka Wojnarowicz i Łukasz Brodzik

Pomysł zrodził się wśród członków Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. – MAIKA to był taki nasz prezent na ŚDM. Pracowaliśmy nad nią już od 2014 r. – wspomina Łukasz Brodzik, redaktor naczelny MAIKI. – Jej głównym zadaniem jest wspieranie komunikacji w duszpasterstwie młodzieży.

W skrócie polega to na tym, że na jedną stronę trafiają informacje o działalności młodych katolików. Mogą to być zarówno duże wydarzenia diecezjalne, jak i małe, parafialne. Ale to nie koniec, bo portal otwarty jest na wszystko, co ciekawe i w duchu chrześcijańskim.

Odkryli niszę

– Udało nam się stworzyć portal, którego brakowało w przestrzeni internetowej – mówi Marta Brodzik, prezes diecezjalnego KSM. – MAIKA jest miejscem wymiany doświadczeń, różnorodnych inicjatyw, pomysłów czy świadectw młodych ludzi. Młodzi mogą się podzielić swoją wiarą z innymi i dowiedzieć się, jak swoją wiarę przeżywają ich koledzy i koleżanki z całej Polski. Jest również źródłem wiedzy na temat postaci młodych świętych, którzy zmarli przed 35. rokiem życia.

Reklama

Po co gromadzić wszystko w jednym miejscu? Dla wygody. – Wyobraźmy sobie, że chcemy dowiedzieć się, co jakaś wspólnota młodzieżowa robi na drugim końcu Polski, bo szukamy inspiracji albo zwyczajnie jesteśmy ciekawi. I okazuje się, że to wcale nie jest takie łatwe. Mówi się co prawda, że dzisiaj wszystko jest w Internecie, ale to duże uogólnienie. Szczególnie takie małe parafialne wydarzenia gdzieś uciekają, bo często te strony nie są aktualizowane, a nawet jeśli, to młodzież jakoś specjalnie nie garnie się, żeby publikować coś akurat tam. Poza tym w ogóle my, katolicy, nie lubimy się chwalić, nawet jeśli przyczynia się to do powiększania dobra – uważa Łukasz. – MAIKA z jednej strony zachęca do tego, żeby dzielić się dobrymi wiadomościami właśnie dlatego, że jest to forma ewangelizacji. A z drugiej strony daje możliwość opublikowania tekstu (i nie tylko tekstu) na ogólnopolskim portalu, co daje młodemu człowiekowi dużą satysfakcję. Taki przykład: młodzi ludzie zupełnie sami nakręcili 40-minutowy film o św. Stanisławie Kostce. Zadbali o wszystko – o obsadę, miejsca, rekwizyty, montaż. I teraz kręcą dla MAIKI filmik o tym, jak to robili.

Inspiracja i wsparcie

Dzielenie się osiągnięciami to również okazja do podsunięcia innym swoich pomysłów na młody Kościół. I rodzaj wsparcia, bo młodzi katolicy często czują się osamotnieni w swoich poglądach. Na tej stronie mogą zobaczyć, że ludzi podobnie myślących jest naprawdę wielu. – Dbamy o to, by coraz więcej osób, wspólnot dowiadywało się o naszym portalu. MAIKA jest wspaniałym narzędziem w pracy duszpasterskiej. Księża, animatorzy, młodzi mają możliwość inspirowania się ciekawymi pomysłami, które mogą przenosić na własny teren, do swojej wspólnoty, parafii. Można powiedzieć, że MAIKA jest niekończącym się źródłem wiedzy o tym, jak można organizować młodzieżowe środowisko w parafii, przeżywać swoją wiarę w młodym wieku i dzielić się nią z innymi – podkreśla Marta.

MAIKĄ od początku zarządza KSM diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. – Staram się w imieniu zarządu i naszego KSM razem z ks. Zbyszkiem Kucharskim i pracownikami MAIKI, by nasz portal cały czas się rozwijał i prawidłowo funkcjonował. Piszemy projekty i wnioski o wspieranie finansowe naszego dzieła. Dbamy o to, by coraz więcej osób, wspólnot dowiadywało się o naszym portalu – mówi Marta.

Reklama

Tam, gdzie młodzież

No właśnie – pracownicy. Są potrzebni nie tylko do tego, żeby przygotowywać materiały, ale też pilnować, by publikowane filmy czy teksty miały poziom i były zgodne z nauczaniem Kościoła. I tym zajmuje się Agnieszka Wojnarowicz. – Jestem redaktorem serwisu internetowego. Codziennie mam wgląd do materiałów, które przychodzą od młodych ludzi czy od księży lub katechetów, czytam zapowiedzi i relacje z wydarzeń. I patrzę na tekst, czy jest poprawnie napisany, robię korektę, jeśli trzeba, sprawdzam zdjęcia i filmiki. Jeżeli wszystko jest OK, to wrzucam materiał na stronę. A potem udostępniam to na Facebook’u czy Twitterze. Sama też rozmawiam z różnymi osobami o tym, co robią, i zachęcam do podzielenia się tym na naszym portalu. No i również zajmuję się tworzeniem materiałów. Obserwuję inne portale katolickie i szukam ciekawych informacji z życia Kościoła, z nauczania papieża Franciszka, z przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Panamie, żeby coś o tym też znalazło się u nas. – opowiada. – Bardzo mi się podoba taka forma ewangelizacji. Wiadomo, że teraz Internet to taka płaszczyzna, w której młodzi ludzie są na co dzień, dlatego jako katolicy też tam powinniśmy być.

Biuro w kieszeni

Diecezjalny KSM dba też, by portalowi nie zabrakło współpracowników. Ci rekrutują się spośród członków stowarzyszenia, ale nie tylko. Działają na zasadzie wolontariatu, ale to nie znaczy, że nic z tego nie mają. Zdobywają doświadczenie medialne, a to jest dziś w cenie.

– Młodzieży się to bardzo podoba. Na materiał chodzi się z mikrofonem, kamerą, jedna osoba jest operatorem, inna dziennikarzem, a trzecia to potem montuje. Aktualnie mamy studentów pierwszego roku, którzy robią dla nas właśnie montaż, różne grafiki, przebitki. Część sprzętu zakupiliśmy z pieniędzy stowarzyszenia, ale tak naprawdę sporo rzeczy można zrobić zupełnie za darmo. Jak zauważył rzecznik KEP, dzisiaj każdy mając telefon komórkowy, może nagrać rozmowę, nakręcić filmik, czyli po prostu zebrać materiał i stać się dziennikarzem. Każdy ma w kieszeni biuro prasowe – tłumaczy Łukasz. – Dbamy o to, by nasza młodzież doskonaliła swoje umiejętności, dlatego co roku organizujemy warsztaty dziennikarskie. Teraz co miesiąc KSM-owicze pojawiają się w Radiu Zachód na audycji, którą prowadzę, i rozmawiają o bieżących tematach dotyczących Kościoła. W ogóle staramy się istnieć w lokalnych mediach i każde wydarzenie przez nas organizowane poprzedzamy komunikatami prasowymi. Informacje z naszego terenu publikowane są również w ogólnopolskiej gazecie „Wzrastanie”. Ks. Zbigniew Kucharski miał swój cykl w „Niedzieli”. Pojawiamy się też w Telewizji Trwam.

Strona z misją

Podsumowując: jak trafić na łamy MAIKI? Trzeba zacząć od wejścia na stronę i wypełnienia formularza. A potem wrzucić tekst – krótszy lub całkiem spory (do 5000 znaków ze spacjami), jedno lub więcej zdjęć albo film, maksymalnie 10-minutowy. Zakres tematów jest bardzo szeroki, od wieści parafialnych do wydarzeń międzynarodowych, wszystko jednak powinno dotykać duszpasterstwa młodzieży. I pamiętać należy, że osoba wysyłająca musi się pod materiałem podpisać, a więc być jego autorem. Publikacja jest nieodpłatna, ale za to można stać się częścią całkiem sporej społeczności robiącej fajne rzeczy. W końcu, jak podkreślają ks. Zbigniew Kucharski i Ilona Trojnar (prezes ogólnopolskiego KSM): – Naszą misję odczytujemy jako służenie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie w duchu Nowej Ewangelizacji, do której zachęcał św. Jan Paweł II. W dobie mediów społecznościowych tworzących „szósty kontynent” – jak mówi papież Franciszek – pragniemy, aby świat się dowiedział o młodych ludziach głoszących Ewangelię, angażujących się w życie Kościoła, dających innym świadectwo o swojej miłości do Jezusa Chrystusa. Naszą misją jest nietrzymanie światła pod korcem. Chcemy pokazać dobro wyrastające z młodych serc, na które trzeba się napatrzeć, aby je odkryć. MAIKA ma być tym miejscem napatrzenia się i naśladowania dobra małego i dużego, cichego i głośnego, ale czynionego z potrzeby serca tam, gdzie żyjemy i jesteśmy.

2018-10-10 11:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Projekt Nie przegraj młodości

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 3/2020, str. VI

[ TEMATY ]

Młodzieżowa Agencja Informacyjna MAIKA

MAIKA

Łukasz Brodzik

Nie przegraj młodości

Archiwum autora

Łukasz Brodzik – redaktor naczelny Młodzieżowej Agencji Informacyjnej MAIKA. Mieszka w Zielonej Górze

Materiały zostały przygotowane z udziałem specjalistów zajmujących się tematyką resocjalizacji i pedagogiki. Projekt „Nie przegraj Młodości” wpisuje się w oczekiwania rodziców. Z Łukaszem Brodzikiem rozmawia ks. Adrian Put.

Ks. Adrian Put: „Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów” wspólnie z Młodzieżową Agencją Informacyjną MAIKA realizują wyjątkowy projekt. Proszę nam przybliżyć ideę tego przedsięwzięcia?

Łukasz Brodzik: Proces wychowania młodego pokolenia to prawdziwe wyzwanie. Zdarza się, że może być on zagrożony. Do takich zagrożeń należą niewątpliwie wszelkie formy przestępczości. Aby jednak tak się nie stało, należy przeciwstawiać się ich przyczynom. Znaczną efektywnością odznaczają się działania, które są podejmowane wspólnie. Dlatego właśnie „Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów” wspólnie z Młodzieżową Agencją Informacyjną MAIKA realizują projekt „Nie przegraj młodości”. Projekt współfinansowany jest przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Składają się na niego warsztaty dziennikarskie, teksty na łamach czasopism i na portalach internetowych oraz książka wraz z płytą DVD zawierającą materiały filmowe. Szczególnie istotny jest właśnie ten ostatni element projektu, który skierowany jest do grona pedagogicznego, rodziców oraz uczniów. Książka z płytą DVD została przekazana nieodpłatnie dzięki współpracy z MEN przez kuratoria oświaty do ok. 30 tys. szkół podstawowych i średnich w całej Polsce.

Jak w szczegółach wygląda projekt?

Materiał jest podzielony na trzy części. Pierwsza i druga część są przeznaczone do wykorzystania w ramach zebrania z rodzicami prowadzonego przez wychowawcę. Jako pomoc w przeprowadzeniu tych spotkań przygotowano do wykorzystania przykładowy scenariusz ich przebiegu oraz materiał filmowy. Tematami rozmów z rodzicami powinny być zdobycie umiejętności dostrzegania sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że dziecko może wchodzić na drogę przestępczą lub mieć kontakt ze środowiskiem przestępczym oraz jak należy rozmawiać z dzieckiem i jak się do tej rozmowy przygotować. Umiejętność przeprowadzenia rozmowy z dzieckiem jest bardzo ważna, a błędy w postępowaniu z nim mogą mieć negatywne skutki. Trzecia część materiałów jest przeznaczona do wykorzystania z uczniami na lekcji wychowawczej. Materiał zniechęca do stawania się przestępcą, przekonuje do porzucenia takiego postępowania i zachęca do prowadzenia uczciwego życia.

Kto pracował nad przygotowaniem materiałów?

Pomysłodawcy projektu mają świadomość, że jego treść i realizacja nie wyczerpują zagadnienia. Nie jest to materiał o charakterze naukowym, ale ma stanowić praktyczną pomoc w zaangażowaniu we wspólnym dziele grona pedagogicznego, rodziców i uczniów. Materiały zostały przygotowane we współpracy ze specjalistami – psychologami, pedagogami, kadrą naukową zajmującą się tematyką resocjalizacji i pedagogiki. Projekt wpisuje się doskonale w oczekiwania rodziców, którzy niejednokrotnie przeżywają obawy, z jakimi zagrożeniami ich dzieci mogą się zetknąć, a z drugiej strony brak im sposobów, metod takiego pokierowania wychowaniem swych pociech, aby nie uległy propozycjom świata przestępczego.

Więcej informacji na stronie projektu: nieprzegraj.pl. Projekt współfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

“Kluczowe znaczenie miał (...) upadek obyczajów i kryzys wartości.” [ROZMOWA]

2020-07-12 08:00

www.fotolia.com

Europa Zachodnia przeszła długą drogę. Od pogaństwa do katolicyzmu, by dziś coraz bardziej kierować się ku pozbyciu się swoich chrześcijańskich korzeni. Mimo, że w wielu krajach jest coraz mniej osób wierzących w Chrystusa, przeszłość bycia Kościoła w przestrzeni publicznej jest obecna. O Patronie Europy, św. Benedykcie z Nursji, Europie jego czasów, problemach współczesnej Europy - rozmawiamy z Jakubem Jóźwiakiem - dziennikarzem Radia Maryja oraz Wojciechem Grzywaczem - politologiem.

ks. Łukasz Romańczuk: Wspominaliśmy wczoraj św. Benedykta z Nursji. Żył on na przełomie V i VI wieku. Jaka była wtedy Europa?

Wojciech Grzywacz: To była Europa tuż po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Koniec tego wielkiego imperium miał drastyczny wpływ na ówczesny porządek społeczno-polityczny, to był dla żyjących wówczas ludzi szok, bo nie znali oni innego świata niż ten pod panowaniem Rzymian. Przede wszystkim wykształciły się nowe państwa bliższe temu, co nazywamy państwami narodowymi. Jednocześnie na znaczeniu zyskiwało Cesarstwo Bizantyjskie. Chrześcijaństwo już wiek wcześniej stało się religią narodową Imperium Zachodniorzymskiego i mimo jego upadku nie przestało się rozprzestrzeniać.

Jakub Jóźwiak: Zgadzam się z tym, co mówi Wojtek. Warto zauważyć, że na terenach dawnego Cesarstwa Zachodniorzymskiego osadzają się liczne plemiona barbarzyńskie. Mamy np. Longobardów na północnej Italii, Franków we Francji oraz Wizygotów w Hiszpanii. Na Bałkanach pojawiają się Awarowie oraz Słowianie. Wszystkie te ludy są pogańskie i niektóre z nich przez długi czas stawiały opór chrystianizacji. Z resztą same chrześcijaństwo wydaje się przeżywać wewnętrzny kryzys w postaci licznych herezji. Co prawda te najbardziej znane, czyli arianizm, nestorianizm i monofizytyzm istnieją już od kilku wieków i zostały potępione, jednak ciągle mają rzesze wyznawców. Mimo to, Kościół zyskuje coraz więcej wyznawców.

ks. Ł.R.: Mówimy, że współczesna Europa boryka się z wieloma problemami. A z czym musieli się zmierzyć europejczycy VI wieku?

W.G.: Musieli się zmierzyć przede wszystkim z poukładaniem na nowo porządku w Europie po upadku Rzymu. Zarazem Europa wciąż borykała się z tym, co wpłynęło na upadek Cesarstwa, a więc wędrówkami ludów i najazdami barbarzyńców. Europejczycy zamieszkujący tereny Imperium musieli także pogodzić się z gorszymi warunkami życia na skutek tak istotnych zmian geopolitycznych. Jednak kluczowe znaczenie miał, podobnie jak dzisiaj, upadek obyczajów i kryzys wartości.

J.J.:. Ponadto mamy również kryzys kulturowy, ponieważ religie germańskie bardzo się różniły od wiary chrześcijan. Z jednej strony mamy krwawe rytuały, ofiary z ludzi, rozpustę itd a z drugiej strony mamy naukę o miłości wobec bliźniego, nawracaniu się i głoszeniu Ewangelii.

ks. Ł.R.: Są to czasy krótko po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Europa zrobiła wtedy kilka kroków wstecz?

W.G. Wskazałbym tutaj na dwie rozmaite postawy świętych tamtych czasów. Z jednej strony św. Hieronim, który rozpaczał, że nadchodzi koniec świata, a z drugiej św. Augustyn, który zdawał sobie sprawę z przemijalności rzeczy doczesnych. Biskup Hippony właśnie ukazuje, aby nie przywiązywać się zbytnio do postaci tego świata, bo nasz ostateczny cel nie jest na ziemi. Nie da się zbudować idealnego państwa, bowiem dzieła ludzkie upadają, gdyż ludzie skażeni są grzechem pierworodnym – mówił św. Augustyn. Wydawało się przecież, że upadek Cesarstwa to tragedia, koniec świata, a przecież ostatecznie okazało się, że chrześcjaństwo zaczęło się jeszcze bardziej rozprzestrzeniać. To właśnie w średniowieczu, które rozpoczęło się upadkiem Cesarstwa chrześcijaństwo było najsilniejsze i przez to również ten okres nie był, jak to się dzisiaj mówi, „wiekami ciemnymi”, ale czasem wielkiego rozkwitu. Zatem ja spojrzałbym na to w pozytywnym kontekście. Boża Opatrzność działa i nawet na gruzach może powstać coś dobrego.

ks. Ł.R.: W 1964 roku, papież Paweł VI mianował św. Benedykta z Nursji Patronem Europy. Jak ten święty może dziś wskazywać drogę współczesnym Europejczykom?

W.G. Św. Benedykt może nas nauczyć przede wszystkim wielkiej pokory, która jest zaprzeczeniem, moim zdaniem, jednego z największych współczesnych grzechów, czyli pychy. Od przyjęcia postawy pokory zaczyna się nawrócenie. Jak wspomniał na jednej ze swych katechez papież Benedykt XVI, patron jego pontyfikatu musiał się zmierzyć z 3 podstawowymi pokusami: autoafirmacji, zmysłowości oraz gniewu i zemsty. Ojciec święty mówi, że dopiero po uporządkowaniu tych spraw św. Benedykt mógł głosić innym Słowo Boże. Myślę, że pośród wielu inspirujących cech patrona Europy na dzisiejsze czasy niezwykle aktualna jest właśnie ta postawa „uporządkowania” samego siebie.

ks. Ł.R.: Gdy św. Benedykt został Patronem Europy mapa chrześcijaństwa europejskiego wyglądała zupełnie inaczej. Co spowodowało, że Europa, zwłaszcza zachodnia odeszła od swoich korzeni?

J.J.: Przyczyn jest wiele. Najlepiej tę sprawę opisał prof. Grzegorz Kucharczyk w książce: “Chrystianofobia. 500 lat nienawiści do Jezusa i Kościoła”. Pierwszą oznaką, że Europa odchodzi od korzeni to zapoczątkowana przez Marcina Lutra reformacja, czyli oficjalne wystąpienie przeciwko Papieżowi. Można powiedzieć, że Luter zniszczył pewną jedność wśród mieszkańców Europy Zachodniej – czyli wspólny mianownik jakim był katolicyzm. Następną przyczyną był cały okres oświecenia, gdzie rodzą się m.in nurty deistyczne oraz ateistyczne. Coraz więcej osób odrzuca naukę Kościoła uznając ją za przestarzałą, “nieatrakcyjną”, dominuje racjonalizm, czyli przekonanie, że wszystko można pojąć ludzkim rozumem a że Boga nie jesteśmy w stanie pojąć to uznajemy, że Go po prostu nie ma. To czas, kiedy rodzi się masoneria, którą potępiali papieże począwszy od Klemensa XII, który w konstytucji In Eminenti podkreślił, że stanowi ona niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa wewnętrznego państwa a także zagroził katolikom, pod groźbą ekskomuniki, przynależności do lóż masońskich. Ponadto pod koniec XVIII w. mamy rewolucję francuską, czyli bunt mas kierowanych przez jakobinów z Maximillienem de Robespierrem na czele przeciwko królowi, ale także przeciwko Kościołowi - najlepszym dowodem jest rzeź ludności z Wandei, która jest przemilczaną zbrodnią, nie zawaham się użyć słowa “ludobójstwo”, wszak to co spotkało tych mieszkańców najlepiej pokazuje, do czego człowiek jest w stanie się dopuścić kiedy odrzuca wiarę i moralność. Następnie mamy niebezpieczne filozofie głoszone przez Fryderyka Nietschego, Fryderyka Engelsa oraz Karola Marksa, które zostaną potem “wcielone” m.in przez Włodzimierza Lenina, Józefa Stalina czy Adolfa Hitlera. Natomiast “najświeższą” przyczyną to niewątpliwie rewolucja seksualna z 1968 r. w tym narzucanie edukacji seksualnej oraz ideologii LGBT.

ks. Ł.R.: Możemy mówić o europejskim kroku wstecz jeżeli chodzi o świadomość wiary?

J.J.: To nie jest tylko jeden krok, ale kilka kroków. Moim zdaniem, mentalnie wróciliśmy do czasów pogan z Cesarstwa Rzymskiego, z tym że jest pewna różnica. Wtedy ludzie byli prześladowani za swą wiarę, jednak nie wstydzili się jej. Obecnie mamy inny rodzaj “prześladowania”. Mianowicie, często my, jako katolicy, chrześcijanie, jesteśmy uważani m.in za ludzi “zacofanych” i to sprawia, że boimy się przyznać do Boga w obawie przed reakcją innych. To smutne, że kiedyś ludzie nie wstydzili się swej wiary, byli gotów za nią nawet umrzeć i wiele wycierpieć aby nie wyprzeć się Chrystusa a obecnie boimy się manifestować swoją wiarę bo “co powiedzą o mnie inni?” lub żeby nie daj Panie Boże kogoś urazić swoimi wartościami. To źle świadczy o naszej kondycji duchowej, jak i mentalnej.

ks. Ł.R.: Św. Benedykt był znany z dyscypliny i szacunku do człowieka, a jak te dwie cechy są realizowane przez europejczyków XXI wieku?

W.G.: Dyscyplinę zastąpił hedonizm, a szacunek do człowieka przybiera formę błędnie pojmowanej tolerancji. Taka jest smutna rzeczywistość. Skrajny indywidualizm spod hasła „Róbta co chceta” nie sprzyja zdrowej dyscyplinie promowanej przez św. Benedykta. Dyscyplina bowiem wymaga wysiłku nie tylko cielesnego, z którym dzisiaj nie jest tak źle, ale również duchowego. Szacunek natomiast często przepełniony hipokryzją, bo nie przysługuje każdemu, ale tylko tym, w przypadku których nam to „leży”. Bardzo często szacunku brakuje w stosunku do katolików, a jednocześnie przybiera on formę aprobaty nawet dla niemoralnych czynów u wszystkich innych. Krótko mówiąc, szacunek przynależny każdemu człowiekowi traktowany jest przez europejczyków XXI w. często w sposób wybiórczy.

J.J.: Myślę że u wielu osób słowo “dyscyplina” jest słowem obcym. Staliśmy się leniwi o czym mówił Ojciec Święty Franciszek w 2016 r. w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży. Co do “szacunku do człowieka”? Cóż, z jednej strony tyle się mówi, by szanować czyjeś poglądy, orientację itd. a często jest tak, że jedna grupa narzuca drugiej swoje przekonania i trzeba się z nimi pogodzić w przeciwnym razie możemy liczyć się z wykluczeniem społecznym.

ks. Ł.R.: Dużo w mediach mówi się o tolerancji, akceptacji, a mimo to pojawia się dużo nienawiści. Skąd to się bierze? Może sama tolerancja i akceptacja są zbyt płytkimi pojęciami, bo patrząc nawet z perspektywy chrześcijaństwa, miłość, godność, szacunek to o wiele większe wartości.

W.G.: Problem w tym, że dzisiaj pojęcia tolerancji i akceptacji stosowane są zamiennie, a przecież wcale nie są synonimami. Tolerancja pochodzi od łacińskiego czasownika tolerare, który oznacza znosić, wytrzymywać. Jest to zatem postawa naszej wyrozumiałości i cierpliwości wobec czegoś, z czym się nie zgadzamy. Akceptacja jest natomiast pojęciem idącym dalej, bo oznacza ona aprobatę dla danych działań. Można wyróżnić jeszcze coś takiego jak afirmacja, która jest wręcz promowaniem określonych postaw. Obserwujemy dzisiaj olbrzymi zamęt w kwestii wymienionych pojęć, które są napełniane określoną treścią w zależności od potrzeb. Pełnią one rolę wytrychów. Natomiast przytoczone przez księdza chrześcijańskie pojęcia pochodzą kolokwialnie mówiąc z innej ligi i mają w sobie pewien element nadprzyrodzony. Być może dzięki temu one jeszcze się w miarę ostały, chociaż próbuje się je także przeformatować dla doraźnych potrzeb różnych środowisk.

ks. Ł.R: Dużo mówi się o integracji europejskiej. Patrząc z perspektywy Roberta Schumana czy Karola Adenauera, którzy zapoczątkowali ten ruch, chcieli oni budować na fundamencie chrześcijańskim. Mija ponad 50 lat i okazuje się, że niewiele pozostało z ich ideałów? Jak to możliwe?

W.G.: Niebagatelny wpływ na to miał komunizm, który oczarował swego czasu wielu tzw. intelektualistów i innych wpływowych ludzi. I ten zachwyt trwa nadal, może nie jest on wyrażany wprost, ale jednak. Myślę, że jednym z czynników, które wpłynęły na zarzucenie chrześcijańskich ideałów ojców założycieli była także zwyczajna nienawiść do Kościoła. Nie jest żadną tajemnicą, że taka jest rzeczywistość. Nasza religia jest po prostu zbyt wymagająca – wystarczy wspomnieć chociażby całkowite odrzucenie tak rozpowszechnionej w polityce zasady, iż cel uświęca środki. Budowanie na innych ideałach niż chrześcijańskie jest prostsze, jednak tylko w krótkoterminowej perspektywie, bo przecież patrząc dalej na szali stawiamy nasze zbawienie.

J.J.: Ponieważ obecne unijne elity realizują inną koncepcję integracji europejskiej. Opiera się ona na “Manifeście z Ventotene”, którego autorami są m.in komunista Altiero Spinelli oraz Ernesto Rossi. Tam jest napisane wprost, że należy zniszczyć państwa narodowe oraz zwalczać Kościół Katolicki. A jak działają dzisiejsi kluczowi politycy UE, każdy widzi. Co ciekawe, ponieważ przez moment byłem na stażu w Parlamencie Europejskim w Brukseli, chciałbym zwrócić uwagę, że główny budynek parlamentu nosi nazwę Altiero Spinelliego, który coraz częściej jest uznawany za jeden z ojców UE. Jeżeli takie osoby, jak wspomniany przed chwilą Spinelli, mają być wzorcem dla “nowej Europy”, to ja takiej Europie podziękuję. To smutne, że tak szybko zrezygnowano z chrześcijańskiej koncepcji integracji europejskiej według Roberta Schumana i Karola Adenauera na rzecz ateistycznej, “nowoczesnej” Europy autorstwa Altiero Spinelliego i Ernesto Rossiego. Z resztą te zagadnienia są poruszane w najnowszym cyklu reportaży “Demaskowanie Integracji Europejskiej”, którego reżyserami są moi koledzy Robert Zawadzki i Damian Krzal. Odcinki te ukazują się w piątki na antenie Telewizji Trwam o godz. 17:30, można je również odnaleźć na YouTubie, na kanale Antykultura.

ks. Ł.R.: Dużo mówi się o ideologiach, które budują na neomarksizmie. Skąd takie zamiłowanie w tym nurcie?

W.G.: To nurt tak samo szkodliwy jak marksizm, jednak bardziej skuteczny w realizacji swoich założeń. Wielka popularność neomarksizmu wiąże się z tym, że jego metody są niezwykle wyrafinowane i pozbawione przemocy. Jednym z narzędzi jest obserwowana przez nas redefinicja podstawowych pojęć, chociażby wspomnianej już tolerancji. Ponadto neomarksizm jest także niezwykle wygodnym prądem, gdyż zakłada totalną wolność pozbawioną wszelkiej odpowiedzialności – są tylko prawa, a brakuje obowiązków.

ks. Ł.R.: Epidemia COVID-19 sprawiła, że w wielu krajach pozamykano kościoły, mimo że centra handlowe w tych państwach były pootwierane. Co mogło być powodem, że tak łatwo uznano, że miejsca modlitewne są niepotrzebne?

W.G.: Wiąże się to przede wszystkim z uznaniem niekonieczności Boga we współczesnym świecie. To człowiek ma być w centrum, a religia jest zepchnięta na dobrowolny margines. Nie zmienia to faktu, że człowiek jest z natury istotą religijną. Widać to doskonale chociażby po popularności różnego rodzaju wróżbiarstwa, duchowości wschodniej i innych tego typu niebezpiecznych praktyk na zachodzie. Bóg został zapomniany, ale tę pustkę trzeba było czymś zapełnić. To dlatego centra handlowe pozostały otwarte, bo one są współczesnymi świątyniami – świątyniami bożka pieniądza.

ks. Ł.R.: A może to stworzy pewnego rodzaju precedens. Raz udało nam się zamknąć to może w sytuacjach kryzysowych ponownie takie decyzje zapadną?

W.G.: Trafił ksiądz w samo sedno. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że świat nie ma dzisiaj większego wroga niż Kościół, bo jest on dla niego wyrzutem sumienia, który chce się za wszelką cenę uciszyć. Dlatego każdy pretekst jest dobry, aby w jakiś sposób właśnie Kościołowi zaszkodzić. Myślę też, że gdyby nasza postawa - świeckich, ale także duchownych, była bardziej odważna, moglibyśmy uniknąć takiej sytuacji. To może być dla nas przestroga na przyszłość.

ks. Ł.R: Co Europa powinna zrobić, aby całkowicie nie zatracić korzeni chrześcijańskich?

W.G.: Potrzeba przede wszystkim wielkiej aktywności wśród nas, chrześcijan i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy uznają, że cywilizacja łacińska jest bezcennym skarbem Europy. Wszelkie zło może się panoszyć dopiero wtedy, kiedy dobrzy ludzie siedzą z założonymi rękoma i nie reagują. Musimy zatem odważnie prezentować nasze wartości i nie pozwolić sobie zamknąć ust. Nie możemy zredukować naszej wiary jedynie do sfery prywatnej, ale także być świadkiem Chrystusa dla wszystkich wokół. Bardzo prawdopodobne, że już nie powrócimy do tego, co było kiedyś, jednak nie możemy się poddawać. Chrześcijanin to człowiek nadziei.

J.J.: Przede wszystkim musi, tak jak powiedział Ojciec Święty Franciszek w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. “wstać z kanapy”. Następnie uznać swą słabość oraz fakt, że bez Boga nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Co najważniejsze, i to pomijają protestanci, powinniśmy zwrócić się o pomoc do naszej najlepszej orędowniczki, jaką jest Najświętsza Maryja Panna. Ona jest naszą Matką, która uprasza wiele łask u Boga. Powinniśmy się modlić za jej przyczyną. Co zrobili dwaj najbardziej znani hierarchowie w Polsce: św. Jan Paweł II oraz ks. Kard. Stefan Wyszyński? Obaj zaufali w pełni Maryi: Papież-Polak przecież za swoją dewizę obrał słowa Totus Tuus, czyli Cały Twój natomiast Prymas Tysiąclecia nie raz mówił, że wszystko postawił na Maryję. I my powinniśmy tak uczynić. Reasumując, “wstać z kanapy”, uznać naszą słabość, przeprosić Boga za naszą zarozumiałość oraz brak wiary i modlić się do Niego za przyczyną Bogurodzicy Dziewicy Maryi.

ks. Ł.R.: Gdyby św. Benedykt z Nursji popatrzył na współczesną Europę to…..

W.G.: Niewątpliwie św. Benedykt zintensyfikowałby swoje wysiłki wokół hasła ora et labora – jeszcze bardziej pracowałby przede wszystkim nad naszą kondycją moralną i jeszcze bardziej modliłby się o nową wiosnę wiary w Europie. Jednak humorystycznie mówiąc nie wiem, czy w przypadku św. Benedykta dałoby się jeszcze bardziej...

CZYTAJ DALEJ

PKW podała dane z 99,97 proc. obwodów: zwycięża Andrzej Duda

2020-07-13 08:22

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

wybory prezydenckie

PAP/Leszek Szymański

Państwowa Komisja Wyborcza podała nieoficjalne dane z 99,97 proc. obwodów.

PKW na podstawie danych z 99,97 proc. obwodów:

Andrzej Duda - 51,21 proc.

Rafał Trzaskowski - 48,79 proc.


frekwencja - 68,12 proc.

Andrzej Duda zdobył 10 mln 413 tys. 94 głosy, to jest 51,21 proc., a Rafał Kazimierz Trzaskowski 9 mln 921 tys. 219 głosów, to jest 48,79 proc. - wynika z informacji o cząstkowych, nieoficjalnych wynikach głosowania przedstawionych przez PKW w poniedziałek rano.

Szef PKW sędzia Sylwester Marciniak przedstawił komunikat z 13 lipca, na podstawie danych z godz. 7.58, który stanowi "informację o cząstkowych, nieoficjalnych wynikach głosowania w wyborach prezydenta RP".

"Na podstawie otrzymanych informacji o wynikach głosowania w 27 tys. 222 obwodach głosowania, z ogólnej liczby 27 tys. 231 obwodów, czyli brakuje 9 (...), także liczba obwodów to jest 99,97 proc." - poinformował.

Według niego cząstkowe nieoficjalne wyniki wyborów w zakresie liczby głosów oddanych na poszczególnych kandydatów są następujące: Andrzej Sebastian Duda 10 mln 413 tys. 94 głosy, to jest 51,21 proc.; Rafał Kazimierz Trzaskowski 9 mln 921 tys. 219 głosów, to jest 48,79 proc.

Sędzia Marciniak podkreślił, że frekwencja wyborcza, według danych, które PKW otrzymała w protokołach obwodowych komisji, które zostały wprowadzone do systemu elektronicznego, wynosi 68,12 proc.

"Żeby ewentualnie jakichś tutaj złych emocji nie było, dlatego podajemy już te nieoficjalne dane, przy braku jeszcze dziewięciu protokołów" - dodał szef PKW. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję